Oszczędzanie dla dziecka: jak zacząć, jakie produkty wybrać, na co uważać?

Kiedy i jak oszczędzać dla dziecka? 7 kryteriów wyboru produktów finansowych do oszczędzania dla dziecka + moje propozycje z omówieniem ZALET i WAD każdego z nich.

Oszczędzanie dla dziecka
Fot. C by ZF

Do tego tematu zabierałem się wyjątkowo długo, ale byliście na tyle uparci w zasypywaniu mnie mailami z prośbą o poruszenie kwestii oszczędzania dla dziecka, że w końcu musiałem znaleźć na to czas. Temat jest bardzo obszerny, dlatego już na wstępie zostawiam sobie furtkę i zapowiadam, że w przyszłości będę do niego wracać. Na ten moment podzielę się z Wami moimi obserwacjami, a także przybliżę Wam najlepsze dostępne produkty oszczędnościowe i inwestycyjne, które jak ulał pasują do odkładania środków dla pociechy. Ten artykuł będzie dobrym wstępem dla każdego rodzica, który chce zacząć oszczędzać dla dziecka, ale nie bardzo wie, jak się za to zabrać i w dodatku nie ma żadnego doświadczenia w inwestowaniu. 

Najpierw wyznaczamy cel 

Zanim odłożymy pierwszą złotówkę dla dziecka, to musimy dokładnie wiedzieć, po co właściwie to robimy? Wbrew pozorom odpowiedź na to pytanie nie jest tak oczywista. Sam nie mam dzieci, ale mam znajomych będących rodzicami, którzy od kilku lat odkładają pieniądze dla swoich pociech. Gdy zrobiłem wśród nich prostą sondę i zapytałem, jaki przyświeca im cel, to otrzymałem takie odpowiedzi:

  • „Jak dorośnie, to pieniądze mu się przydadzą.”
  • „Damy jej ładny prezent na 18-stkę”. 
  • „Będzie mieć na wkład do kredytu na mieszkanie.”
  • „Mamy nadwyżki, ale nie chcemy się bawić w inwestycje, więc lepiej odkładać te pieniądze dla dziecka.”

Mam wrażenie, że żadna z tych odpowiedzi nie stanowi dostatecznie rozsądnego celu. Raczej są to mgliste przypuszczenia, a w jednym przypadku rodzice wręcz zakładają, że „na dzień dobry” ich dziecko będzie się musiało władować w kredyt mieszkaniowy. 

Jestem przekonany, że większość rodziców oszczędzających dla dziecka podchodzi do sprawy w dokładnie taki sam sposób. Jest to dla nich bardziej kwestia spełnienia swojego „obowiązku”, niż metodycznego realizowania jakiegoś konkretnego planu. Takie podejście jest o tyle szkodliwe, że grozi:

  • gwałtownym spadkiem motywacji do dalszego oszczędzania, gdy np. dziecko podrośnie i zaczną się ostre konflikty rodzinne, 
  • przerwaniem dalszego odkładania pieniędzy, gdy pojawią się problemy finansowe, 
  • pokusą sięgnięcia po oszczędności dla dziecka w krytycznym momencie czy tylko po to, aby spełnić jakąś rodzinną potrzebę. 

Każdy z tych scenariuszy jest więcej niż prawdopodobny w sytuacji, gdy rodzice oszczędzają dla dziecka bez wcześniejszego obrania celu. Co zatem może być takim celem? Radzę postawić na coś konkretnego i policzalnego, abyście od razu wiedzieli, ile pieniędzy musicie uzbierać – to pozwoli Wam też wyliczyć kwotę miesięcznej czy rocznej wpłaty (np. ze środków z programu Rodzina 500+). Co ważne, te cele wcale nie muszą być bardzo odległe. Równie dobrze można oszczędzać dla dziecka z perspektywą roczną czy kilkuletnią, aby np. zaspokoić przewidywaną potrzebę pociechy.

Propozycje celów oszczędzania dla dziecka podzieliłem na dwie kategorie:

Cele krótkoterminowe (perspektywa 12-24 miesięcy)Cele długoterminowe (perspektywa wieloletnia)
  • Rower
  • Zegarek
  • Wyprawka szkolna
  • Kolonie, obóz
  • Zajęcia dodatkowe
  • Odzież, buty
  • Remont pokoju
  • Kosztowny prezent (konsola, komputer etc.)
  • Zakup nieruchomości bez kredytu
  • Opłacenie studiów
  • Opłacenie wynajmu mieszkania i innych kosztów studenckich
  • Zakup samochodu
  • Opłacenie wesela
  • Przekazanie gotówki na start w dorosłość
  • Ochrona kapitału przed utratą wartości w czasie

Gdy wiemy już, na co właściwie chcemy oszczędzać dla dziecka, możemy przejść do kolejnego kroku. 

Czas obrać jaką strategię 

Oszczędzanie dla dziecka nie powinno być chaotyczne. Już na samym początku dobrze będzie ustalić, w jaki sposób zamierzamy to robić, pamiętając przy tym, że najważniejsza jest systematyczność. Dla jednej rodziny korzystne może być comiesięczne odkładanie stałej kwoty, inna może postawić na wpłaty roczne czy kwartalne, jeszcze inna od razu przeznaczyć docelową kwotę na jakiś produkt inwestycyjny, który powinien przynieść założoną stopę zwrotu.

Ranking najlepszych: Kwiecień 2025

Najlepsze lokaty, konta i oferty - kwiecień 2025

Wychodzę z założenia, że osoby, które nie wiedzą, jak zabrać się za oszczędzanie dla dziecka, mają nikłą wiedzę na temat inwestowania, dlatego szukają jak najprostszych rozwiązań, niewymagających stałego nadzorowania oraz – co równie ważne – niestanowiących dużego obciążenia dla budżetu domowego. 

W takim kontekście idealnie wypada strategia oszczędzania dla dziecka środków z programu Rodzina 500+ – przynajmniej w jakiejś części. Pokażę to na przykładzie. 

Mamy rodzinę 2+1. Dziecko ma 3 lata, a długoterminowym celem rodziców jest przekazanie mu jak największej ilości gotówki, gdy osiągnie dorosłość. Mamy więc 15-letnią perspektywę. Rodzice powinni wybrać bezpieczny produkt oszczędnościowy, który może nie da wysokiej stopy zwrotu, ale też nie narazi na stratę. Jednocześnie rodzice przeznaczają połowę kwoty z programu Rodzina 500+ na bieżące potrzeby dziecka. Mogą więc odkładać 250 złotych miesięcznie, co przy zachowaniu systematyczności powinno dać 45 000 złotych po 15 latach oszczędzania (nie liczę ewentualnych odsetek i utraty wartości pieniądza w czasie). 

Jest to banalnie prosta strategia, ale na dobry początek może być wystarczająca. Z czasem, gdy rodzice uzupełnią swoją wiedzę o produktach inwestycyjnych lub będą mogli zacząć odkładać więcej pieniędzy, strategia będzie wymagać rewizji. Ważne jest natomiast to, aby od samego początku wiedzieć, co i w jakim celu robimy, a następnie – cytując tekst z kultowej polskiej komedii – „zacząć to robić”. 

7 kryteriów wyboru produktów finansowych do oszczędzania dla dziecka 

Chcąc oszczędzać dla dziecka trzeba oczywiście gdzieś lokować środki – raczej nikt nie będzie trzymać gotówki w skarpecie czy w domowym sejfie. Bardzo ważnym etapem jest więc wybranie odpowiedniego produktu finansowego. Warto tutaj kierować się 7 podstawowymi zasadami:

  1. Produkt musi być jak najprostszy – zwłaszcza przy założeniu, że rodzice nie mają wiedzy inwestycyjnej ani czasu, by na bieżąco zajmować się obsługą produktu, analizą sytuacji rynkowej etc. Produkt oszczędnościowy dla dziecka musi więc być prosty, w 100% zrozumiały dla rodziców oraz nie angażować ich czasowo. Jestem przekonany, że większość rodziców rozpoczynających oszczędzanie dla dziecka chce wybrać coś, w co można systematycznie wkładać pieniądze i o tym zapomnieć. 
  2. Niski próg wpłaty – szukajcie produktów, które nie wymagają zainwestowania dużych środków na dzień dobry. 
  3. Możliwość systematycznego odkładania pieniędzy – produkt finansowy powinien dawać swobodę w zakresie zarówno częstotliwości, jak i wartości wpłat. Dzięki temu łatwiej będzie obrać strategię, która jest wygodna dla rodziców i adekwatna do ich możliwości finansowych. 
  4. Bezpieczeństwo – ponieważ w założeniu chodzi o pieniądze dla dziecka, to należy znaleźć taki produkt, który zagwarantuje najwyższy możliwy poziom ochrony zgromadzonego kapitału. Nadmierne ryzyko nie jest wskazane, a już zwłaszcza w sytuacji, gdy rodzice nie mają doświadczenia w inwestowaniu. 
  5. Przewidywalność – wybieramy taki produkt, który daje nam konkretną stopę zwrotu w przewidywalnym okresie. Jedyne ryzyko może stanowić tutaj zmiana wysokości stóp procentowych oraz wzrost inflacji, czego nigdy nie da się ze 100% pewnością przewidzieć. 
  6. Ochrona kapitału – z tym niestety jest coraz gorzej, ponieważ trudno jest znaleźć bardzo bezpieczne, łatwe w obsłudze i niewymagające wiedzy inwestycyjnej produkty, które zabezpieczą kapitał dziecka przed inflacją – a powinien to być priorytet rodziców. Nadal jednak jest to możliwe, o czym w dalszej części poradnika. 
  7. Swobodny dostęp do pieniędzy – rodzice muszą mieć możliwość wycofania oszczędności w dowolnym momencie, rozpoczęcia oszczędzania wtedy, kiedy im to pasuje, a także ewentualnie powrotu do oszczędzania w późniejszym czasie. 

Jakich produktów NIE wybierać? 

Przede wszystkim skomplikowanych, obarczonych wysokim ryzykiem oraz – to zdecydowanie najważniejsze – niezrozumiałych dla rodziców. Napiszę to możliwie jak najprościej: nie pchajcie się w coś, co jest dla Was czarną magią. Z tego powodu rodzice niemający doświadczenia w inwestowaniu nie powinni nawet rozważać zakupu takich produktów, jak modne ETF-y, a tym bardziej brać się za samodzielne kupowanie i sprzedaż akcji pojedynczych spółek na giełdzie. Nie, bez odpowiedniej wiedzy.

Ponieważ szukamy produktu o przewidywalnej stopie zwrotu, to z automatu odpadają nam wszelkie aktywa mocno ryzykowne, jak akcje, obligacje korporacyjne, fundusze akcyjne oraz kryptowaluty. 

Znajdź najlepsze oprocentowanie:


Naszym celem jest znalezienie produktu, który daje swobodny dostęp do zgromadzonych pieniędzy oraz pozwala systematycznie wpłacać niewielkie kwoty. Zapomnijcie więc o wszelkich funduszach zamkniętych (tzw. FIZ-ach). 

Dobrym wyborem nie będą też produkty, które wiążą rodziców wieloletnią umową. Mam tutaj na myśli chociażby popularne produkty ubezpieczeniowo-oszczędnościowo-inwestycyjne (polisy inwestycyjne), ale też lokaty strukturyzowane czy tzw. lokaty z funduszem, których ostatnio coraz więcej na rynku.

Ostrożnie dobierałbym też produkty, które opierają się na bardzo długiej perspektywie inwestycyjnej. Wiem, że niektórzy rodzice planują oszczędzanie dla dziecka w ramach IKE czy IKZE, ale pamiętajcie, że tutaj tarcza podatkowa działa w pełni tylko po spełnieniu kryterium wieku uprawniającego do wypłaty (60 lub 65 lat). I o ile jeszcze inwestycja przez konto IKE może mieć sens przy długoterminowym inwestowaniu (pieniądze pracują bez podatku belki do czasu wypłaty), to wypłata z konta IKZE przed określonym ustawą wiekiem, wiąże się doliczeniem do przychodów odliczanego wcześniej podatku, co może skutkować wpadnięciem w danym roku w drugi próg podatkowy i zapłatą 32% podatku.

Uwaga! Przestrzegam też przed wszelkimi produktami finansowymi, które mają znamiona piramidy finansowej. Jak je rozpoznać? Tego dowiecie się z mojego artykułu. 

Kto NIE powinien odkładać pieniędzy dla dziecka? 

Czy każdy rodzic ma obowiązek oszczędzania z myślą o dziecku? Zdecydowanie nie. Niektórzy nawet nie powinni w ogóle tego rozważać. Zaskoczeni? W takim razie przeczytajcie, kiedy odkładanie pieniędzy dla dziecka jest złym pomysłem. 

Pierwszy przypadek to brak poduszki finansowej. Jeśli rodzice nie zgromadzili własnego zabezpieczenia w postaci minimum półrocznych dochodów, to powinni zacząć właśnie od tego, a ewentualne oszczędzanie dla dziecka zostawić sobie na później. 

Kolejna sytuacja dotyczy zadłużenia. Jeśli rodzice mają kilka kredytów i pożyczek, których obsługa już teraz stanowi ogromne obciążenie dla budżetu domowego, to dokładanie sobie kolejnego zobowiązania jest bardzo ryzykowne. Najpierw polecam pozbyć się długów, a następnie zacząć oszczędzać powstałą nadwyżkę. 

O oszczędzaniu dla dziecka powinni – przynajmniej na jakiś czas – zapomnieć posiadacze kredytu hipotecznego z wysoką ratą. Dużo korzystniej będzie skupić się na wcześniejszej spłacie zobowiązania. Przykładowo: mamy do wyboru konto oszczędnościowe oprocentowane na 1%, ale spłacamy też kredyt hipoteczny na 3%. Miesięczna rata wynosi 600 złotych i tyle też rodzice mogliby odkładać dla dziecka. Zamiast to robić lepiej będzie przeznaczyć tę kwotę na nadpłacanie kredytu – to tak, jakbyście zyskali 2% w skali roku. 

Wcześniejsza spłata daje ogromny komfort psychiczny. W dodatku stajecie się wyłącznymi właścicielami drożejącej nieruchomości, którą za jakiś czas będzie można sprzedać z dużym zyskiem i np. kupić dwie kawalerki zamiast jednego dużego mieszkania – to super wkład w dorosłość dziecka. 

Tyle teorii, czas na konkretne przykłady. Wybrałem dla Was te produkty, które najlepiej nadają się do oszczędzania pieniędzy dla dziecka, spełniają przedstawione wcześniej kryteria i są dostępne nawet dla osób bez jakiejkolwiek wiedzy inwestycyjnej. 

Konto oszczędnościowe 

To najprostszy produkt w naszym zestawieniu. Konto jak konto – wpłacamy na nie pieniądze, albo systematycznie, albo wtedy, gdy mamy wolne środki. Fajnie sprawdzają się tutaj funkcje automatycznego oszczędzania oferowane przez banki, kiedy to np. ustalamy sobie, że po każdej płatności kartą kwota jest zaokrąglana, a nadwyżka przelewana na konto oszczędnościowe. 

Zalety:

  • prostota, 
  • duży wybór produktów, 
  • możliwość ustawienia automatycznego oszczędzania,
  • możliwość ustawienia stałego przelewu (nie trzeba o tym pamiętać),
  • stały dostęp do pieniędzy. 

Wady:

  • niskie oprocentowanie (szczególnie w środowisku prawie zerowych stóp procentowych) – realnie środki wpłacone dziś na konto oszczędnościowe tracą na wartości, 
  • dodatkowa prowizja za każdy dodatkowy przelew wychodzący z konta (zwykle darmowy jest tylko pierwszy przelew w miesiącu). 

➡️ Zobacz aktualny blogowy ranking najlepszych kont oszczędnościowych z najwyższym oprocentowaniem.

Lokata w banku

Dla wielu rodziców jest to naturalny produkt oszczędnościowy, czemu trudno się dziwić – lokaty wciąż uchodzą za bezpieczne i całkiem zyskowne. I o ile z tym pierwszym stwierdzeniem można się zgodzić (poczytajcie o gwarancjach BFG), o tyle w momencie pisania tego poradnika nie ma na rynku lokaty oprocentowanej powyżej wskaźnika inflacji. Lokatom nie można natomiast odmówić prostoty i bezobsługowości – to klasyczny przykład produktu w stylu: wpłać i zapomnij. 

Zalety:

  • prostota, 
  • bezobsługowość,
  • można wybrać lokatę na 1, 2, 3, 6 czy 12 miesięcy, 
  • niski próg wejścia (zwykle 500 złotych),
  • bezpieczeństwo. 

Wady:

  • oprocentowanie zależne od stóp procentowych, 
  • ryzyko utraty realnej wartości kapitału w warunkach wysokiej inflacji, 
  • ograniczony dostęp do kapitału (wcześniejsze zerwanie lokaty oznacza utratę wypracowanych odsetek). 

➡️ Zobacz aktualny blogowy ranking najlepszych lokat bankowych z najwyższym oprocentowaniem.

Tutaj jeszcze mała dygresja. Wpłacanie np. 500 złotych na lokatę nie ma większego sensu. Dlatego ostrożnym rodzicom ceniącym sobie bezpieczeństwo polecałbym systematyczne odkładanie pieniędzy na koncie oszczędnościowym, a po uzbieraniu np. 10 000 złotych założenie lokaty (oczywiście z kontynuowanie oszczędzania na koncie). 

Obligacje Skarbu Państwa 

Od zawsze uznawane za dobry produkt oszczędnościowo-inwestycyjny z uwagi na wysokie bezpieczeństwo kapitału oraz sensowne oprocentowanie. Moim zdaniem trudno jest obecnie znaleźć coś lepszego, co spełniałoby kryteria produktu dla rodziców niemających większej wiedzy inwestycyjnej. 

Szczególnie, że w Polsce dostępne są obligacje przygotowane stricte z myślą o rodzinach. Mamy tutaj do wyboru:

  • Obligacje rodzinne 6-letnie ROS – oprocentowanie wynosi 1,50% w pierwszym roku, a następnie marża 1,25% + wskaźnik inflacji z roczną kapitalizacją odsetek.
  • Obligacje rodzinne 12-letnie ROD – oprocentowanie w pierwszym roku wynosi 2%, a następnie marża 1,50% + wskaźnik inflacji z roczną kapitalizacją odsetek. 

Oba produkty są dostępne wyłącznie dla beneficjentów programu Rodzina 500+. Dodatkowe ograniczenie stanowi limit wpłat – można kupić tylko tyle obligacji, ile odpowiada dotychczas otrzymanemu wsparciu w ramach programu. Czyli: jeśli do tej pory rodzina otrzymała z 500+ 12 000 złotych, to za taką kwotę może nabyć 120 sztuk obligacji rodzinnych po 100 złotych za jedną. 

Zalety:

  • inwestowanie w obligacje skarbowe jest bezpieczne (gwarantem wykupu jest Skarb Państwa), 
  • oferują najwyższe oprocentowanie spośród wszystkich bezpiecznych produktów inwestycyjnych,
  • nie trzeba się nimi na bieżąco zajmować, 
  • chronią kapitał przed inflacją.

Wady:

  • bardzo długa perspektywa czasowa w przypadku obligacji rodzinnych.

➡️ Zobacz mój artykuł o inwestowaniu w obligacje skarbowe.

Pamiętajcie również, że każdy z dotychczas opisanych produktów jest obłożony podatkiem Belki, czyli podatkiem od zysków kapitałowych. Oznacza to, że od wypracowanego zysku zostanie automatycznie potrącony podatek w wysokości 19%. 

Metale szlachetne 

O tym będzie krótko, ponieważ metale szlachetne nie do końca wpisują się w kryteria, które omówiliśmy kilka akapitów wcześniej. Mimo to mogą one stanowić ciekawy produkt oszczędnościowo-inwestycyjny, o ile stanowi tylko cześć naszych oszczędności dla dziecka i liczymy się z ryzykiem straty. Dziś nikt nie zagwarantuje, że za np. 10 lat uncja złota czy srebra będzie dwukrotnie droższa, nawet jeśli jest to wysoce prawdopodobne. 

Poza tym już sam zakup fizycznego złota stanowi duże obciążenie finansowe. Lepiej wygląda to ze srebrem, natomiast nadal pozostaje jeszcze kwestia przechowywania. Aby nie rozwodzić się nad tym tematem odeślę Was do mojego artykułu, w którym wyjaśniłem, jak można inwestować w złoto. Może Was to zainspiruje. 

A może… edukacja? 

Na koniec coś zaskakującego. Jeśli należycie do grupy osób, które nie powinny oszczędzać dla dziecka, nie akceptujecie ryzyka finansowego lub możecie odkładać bardzo niskie kwoty i nie widzicie w tym większego sensu, to koniecznie pomyślcie o najlepszej możliwej inwestycji, czyli edukacji. 

Zainwestujcie w rozwój intelektualny i fizyczny dziecka. 100-200 złotych miesięcznie wystarczy na opłacenie zajęć dodatkowych (wiele z nich jest dostępnych za darmo np. w lokalnych domach kultury) – muzycznych, sportowych, komputerowych, matematycznych, plastycznych itd. Jeszcze mniej potrzeba, aby raz w miesiącu kupić dziecku jakąś mądrą książkę, która rozwinie jego zainteresowania czy zainspiruje go do doskonalenia się w jakiejś specjalizacji. 

Inwestujcie też w edukację ekonomiczną dziecka. Rzetelna wiedza jest dostępna za darmo w Internecie (chociażby na tym blogu), a jeśli Wasza pociecha będzie wiedziała, jak mądrze zarządzać pieniędzmi, unikać zadłużenia i ciąć niepotrzebne koszty, to z pewnością świetnie poradzi sobie finansowo w dorosłym życiu nawet bez sowitego przelewu od rodziców. 

Oszczędzacie dla swoich dzieci? Jakie produkty wybraliście? Ryzykujecie czy może jednak stawiacie na niski, ale pewny zysk? Zapraszam do komentowania!

7 komentarzy

  1. Olga

    Nie robimy oszczędności typowo dla dzieci. Oszczędzamy dla siebie, aby mieć większą poduszkę finansową, wkład własny jak w końcu zdecydujemy się na kredyt. Za to wśród naszych wydatków ważnym punktem jest edukacja dzieci poczynając od książek, zajęć dodatkowych, wspólnych wakacji, po plany prywatnej szkoły

  2. U mnie (u nas właściwie) działa to tak, że budujemy budżet typowo na przyszłość dziecka. Z założenia mają to być pieniądze, które pomogą mu na studiach (np. pomoc w wynajmie mieszkania) czy też posłużą za część wkładu własnego do mieszkania. Na ewentualne wesele też się parę groszy przyda… ;-). Te oszczędności budujemy póki co ze świadczenia „500+” i póki ono działa, to na to postanowiliśmy je przeznaczyć. Jak się udaje też jakieś dodatkowe środki wygospodarować (np. ze zwrotu podatku), to też część trafia do tej puli oszczędnościowej dla dziecka.

    Na ten moment do budowania tych oszczędności wykorzystujemy zwykłe konto oszczędnościowe, utworzone typowo pod ten cel. Ale z czasem planujemy też uruchomić choć część środków w obligacje długoterminowe. Natomiast nie zamierzamy z tymi środkami wchodzić w jakieś inwestycje np. na giełdzie, itp. Przyjęliśmy założenie, że lepiej mniejszy zysk, ale pewniejszy. Przede wszystkim bezpieczeństwo tego kapitału.

    Osobiście uważam, iż oszczędzanie jest bardzo ważne, i nawet jeśli nie uda się uzbierać jakiejś kosmicznej kwoty, to lepiej mieć mniej niż nic ;-). Powodzenia dla wszystkich „Oszczędnych”!

  3. Witek

    A my zainwestowaliśmy w ubezpieczenie na życie dla córki w jednej z firm ubezpieczeniowych. Wpłaty przez 10 lat, potem bezskładkowo. Ubezpieczenie jest z komponentą inwestycyjną, córka po przejęciu ubezpieczenia na swoje zdecyduje czy chce dalej go utrzymywać czy wypłacić środki. Albo po osiągnięciu tych 10 lat po prostu zostawi sobie „na zawsze”. :)

  4. Bardzo dobry artykuł! Powinni tego uczyć w szkołach, czyli wiedzy o oszczędzaniu i podstawy ekonomii, a nie jakieś bzdurne chemie itp., które w życiu kompletnie się nie przydają. Pozdrawiam ciepło.

  5. Wg mnie dziecko od małego powinno znać wartość pieniądza. Warto odkładać dla niego jakieś fundusze, ale jeśli nagle na studiach, w wieku tych 20 lat dostanie taki „zastrzyk” gotówki to brzydko mówiąc od tego ogłupieć. Dlatego najważniejsze, żeby wiedziało, jaka jest wartość pieniądza i jak ciężko się je zarabia. Bo bez tego nawet największe oszczędności mogą się rozejść w miesiąc…

  6. Arek

    My oszczędzamy środki otrzymywane w ramach 500+ i wrzucamy je do „portfela” na platformie inPZU (nie jestem pracownikiem/sprzedawcą PZU). Prowizja za zarządzanie jest dość niska – 0,5% a wybór funduszy cały czas rośnie. Na początku podzieliliśmy proporcjonalnie na wszystkie fundusze jakie mieli w ofercie. Na początku tego roku dokonałem reorganizacji portfela i zrezygnowałem z funduszy obligacyjnych i pieniężnych, które nie zarabiały a wręcz traciły i w zasadzie wszystkie środki podzielone są obecnie między fundusze akcyjne (inwestujące w akcje w USA, na rynkach rozwiniętych jak i rozwijających się…). Stwierdziłem, że i tak jest to inwestycja długoterminowa (do 18-go roku życia) więc na początku inwestowanie może być obarczone większym ryzykiem. Poza tym comiesięczna systematyczność sprawia, że „uśrednia” się cena kupowanych jednostek. W skali roku portfel zarobił nieco ponad 11% więc na pewno powyżej inflacji. Przed PZU próbowałem inwestować w ETF-y na degiro (ponownie nie reklamuję), ale tam dochodzi jeszcze ryzyko walutowe więc się szybko wycofałem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Obowiązuje regulamin komentarzy. Wymagane pola są oznaczone *