Choć sytuacja na rynku pracy w Polsce jest dobra (przynajmniej z punktu widzenia pracowników), to cykle gospodarcze rządzą się swoimi prawami i przyjdzie moment, w którym zauważymy wzrost bezrobocia. Utrata pracy to szczególnie stresująca sytuacja dla osób zadłużonych, które potrzebują stałych dochodów, by móc regulować comiesięczne raty – zwłaszcza te z tytułu spłaty kredytu hipotecznego.
Banki mają oczywiście odpowiednie procedury i dokładnie zabezpieczają się na wypadek wpadnięcia przez kredytobiorcę w poważne problemy finansowe. Jak to wygląda w praktyce? Co utrata pracy oznacza dla posiadacza kredytu hipotecznego, oczywiście poza ogromnym stresem? Zapraszam do lektury mojego artykułu.
Czy trzeba powiadomić bank o utracie pracy?
Tutaj odsyłam Cię do treści Twojej umowy kredytowej, która dokładnie reguluje tę kwestię. W większości przypadków jest tak, że bank wymaga poinformowania go o istotnych zmianach w życiu kredytobiorcy – a za taką na pewno można uznać utratę pracy.
W praktyce oczywiście bank nie interesuje się prywatnym życiem kredytobiorcy, dopóki ten regularnie spłaca raty. Jeśli więc wiesz, że nie grozi Ci długotrwałe bezrobocie i masz środki na dalszą spłatę zobowiązania, to nie musisz chwalić się w banku utratą pracy.
Gorzej, gdy zwolnienie niemal natychmiast zrujnowało Cię finansowo, nie masz żadnej poduszki finansowej ani żadnego innego źródła dochodu. W takiej sytuacji, nie mając perspektyw na szybkie znalezienie nowej pracy, musisz skontaktować się z bankiem.
Co bank na to?
Powiedzmy sobie szczerze: bank patrzy wyłącznie na własny interes, który jednak w tym przypadku jest zbieżny z interesem kredytobiorcy. Ostatnią opcją, po jaką sięgnie bank, jest wypowiedzenie umowy i skierowane sprawy na drogę sądową. Wcześniej kredytodawca podejmie wiele prób wyprostowania tej sytuacji.
Jeśli nie jesteś w stanie dłużej spłacać rat, to w pierwszej kolejności należy uruchomić wykupione ubezpieczenie od utraty pracy (za chwilę do tego wrócimy). W drugiej natomiast warto porozumieć się z bankiem w kwestii zmiany warunków umowy.
Jest to szczególnie ważne wtedy, gdy podejrzewasz, że może być Ci trudno znaleźć nową, równie dobrze płatną prace, przez co nawet po podjęciu zatrudnienia Twoja sytuacja finansowa będzie daleka od tej z dnia zawarcia umowy kredytu.
Ranking najlepszych: Kwiecień 2025
Najlepsze lokaty, konta i oferty - kwiecień 2025
- Ranking lokat do 7,6%
- Ranking kont bankowych +650 zł premii
- Ranking kont oszczędnościowych do 7,2%
- Promocje bankowe z gwarantowaną premią $$$
Banki najczęściej proponują:
- Tzw. wakacje kredytowe, czyli odroczenie spłaty jednej czy kilku rat;
- Karencję w spłacie, czyli zawieszenie spłacania kredytu na jakiś czas (kosztem wydłużenia okresu obowiązywania umowy);
- Restrukturyzację kredytu, czyli zwykle wydłużenie okresu spłaty w zamian za obniżenie miesięcznej raty.
Dostępne opcje omówisz z Twoim doradcą kredytowym. Pocieszające na pewno jest to, że bank naprawdę nie rzuci się na Ciebie, aby Cię rozszarpać i wyrzucić z mieszkania czy domu – do tego jest jeszcze daleka droga.
Ubezpieczenie od utraty pracy
Standardowym elementem umowy kredytu hipotecznego jest polisa, która ma zabezpieczać spłatę kredytu po utracie źródła dochodu przez kredytobiorcę – ale tylko przez z góry określony czas (zwykle wyrażony liczbą rat).
Ubezpieczenie zadziała w momencie, gdy kredytobiorca utraci źródło dochodów nie z własnej winy, co trzeba wyraźnie podkreślić. Typowe sytuacje, w których można liczyć na pomoc ubezpieczyciela, to:
- Rozwiązanie stosunku pracy z powodu np. redukcji zatrudnienia czy osiągania słabych wyników;
- Ogłoszenie upadłości przez pracodawcę;
- Likwidacja zakładu pracy.
Z ubezpieczenia od utraty pracy/źródła dochodu nie skorzysta natomiast kredytobiorca, który sam rozwiązał umowę (czyli po prostu się zwolnił) lub też został zwolniony z przyczyn dyscyplinarnych.
Już od dłuższego czasu banki traktują ubezpieczenie od utraty pracy jako zabezpieczenie finansowe kredytu hipotecznego, wymagając zawarcia polisy przed zawarciem umowy lub w jej ramach (umowa pakietowa – niekoniecznie mniej korzystna dla kredytobiorcy, warto porównać sobie propozycję banku z warunkami dostępny na rynku). Alternatywnie banki dopuszczają zawarcie polisy ubezpieczenia na życie.
Czytaj: Ubezpieczenie od utraty pracy. Jak działa, ile kosztuje i kogo tak naprawdę chroni?
Znajdź najlepsze oprocentowanie:
Ile rat spłaci za Ciebie ubezpieczyciel?
To już zależy od konkretnego ubezpieczenia. Pamiętajmy o jednym: polisa chroni przed finansowymi skutkami sytuacji dość skrajnej, która w założeniu nie powinna mieć charakteru permanentnego. Szczególnie w dzisiejszych czasach trudno jest sobie wyobrazić, aby osoba zdrowa nie mogła znaleźć jakiejkolwiek pracy przez np. rok.
Stąd okres, w którym to ubezpieczyciel przejmuje na siebie spłacanie rat za kredytobiorcę, zawsze jest ograniczony. Z reguły wynosi do 12 miesięcy, choć zdarzają się polisy, które gwarantują dłuższy okres ochrony.
Celem ubezpieczenia od utraty pracy jest z jednej strony zabezpieczenie spłaty rat i uniknięcie powstania zadłużenia wobec banku, a z drugiej zapewnienie kredytobiorcy relatywnie komfortowych warunków do poszukania nowego zatrudnienia.
Co z przedsiębiorcami?
Jeśli źródłem dochodów kredytobiorcy jest własna działalność gospodarcza, to uruchomienie ubezpieczenia od utraty pracy będzie wymagać ogłoszenia upadłości oraz wyrejestrowania działalności z ewidencji (samo zawieszenie nie wystarczy).
Uwaga na karencję!
W przypadku ubezpieczenia od utraty pracy obowiązuje okres karencji, czyli czas, w którym pomimo zawarcia umowy nie obowiązuje pełna ochrona ubezpieczonego. Ma to na celu wyeliminowanie przypadków celowego działania, kiedy to np. kredytobiorca z góry wie, że za chwilę straci pracę, ale nie dzieli się tą wiedzą z bankiem.
Okres karencji z reguły wynosi 3-6 miesięcy – jeśli w tym czasie kredytobiorca straci źródło dochodów, to polisa może nie zadziałać.
Ubezpieczenie od utraty źródła dochodu – jaka składka?
Wysokość składki to kwestia na tyle indywidualna, że trudno byłoby się tutaj pokusić o suche wyliczenia. Wszystko zależy od kilku podstawowych czynników:
- Kwoty kredytu, która z reguły jest też sumą ubezpieczenia (choć może nią być również zmieniające się w czasie saldo zadłużenia);
- Liczby rat, których spłatę gwarantuje ubezpieczyciel;
- Innych zabezpieczeń kredytu (wkładu własnego);
- Produktów dodatkowych – wielu kredytobiorców decyduje się również na wykupienie ubezpieczenia na życie, które zabezpiecza spłatę kredytu w razie śmierci czy choroby kredytobiorcy.
Z reguły miesięczna składka – podkreślam, że opłacana przez cały okres trwania umowy kredytowej – nie przekracza 30-50 zł.
Niektórzy ubezpieczyciele stosują również metodę obliczania wysokości składki jako procent kwoty kredytu lub salda zadłużenia.
Jak samemu zabezpieczyć się na wypadek utraty pracy w okresie spłacania kredytu hipotecznego?
Ubezpieczenie od utraty źródła dochodów jest już jakąś formą ochrony, natomiast nie należy się ograniczać tylko do niego. Zawierając umowę kredytu hipotecznego, która jest umową wieloletnią, warto brać pod uwagę wszelkie możliwe czarne scenariusze, w tym utratę pracy.
Nawet będąc świetnym fachowcem w swojej dziedzinie nie można mieć pewności, że np. za 10 lat ten zawód zostanie wyparty przez sztuczną inteligencję czy inne technologie. Nikt z nas nie wie również, czy jutro będziemy nadal zdrowi, czy choroba nie dotknie kogoś bliskiego, czy nie dosięgnie nas jakaś inna tragedia itd. Przezorność nabiera szczególnego znaczenia w kontekście brania sobie na barki tak dużego ciężaru, jak kilkudziesięcioletni kredyt hipoteczny.
Oto najlepsze sposoby na samodzielne zabezpieczenie się na wypadek utraty pracy w trakcie spłacania kredytu hipotecznego:
- Nigdy nie bierz kredytu „pod korek” – to tak jak z zakupem używanego samochodu: trzeba sobie zostawić bufor na nieprzewidziane sytuacje. Nie dopuść do tego, aby już w momencie uruchomienia kredytu nie mieć żadnej rezerwy finansowej.
- Budżet awaryjny – nazywany też poduszką finansową. Powinien odpowiadać minimum sumie sześciomiesięcznych kosztów utrzymania. Jeśli wraz z ratą kredytu, opłatami, paliwem czy zakupem jedzenia wydajesz np. 6000 zł miesięcznie, to Twój budżet awaryjny powinien wynosić co najmniej 36 000 zł. To pozwoli Ci ze spokojem poszukać nowej pracy bez obniżania standardu życia.
- Nadpłacaj kredyt, kiedy tylko masz taką możliwość – możesz się spotkać z różnymi opiniami na temat opłacalności nadpłacania kredytu, ale najlepiej będzie to policzyć. Wówczas zawsze wyjdzie Ci, że nadpłata kredytu hipotecznego po prostu się opłaca, a przy tym daje poczucie bezpieczeństwa na wypadek utraty źródła dochodów. Nadpłacaj kredyt agresywnie w okresach, gdy sporo zarabiasz, mając z tyłu głowy, że za jakiś czas Twoje dochody mogą się realnie zmniejszyć (np. pod wpływem inflacji).
- Inwestuj część oszczędności w bezpieczne aktywa – najlepiej takie, które rzeczywiście mogą ochronić kapitał przed inflacją, jak np. obligacje skarbowe indeksowane inflacją. Wybieraj przy tym takie instrumenty, które gwarantują stały dostęp do środków finansowych bez ponoszenia wysokich kosztów z tytułu ich wycofania (tutaj obligacje czy lokaty zawsze wygrywają z np. ETF-ami czy akcjami, których konieczność sprzedaży może przypaść na okres bessy na rynku).
Podsumowanie
Najważniejsze, o czym trzeba pamiętać zawierając umowę kredytu hipotecznego, to nieprzewidywalność życia. W perspektywie np. 30 lat wydarzyć może się wszystko, zarówno pozytywnego, jak i skrajnie negatywnego. Ryzyko utraty pracy czy generalnie źródła dochodów w tak długim okresie jest co najmniej prawdopodobne.
W takiej sytuacji priorytetem jest jak najszybsze znalezienie nowej pracy oraz niedopuszczenie do powstania choćby minimalnego zadłużenia, ponieważ to zostanie odnotowane w bazie BIK i może utrudnić Ci uzyskanie innego kredytu, zakup niezbędnego sprzętu na raty etc.
Zaciągając kredyt hipoteczny niejako w pakiecie bierzemy na siebie konieczność zachowania większej dyscypliny finansowej. Podejście „jakoś to będzie” niestety rzadko się sprawdza.
Są tutaj osoby, które znalazły się w sytuacji utraty pracy w trakcie spłacania kredytu hipotecznego? Ogarnęliście temat bez większego problemu? Były nerwy? Koniecznie dajcie znać w komentarzu i podzielcie się swoimi doświadczeniami.