Kiedy NIE NALEŻY zmieniać pracy? Lepiej wstrzymaj się z rzuceniem papieru!

W jakich sytuacjach lepiej wstrzymać się ze złożeniem wypowiedzenia w pracy? 6 sytuacji, w których lepiej NIE ZMIENIAĆ pracy.

Fot. by energepic.com from Pexels

Teoretycznie wszystko jest super. W momencie pisania artykułu mamy najniższe bezrobocie w historii, a różnej maści specjaliści do znudzenia powtarzają, że oto nastała faza „rynku pracownika”. Mogłoby się zatem wydawać, że nie będzie już lepszego momentu, aby rzucić nielubiane stanowisko i poszukać szczęścia w innej firmie, gdzie zaproponują nam wyższe wynagrodzenie, więcej benefitów czy realizowanie ambitniejszych projektów. Ja jednak postanowiłem podejść do sprawy od innej strony i nieco ostudzić zapędy tych z Was, którzy planują zmianę pracy. Jeśli znajdujecie się w jednej z opisanych przeze mnie sytuacji, to lepiej się z tym wstrzymajcie. Kiedy więc nie należy rzucać papieru na biurko pracodawcy?

W trakcie urlopu macierzyńskiego

To może być dla Was zaskakujące, ale ten argument „wyszedł” podczas mojej prywatnej rozmowy z koleżanką, która akurat jest na samej końcówce urlopu macierzyńskiego. Znajoma wie, że obecna praca nie daje jej satysfakcji, a poza tym podejrzewa, że pracodawca i tak planuje likwidację jej stanowiska. Woli się więc zabezpieczyć, dlatego od dłuższego czasu przegląda ogłoszenia i wysyła aplikacje.

Niedawno zostało zaproszona na rozmowę kwalifikacyjną. Szczerze opisała swoją sytuację (urlop macierzyński), co nie stanowiło większego problemu dla potencjalnego pracodawcy. Pojawiła się za to inna przeszkoda. Koleżanka ma ponad 50 dni zaległego urlopu (standard w przypadku kobiet, które poszły na roczny urlop macierzyński). Nowa firma nie zgodziła się na przejęcie urlopu, obecny pracodawca natomiast nie chce słyszeć o wypłacie ekwiwalentu. Koleżanka mogłaby oczywiście wykorzystać ten urlop i zostać z dzieckiem dłużej w domu, ale firma, w której była na rozmowie, nie zamierza czekać.

Trochę to wszystko skomplikowane, jednak konkluzja jest jasna: urlop macierzyński nie jest wymarzonym momentem na zmianę pracodawcy. Koleżanka podrzuciła mi jeszcze jedną wątpliwość: jej córka ma iść do żłobka, co oznacza, że niemal na pewno zacznie często chorować. Zaczną się więc notoryczne zwolnienia lekarskie, a to raczej nie będzie dobrze odebrane przez nowego pracodawcę.

Dlatego wszystkim Czytelniczkom, które są aktualnie na urlopie macierzyńskim i planują zmianę pracy, sugerowałbym danie sobie na wstrzymanie. Wróćcie na aktualne stanowisko, oswójcie się z nową sytuacją, rozruszajcie szare komórki i dopiero wtedy zacznijcie na poważnie szukać innego zajęcia. Zaoszczędzicie sobie sporo nerwów.

Przed złożeniem wniosku o kredyt hipoteczny

Pamiętacie mój artykułów, w którym tłumaczyłem, komu może być szczególnie trudno uzyskać kredyt hipoteczny? Nie wspomniałem wówczas o osobach, które dopiero co zmieniły pracę. Dla banku ważnym kryterium oceny kredytobiorcy jest stabilność zatrudnienia. Jeśli więc wniosek składa klient, który niedawno przeszedł do innej firmy i pracuje na trzymiesięcznym okresie próbnym, to z punktu widzenia banku ryzyko udzielenia mu kredytu może być zbyt wysokie.

Dlatego jeśli ktoś planuje w najbliższym czasie złożyć wniosek kredytowy, sugerowałbym wstrzymanie się ze zmianą pracy, zwłaszcza w sytuacji, gdy nowy pracodawca oferuje umowę na czas określony. Jest jednak odstępstwo od tej reguły.

Na zmianę pracy warto się zdecydować wtedy, gdy aktualny poziom zarobków jest bardzo niski, w efekcie czego klient nie ma zdolności kredytowej. Tutaj radziłbym natomiast najpierw zakończyć okres próbny i złożyć wniosek dopiero po otrzymaniu umowy na czas nieokreślony.

Ranking najlepszych: Listopad 2018

Najlepsze lokaty, konta i oferty - listopad 2018

Przed planowanym zajściem w ciążę

Kobieta będąca w ciąży korzysta z licznych przywilejów, ale nie oszukujmy się – jest też pewnego rodzaju „problemem” dla pracodawcy. Wyobraźmy sobie taką sytuację. Ania Kowalska zmienia pracę, po czym po zaledwie dwóch miesiącach ogłasza nowemu pracodawcy, że jest w ciąży i idzie na zwolnienie lekarskie. Teraz zagadka dla Was. Co sobie pomyśli pracodawca?

  • Że to spoko, bo przecież naród musi rosnąć w siłę.
  • Że Ania to przebiegła bestia i nieźle to sobie wykombinowała. Będę o tym pamiętać, gdy przyjdzie do redukcji etatów.

Prawidłowa jest oczywiście druga odpowiedź. Jeśli kobieta planuje zajść w ciążę, to nie powinna decydować się na zmianę pracy – no chyba, że w obecnej firmie dzieje się bardzo źle lub pracownica nie ma stałej umowy.

Zanim nie uporządkujesz finansów osobistych

Zmiana pracy jest bardzo odpowiedzialną decyzją, którą należy dokładnie przemyśleć. Podejmowanie jej pod wpływem emocji nie jest wskazane, bo rzucić papier to jedno, a odnaleźć się na rynku pracy, to już coś zupełnie innego.

Nie polecam zmieniania pracodawcy nikomu, kto jeszcze nie zdążył doprowadzić swoich finansów osobistych do względnego porządku. Mam tutaj myśli osoby, które przygniatają liczne kredyty, niemające żadnych oszczędności i nieposiadające funduszu awaryjnego. Być może brzmi to dziwnie, bo przecież aż ciśnie się na usta, że w takiej sytuacji powinno się poszukać lepiej płatnej pracy. Spójrzmy na to jednak inaczej.

Janek Nowak jest lekkoduchem, wydaje więcej niż zarabia i w końcu dochodzi do wniosku, że tak dłużej nie można. Widzi, że jego pensja jest zbyt niska, aby mógł od ręki pozbyć się swoich zobowiązań. Co robi? Zmienia pracę. Dostaje umowę na okres próbny, ale po 3 miesiącach pracodawca dziękuje mu za dalszą współpracę. Janek zostaje z niezłym problemem, bo nie ma ani pracy, ani oszczędności, a nad głową wciąż wiszą mu różne zobowiązania.

Wiem, że łatwo się pisze, ale nawet jeśli nie lubicie swojej aktualnej pracy, ale jednocześnie w Waszym domowym budżecie panuje niezły bałagan, to radziłbym zacząć od uporządkowania finansów osobistych – np. według tego schematu.

Przed okresem przyznawania premii i nagród

Tutaj będzie krótko. Przy wyborze odpowiedniego momentu na zmianę pracy zawsze warto się wykazać odrobiną sprytu. Jeśli wiecie, że w firmie zbliża się okres przyznawania premii czy nagród (np. z okazji świąt czy jubileuszu), to oczywiste jest, że warto zacisnąć zęby i jeszcze trochę wytrzymać. Nie rezygnujcie z dodatkowej wypłaty tylko w imię pokazania szefowi, że macie go w głębokim poważaniu.

A propos – zajrzycie do mojego artykułu, w którym podpowiadam, jak z głową spożytkować premię przyznaną w pracy.

Przed zakończeniem wszystkich projektów

Tutaj chodzi mi przede wszystkim o to, jak zaprezentujecie się przyszłemu pracodawcy. Rzucenie pracy przed ukończeniem jakiegoś ważnego projektu, może zostać bardzo źle odebrane w innych firmach. Osoba rekrutująca na pewno zapyta o przyczyny tak nagłej decyzji i może uznać, że po prostu kandydat jest nierzetelny i nie można mu powierzyć odpowiedzialnych zadań.

Poza tym nigdy nie warto palić za sobą mostów. Życie bywa przewrotne, dlatego rozstanie z obecnym pracodawcą powinno być eleganckie i profesjonalne.

Zdarzyło się Wam zmienić pracę będąc w którejś z opisanych przeze mnie sytuacji? Może od dawna rozważacie opcję przejścia do innej firmy i czekacie tylko na odpowiedni moment? W ilu miejscach już pracowaliście? Zapraszam do komentowania!

11 komentarzy

  1. PeterX

    A co przeszkadza zaległy urlop? Bieże się promesę od nowego pracodawcy, składa wypowiedzenie u obecnego + leci u niego na urlop, zaczyna prace u nowego i inkasuje podwójną wypłatę po okresie wypowiedzenia.

  2. Bartek

    Wiele przydatnych rad – dziękuję za ten artykuł.
    Kiedyś współlokatorka zagadnęła mnie na temat pracy (której wówczas szukałem) i powiedziała, że na początku roku trudniej jest znaleźć pracę niż latem czy jesienią – osobiście nie odczułem różnicy i nie wiem, czy to jakieś ludowe gusło, czy może wynika to z jakichś cyklicznych procesów.

  3. Mariusz

    Niechże skomentuję: „Przed planowanym zajściem w ciążę”
    Grunt, że pojawił się dopisek „no chyba, że”.
    Właśnie znaleźliśmy się w sytuacji, gdzie chcielibyśmy w ciążę zajść, ale nie możemy przez pracę właśnie (obciążenie, stres, nieregularność, itp.) Nie zmienię pracy, bo chcę zajść w ciążę, nie mogę zajść w ciążę, bo mam taką, a nie inną pracę. Błędne koło. Gdzieś to trzeba urwać.

    Jakie są ew. konsekwencje zmiany pracy przez matkę w okolicach zaciążenia? (na wypowiedzeniu z inicjatywy pracownika, na okresie próbnym, w przypadku działalności gospodarczej, pół etatu + działalność)

    Konkrety poprosimy.

  4. No i trzeba pamiętać że zawsze można trafić „Z deszczu pod rynnę”, a zwykle w obecnej pracy mamy już jakąs ugruntowaną pozycję.
    No i nie polecam też zmiany co kilka miesięcy bo to w CV wygląda słabo. No chyba że są ku temu wyraźne przesłanki, które łatwo będzie obronic na rozmowie o pracę…

  5. tekh

    Cóż… Najlepiej po prostu nigdy nie mieć pracy etatowej – wtedy nie ma problemu z zastanawianiem się nad jej zmianą lub brakiem zmiany. Dodatkowo robienie lub nierobienie czegoś „bo to w CV wygląda słabo” jak ktoś tu wyżej pisze, wydaje mi się cechą niewolnika.

    Polecam więc własną działalność lub dążenie do życia z kapitału.

    • Grube uogólnienie z tym niewolnikiem. Gdybym w ten sposób podchodził do tematu, to stwierdziłbym że dbanie o klientów własnej działalności to również cecha niewolnika… Praca na etacie to jeden rodzaj kariery, własna działalność to inny rodzaj. Każdy świadomie wybiera swoją ścieżkę. Tak jak dba się o swoich klientów, żeby firma rosła, tak dba się o swoje CV żeby później łatwiej zmienić pracę na lepiej płatną.
      Część etatowców zarabia dużo lepiej od części przedsiębiorców i odwrotnie…. Żyj i daj żyć innym :)

      • tekh

        Dbanie o klienta, a robienie czy nierobienie czegoś „bo o w CV wygląda słabo” – to jednak dwie zupełnie rózne sprawy.

        Naiwnością jest także twierdzenie, że każdy świadomie wybiera swoją ścieżkę zawodową – czy tak może z 5% osób, a i z tych 5% większość często w wieku 30-40 lat.

        Nieco mniejszą, ale nadal naiwnością jest również twierdzenie, że firma rośnie, gdy dba się o klientów – porównaj sobie jak dba o klientów Biedronka czy większość korporacji, a jak dba sąsiad prowadzący spożywczak. Czyja firma rośnie? :)

        Takie twierdzenia zwykle głoszą ludzie mało krytyczni wobec rzeczywistości i myślący naiwno-liberalnym schematem.

        W Polsce chyba nawet przeciętny etatowiec zarabia więcej niż przeciętny przedsiębiorca (jeśli przez przedsiębiorców rozumiemy także prowadzących JDG) – nie wiem jednak za bardzo co chciałbyś udowodnić tą tezą.

        Jak dla mnie to ludzie mogą sobie pracować na etacie jeśli lubią – śmieszą mnie jedynie niektóre „problemy” etatowców :).

        • Ale to „problem” który Ty wykreowałeś w swoim komentarzu :-)
          Dla mnie jako etatowca (ale jednocześnie przedsiębiorcy, bo własną działalność również prowadzę) żadnym problemem to nie jest a i niewolnikiem etatu się nie czuję. Udowadniać niczego nikomu nie chciałem, przedstawiłem jedynie swój punkt widzenia. Na szczęście każdy ma prawo do własnego zdania, dzięki temu jest ciekawiej i merytorycznie podyskutować można :)

          Pozdrawiam serdecznie

  6. Natalia

    Co do punktu przed zamknięciem projektu. Jak pracodawca jest ok to można umówić się by projekt kordynowac po zmianie pracy . Kwestia chęci i dogadania no i zawsze to dodatkowe zajęcie, płatne.

  7. tekh

    Jest to problem dla etatowców, co zawarte przecież jest w blogonotce, którą komentujemy :).

    Nie ma znaczenia dla tego czy ktoś jest niewolnikiem, co on sam sądzi o swojej sytuacji. Liczą się obiektywne fakty, a nie subiektywne odczucia. W czasach niewolnictwa również większośc niewolników nie czuła się niewolnikami – a jednak nimi byli :). Ludzie mają bardzo duże zdolności do obrony własnego dobrego samopoczucia. Podobnie np. większość osób głupich nie uważa się za głupich, a większość kierowców uważa się za ponadprzeciętnie zdolnych w prowadzeniu pojazdu :).

    Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *