Fot. by Pixabay

Jak wyjść z długów? 5 kroków do finansowej i mentalnej wolności

Długi to temat-rzeka, który jednak dotyczy ogromnej części z nas. Z sondażu przeprowadzonego w 2015 roku przez CBOS wynika, że aż 41% polskich gospodarstw domowych ma do spłacenia jakieś zobowiązania, najczęściej kredyty bankowe, pożyczki i raty za zakupy. BIG InfoMonitor wyliczył natomiast, że na koniec 2016 roku blisko 2,5 miliona Polaków nie było w stanie w terminie regulować swoich płatności. Dlaczego nie spłacamy swoich zobowiązań? Najczęstszym powodem jest brak płynności finansowej (np. utrata pracy, wypadek) lub przecenienie swoich możliwości, wzięcie zbyt wysokiego kredytu, który z czasem zaczął przytłaczać domowy budżet. Stąd już tylko krok do wpadnięcia w spiralę zadłużenia. W tym artykule pokażę Wam 5 kroków, dzięki którym znacznie łatwiej można wyjść z długów.

Patronem tego artykułu jest spółka GetBack S.A., zajmująca się zarządzaniem wierzytelnościami. Za ten artykuł otrzymuję wynagrodzenie, jednak nie ma to żadnego wpływu na zawartość merytoryczną artykułu.

Krok 1: Miej świadomość problemu

Nadmierne zadłużenie to nic przyjemnego i nie ma sensu oszukiwać się, że wszystko jest w porządku. Dłużnicy często działają podobnie do osób uzależnionych – do samego końca uparcie twierdzą, że mają wszystko pod kontrolą, a odbicie się od dna jest tylko kwestią czasu. To złe podejście.

Bardzo ważne jest, aby nie próbować spłacać długów poprzez zaciąganie następnych. Jest to prosta droga do wpadnięcia w spiralę zadłużenia, z której ciężko się później wydostać. Trzeba sobie stanowczo powiedzieć, że posiadanie zobowiązań jest mało komfortowe i znacznie lepiej będzie się ich pozbyć, przynajmniej tych drogich w obsłudze (relatywnie bezpiecznym długiem jest jedynie kredyt hipoteczny). Życie na kredyt, finansowanie zachcianek pożyczonymi pieniędzmi, hołdowanie szlacheckiej zasadzie: zastaw się, a postaw się – to naprawdę do niczego nie prowadzi i prędzej czy później zepchnie każdego zadłużonego na skraj przepaści.

Walka z długami nie jest prosta. To też trzeba sobie jasno powiedzieć. Jest to trudna i wyboista droga, wymagająca często wielu poświęceń i wyrzeczeń. Nie ma jednak co – wzorem małego dziecka – zamykać oczu i udawać, że to, czego nie widzimy nie istnieje. Nie warto chować głowy w piasek, licząc, że problem przeminie, lub sam się rozwiąże. Trzeba stawić mu czoła i odzyskać swoją niezależność i wolność finansową.

Krok 2: Pora zrobić porządki

Może trudno w to uwierzyć, ale są ludzie, którzy nawet nie wiedzą, gdzie i jakie mają długi. Mówię to z własnego doświadczenia, gdzie „przerabiałem” kilka przypadków osób, które zaczynały martwić się długami, dopiero gdy otrzymały list z sądu z informacją o ustanowieniu hipoteki na nieruchomości.
To często efekt spirali zadłużenia, gdy jedną pożyczką finansuje się kolejną i tak w kółko. Rzeczywiście można się w tym wszystkim pogubić. Przychodzą pisma w sprawie zobowiązań w firmach, których się nawet nie kojarzy.

Rada: Jeśli nie pamiętasz już, gdzie masz dług, możesz zajrzeć do bazy Biura Informacji Kredytowej (BIK) i tam sprawdzić swoją historię kredytową. Znajdziesz tam aktualne i historyczne dane o wszystkich swoich kredytach i pożyczkach zaciągniętych w bankach i SKOK-ach. Mój poradnik poświęcony korzystaniu z bazy BIK znajdziesz pod tym adresem.

Na tym etapie trzeba więc wykonać finansowy rachunek sumienia i wypisać wszystkie długi, wraz z nazwami i kontaktami do wierzycieli oraz firm windykacyjnych. Często jest tak, że firmy czy instytucje po kilku nieudanych próbach samodzielnej windykacji, oddają sprawę w ręce firm zajmujących się odzyskiwaniem długów, które „przejmują” zobowiązanie. Warto także posegregować zobowiązania od tego najpilniejszego do względnie bezpiecznego. Na szczycie listy zawsze powinni się znaleźć dostawcy mediów i bank udzielający kredytu hipotecznego, aby nie zostać z dnia na dzień bez prądu czy gazu oraz mieć gdzie mieszkać.

Krok 3: Przygotuj budżet domowy

Osobom zadłużonym zawsze się wydaje, że potrafi zarządzać budżetem domowym, ale fakt posiadania dużych zobowiązań temu przeczy. Dlatego trzeba wrócić do podstaw, usiąść z kartką i długopisem, wypisać swoje stałe wydatki i dochody. Z pewnością okaże się, że drugie nie pokrywają pierwszych, co oznacza, że trzeba zacząć ciąć. O prowadzeniu budżetu domowego pisałem już dawno temu, jednak od tego czasu wpis nie stracił wcale na swojej aktualności.

Podstawowa zasada w budżecie domowym jest niezmiennie taka, aby wydatki były mniejsze niż przychody. Wtedy co miesiąc zostają nam dodatkowe środki do wykorzystania.

Krok 4: Ogranicz wydatki i zdobądź dodatkowe pieniądze

Jedno jest pewne: nie da się wyjść z długów, kontynuując życie ponad stan. Trzeba usunąć z budżetu domowego te wydatki, które nie są przeznaczone na cele bytowe, a stanowią jedynie zachcianki lub luksusy. Pamiętajmy, że dla osoby w bardzo trudnej sytuacji finansowej luksusem może być choćby wyjście do kina czy jedzenie na mieście. A w jaki sposób szukać oszczędności? Po odpowiedź na to pytanie zapraszam do wpisu Jak oszczędzać pieniądze? 47 PROSTYCH sposobów na oszczędności. Znajdziesz tam wiele pomysłów, od oszczędnych zakupów, przez sposoby na niższe rachunki, po sprzedaż rzeczy, których nie używasz.

Nawet pozbycie się części wydatków nie załatwi jednak sprawy, bo wciąż trzeba jeszcze spłacać długi. Dlatego potrzebne są dodatkowe źródła dochodu. Czasami trzeba zdecydować się na odważne rozwiązanie i np. zmienić pracę. Można też poprosić szefa o podwyżkę (ale wcześniej trzeba udowodnić, że się na nią zasługuje). Jeśli obie opcje z jakiegoś powodu nie wchodzą w grę, zostaje jeszcze tzw. „dorabianie”. Tutaj jest wielkie pole do popisu, bo istnieje mnóstwo sposobów na to, aby zdobyć dodatkowe pieniądze. Odsyłam Was do moich artykułów na ten temat:

Krok 5: Dogadaj się i zacznij spłacać długi

Finanse domowe uporządkowane, zbędne wydatki ograniczone, dodatkowe źródła dochodu znalezione. Pora zatem zabrać się za spłacanie swoich długów. Jest to trudne z psychologicznego punktu widzenia, bo nagle okazuje się, że przeznaczamy duże sumy na coś, czego albo już nie ma (np. odebrany czy sprzedany sprzęt) albo o czym dawno zapomnieliśmy (np. pożyczka na organizację świąt). Trudno – każdy dług musi zostać spłacony.

Rada: Koniecznie należy skontaktować się z wierzycielami i poinformować ich o zamiarze spłacenia długu. Okazanie dobrej woli to podstawa. Jeśli dług został już przejęty przez firmę windykacyjną, to warto od razu do niej zadzwonić i poprosić o rozmowę z wyznaczonym doradcą.

Dobrą opcją jest także zawnioskowanie o rozłożenie spłaty należności na dłuższy okres, co pozwoli obniżyć ratę. Tego typu rozwiązania najlepiej negocjuje się właśnie z firmą windykacyjną, która przejęła obsługę zadłużenia. Wszystkim zależy na spłacie długu, więc rozmawiając otwarcie i pokazując swoją dobrą wolę, możemy czasem sporo zyskać.
Zdarza się, że niektóre firmy, czy np. spółdzielnie mieszkaniowe, są w stanie anulować część długu w zamian za spłatę większej części zadłużenia. Banki natomiast proponują często połączenie kilku kredytów z różnych banków, w jedno zobowiązanie z niższą ratą (kredyt konsolidacyjny).

Patronem tego artykułu jest firma GetBack S.A., zajmująca się wsparciem dłużnika poprzez pomoc w wychodzeniu z długów. Więcej informacji o firmie i jej ofercie znajdziecie na stronie https://www.getbacksa.pl

Na koniec brutalna prawda: długi nie biorą się z powietrza i zwykle są konsekwencją nieprzemyślanych wyborów w przeszłości. Najgorsze co można zrobić w takiej sytuacji, to chowanie głowy w piasek i udawanie, że problem nie istnieje. Z długów da się wyjść krok po kroku – zajmuje to trochę czasu, ale innej drogi po prostu nie ma.

A jakie są Wasze sposoby na wychodzenie lub unikanie długów? Czekam na Wasze komentarze pod artykułem!

9 komentarzy

  1. Cześć Mateusz,

    To co napisałeś na koniec, czyli o brutalnej prawdzie skąd się biorą długi wydaje mi się najważniejsze.

    Dopóki tego nie zrozumiemy, że powodem długów jest nasza lekkomyślność finansowa i nie zmienimy nawyków finansowych to długi ciągle będą nas się trzymać. Ewentualnie na chwilę się ich pozbędziemy, ale potem znowu będą do nas wracać.

    A już najgorszym rozwiązaniem jest mając długi, próbować wydostać się z nich poprzez zadłużanie się gdzie indziej.

    Ja każdemu doradzam kto musi się zadłużyć (chociaż najpierw próbuje po stokroć upewnić się czy na pewno ta osoba musi to robić), aby założyła najczarniejszy scenariusz jaki może się wydarzyć w czasie spłacania zadłużenia. To znaczy utrata pracy, zdrowia bądź pojawienie się innych sporych wydatków. Bardzo często odpowiadając sobie na takie pytanie osoba uświadamia sobie, że lepiej jednak poczekać i oszczędzić trochę pieniędzy niż zadłużać się tu i teraz.

    Lepiej zapobiegać długom niż potem je leczyć :)

  2. Fajny wpis. Dlatego ja wychodzę z założenia, żeby nie wchodzić w długi jak nie trzeba. Jak ktoś oglądał film K. Kieślowskiego „Dług” z 1999r. to wie o czym mówię.

    Pozdrawiam, fajny wpis :)

  3. Temat niesamowicie mi bliski. Posiadam kredyt w wysokości 4 moich pensji netto. Zaciągnięty na wakacje, nagłe wydatki i jak się okazało – sporo z tego rozeszło się na konsumpcję. A kredyt do spłaty pozostał i teraz postanowiłam, że pozbędę się tego długu, uporządkuję finanse i postaram się zbudować jakieś zabezpieczenie, które pozwoli mi zyskać czas na swobodne poszukiwanie lepszej pracy.

  4. Od niedawna jest coś takiego jak upadłość konsumencka. Ale to rozwiązanie dla osób które są zadłużone „po tak zwane uszy”.
    Najważniejsze żeby podejmować racjonalne decyzje które będziemy konsultować z np. z rodziną z kimś kto się zna na finansach.

  5. Właśnie według mnie najgorsze jest to, że wiele osób zanim zdecyduje się na wyjście z długów szuka jakiejś kryjówki, w której może przeczekać najgorsze. Ale to nie działa w ten sposób – trzeba zmierzyć się z tym, co nas najbardziej przeraża, otrzeźwieć, stworzyć plan działania i działać. Te wielkie zmiany zaczynają się od tych mniejszych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *