Razem czy osobno? Wady i zalety wspólnego rachunku bankowego

Fot. ZF

Z pewnością spora część z Was pamięta czasy, gdy normą było posiadanie jednego, wspólnego rachunku bankowego przez małżonków. Wynikało to z prostego faktu: za prowadzenie konta trzeba było sporo płacić (nawet kilkadziesiąt złotych miesięcznie). Poza tym oferta bankowa była skromna, nie funkcjonowała sieć bankomatów, wiele osób odbierało pensje w gotówce i tak też płaciło za różne dobra. Posiadanie osobnych kont nie miało więc aż takiego sensu, jak obecnie. Banki oczywiście nadal oferują wspólne rachunki i – o czym nie wszyscy wiedzą – są one przeznaczone nie tylko dla małżonków. Takie rozwiązanie ma zarówno wady, jak i zalety. Wszystkie istotne argumenty przedstawiam w dzisiejszym artykule.

Kto może być współwłaścicielem konta bankowego?

Prowadzenie wspólnego rachunku bankowego cieszy się największą popularnością wśród małżeństw. Jest to jednak opcja przeznaczona także dla innych członków rodziny oraz osób prowadzących wspólne gospodarstwo domowe.

W praktyce wspólne konto mogą posiadać np. mama z córką, tata z synem, rodzeństwo, dziadek i wnuczek itd. W przypadku par żyjących ze sobą bez ślubu lub związków jednopłciowych, najszybszym rozwiązaniem będzie udzielenie pełnomocnictwa do korzystania z konta jednego z partnerów.

Ważne: Wspólny rachunek bankowy mogą założyć i prowadzić wyłącznie osoby pełnoletnie, wobec których nie została orzeczona żadna forma ubezwłasnowolnienia.

Wspólne konto w banku – co to właściwie oznacza?

Posiadacze wspólnego konta w banku mają równy, nieograniczony dostęp do zgromadzonych na nim pieniędzy, mogą nimi dowolnie dysponować, dokonywać wpłat, wypłat, przelewów, pobierać na rachunek swoje pensje i inne wpływy. Jednocześnie współwłaściciele odpowiadają za wszelkie zobowiązania, np. spłatę debetu w koncie. Jedynym ograniczeniem jest tutaj wnioskowanie o kredyt odnawialny, tzw. linię kredytową. Nie ma możliwości, aby dokonał tego tylko jeden ze współwłaścicieli konta – na umowie potrzebne są podpisy obu stron.

W związku z tak szeroki uprawieniami w dostępnie do konta, trzeba się bardzo dobrze zastanowić nad tym, z kim chce się założyć wspólny rachunek. Nie istnieje bowiem możliwość ograniczenia uprawnień jednego ze współwłaścicieli. Decyzja o zamknięciu rachunku także musi zostać podjęta wspólnie.

Co z kartami płatniczymi? Oczywiście każdy ze współwłaścicieli otrzymuje własny, imienny plastik, chroniony indywidualnym numerem PIN. Użytkownicy mogą dowolnie ustalać np. dzienne limity wypłat dla swoich kart debetowych – druga strona nie ma na to wpływu. Współwłaściciel może jedynie zastrzec kartę drugiej strony w przypadku jej zgubienia czy kradzieży.

Śmierć jednego z posiadaczy rachunku

Jeśli dojdzie do takiej sytuacji, to wspólne konto oczywiście nie zostaje automatycznie zamknięte. Drugi ze współwłaścicieli nadal może z niego korzystać, zachowując pełnię praw do dysponowania zgromadzonymi środkami. Istnieje jednak pewien wyjątek.

Ranking najlepszych: Wrzesień 2018

Najlepsze lokaty, konta i oferty - wrzesień 2018

W sytuacji, gdy spadkobiercy uzyskają sądowe postanowienie o zabezpieczeniu wypłat z rachunku bankowego, współwłaściciel (nawet będący najbliższą osobą dla zmarłego) nie może swobodnie wydawać pieniędzy czy przenosić ich na inne konta. Pisałem trochę o tym we wpisie o procedurach bankowych po śmierci.

Wspólny rachunek bankowy – najważniejsze zalety

Na wielu podobnych blogach powielany jest dokładnie ten sam argument: rzekomo prowadzenie wspólnego rachunku jest tańsze. To nie zawsze jest takie oczywiste. Owszem, współposiadacze ponoszą jedną opłatę za obsługę, ale równocześnie mogą być obciążani podwójnym kosztem za posiadanie osobnych kart debetowych. Wiemy przecież, że banki bardzo chętnie ukrywają dziś faktyczny koszt prowadzenia konta, chwaląc się rachunkami za 0 zł, podczas gdy opłaty za kartę potrafią wynosić 7-10 złotych miesięcznie.

Wybierając wspólny rachunek z przyczyn finansowych trzeba więc dokładnie zapoznać się z ofertami różnych banków i nie skupiać się tylko na koszcie prowadzenia konta. Warto sprawdzić, czy bank nie pobiera opłaty za przelewy, wypłaty z obcych bankomatów czy wypłaty gotówki w okienku.

Niewątpliwie mocnym argumentem przemawiającym za posiadaniem wspólnego rachunku bankowego jest łatwiejsze zarządzanie domowym budżetem. Jeśli partnerzy skrupulatnie analizują swoje wydatki i wpływy, lubią mieć pełną kontrolę nad finansami, a także oszczędzają pieniądze na wspólny cel (np. zakup samochodu), to jedno konto będzie tutaj sporym ułatwieniem.

Bardzo dużą zaletą prowadzenia wspólnego rachunku bankowego jest większa szansa uniknięcia dodatkowych kosztów. Chodzi o to, że w wielu bankach praktykowane jest dziś zwalnianie właścicieli z opłat za prowadzenie konta, jeśli to jest co miesiąc zasilane sporą kwotą – np. 3000 złotych. Ponieważ mediana płac w naszym kraju pokazuje, że większość Polaków może tylko pomarzyć o takiej pensji, jednej osobie trudno byłoby spełnić ten warunek. Jednak dwoje współwłaścicieli otrzymujących np. po 2000 złotych pensji na rękę, może już liczyć na bankowy przywilej.

Ostatnim sensownym argumentem za prowadzeniem wspólnego rachunku bankowego jest zwiększenie szans na uzyskanie kredytu. Dwie pensje wpływające co miesiąc na konto sprawiają, że automatycznie rośnie zdolność kredytowa współwłaścicieli – w pewnym momencie bank sam może zaproponować uruchomienie linii kredytowej, przyznanie karty kredytowej z wysokim limitem czy nawet zaciągnięcie kredytu gotówkowego. Również w przypadku planowania kredytu hipotecznego wspólne konto może się okazać sporym atutem. Małżonkowie posiadający tak ważny produkt w banku, stają się bardziej wiarygodni w oczach instytucji, dzięki czemu mogą np. uzyskać niższą marżę.

Wspólny rachunek bankowy – najważniejsze wady

Pierwszą, fundamentalną wadą, jest zwiększone ryzyko braku dostępu do środków. Wystarczy dłuższa przerwa konserwacyjna czy awaria systemu informatycznego, aby współwłaściciele zostali bez pieniędzy. Nie, nie przesadzam – takie sytuacje się zdarzały, zdarzają i będą zdarzać coraz częściej. Pisałem o tym trochę we wpisie o tym, kiedy nie uda nam się zapłacić kartą.

Kolejna kwestia: włamanie na konto. Nikt nie może być w 100% pewien, że jego rachunek nigdy nie znajdzie się na celowniku cyberprzestępców. Phishing jest coraz popularniejszy i trzeba na niego uważać. Wspólny rachunek bankowy to podwójna szansa na „przechwycenie” naszego hasła czy PINu do karty. Jeśli współwłaściciele nie dysponują innym kontem lub nie trzymają gotówki w sejfie, to zostaną bez środków do życia. Bank oczywiście zwróci pieniądze, ale to trochę potrwa.

Wszyscy mamy swoje tajemnice, dlatego wspólny rachunek bankowy może w pewnym momencie okazać się kulą u nogi. Załóżmy, że Jan Kowalski chce zrobić prezent żonie. Jeśli zapłaci za niego kartą (lub przelewem), z niespodzianki nici, bo ta operacja będzie świetnie widoczna w systemie transakcyjnym banku.

Kto dotarł do tego miejsca, ten na pewno wyczuł, że nie jestem zwolennikiem prowadzenia wyłącznie wspólnego rachunku bankowego. Uważam, że to się po prostu nie opłaca, wprowadza niepotrzebne ograniczenia w życiu współposiadaczy, może wręcz być niebezpieczne (patrz – przerwa w dostępie do konta lub atak hakerski). Dziś naprawdę nie ma problemu ze znalezieniem atrakcyjnych, darmowych rachunków bankowych, a ewentualna zmiana konta jest banalnie prosta.

Jeżeli zdecydujecie się na posiadanie wspólnego konta bankowego, to chyba najlepszym rozwiązaniem może okazać się posiadanie dodatkowo osobnych kont osobistych, na które wpływają pensje. Wspólne konto zawsze można wtedy zasilać raz w miesiącu kwotą niezbędną na wydatki w danym miesiącu, trzymając resztę na osobistych kontach, czy np. wspólnych rachunkach oszczędnościowych. A co Wy o tym sądzicie? Tradycyjnie czekam na Wasze komentarze!

22 komentarzy

  1. Viriacci

    Ja mam konto w Pekao. Płacę tylko 20gr za przelew niezdefiniowany. Moja partnerka ma konto walutowe (pracuje za granicą) z przyłączonym kontem osobistym w 100% darmowym. Daliśmy sobie wzajemnie pełnomocnictwo i mamy dostęp do swoich kont. W każdej chwili można zrobić przelew własny, sprawdzić stan konta, zapłacić z drugiego konta. Przez to też wystarczy jedna karta debetowa (aplikacja w telefonie i szybki przelew własny na konto z kartą).

  2. Dla mnie niestety istnieje tylko jedna opcja – osobne konta bankowe. Nie lubię kłótni o pieniądze i kto ile wydał i dlaczego aż tyle. Każde z nas ma inne potrzeby i na co innego chce wydać odłożone pieniądze.

  3. My z żoną mamy osobne konta bankowe, ale w jednym banku. Zaleta? Przede wszystkim brak opłat, brak kłótni i jednak mimo wspólnego życia, pewną niezależność. Ja robię większość opłat stałych, żona większość wydatków związanych z dziećmi. Gdy trzeba się wspomóc, to wystarczy przelew o każdej porze dnia i nocy i w kilka sekund są na koncie.
    Mały OFF Topik: Czy na prawdę jeszcze ktoś płaci w Polsce za konto i kartę do konta – taki podstawowy i najprostszy pakiet?

  4. Ewelina

    Cezary Łukasiewicz, trochę prawdy jest w tym, co piszesz. Ale z drugiej strony, ja mam problem taki, że mój małżonek wydaje 1/4 swojej pensji na ratę naszego wspólnego kredytu hipotecznego, a ja wydaję na wszystkie rachunki, jedzenie i dodatkowe potrzeby jakieś 75% swojej pensji. On nie widzi w tym problemu. A dodam, że dochody mamy zbliżone wysokością z zastrzeżeniem, że on ma trochę więcej. On nie chce słyszeć o wspólnym rachunku, a ja uważam, że przelewając na takowy określoną kwotę z naszych dochodów i swobodnie nimi dysponując w ramach wydatków na gospodarstwo domowe, byłoby sprawiedliwiej. Zwłaszcza, że spodziewamy się dziecka. Czy tylko ja ze swojej pensji – a po urodzeniu to właściwie zasiłku w wysokości 80% – mam je utrzymać? W mojej obecnej sytuacji najwyraźniej tak.

      • Viriacci

        Gdyby moja partnerka logowała się na moje konto bez mojej wiedzy to bym zrobił awanturę, bo to jest po prostu chamskie.

  5. @Ewelina, w takiej sytuacji jak twoja mam nadzieję że wraz z pojawieniem się dziecka, małżonek będzie przelewał Ci określoną kwotę na twoje konto. Tak było w naszym przypadku, gdy pojawiło się pierwsze dziecko. Też mamy osobne konta ale potrafimy się dogadać pod tym kątem i co miesiąc zasilam konto żony odpowiednią sumą moich wpływów.

  6. Ja też stawiam na to, żeby mimo wszystko konta były oddzielne, bo nie chciałbym takiej sytuacji, w której pewnego dnia nie mam niczego na koncie, bo były „pilniejsze” wydatki. Każdy pracuje i dla siebie i dla naszego wspólnego dobra. Każdy ma swoje własne zachcianki, na które chce przeznaczyć swoje pieniądze.

  7. Ja z żoną mamy osobne konta. Mimo to ostatnio zastanawiałem się nad tym, by żona miała pełnomocnistwo a to szczególnie w razie najgorszego. W innym przypadku będą kłopoty z wypłatą pieniedzy.

  8. Dla mnie jako kobiety wazne jest posiadanie osobnego konta z prostej przyczyny – żeby łatwo było odejść. Jakkolwiek okrutnie i nieufnie to brzmi, ale jeśli wprowadze się do mojego partnera muszę mieć finansowy bufor na to, żeby w razie WU móc się swobodnie wyprowadzić zamiast siedzieć cicho, bo nie wyobrażam sobie na siłę przeciągnąć związek który mi nie pasuje bo nie mam za co żyć.
    Nie oznacza to oczywiście że nie ufam partnetowi czy coś, ale w życiu jest różnie i kobiety bardzo często marnują życie u faceta na początku cudownego a potem zostają z nim no nie mają jak odejść.

    • Askadusana, to żeby kobieta mogła w każdej chwili odejsc nie ma nic wspólnego z rachunkiem wspólnym tudzież osobnym. Bardziej liczy sie niezależność, pozycja zawodowa tejże i to co na to konto wpływa. Dlatego tak ważne jest by panie były aktywne zawodowo, nawet przy świetnie zarabiających mężach.
      Pozdr

      • Finedu, tylko nadal pozostaje spora grupa pań wykonujących te mniej atrakcyjne oraz niezbyt dochodowe zawody. Nie każda kobieta może być w pełni niezależna finansowo od meza. Może są niezauważalne albo transparentne, ale sprzedawcy/sprzątaczki/barmanki/bibliotekarki i inni nadal zarabiają niewiele i kiedy stają przed wyborem odejsc od partnera czy nie to często blokują ich finanse. Niestety.

  9. Finedu zgadzam się z Tobą. Kobieta musi mieć stabilną sytuacje zawodową by czuła się bezpiecznej. Dziwne dziś są związki. Z góry się zabepieczają na wypadek WU

  10. Hania

    Kiedy razem z partnerem postanowiliśmy wspólnie zamieszkać, zastanawialiśmy się czy mieć wspólny rachunek bankowy czy nie. Ważne było to, że łatwo można planować budżet domowy. Postanowiliśmy zaryzykować mimo, że (jak piszesz) może zdarzyć się włamanie na konto. Dziś mogę śmiało powiedzieć, że to była dobra decyzja :)

  11. Artykuł może i ciekawy, ale… pomijam stronę techniczną posiadania wspólnego konta tj. zarządzanie środkami, opłaty, dziedziczenie. Brak wspólnego konta, życie w związku nieformalnym, intercyza to objaw braku zaufania do partnera/partnerki, nadaje związkowi znamiona tymczasowości. Ot, jak coś się popsuje to jak z pralką, wyrzucam i biorę następną. Wiem, że tym wpisem mogę wywołać masę hejtu, tak jednak uważam :) Wiele komentarzy powyżej potwierdza moją opinię.

  12. Natalia

    My z mężem mamy wspólne konto, zdecydowaliśmy się na tą opcję tuż po ślubie. (nie to żebyśmy byli wierni tyle czasu jednemu bankowi). Uważam że to ułatwia prowadzenie domowego budżetu. Wtedy nie pojawiają się pytania kto ma zapłacić za zakupy, czy paliwo. Uważam że to zdrowe dla związku nawet jeśli czasem wychodzi nawet drożej.

  13. Ameba

    My przyjęliśmy rozwiązanie gdzieś po środku. Na początku każdego miesiąca, na podstawie kwoty obliczonej na bazie budżetu domowego, przelewamy określony procent pensji na konto wspólne (np. w tym miesiącu było to 62%). Z tego konta następnie mamy zapewniony byt – z niego opłacamy zakupy, rachunki, czynsz, wydatki związane z autem, bilety autobusowe itp. Resztę pieniędzy każdy rozdysponowuje ze swojego osobistego konta, zgodnie ze swoim widzi-mi-się. W ten sposób korzystamy z zalet konta wspólnego (łatwość prowadzenia budżetu) i z zalet kont osobistych (niezależność finansowa, brak kłótni o to ile kto ma co wydaje pieniędzy). Z czystym sumieniem polecam każdemu ten model.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *