Fot. CC by cafecredit / Flickr

Anty-dekalog, czyli 10 złych nawyków finansowych, które rujnują Twój portfel

Wszyscy wiemy, że należy jeść dużo owoców i warzyw, unikać smażonego mięsa i tłustych potraw, ale co z tego, skoro od czasu do czasu każdego nachodzi ochota na fast food. Z finansami jest dokładnie tak samo. Możemy oszczędzać, czytać mądre blogi, ale nic nie zmieni faktu, że jesteśmy tylko ludźmi i mamy swoje słabości. Ostatnio sporo się nad tym zastanawiałem, bo zauważyłem, że coraz trudniej jest mi osiągnąć jeszcze wyższy poziom rozsądnego gospodarowania pieniędzmi. Pociesza mnie natomiast fakt, że mam świadomość tych słabości, a to daje mi możliwość walczenia z nimi. Przeczytaj mój ranking 10 złych nawyków finansowych, które rujnują także Twój portfel.

  1. Życie na kredyt – to nie tyle zły nawyk, co prawdziwy koszmar, który każdego doprowadzi na finansowe dno. Życie na kredyt to stan, w którym zaczynasz myśleć, że każdy zakup możesz bez problemu sfinansować pożyczką z banku, od rodziny lub – to najgorsza opcja – chwilówką. Zamiast obciąć wydatki i zacząć oszczędzać, nie chcesz obniżyć standardu życia i w końcu za to zapłacisz. Rachunek będzie bardzo wysoki, a spirala zadłużenia to coś czego nie życzę nikomu.
  2. Nieplanowanie większych wydatków – są takie momenty w roku, które zawsze przypadają w tym samym okresie i można je bez problemu zaplanować oraz się do nich przygotować – przynajmniej finansowo. Przykład? Nowy rok szkolny. Wiadomo, że w sierpniu trzeba będzie kupić dziecku wyprawkę (w tym książki) i warto zacząć na to oszczędzać już wiele miesięcy wcześniej. Kolejny przykład: wakacje. Co stoi na przeszkodzie, aby zacząć odkładać np. po 100 złotych miesięcznie od września? Do lipca uzbiera się niezła sumka, która pozwoli albo poprawić jakość wyjazdu, albo uniknąć kosztownej pożyczki. Podstawą zdrowych finansów jest prowadzenie budżetu domowego.
  3. Kupowanie najtańszych rzeczy – jest takie mądre powiedzenie: biednych ludzi nie stać na tanie rzeczy. Jest też drugie: chytry dwa razy traci. Oba należą do moich ulubionych. Zdradzę Ci zasadę, której jestem wierny od lat. Nie stać mnie na najdroższe rzeczy, ale nie wybieram też tych najtańszych. Jeśli potrzebuję nową baterię umywalkową, to nie kupuję ani takiej za 1000 złotych, ani takiej za 50 złotych. Wybieram model za 200-300 złotych i wiem, że posłuży mi wiele lat. W ten sposób nie marnuje ciężko zarobionych pieniędzy na ciągłe kupowanie taniochy, która regularnie się psuje i od początku źle wygląda. Polować na wyprzedażach też trzeba umieć.
  4. Marnowanie jedzenia – jeśli nie wiesz, ile pieniędzy marnujesz kupując za dużo żywności, koniecznie przeczytaj mój artykuł na ten temat. Wyrzucanie jedzenia to plaga, z którą większość z nas nawet nie próbuje walczyć. Tymczasem ograniczając bezsensowną konsumpcję wyłącznie zyskasz: schudniesz, poczujesz się lepiej, będziesz mieć więcej pieniędzy i zaczniesz wydawać je na produkty spożywcze w mniejszych ilościach, za to lepszej jakości. Przydatne może okazać się pakowanie próżniowe.
  5. Krótkowzroczność – mam tutaj na myśli nieprzewidywanie konsekwencji aktualnego stylu życia. To oczywiste, że ktoś, kto ma 25-30 lat, jest zdrowy, dobrze zarabia, ma pokusę cieszenia się codziennością i niezamartwiania przyszłością. Problem w tym, że to wszystko kiedyś może się skończyć. Tracisz pracę – co wtedy? Czy masz oszczędności, które pozwolą Twojej rodzinie przetrwać kilka miesięcy spokojnego szukania nowego zajęcia? Sięgnę po jeszcze jeden, tym razem prozaiczny przykład. Nawet na moim blogu regularnie widuję komentarze osób zarzucających mi, że zachęcam do inwestowania w coś, co zwróci się za np. 5 czy 10 lat, a to przecież szmat czasu. Takie komentarze pojawiały się np. w kontekście analizy opłacalności zakupu zmywarki. Dla mnie zainwestowanie w cokolwiek, co od razu pozwala oszczędzać pieniądze, ma sens.
  6. Wydawanie wszystkiego, co się zarobi – klasyka gatunku. Od razu przypomina mi się anegdota o sąsiedzie, który przez cały miesiąc pożyczał 50 złotych, bo był wiecznie przed wypłatą. Ja robię odwrotnie. Gdy tylko wpadnie jakaś kasa na moje konto, od razu przelewam ją na rachunek oszczędnościowy. Gospodaruję niewielką kwotą, a w razie potrzeby naruszam oszczędności. Nigdy jednak nie dopuszczam do sytuacji, w której nie miałbym środków na jakiś nagły wydatek, a tym bardziej na opłacenia faktur i rachunków. Pomaga w tym mój własny fundusz awaryjny.
  7. Nieinwestowanie – nie każdy oczywiście ma duszę inwestora i ja to w pełni rozumiem, bo sam nie podejmuję żadnych wielce ryzykownych ruchów. Mimo to staram się regularnie przeznaczać nadwyżki kapitału na mniejsze i większe inwestycje. Wybór jest ogromny – od kryptowalut, przez inwestycje alternatywne, po nieruchomości. Ważne, aby nie pozwolić inflacji zjadać swoich oszczędności – pisałem o tym w tym artykule.
  8. Robienie spontanicznych zakupów – łatwo temu nawykowi ulec (czasami mi się to zdarza), a bywa on bardzo groźny dla domowych finansów. Spontaniczne zakupy nie muszą być wcale spektakularne. Wystarczy, że co miesiąc przeznaczysz na nie 200 złotych, aby w ciągu roku zmarnować aż 2400 złotych. Takie spontaniczne zakupy najczęściej zdarzają się w marketach i dyskontach, gdzie kupujemy coś, co tak naprawdę nie jest nam potrzebne.
  9. Nierozsądne podejście do życia – temat-rzeka, ale mam tutaj na myśli przede wszystkim niedbanie o swoją własność i życie. Palenie papierosów, nadużywanie alkoholu, jedzenie świństw, niewymienianie części eksploatacyjnych w samochodzie, nierobienie przeglądów instalacji w domu, niewykupienie ubezpieczenia domu i ubezpieczenia na życie – to wszystko przykłady nierozsądnego postępowania, którego konsekwencją może być wpadnięcie w ogromne tarapaty finansowe lub – co gorsza – skazanie na nie swojej rodziny.
  10. Nieporównywanie produktów i ofert – często jest tak, że po prostu nie chce nam się sprawdzać, czy u konkurencji nie byłoby taniej. Wciąż też spotykam się z postawą typu: „To tylko 5 złotych różnicy, szkoda mojego czasu na zmienianie operatora czy banku.” W ten sposób sami zgadzamy się na to, aby różne firmy zarabiały na nas więcej, niż powinny. Warto więc wypracować sobie inny, o wiele korzystniejszy nawyk nie kupowania czegokolwiek bez wcześniejszego porównania cen i warunków.

A Wy? Macie niektóre z wymienionych przeze mnie nawyków? Walczycie z nimi, jesteście ich świadomi? Bardzo chętnie przeczytam Wasze komentarze i propozycje uzupełniające moją listę!

7 komentarzy

  1. Bardzo ciekawy rady. Sam na niejednej się złapałem. Zawsze warto sobie dopowiedzieć: wydanie 200 zł miesięcznie na głupotę to nic wielkiego – ale w skali roku ta liczba rośnie do 2400 zł.To potrafi dać do myślenia. Bardzo Panu dziękuję za poświęcony czas. Ma Pan pomysły na nowe wpisy?

  2. Robert

    Należy dodać efekt cappucino, a więc codzienne kupowanie rzeczy, które pojedynczo nie wydają się drogie, ale łącznie miesięcznie mogą nieźle wydrenować portfel! Przykładowo kupowanie na stacjach benzynowych – a to kawka, a to napój energetyczny, kanapeczka…. Dziennie można łatwo tak wydać np. 30 zł, więc miesięcznie jesteśmy jakiegoś tysiaka w plecy, a rocznie 12.000 zł!

  3. Zazwyczaj zaczyna się od takich niespodziewanych wydatków, potem jak musimy kupić coś naprawdę potrzebnego to nie mamy środków i bierzemy kredyty… A pomyśleć, że wystarczyłoby np. wpłacić pieniądze na lokatę niż dać się ponieść spontanicznym zakupom i nie byłoby dalszych problemów. Wpis daje do myślenia :)

  4. Piotr

    Ja jestem minimalista, na siebie nic nie wydaje. Oplacam dom, samochod, szkole syna, ubezpieczenia, jedzenie dobrej jakosci, przeglady medyczne i dentyste. Jak kobiete ciagnie z mlodym do fast fooda to dorzuce troche kasy zeby zjesc w normalnej restauracji.
    Jak mlody chce kase na zabawki to mowie: ja Ci dobre studia oplace, zabawek Ci nie kupie, bo bede musial na nie dymac w robocie calymi dniami i nocami i nie bede mial czasu sie z Toba bawic.
    Jak widze rozne akcje zbierania pieniedzy na ulicach to mysle. Panstwo zabiera mi z podatkow ok 50% tego co zarabiam. Jezeli majac takie pieniadze nie jest w stanie dopiac budzetu i pozy za, a ludzie zbieraja pieniadze na ulicach (i po smietnikach) to problem Wladzy, ktora jest niegospodarna, ja swoje daniny place co miesiac sumiennie.
    Smutne? Brutalne? Tanie? A moze cos w tym jest? Inny punkt widzenia?Pozdrawiam.

  5. „Nierozsądne podejście do życia” jest chyba najczęstszym błędem i z tego, co widzę, to najwięcej chcą zaoszczędzić osoby, które już mają dość pieniążków w kieszeni, Tak, by jeszcze podnieść swoje „oszczędności”. Ale niestety oszczędzając na wszystkim, co wokół, można odczuć, że w niedługim czasie się to zemści…

  6. Bardzo fajne porady, mam sporo znajomych, którzy marnują jedzenie, bo po wypłacie idą na zakupy i wydają sporą część pensji na produkty spożywcze, które potem w dużej części się marnują.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *