Akumulatorki i ładowarka zamiast jednorazowych baterii: czy to się opłaca?

Czy ładowane akumulatorki AA i AAA („paluszki”) się opłacają? Ile kosztuje ładowanie akumulatorków a ile zakup zwykłych baterii? Czy warto? Sprawdzam!

Akumulatorki
Fot. C by ZF

Natrafiłem niedawno na bardzo interesującą informację. W naszym kraju podobno w ciągu roku zużywa się około 240 milionów baterii jednorazowych. Te wyliczenia wcale nie muszą być dalekie od prawdy, gdy weźmiemy pod uwagę, że sama tylko Ikea w 2019 roku sprzedała na świecie ponad 300 milionów popularnych „paluszków”. Sam od dawna korzystam w domu (i do pracy) głównie z akumulatorków, ale jakoś nigdy wcześniej nie zastanawiałem się nad tym, czy to mi się w ogóle opłaca. Postanowiłem więc to sprawdzić i przy okazji przygotować artykuł na blog. Czy rzeczywiście warto wybierać akumulatorki i ładowarkę zamiast jednorazowych baterii? Na jakie oszczędności z tego tytułu można liczyć? Zapraszam do lektury, zwłaszcza jeśli właśnie zamierzacie kupić nowy zestaw baterii.

Ile kosztują akumulatorki?

Rozpiętość cenowa jest na tyle duża, że postanowiłem oprzeć ten artykuł na konkretnym przykładzie. Osobiście od kilku lat pozostaję wierny akumulatorkom z Eneloop – i nie jest to żadna kryptoreklama, ale gdybym miał dziś wybierać, pewne postawiłbym na produkty oferowane w sklepach IKEA. Z tego, co „mówią internety” akumulatorki Ladda 2450 mAh są po prostu marketową wersją popularnych Eneloopów od Panasonica.

Komplet 4 sztuk akumulatorków kosztuje 34,99 zł. Potrzebna jest jeszcze ładowarka – tutaj też można sięgnąć po produkt z Ikea, czyli model Kvarts na 4 akumulatorki za 39,99 zł. Sumarycznie więc na dzień dobry wydamy niecałe 75 złotych. 

Ile akumulatorków potrzebuje przeciętne gospodarstwo domowe?

Aby móc rzetelnie potwierdzić lub obalić opłacalność korzystania z akumulatorków zamiast jednorazowych baterii, muszę przyjąć jakąś konkretną liczbę magazynów energii używanych w gospodarstwie domowym. Zakładam, że z baterii korzystamy do zasilania:

  • pilota od telewizora – 2 sztuki,
  • pada do konsoli – 2 sztuki, 
  • zegara ściennego – 1 sztuka,
  • latarki – 2 sztuki,
  • grających zabawek dziecięcych – przyjmijmy 6 sztuk,
  • aparatu fotograficznego lub zewnętrznej lampy błyskowej – 2 sztuki. 

Łącznie jest to 15 sztuk akumulatorów, które kupujemy JEDNORAZOWO i wydamy na to niecałe 158 złotych (4 opakowania akumulatorków Ladda). 

Koniecznie trzeba jeszcze poruszyć kwestię trwałości. Zgodnie z deklaracją Ikea akumulatorki Ladda wytrzymują do 500 cykli ładowania. Przyjmując, że każdy akumulatorek będziemy ładować dwa razy w miesiącu (zasilanie wymienionych przedmiotów), to żywotność baterii jest liczona w dziesiątkach lat. 

Gdybyśmy jednak chcieli pozostać przy zwykłych bateriach, to ich zużycie w skali roku przedstawiałoby się następująco:

  • pilot od telewizora – 4 sztuki (zakładam niezbyt intensywne użytkowanie),
  • pad do konsoli – 24 sztuki, wymiana średnio raz w miesiącu, codzienna gra przez około 1 godzinę, w ciągu godziny pad pobiera około 100-120 mA, czyli rozładowanie 2 baterii o łącznej pojemności 5000 mAh zajmie 50 godzin), 
  • zegar ścienny – 1 sztuka (powinna wystarczyć),
  • latarka – 2 sztuki (okazjonalne korzystanie z latarki),
  • grające zabawki dziecięce – 12 sztuk,
  • aparat fotograficznego lub zewnętrzna lampa błyskowa – 10 sztuk (intensywne użytkowanie podczas 2-tygodniowych wakacji).  

W ciągu roku łącznie potrzebujemy więc 53 baterie jednorazowe. Średni koszt alkalicznego paluszka AA wynosi około 1 zł, czyli w ciągu roku wydamy na baterie 53 złote.

Ranking najlepszych: Wrzesień 2021

Najlepsze lokaty, konta i oferty - wrzesień 2021

Ile kosztuje ładowanie akumulatorków? 

W rozważaniach na temat opłacalności zakupu akumulatorków często pomija się kwestię kosztu zakupu energii elektrycznej do ich ładowania. Jak wygląda to w praktyce? Znalazłem w sieci fajny test, w którym autor zmierzył woltomierzem pobór prądu podczas uzupełniania pojemności akumulatorków. 

Jak widać naładowanie dwóch akumulatorków kosztuje około 1 grosz. Zakładając więc, że będziemy musieli ładować je z tak dużą częstotliwością, z jaką wymieniamy baterie jednorazowe, możemy łatwo określić koszt zużycia energii elektrycznej:

53 : 2 x 0,01 zł = 0,265 zł. 

Cena zakupu prądu do ładowania akumulatorków jest więc pomijalna, a już szczególnie, jeśli w domu została zamontowana instalacja fotowoltaiczna

Kiedy zwróci się inwestycja w akumulatorki?

Przejdźmy do podsumowania kosztów. Zebrałem je w poniższej tabelce, z której dowiecie się też, kiedy powinien nastąpić zwrot z inwestycji w zakup akumulatorków z ładowarką:

Rodzaj bateriiAkumulatorkiBaterie jednorazowe
Koszt zakupu158 zł (z ładowarką) jednorazowo53 zł rocznie
Koszt eksploatacji0,27 zł rocznie0 zł
Okres zwrotuOk. 36 miesięcy

Kiedy opłaca się kupić akumulatorki? 

Sens zakupu akumulatorków jest ściśle uzależniony od tego, czy używamy w domu sprzętów wymagających częstego wymieniania baterii. Tutaj takimi standardowymi przykładami będą pad do konsoli, lampa błyskowa do aparatu, sam aparat, bezprzewodowa klawiatura czy myszka do komputera, ledowe światełka na święta czy grające zabawki dziecięce. Jeśli intensywnie korzystacie z takich urządzeń, to inwestycja w akumulatorki relatywnie szybko się zwróci. 

Kiedy nie warto kupować akumulatorków?

Zakup akumulatorków z ładowarką nie ma najmniejszego sensu w sytuacji, gdy baterii używamy wyłącznie do zasilania pilota od telewizora, zegara ściennego czy okazjonalnie włączanej latarki. Po zmodyfikowaniu powyższej tabelki wyliczenia nie wyglądałyby już tak korzystnie na rzecz akumulatorków:

Znajdź najlepsze oprocentowanie:


Rodzaj bateriiAkumulatorkiBaterie jednorazowe
Koszt zakupuOk. 85 zł (z ładowarką, przy uwzględnieniu ceny 9 zł za 1 akumulatorek – potrzebujemy 5 sztuk) jednorazowo7 zł rocznie
Koszt eksploatacji0,035 zł rocznie0 zł
Okres zwrotuOk. 144 miesiące (12 lat)

Z akumulatorkami jest jeszcze ten problem, że nie wszystkie urządzenia dobrze z nimi działają. Większość akumulatorów ma napięcie znamionowe na poziomie 1,2 V, podczas gdy niektóre sprzęty wymagają napięcia 1,5 V. Do tego dochodzi jeszcze kwestia wygody. Wyobraźmy sobie, że np. gramy na konsoli i nagle następuje całkowite rozładowanie akumulatorków. Jeśli nie mamy drugiego kompletu (co w przypadku pada do konsoli, jest dobrym pomysłem), to trzeba będzie poczekać nawet 2-3 godziny na ponowne uzupełnienie ich pojemności.

Co z ekologią?

Argument ekologiczny zdecydowanie przemawia na korzyść akumulatorków. Komplet wystarczy nam na nawet kilkanaście lat normalnego użytkowania. Tymczasem baterie jednorazowe zużywają się dość szybko, a przy tym wymagają specjalnej procedury utylizacji. Zawierają mnóstwo szkodliwych związków chemicznych, jak ołów, kadm, rtęć czy lit, dlatego wyrzucając je po prostu do śmieci możemy przyczynić się do zanieczyszczenia wód gruntowych. 

Jeśli więc intensywnie korzystacie z baterii, a przy tym chcecie być eko, to inwestycja w akumulatorki z pewnością będzie dobrym pomysłem. 

A więcej o byciu EKO w połączeniu z oszczędzaniem pieniędzy, napisałem w artykule: Zero Waste! 21 pomysłów na to, jak być ECO i… jeszcze oszczędzać pieniądze

Korzystacie z akumulatorków, a może jednak baterii jednorazowych? Zastanawialiście się kiedyś nad tym, czy taka inwestycja się Wam opłaci? Jak często ładujecie swoje akumulatorki? Które urządzenia w Waszych domach generują największe zużycie baterii? Zapraszam do komentowania. 

35 komentarzy

  1. Smorczak

    Zdecydowanie staram się przejść z baterii na akumulatorki. Nie jestem eko szaleńcem, ale tam gdzie można i nie wymaga to kilkukrotnie większych nakładów finansowych to preferuję ekologiczne rozwiązania.

  2. Łukasz

    Korzystałem z akumulatorków, ale że było ich niewiele w użyciu (raptem 7-8 w całym domu) to najczęściej gdy były potrzebne, te leżące luzem były już bez energii… a to szkodzi też ich „długowieczności”.

    Zrezygnowałem. Za ~2x 40 zł kupiłem zestawy po 40-50 AA i AAA i teraz mam na… wiele lat :)

    • Ninjahouse

      Każde ogniwo rozładowuje się z powodu choćby efektu fotoelektrycznego (również w próżni) czy faktu, że ładunki powoli wędrują sobie nawet w niezjonizowanym powietrzu. Krótko mówiąc nawet powietrze ma swoją oporność prądową. Dlatego jeżeli chcesz przechowywać jakiekolwiek ogniwa, to tylko w pudełkach, które są absolutnie ciemne i najlepiej bez przepływu/zapasu powietrza. Takie warunki spełnia choćby pilot od telewizora dlatego w nim baterie bez rozładowania trzymają najdłużej. Potrafią wytrzymać wiele lat.
      Ale to samo dotyczy akumulatorów o ile pilot pracuje również na napięciu 1,2V (rzadko który).

      Co do długowieczności, to baterie NI-Cd oraz nowsze Ni-MH mają stan spoczynkowy będący pełnym rozładowaniem odwrotnie niż akumulatory Li-Ion czy ołowiowe, których stanem spoczynkowym jest pełne naładowanie. Tak więc tym pierwszym pełne rozładowanie nie tylko nie szkodzi, ale wręcz wydłuża trwałość.

        • n2

          To przecież jakieś szurstwo.
          Jak światło ma przenikać przez METALOWĄ RURKĘ – bo w to jest obudowane ogniwo i jeszcze powleczone koszulką z tworzywa. Może w bunkrze ołowianym trzymać by chronić przed promieniowaniem kosmicznym???
          Na samorozładowanie wpływ ma typ i jakość ogniwa. Enelopy i ich markowi (!) naśladowcy póki nie są zajechane mają dużo niższe samorozładowanie i spokojnie pół roku (rok to raczej reklama) zwykłego trzymania ich nie wyczerpie. Z paluszków za to do trzymania na zapas nie polecałbym ogniw wysokowysilonych (które niestety są coraz trudniej osiągalne) i oczywiście chińskiego badziewia.

          PS: Jeśli Sony robi dalej tak dobre ogniwa jak kiedyś to warto szukać.

          • Ninjahouse

            Światło wcale nie przenika do środka ogniwa.
            Chodzi o światło w otoczeniu elektrod. Jeżeli masz całkowicie przezroczystą zabawkę elektryczną z pleksi, ale nie będziesz jej używać, to bateria w niej wytrzyma kilkukrotnie krótszy okres czasu niż w zabawce, w której bateria leży sobie w ciemnościach. To jest zjawisko fotoelektryczne Einsteina, za które dostał nagrodę Nobla.

      • Hakuna Matata

        „…jeżeli chcesz przechowywać jakiekolwiek ogniwa, to tylko w pudełkach, które są absolutnie ciemne i najlepiej bez przepływu/zapasu powietrza. Takie warunki spełnia choćby pilot od telewizora dlatego w nim baterie bez rozładowania trzymają najdłużej. Potrafią wytrzymać wiele lat.”

        Baterie w pilocie „trzymają” tak długo nie ze względu na zamknięcie w obudowie pilota lecz znikomy pobór mocy podczas użytkowania. W latarce lub zabawce baterie też są przecież zamknięte, jednak pobierając dużo większy prąd po włączeniu, zużywają się szybko. Po kolejnych, częstych ładowaniach czas ich działania staje się coraz krótszy.

        • Ninjahouse

          Efekt fotoelektryczny ma znaczenie tylko tam gdzie jest znikomy pobór mocy lub pozorny jego brak. Tam gdzie bateria potrafi zejść w ciągu jednego dnia nie będzie nigdy zauważony.

  3. Ninjahouse

    U mnie ogniwa schodzą masowo na myszkę. Dlatego mam trzy sztuki do każdej myszki. Jak tylko przestanie działać, co zdarza się w zawsze nieoczekiwanych momentach, to szybko wymieniam na naładowany egzemplarz a rozładowany wędruje do ładowarki na kilkanaście godzin. Gdyby nie myszka i latarki czołówki to nie potrzebowałbym w ogóle baterii czy akumulatorków. Przy zabawce dla dzieci takiej jak kolejka elektryczna trzy komplety i dobra ładowarka na 4/8 sztuk to właściwie minimum.

    A co do mnie, to używam akumulatorów od zamierzchłych czasów. Wciąż mam kilka działających z 1997 roku…
    Dziwię się, że sprzedaż zwykłych baterii nie została jeszcze zakazana. Przecież w bateriach jest mnóstwo toksyn i trucizn. Nie mam czasu ani serca do szukania miejsc odbioru zużytych baterii.

    • Bezprzewodowa klawiatura czy myszka są niezłymi pożeraczami energii z baterii. I podobnie jak pad do konsoli potrzebują zapasowego naładowanego zestawu, aby nie przerywać pracy (czy w przypadku konsoli – rozrywki).

      Podziel się informacją, jakie akumulatorki (jakiej firmy) działają Ci od 1997 roku! Jestem bardzo ciekawy :)

      • Ninjahouse

        Od 1997 mam akumulatory Tronic Energy NI-MH 2500 mAh wyprodukowane na Węgrzech. Zaskakująco ciężkie. Ale wszystkie dobre akumulatory tego typu są dość ciężkie.
        Często akumulator rzekomo zużyty ma po prostu bardzo wysoki efekt pamięci po latach ponieważ rzadko kiedy wyładowuje się do końca. Trzeba po prostu dać mu się wyładować do końca kilka razy. Mogą to zrobić dobre procesorowe ładowarki, ale lepiej po prostu włożyć akumulator do latarki diodowej, która bierze bardzo mało energii, ale bierze ją nieustannie gdy jest włączona. Mi często tak rozładowywany komplet baterii, które nie działają już w niczym innym świeci przez kolejne trzy tygodnie.
        PS. Eneloop to pierwotnie akumulator japońskiej firmy Sanyo. Panasonic (również japońska) zapewne później kupił tę firmę.

  4. Maria

    Używam akumulatorków. Oprócz wymienionych urządzeń, klawiatury, myszki i wagi kuchennej, zasilam oświetlenie rowerowe, czyli lampę przednią i tylną i na to wychodzi najwięcej energii.
    Nie lubię, kiedy w baterii spada napięcie. Wyrzucić szkoda, bo jeszcze coś tam w niej zostało, ale działa kiepsko i to jest wkurzające. A akumulatorek zawsze można doładować. Mam ładowarkę która ładuje nie tylko paluszki, ale akumulatorki 9V.

    • To też ważna kwestia z tym spadającym napięciem. Jako dziecko zawsze mnie to wkurzało w zabawkowych samochodzikach, które z czasem jeździły coraz wolniej i wolniej, a na końcu ledwo działały… Wtedy nikt nie myślał o akumulatorkach.

      Dziś robię tak w komplecie światełek na baterie, które używam w okresie świątecznym – gdy świecą już słabo to po prostu doładowuję akumulatorki :)

    • Ninjahouse

      Dlatego dobre (i drogie) baterie jednorazowe takie jak Duracell mają bardzo mały spadek napięcia w porównaniu z pozostałą pojemnością. Ogniwa jednorazowe to nic innego jak akumulator kwasowy, w którym reakcja chemiczna działa oficjalnie tylko w jedną stronę (Były kiedyś ładowarki potrafiące w nieskończoność doładowywać takie baterie (im była mniej zużyta), ale firma Evolve, która je produkowała została wykupiona przez producenta baterii jednorazowych i „zaorana”. Dzisiaj jedyną pozostałą (do)ładowarką baterii alkalicznych jest również procesorowa Vito ACT-505 (bo jak wiadomo wiedza zapisana w internecie nie ginie łatwo).
      Są specjalnie zaprojektowane ogniwa alkaliczne RAM (Rechargeable Alkalline Modules), które pozwalają się doładowywać dużo lepiej niż inne ogniwa alkaliczne. W Polsce występują pod markami: Alcava,EcoCell, Rayovac.
      Trzeba pamiętać, że ładowarka procesorowa nie zaprojektowana do doładowywania baterii alkalicznych często powoduje wylanie baterii i zniszczenie samej ładowarki. Wynika to z faktu, że ładowarka taka dla zwiększenie żywotności ogniw Ni-CD i Ni-MH najpierw rozładowuje to ogniwo do końca, żeby usunąć efekt pamięciowy. Oczywiście dla każdej baterii alkalicznej jest to katastrofa i podwójnie eliminuje cały sens doładowania takiej zwykłej baterii. Dlatego paradoksalnie działa doładowanie lekko zużytych zwykłych baterii w najbardziej słabych i durnych ładowarkach, albo nawet podłączone do fotoogniwa jeżeli ktoś ma podstawową wiedzę o elektronice. Na ładowarkach do baterii alkalicznych często jest przełącznik typu baterii. Zdawanie się na inteligencję procesora z jakim typem ogniwa ma do czynienia jest dość ryzykowne.

      Dla mnie najgorszym efektem baterii jednorazowej, która praktycznie eliminuje mi je z użycia jest rozładowanie baterii powodujące przepalenie kwasem jej obudowę i wylanie się elektrolitu na zewnątrz. Dlaczego nikt nie wspomina o tym paskudnym zjawisku?
      Takie wylanie baterii szczególnie dotyczy zabawek dziecięcych, ale również kosztownych urządzeń takich jak myszki laserowe czy nowoczesne szczoteczki ultradźwiękowe. Pozostawienie w takim urządzeniu zwykłej baterii, to zazwyczaj jego zniszczenie jeżeli natychmiast po zaprzestaniu działania nie wyrzuci się z niego baterii. Szczególnie dotyczy to różnych bujaków dziecięcych z opcją usypiającego wibrowania czy wręcz wibratorów dla kobiet. Wylanie zwykłej baterii oznacza ich zniszczenie, wytrawienie elektrod. Nie widziałem w całym życiu ani jednej baterii jednorazowej żadnej firmy, która by w końcu nie wylała po głębokim rozładowaniu. Nie ma czegoś takiego jak bateria, która nigdy nie wyleje ponieważ kwas w końcu przeżre również okolice elektrody, która przecież nie może być osłonięta.

  5. ggrzes

    teraz jak większość tych prądożernych zabawek ma już w zestawie dedykowane akumulatorki to się już nie bawię w jakieś dodatkowe, jak nawet do latarki jest dedykowaną ładowarka, a w pilocie czy trymerze to szkoda czasu i zrobiłem podobnie jak Łukasz, czyli kupiłem 40paluszków i mam sprawę załatwiona na długo :)

    • I chyba coraz więcej sprzętów idzie w tym kierunku.

      Miałem długi czas myszkę bezprzewodową na baterie. Gdy po wielu latach wyzionęła ducha, kupiłem jej kolejny (nowszy) model, który ma już wbudowane baterie i jest ładowana przez micro-USB. Tak samo widziałem, że nowa wersja mojej klawiatury na baterie (której chyba nie da się zajechać), ma już wbudowane akumulatory.

      I bardzo dobrze – lepiej dla środowiska i portfela :)

  6. Ewelina

    Cóż, Twoje wyliczenia Mateuszu są dla mnie nie do końca miarodajne. Wziąłeś pod uwagę tylko „paluszki”. Co jest mega uproszczeniem. U mnie sporo baterii używa się do grających zabawek dziecięcych. Autka, jeszcze nie dawno misie z pozytywką, czy karuzela nad łóżeczko. I niestety, ale do tych dwóch pierwszych, jak i zauważyłam do większości zabawek, producenci ładują baterie guzikowe, o średnicy około 1cm (nie pamiętam konkretnego typu LR cośtam) – na jedno autko przypadają nawet trzy takie baterie. Niestety są dość drogie, a jeszcze nie znalazłam akumulatorków o takim typie, a tym bardziej ładowarki. Jak ktoś takową posiada to bardzo proszę podać konkretny model. Chętnie zakupię.

    Używam też w domu wagi kuchennej i łazienkowej, glukometru i tam też wchodzą „guziczki”. Za to konsoli nie posiadam, z latarki i aparatu korzystam w telefonie komórkowym. Dla mnie niestety jest to zupełnie nieopłacalne.

    • No niestety Ewelina – baterie „guziczki” nadal trzeba kupować i tutaj nic z tym chyba nie zrobimy :(

      Też szukałem akumulatorków i ładowarki do tych baterii guzikowych (CR2032), które mam w obu wagach (kuchennej i łazienkowej), ale nic nie znalazłem.

  7. Karolina

    Baterie do pilota wytrzymały mi równe 2 lata(wiem, bo mam w zwyczaju pisać datę na baterii podczas wymiany ;)
    Zamierzam kupić akumulatorki do zabawek i lampek rowerowych, będę wdzięczna za polecenie, którą firmę wybrać.

    • Niezły wynik Karolina! Chyba rzadko oglądasz TV albo mało skaczesz po kanałach :)
      Mogę polecić jak w artykule: Eneloop (z nich korzystam) lub akumulatorki IKEA (które w testach są takie same jak Eneloopy).
      Ale może ktoś jeszcze jakieś inne firmy poleci :)

  8. Korzystam z akumulatorków praktycznie od momentu pojawienia się synka na świecie :) Teraz praktycznie wszystkie zabawki są na baterie i jakbym miał kupować jednorazówki to już dawno miałbym ich pełen stos w domu ;) 

  9. Ems

    Coś ten ostatni akapit mi nie pasuje… To jakiś cholerny greenwashing i ekościema. Kadm, lit, ołów – to wszystko metale obecne w akumulatorach właśnie! Kadm – starsze akumulatorki Ni-Cd. Ołów – typowe samochodowe Pb-H2SO4. Lit – no litości – LiIon to typowe akumulatory ze smartfonów, które nosimy codziennie w kieszeniach.
    A akumulatorki „paluszkowe” to Ni-MH – niklowo-wodorkowe (chodzi o wodorki metali stosowanych w anodzie). Polecam https://pl.wikipedia.org/wiki/Akumulator_niklowo-metalowo-wodorkowy . Możemy tam doczytać o pewnej rzeczy, o której nikt wyżej nie wspomina – o samorozładowaniu i krótszej żywotności niż akumulatorki Ni-Cd na przykład. I niestety z praktyki mogę powiedzieć, że samorozładowanie bardzo poważnie ogranicza funkcjonalność tych akumulatorków, w dodatku znacząco skraca ich żywotność (akumulatorki leżące długo w stanie rozładowanym ulegają nieodwracalnym procesom chemicznym prowadzącym do ich zepsucia się).
    Co do alkalików, to nie ma tam specjalnie nic groźnego – mangan, cynk, potas… Poparzyć się co najwyżej można jak się to otworzy. https://pl.wikipedia.org/wiki/Bateria_alkaliczna

    • n2

      Ni-Cd już dawno zniknęły z sklepów. Nie tylko z względu na toksyczność ale i efekt pamięciowy który utrudniał ich eksploatację. Jak bawić się w historię to w bateriach występowała rtęć! Skąd pomysł, że lit jest toksyczny!? Co z tego, że to metale, ogniwo zawsze zawiera metale.
      Samorozładowanie zostało mocno ograniczone, a żywotność dzięki większej pojemności i braku efektu pamięciowego jest większa.
      Leżenie w stanie rozładowanym najbardziej szkodzi ogniwom litowym, Ni-MH praktycznie wcale, chyba że chodzi nie o leżenie luzem tylko w jakimś urządzeniu które nawet nieaktywne wciąż pobiera choćby śladowy prąd.

      • Ninjahouse

        Ogniwo litowe rozładowując się powoduje narastanie wewnątrz na jednej lub obu elektrodach substancji, która jest skutkiem reakcji chemicznej „wydającej nam elektrony”. W skrajnie rozładowanym ogniwie obie elektrody połączą się i to jest już ostateczny koniec ogniwa Li-on – jest ono zniszczone. Jednego ogniwa – nie całej baterii. Nawet w małych bateriach jest często więcej niż jedno ogniwo. Efekt uszkodzonego ogniwa jest taki, że bateria nagle rozładowuje się do zera gdy ma rzekomo jeszcze na przykład 20-30% pojemności wg telefonu lub laptopa, a przy ładowaniu następuje skokowy wzrost rzekomej pojemności. Dobre akumulatory są lepiej chronione elektronicznie przed głębokim rozładowaniem oraz narastanie substancji na elektrodach jest bardziej równomierne – szerokie. W kiepskich ogniwach substancja ta narasta w postaci bezpośredniej wąskiej szpilki w kierunku drugiej elektrody – aż do zwarcia (stąd też niska pojemność prądowa). Żeby tego uniknąć między elektrodami są stawiane „rusztowania” wymuszające brak bezpośredniego przepływu elektrolitu od jednej elektrody do drugiej (na tym zjawisku szczególnie oparta jest technologia Li-Polymer). Być może znaczenie ma również czy bateria jest poddawana ruchowi elektrolitu w wyniku zwykłej grawitacji. Prawdopodobnie ogniwa mają dłuższą żywotność gdy są w ruchu (np. torebce, kieszeni spodni lub co dzisiaj najważniejsze w samochodzie elektrycznym) niż gdy po prostu leżą. Szczególnie dotyczy to kiepsko zaprojektowanych ogniw.
        Myślę, że w samochodach ruch elektrolitu wynikający z przyspieszania i hamowania powoduje, że wszystkie akumulatory Li-ion (dobre i kiepskie) mają zaskakująco lepszą żywotność niż akumulatory działające stacjonarnie. Rzadko kiedy dochodzi do wewnętrznego zwarcia ogniw, a z czasem redukcja pojemności następuje w tempie niemal wzorcowym – zgodnym z pogarszaniem się chemicznej jakości elektrolitu i elektrod.

  10. Jak dla mnie – bardzo ciekawy temat.
    Natomiast co do samych akumulatorków – w Polsce są one za drogie. Np. w UK dostępne są w „funciakach”, czyli sklepach „wszystko za 1 funta”. I wtedy zwracają się one szybciej.

  11. Chiarodiluna

    Duże znaczenie ma eksploatacja akumulatorków. Nietrudno przez własne błędy doprowadzić do trwałego pogorszenia ich pojemności. To trudne do wyliczenia, ale i tak są lepszym rozwiązaniem jeśli ma się duże potrzeby zasilania urządzeń.

  12. deededed

    A jaki jest czas zycia takiego akumulatorka? Czy zależy od ilości rozładowań i naładowań tylko czy także od upływu czasu. Jesli ładuje akumulatorek raz w miesiacu albo raz na rok to jak to się ma do czasu zycia takiego akumulatorka np. paluszka AA lub AAA? Miałem baterie litowo- jonową 1020mAh w telefonie nokia i ładowałem ją powiedzmy 1-2 razy w tygodniu. Bateria słuzyła mi 12 lat. Ale popsuła się dopiero wtedy gdy przez nieopatrzność zaczałem ją ładować inną ładowarką do noki która dawała nieco wyższe napięcie…. szybciej się ładowała od pewnego czasu i mnie to dziwiło. Bo zwykle 2 godziny potrzebowała a potem tylko ppół godziny jakoś. Aż w końcu po paru latach takiego szybkiego ładowania spuchła i teraz ładuje się po paru minutach i już 100% naładowania ale po 3 minutach rozmowy jest już wyczerpana:)

    • Ninjahouse

      Sam sobie odpowiedziałeś. Przykład Twojej Nokii jest typowy. Szybkie ładowanie nie jest korzystne dla żadnego typu akumulatora chemicznego. Dlaczego? Bo to są reakcje chemiczne, które chcemy, żeby były bezpieczne. Reakcje chemiczne, które przestają być bezpieczne to wszelkie reakcje palne, wybuchowe, łańcuchowe. A tego właśnie nie chcemy. Zarówno szybkie rozładowanie jak i naładowanie to działania na granicy bezpieczeństwa i przekształcenia się przewidywalnej reakcji chemicznej w niestabilną.

      Upływ czasu również powoduje rozładowanie ponieważ powietrze nie jest stuprocentowym izolatorem. Efektu fotoelektrycznego, który powoduje rozładowanie ogniwa nie ma tylko w całkowitych ciemnościach i próżni jednocześnie. Ale nieduże to pocieszenie bo wciąż występuje promieniowanie kosmiczne, które i tak rozładowuje ogniwa, chociaż wolniej.
      Czas życia akumulatora Ni-Cd to było kilkadziesiąt lat pod warunkiem powolnego, ale całkowitego rozładowywania. Ale i tak było to maksymalnie 3000 cykli pełnego rozładowania i naładowania (oficjalnie 500). Ni-MH, to kilkanaście lat i oficjalnie 1000 cykli. Mam jeszcze dwa akumulatory działające od 24 lat, ale 6 innych z tej samej paczki padło o kilka lat wcześniej (ładowarki przestały chcieć je ładować).

      Co do wysokoprądowych Li-Ion, to najdłuższa żywotność jest gdy są ładowane bardzo powoli, nawet jeżeli rozładowywane dość szybko. To dotyczy zarówno telefonów jak i samochodów. Dlatego najbardziej sensowne jest ładowanie samochodów elektrycznych lub hybryd z instalacji fotowoltaicznej dającej niewielki prąd. Używanie stacji szybkiego ładowania jest ekonomicznym nonsensem również z powodu żywotności akumulatorów.

      Co do telefonów, które w czasie ładowania stale wciąż pobierają prąd, to szybkie ładowanie nie szkodzi im tak bardzo ponieważ akumulator jest doładowywany prądem będący różnicą między prądem wchodzącym, a zużywanym. W skrajnym wypadku gdy ładowarka jest za słaba, a telefon prądożerny, to telefon zamiast się ładować rozładowuje się powoli. Jedną z funkcji telefonu pobierającą duże ilości prądu jest funkcja routera internetu.

      Jak można się łatwo przekonać (szczególnie w czasie pandemii) przez większość czasu swojego życia samochody osobowe stoją na parkingach lub w garażach. Również dotyczy to elektryków, chociaż mniej.
      Najbardziej sensowne jest przyklejenie do karoserii elektryka maksymalnej ilości fotoogniw pod warunkiem, że najczęściej stoi on na powietrzu (pod domem, w pracy). Najlepiej w wietrznym miejscu dla chłodzenia paneli.
      W razie tak długiego postoju (tydzień lub dwa), że ładowanie fotowoltaiczne mogłoby przepełnić akumulator samochodu elektronika samochodu mogłaby włączać dość prądożerną klimatyzację, która nie dość, że schłodziłaby samochód, to również panele foto przyklejone na dachu, dzięki czemu dalsze ładowanie foto byłoby efektywniejsze.

  13. Artysta

    Nie ma sensu kupować akumulatorków do urządzeń które prawie nie zużywają energii tj. Pilot RTV czy zegar ścienny a nawet waga kuchenna na AAA . Zbyt rzadko się je ładuje. Zysk jest też taki ze nie trzeba chodzić do sklepu. Urządzenia mało zużywające ale jeszcze sensowne to lądowanie co 1,5/2 miesiące tj radio, waga, mysz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *