Ile kosztuje instalacja fotowoltaiczna? Kiedy się zwróci? Analiza na konkretnym przykładzie

Fotowoltaika: Ile kosztują panele? Kiedy instalacja się zwróci? Sprawdzam też, jak całość działa, jak wybrać dobrą ofertę i jak wygląda montaż. Wszystko na konkretnym przykładzie.

Fotowoltaika
Fot. C by ZF

Opublikowany już jakiś czas temu na blogu artykuł o programie „Mój Prąd” zaciekawił nie tylko Was, ale też mojego dobrego znajomego. Podrzuciłem mu go do lektury, bo wiedziałem, że od dawna myśli o zainwestowaniu we własną elektrownię słoneczną. Niedawno skontaktował się ze mną, a właściwie przysłał mi zdjęcia gotowej instalacji. Postanowiłem skorzystać z okazji i wrócić do tematu, tym razem od praktycznej strony. Z mojego artykułu, przygotowanego przy ogromnym wsparciu znajomego, dowiecie się, ile kosztuje instalacja fotowoltaiczna, jak się za to zabrać, na co zwrócić uwagę na etapie wyboru konkretnej oferty oraz jak taka domowa elektrownia sprawuje na co dzień. 

Jaką instalację fotowoltaiczną ma mój znajomy? Ile za nią zapłacił?

Zacznijmy od podstawowej kwestii. Cena instalacji fotowoltaicznej jest uzależniona od kilku czynników:

  • Mocy zainstalowanej 
  • Klasy użytych komponentów (przede wszystkim modułów i falownika)
  • Renomy instalatora 
  • Rodzaju instalacji (jedno lub trójfazowa, on grid lub off grid)
  • Miejsca montażu modułów (droższa będzie instalacja naziemna)
  • Rodzaju dachu (montaż na dachu płaskim jest droższy z uwagi na konieczność zastosowania dodatkowych stelaży)

Parametry instalacji mojego znajomego znajdziecie w poniższej tabelce:

Moc zainstalowana 4,16 kWp
Użyte komponenty Inwerter marki Growatt 3600 TL-XE, 13 modułów  monokrystalicznych Akcome SK6610M o mocy 320W każdy. 
Instalator Lokalna firma, bez wielkiej renomy, ale polecona znajomemu przez inną osobę, która była zadowolona z montażu. 
Rodzaj instalacji Jednofazowa, on grid (czyli magazynowanie energii odbywa się w sieci). 
Miejsce montażu Na dachu, połać południowa z odchyleniem na wschód. 
Rodzaj dachu Dach skośny, kryty dachówką ceramiczną. 

Jak to mówi znajomy: wszystko „na chińczyku” 😊 Nie ma się jednak z czego śmiać, bo Chiny są światowym liderem w fotowoltaice i akurat ta technologia naprawdę dobrze im wychodzi. 

Za taką instalację znajomy zapłacił dokładnie 18.000 złotych brutto (po negocjacjach z pułapu 19.000). W cenie było również dokonanie zgłoszenia instalacji do zakładu energetycznego (ENEA). Znajomy złożył wniosek o dotację z rządowego programu „Mój Prąd” w kwocie 5000 złotych. Czeka na potwierdzenie przyznania dotacji. 

Klasyczne pytanie: kiedy to się zwróci? 

Na ten moment trudno jest wyrokować, kiedy faktycznie nastąpi całkowity zwrot z inwestycji. Cytując jednak słowa mojego znajomego: bez dotacji na pewno bym się na to nie zdecydował. Instalacja została uruchomiona w połowie czerwca. Do 24 sierpnia wyprodukowała 1361 kWh energii o wartości około 800 złotych, przy uwzględnieniu obecnych cen prądu

Jasne jest, że takie uzyski nie będą możliwe przez okrągły rok. Szacunkowo gwałtowny spadek produkcji powinien nastąpić w okresie od listopada do lutego. Sumarycznie jednak instalacja w ciągu całego roku ma wyprodukować około 4,3 MWh energii elektrycznej, co powinno w zupełności zaspokoić zapotrzebowanie na prąd w gospodarstwie domowym kolegi (roczne zużycie na poziomie 3 MWh). 

Znajomy ma instalację on grid, co oznacza, że nadwyżki energii oddaje do sieci. Zgodnie z ustawą, jako prosument może bezpłatnie odebrać 80% tej energii (czyli 20% to „haracz” za magazynowanie prądu). 

Ranking najlepszych: Wrzesień 2020

Najlepsze lokaty, konta i oferty - wrzesień 2020

Zakładając, że rzeczywiście kolega nie będzie musiał w ogóle kupować prądu od ENEA, zużycie energii w gospodarstwie nie wzrośnie (będzie oscylować w granicach 3 MWh), a ponoszone będą jedynie opłaty stałe (te, które w tak irytujący sposób podnoszą rachunek za prąd) w wysokości około 200 złotych, to roczna oszczędność z tytułu posiadania własnej elektrowni słonecznej powinna wynieść około 1500 złotych. 

Oczywiście dochodzą do tego koszty serwisowania instalacji. Firma montującą moduły na domu znajomego poinformowała go, że przegląd można przeprowadzać co 3 lata, a koszt wynosi około 200 złotych. 

Łatwo można zatem policzyć przewidywany okres zwrotu kosztu instalacji:

Koszt instalacji 13.000 złotych (po uwzględnieniu dotacji z programu „Mój Prąd”)
Koszt serwisu200 złotych co 3 lata
Koszty na rzecz zakładu energetycznego 200 złotych rocznie 
Oszczędność na energii elektrycznej 1500 złotych rocznie 
Zwrot Około 11 lat 

Może się wydawać, że to długo i tak rzeczywiście jest. Dlatego, jak wspomniałem wcześniej, znajomy wprost stwierdził, że nigdy nie zdecydowałby się na montaż instalacji fotowoltaicznej bez rządowej dotacji. Te 11 lat jest dla niego do zaakceptowania z kilku powodów:

  • Spodziewa się znaczących podwyżek cen energii;
  • Planuje mieszkać w obecnym domu jeszcze przez co najmniej 15-18 lat;
  • W domu planowane są energochłonne inwestycje, przede wszystkim montaż klimatyzacji, co znacząco podniesie zużycie energii, a tym samym powinno przyspieszyć zwrot z fotowoltaiki;
  • Dla znajomego i jego rodziny ważny jest też aspekt ekologiczny; 

Ponadto kolega podszedł do sprawy bardzo rozsądnie. Nie zapożyczał się, aby zainwestować w instalację fotowoltaiczną. Została ona sfinansowana z budżetu domowego, a dokładnie z odłożonych pieniędzy, na które znajomy „nie miał pomysłu” – nie chciał, żeby leżały na koncie i były zjadane przez inflację, nie były mu też potrzebne na żaden konkretny cel (poduszka finansowana już dawno zbudowana). Środki na inwestycje finansowe stanowią osobną część budżetu. 

Pisząc inaczej: ta kwota 13.000 złotych była niezagospodarowana i znajomy słusznie uznał, że instalacja fotowoltaiczna może być czymś na wzór lokaty, która przyniesie roczny zysk na poziomie około 1200-1300 złotych. Całkiem fajne podejście.

Jak działa instalacja fotowoltaiczna?

Instalacja fotowoltaiczna nie wymaga żadnej obsługi ze strony właściciela. Pracuje bezszelestnie, nie trzeba przeprowadzać czynności konserwacyjnych, a bieżące monitorowanie produkcji jest raczej formą „zajawki” – głównie na początku. 

Znajdź najlepsze oprocentowanie:


Poniżej wklejam Wam kilka screenów z aplikacji do zarządzania pracą instalacji fotowoltaicznej. 

Tutaj ekran pokazujący dzienną, miesięczną i całkowitą produkcję energii oraz aktualnie generowaną moc (jest zależna od nasłonecznienia):

Fotowoltaika - panel sterujący - aplikacja 1

Tutaj z kolei macie zapis z produkcji energii w miesiącu lipcu z podziałem na poszczególne dni. Na tej podstawie można bardzo łatwo się zorientować, kiedy mieliśmy słoneczny, a kiedy pochmurny dzień:

Fotowoltaika - panel sterujący - aplikacja 2

I jeszcze rozbicie na poszczególne miesiące. Przypominam: instalacja została uruchomiona w połowie czerwca. Poniżej znajdziecie też fajne (choć pewnie naciągane) wyliczenia dla tych, którym leżą na sercu kwestie ekologiczne:

Fotowoltaika - panel sterujący - aplikacja 3

Na razie znajomy jest bardzo zadowolony z instalacji, do tego stopnia, że poważnie zastanawia się nad jej rozbudową w przyszłości (ma taką możliwość). To po prostu działa, ale minęło jeszcze zbyt mało czasu, aby ocenić faktyczną bezawaryjność instalacji. 

Jak wybrać dobrą ofertę na instalację fotowoltaiczną? 

Tutaj także będę się wspierać doświadczeniami kolegi, bo przecież najlepiej jest spojrzeć na temat oczami praktyka. Pierwsza i najważniejsza kwestia przy wyborze instalacji fotowoltaicznej dotyczy tego, kto będzie ją montował. Nawet najlepsze komponenty na nic się zdadzą, jeśli instalator okaże się amatorem i nie będzie wiedział, co robi. Najlepsza rada: postawić na ekipę z polecenia, w dodatku lokalną. Ten drugi argument spowodował, że znajomy nie zdecydował się na konkurencyjną, równie dobrą ofertę od firmy z odległego o 350 kilometrów Wrocławia. Wolał mieć fachowca na miejscu. 

Ponieważ zdecydowana większość tych komponentów montowanych na polskim rynku pochodzi z Chin, trzeba się upewnić, że dany producent ma w Polsce swoje oficjalne przedstawicielstwo i krajowego gwaranta. Dzięki temu uniknie się absurdalnej sytuacji, w której trzeba będzie na własny koszt wysłać np. falownik do Chin, gdzie zostanie on naprawiony. 

Kolejną kwestią, na którą zwracamy uwagę, jest gwarancja na podzespoły – przede wszystkim inwerter oraz moduły. Ten pierwszy element zawiaduje pracą całej instalacji, zamieniając prąd stały w prąd zmienny i wprowadzając go do sieci. Z uwagi na intensywną eksploatację, falownik jest narażony na różnego rodzaju awarie. Z tego powodu warto postawić na inwerter z możliwie jak najdłuższą gwarancją oraz bardzo dobrym serwisem. 

Jeśli natomiast chodzi o moduły, to zawsze spotkamy się z dwoma rodzajami gwarancji:

  1. Na uszkodzenia mechaniczne – w tym spowodowane opadami gradu. W przypadku modułów mojego znajomego gwarancja wynosi 12 lat. 
  2. Liniowa gwarancja mocy – chodzi tutaj o to, że producent gwarantuje, iż w danym okresie eksploatacji sprawność modułów nie spadnie poniżej jakiegoś poziomu. Producent modułów mojego kolegi udziela 25-letniej gwarancji na maksymalny roczny spadek wydajności nieprzekraczający 0,68% nominalnej sprawności paneli. 

Bardzo ważne jest także to, aby upewnić się, że firma montująca instalację fotowoltaiczną załatwi wszystkie sprawy urzędowe, czyli dokona zgłoszenia w zakładzie energetycznym oraz dostarczy komplet dokumentów niezbędnych do uzyskania dotacji z programu „Mój Prąd” – między innymi potrzebna będzie faktura. 

Reszta to już kwestie czysto techniczne, związane z doborem instalacji. Pod uwagę bierze się skierowanie dachu względem stron świata, realne roczne zużycie energii w gospodarstwie domowym, przewidywania dotyczące ewentualnego wzrostu zapotrzebowania na prąd, a także lokalne warunki (m.in. okoliczne zadrzewienie i zabudowę). Dobry specjalista powinien przygotować szczegółową symulację, w oparciu o którą będzie można podjąć decyzję odnośnie do wyboru instalacji o konkretnej mocy. Zawsze też należy dopytać o to, czy dany falownik umożliwi rozbudowę systemu w przyszłości. 

Ile trwa montaż instalacji fotowoltaicznej? 

W dużej mierze jest to uzależnione od tego, gdzie montujemy moduły oraz inwerter. Jeśli trzeba będzie zejść z przewodami elektrycznymi z dachu na parter budynku, na przykład do pomieszczenia gospodarczego, gdzie zawiśnie falownik, to taki montaż będzie bardziej czasochłonny z uwagi na konieczność kucia ścian oraz zamaskowania przewodów. 

W przypadku instalacji kolegi montaż zajął około 8 godzin, ale ekipa miała ułatwione zadanie: falownik znajduje się tuż pod połacią dachu, na niezagospodarowanym strychu. Obyło się więc bez jakichkolwiek strat w części mieszkalnej domu, co także było argumentem przemawiającym za inwestycją w fotowoltaikę. 

Co sprawdzić po montażu fotowoltaiki? 

Zaczynamy od przeszkolenia. Instalator ma obowiązek przekazać właścicielowi instalacji wszystkie informacje niezbędne do kontrolowania pracy modułów i inwertera. Musi pokazać, gdzie znajduje się wyłącznik, jakie zostały zastosowane zabezpieczenia, jak zresetować moduł Wi-Fi i obsługiwać aplikację do zarządzania instalacją. 

Poza tym obowiązują dokładnie takie same zasady, jak w przypadku odbioru każdej inwestycji zrealizowanej przez fachowców. Sprawdzamy estetykę montażu, dobrze będzie przyjrzeć się dachowi w poszukiwaniu ewentualnych uszkodzeń (np. popękane dachówki) oraz upewniamy się, że instalacja została uziemiona. Firma musi udzielić gwarancji na montaż – standardowo wynosi ona 2 lata i jeśli w tym czasie pojawią się jakiekolwiek problemy (np. zacznie przeciekać dach), to wzywamy wykonawcę do usunięcia usterek. 

Na koniec jeszcze ciekawostka: to, że instalacja została wykonana, nie jest niestety równoznaczne z tym, że można od razu zacząć z niej korzystać i produkować prąd. Najpierw trzeba poczekać na wymianę licznika przez zakład energetyczny – konieczne jest zastosowanie licznika dwukierunkowego (wymiana odbywa się bezpłatnie). Powinno to nastąpić w ciągu maksymalnie 14 dni (u znajomego poszło ekspresowo, bo licznik został wymieniony po 3 dniach). 

Po wymianie licznika trzeba jeszcze wystąpić z wnioskiem do dystrybutora energii o zawarcie umowy kompleksowej prosumenta. Bez tego nie można uzyskać dotacji z programu „Mój Prąd”, a co gorsza nie będzie możliwości rozliczenia energii wprowadzonej do sieci. Tutaj niestety zaczyna się typowa papierologia – znajomy czekał na odesłanie podpisanej umowy 1,5 miesiąca! 

Dlatego jeśli ten artykuł zachęcił niektórych z Was do zainwestowania w fotowoltaikę, a chcecie też skorzystać z dotacji z programu „Mój Prąd”, to radzę się pospieszyć z podjęciem decyzji. Czas na złożenie wniosku w tej edycji (a nie wiadomo, czy będzie następna) jest tylko do 18 grudnia. Pamiętajcie też, że pula środków jest ograniczona i szybko maleje, bo w Polsce mamy prawdziwy „szał” na fotowoltaikę. 

Kto z Was korzysta już z własnej elektrowni słonecznej? Jesteście zadowoleni? A może dopiero przymierzacie się do takiej inwestycji? Jestem bardzo ciekaw Waszych komentarzy. 

20 komentarzy

  1. Grzegorz

    Bardzo dobry artykuł! Fotowoltaika jest jeszcze tak naprawdę w powijakach, tak więc kolejne lata powinny nam przynieść jeszcze bardziej wydajne instalacje, a ceny prądu w Polsce będą na pewno rosły, tak więc i koszty zwrócą się na pewno szybciej niż zakłada znajomy i autor, a po zwrocie to już tylko zyski… Patrząc również na zmiany klimatyczne to mamy coraz więcej upalnych i słonecznych dni w których sprawność instalacji będzie jeszcze wyższa co przekłada się na jeszcze szybszy zwrot.

    Jest tylko jeszcze jeden aspekt, awaryjność całej instalacji, jeśli jeden z paneli się uszkodzi to jeszcze pół biedy, ale jeśli np. inwerter padnie przez wachania w sieci albo jakieś zjawisko naturalne to niestety wtedy może troszkę kosztować i od razu wydłużyć zwrot.

  2. Instalację fotowoltaiczną można dodatkowo odliczyć od podatku (w zależności od progu podatkowego w który wpadamy – przy wysokich zarobkach nawet ponad 30%), co dodatkowo mocno skraca okres zwrotu z inwestycji.
    Można zatem dostać 5000 zwrotu i dodatkowo pozostałą kwotę odliczyć od podatku.
    Jeśli chodzi o uszkodzenie instalacji, chyba większość polis ubezpieczeniowych na dom uwzględnia instalację fotowoltaiczną do pewnej kwoty. Warto to zbadać.

    • Marcin

      „Instalację fotowoltaiczną można dodatkowo odliczyć od podatku” – dokładnie, chciałem o tym samym napisać – jest to tzw. ulga termomodernizacyjna.

    • Co do podatku – dzięki za uzupełnienie Anatol. Tematowi postaram się poświęcić osobny artykuł.
      Kwestia ubezpieczenia domu też ciekawa – tu będę musiał zgłębić temat. Dzięki za Twój komentarz :)

  3. jul

    Od 1 stycznia 2019 możesz skorzystać z ulgi podatkowej na fotowoltaikę. Odlicz do 53 tys. zł od uzyskanego dochodu. czyli podstawy opodatkowania.
    Jeszcze kilka rzeczy na które warto zwrócić uwagę wybierając fotovoltaikę.
    1. Czy oferta pochodzi od końcowego instalatora czy od pośrednika.
    2. Sprawdź opinie o firmie w Googlach i WWW, czy ma swoją ekipę montażową, czy kolejnego podwykonawcę, i jaki jest GWARANTOWANY czas od podpisania umowy do dostawy i realizacji instalacji.
    3. podczas instalacji, jeśli twój budynek nie posiada uziemienia sprawdź czy koszt jego wykonania jest ujęty w całkowitym koszcie instalacji i co obejmuje ( oporność nie może być większa niż 10 OMÓW ) czy instalator ci to zagwarantuje czy np tylko jedną szpilę, a jak nie uzyska żądanej oporności za dalsze ty zapłacisz i ile?
    4. Dla dachu płaskiego większość firm instaluje panele pod kontem 15 stopni w kierunku południowym na aluminiowych konstrukcjach dociążając je bloczkami betonowymi M6 o wadze ok 20-25kg upewnij sie czy konstrukcja twojego dachu nie ucierpi i przeniesie to obciążenie. Ponadto żądaj aby te bloczki betonowe były zabezpieczone powłoką przeciw wilgotnościową np bituminem czy innym. Dlaczego? ponieważ podczas opadów deszczu bloczki te wchłaniają dożo wody i mogą stać się nawet 2 razy cięższe a jeżeli po tym np zima w nocy przyjdzie przymrozek możne rozsadzić taki bloczek na drobne a odłamki mogą jeszcze dodatkowo uszkodzić instalację.
    5. Co do kosztu instalacji zależy ona równie od marki producenta paneli wiec warto nieraz zrobić porównanie lub poprosić o to kogoś kto rozumie temat. różnica to np mono czy polikrystaliczne czyli nowsze lub starsze technologie . Czas gwarancji na sprzęt i sprawność, tańsze oferują np 80% po 15-18 latach a droższe 90-93% po 25 latach ( na ale kto wie co będzie za ćwierć wieku?) I jeszcze istotny parametr wydajność tańsze 17-19% droższe 20-24% itp. do tego odporność mechaniczna grubość ram i szkła anty refleks i technologię połówkowa poprawiającą wydajność dla częściowego zacienienia panela
    Gdyby tą instalację podana w przykładzie wykonać na panelach z czołówki listy dostawców np japońskich producentów to kosztowała by ok 30 tys. jeżeli by ją zrobić z listy dostawców kolejnych 3 miejsc to kosztowała by 24-25 tys np producent z Korei czy Singapuru.
    6. największa produkcja prądu to okres od czerwca do września. Ja na sprzęcie z 2 trójki rankingu 4,67 kWp mocy osiągnąłem dzienne max 30kWh a max wydajności 96%, w sierpniu za miesiąc produkcja wyniosła 709kwh. Niestety we wrześniu średni wynik będzie o polowe niższy raczej. Trzeba pamiętać dane wydajności sprzętu podawane przez producenta to dane w wydajności w warunkach laboratoryjnych. Które w rzeczywistości mogą odbiegać znacznie szczególnie w okolicach dużych miast ze względu na SMOG.
    Najlepsze wyniki zaobserwowałem w słoneczny bezchmurny dzień następujący po 2 dniach intensywnych opadów, bo powietrze zostało oczyszczone.

  4. Wojtekg

    Czy wybranie świeżo powstałej firmy, nie przeszkadza później przy egzekwowaniu gwarancji? Jeśli mamy gwarancję na +10 lat to firmy już dawno może na rynku nie być… Czy się mylę?

  5. Jul

    Miałem te same obawy wybierając moją firmę Bo działała dopiero rok na rynku. Ale kierowałem się oceną fachowości wcześniej samemu zgłębiając temat jak również opinią najlepiej na googlach a także rozmową oceną podejścia i profesjonalizmu oraz szacunku do klienta, elastyczności do jego życzeń itp. Np bezpłatne przeglądy. Istotne jest również to czy możesz rozmawiać z szefostwem które samo trzyma rękę na pulsie czy z facetem od wrzucania ulotek szukających klientów z łapanki a sam nie ma nic wiedzy na temat oprócz tego co na kartce. A za 10-20lat kto wie duże banki też padają a ta technologia może być tyle warta co 20 letni telefon komórkowy xdxd

  6. Młody

    Wg moich wyliczeń czas zwrotu jest o ok. 5 lat krótszy, to jedno. Po drugie kto robi instalacje 4.16 kWp mając zużycie roczne na poziomie 3 kWh?

    • Rafał

      Ja :) Jestem tym kolegą, który udostępnił Mateuszowi dane do artykułu. Instalacja jest przewymiarowana z uwagi na to, że nigdy nie uzyskamy jej maksymalnej wydajności, z sieci odbieramy tylko 80%, a do tego – jak Mateusz wspomniał w artykule – przewiduję wzrost zużycia energii. Od miesiąca mamy dwa klimatyzatory w domu, więc już zapotrzebowanie na prąd wzrosło o jakieś 500 kWh rocznie.

      • No wg mnie to wcale nie przewymiarowałeś…
        Zakładam że instalacja wyprodukuje Ci 4000 kWh rocznie
        z tego „na bieżąco” zużyjesz jakieś 30%, czyli 1200kWh
        Do sieci odprowadzisz w takim razie 2800kWh
        Z tego możesz „za darmo” odebrać 80%, czyli 2240.
        Zatem z całej produkcji wyciągniesz „mniej więcej” 2240 + 1200 = 3440
        Jak dla mnie to tak na styk :)

  7. bloomies

    Niestety ale kolega chyba wprowadził trochę w błąd:
    1. Przy mocy 4.16 nie można zastosować inwertera 1 fazowego, mówią o tym przepisy które zmieniły się jeśli dobrze pamiętam pod koniec zeszłego rok, i tak od mocy 3,68 trzeba mieć już tójfazowy, a elektrownia powinna odmówić podpięcia do sieci (wymogi OSD).
    2. Elektrownia na zmianę licznika nie ma 14 a 30 dni.
    3. Inwerter nie powinien znajdować się na strychu, jest to urządzenie które się grzeje i powinno być w dość chłodnym miejscu, np garaż, a nie na strychu gdzie temperatury latem są na prawdę wysokie.
    4. Jeżeli inwerter jest jednofazowy to instalację morzna rozbudować tylko do 3,68, przy wyższej mocy nie ma możliwości rozbudowy bez zmiany falownika który w tym wszystkim jest najdroższy.
    5. nie trzeba kuć ścian jeśli instalacja będzie np w garażu. Zawsze można skorzystać z komina lub zrobić rynienkę na kable.
    6. Rozliczanie energii elektrycznej na nowych zasadach odbywa się od dnia wymiany licznika, nie trzeba czekać na nową umowę.
    Dodatkowo moim zdaniem nie chodzi o to żeby technik był na miejscu, tylko lepiej wybierać firmę która jest pewniejsza, a nie rzuciła się na fotowoltaike bo jest na nią bum. Wolałabym mieć oddalony serwis o 300 km niż firemkę która zamknie się zaraz jak zacznie spadać popyt.
    Sama korzystam z instalacji od lipca tego roku. Mam moc 3,63 i to ostatnia moc jaka łapie się w inwerter jednofazowy (w zeszłym roku dopuszczalne było chyba ponad 4.2 – co oznacza że firma którą wybrał kolega nie do końca jest na bieżąco z przepisami). Na wymianę licznika czekałam 27 dni. Na umowę 2 miesiące ale zostałam poinformowana że niezależnie od tego kiedy ją dostanę prąd będzie rozliczany od dnia wymiany licznika.
    No i nie wiem gdzie kolega mieszka ale mi w Mazowieckim nie udało się osiągnąć tak spektakularnych wyników.

    • Rafał

      Bloomies, nie wprowadziłem Mateusza w błąd.

      Ad. 1 – słyszałem o tej zmianie przepisów, ale najwyraźniej albo jeszcze nie weszła ona w życie, albo jest wprowadzana wybiórczo przez poszczególnych operatorów. Mam inwerter 1-fazowy, taki też był zgłoszony w papierach dla elektrowni (sprawdziłem to jeszcze – wyraźnie w zgłoszeniu jest napisane „instalacja z inwerterem 1-fazowym”).

      Ad. 3 – uwierz, że na dobrze zaizolowanym strychu bez okien dachowych mam niższe temperatury niż w garażu z oknami na południe.

      Ad. 4 – to już wyjaśniłem, jak wygląda u mnie. Inwerter daje możliwość rozbudowy.

      Ad. 5 – nie w każdym domu są kominy ;) Nie każdy też chce mieć na widoku rynienki i wtedy kucie może być koniecznością – przykład moich znajomych.

      Ad. 6 – owszem, ale jeśli umowa np. zaginie i nie podpiszemy jej w wyznaczonym terminie, to wyraźnie jest w niej napisane, że energia odprowadzona do sieci nie zostanie rozliczona. My zdążyliśmy na 2 tygodnie przed wygaśnięciem wyznaczonego terminu, bo nasza poczta działa… średnio sprawnie.

      Kolega mieszka w centralnej Polsce. I nie uważam, żeby wyniki były spektakularne. Już kombinuję, jak je poprawić (m.in. został zlikwidowany maszt antenowy rzucający cień na jeden moduł po 17:00).

      • bloomies

        Ad.1 Narzucają to przepisy IRiESD I NCRFG. I weszło to w październiku zeszłego roku.
        ad2 chyba uciekło
        Ad3. Ok, ale nie każdy tak ma i warto wspomnieć że nie koniecznie jest to najlepsze rozwiązanie zwłaszcza że i tak trzeba jeszcze dojść kablami do skrzynki rozdzielczej.
        ad 4. nie do końca, nawet zakładając że przepisy jeszcze nie weszły w życie, rozbudowa nie będzie mogła być już wykonana bo aktualna wartość 3,68 dla jednofazówki została przekroczona. Więc o ile założymy że montaż jeszcze był możliwy o tyle rozbudowa już nie.
        ad 5. Odnoszę się tu do zdania „Jeśli trzeba będzie zejść z przewodami elektrycznymi z dachu na parter budynku, (…) konieczność kucia ścian oraz zamaskowania przewodów” i informuję że nie, nie jest to konieczność, bo są inne możliwości.
        ad6. My umowy nie musieliśmy już podpisywać ani odsyłać i nie mamy takiego zapisu. Mamy PGE.

        U nas przy mocy 3,63, wytworzyliśmy 477kWh
        Może i błędy były niezamierzone, ale artykuł jest nierzetelny a informacje od źródła nie były sprawdzone a przedstawione jako jedyne możliwe rozwiązania, chociażby to z kuciem ścian. O zmianie przepisów słyszałeś, a ciekawe czy wspomniałeś o tym autorowi.
        I nie rozumiem czemu najpierw piszesz jako ten kolega który był źródłem informacji, a potem piszesz o koledze? Trochę to dziwne.

  8. jul

    Widzę że dyskusja na podstawie kolego koledze powiedział.
    Ja piszę na odstawie konkretnej mojej instalacji, zbudowanej w oparciu panele z pierwszych 5 w rankingu producentów, Sprawność gwarantowana to 23% a wydajność ponoć po 25 latach 93% (przynajmniej na papierze), Instalacja 13 paneli 360 łącznie 4,68.kWp.
    Lecz pamiętajmy to dane określone przez producenta w warunkach laboratoryjnych, nie do osiągnięcia w 100% raczej nigdy w warunkach eksploatacyjnych, a szczególnie jeśli mieszkasz w okolicach czy aglomeracjach dużych miast gdzie przejrzystość powietrza raczej Jest daleka od 100% :-)
    Produkcji rzędu 80%+ możemy się spodziewać od połowy kwietnia do początków września.
    Ja widziałem tylko 2 razy w lipcu i sierpniu produkcję chwilową na poziomie 93-98% i to po 2 dniach obfitych opadów i przy bezchmurnym niebie.
    Z pewnością każdy dostał od swego instalatora projekt i prognozę produkcji w roku gdzie przy mojej np instalacji w miesiącu Lipiec i sierpień produkcja jest ok 700kWh za to listopad – marzec nie przekracza 160KWh miesięcznie. I tak jak to liczył Anatol trzeba instalację przewymiarować by zapewnić pokrycie na „chude miesiące”. Z ostatnich wyników to:
    moja produkcja za sierpień to 635 kWh z czego moje zużycie z tego 110 + 210 pobrane od operatora to moje miesięczne zużycie a oddane 315 * 0,8 = 252 do odzyskania zmagazynowane u operatora. I tu mówimy o szczytowym miesiącu gdzie produkcja dzienna potrafiła być między 20 a 30 KWh dziennie. W Wrześniu w bezchmurny dzień tylko 15-17 kWh dziennie dlatego mogłem spokojnie dołożyć jeszcze jeden choć panel . Ciekawe jakie wy macie wyniki.??

    • Rafał

      U mnie sierpień (instalacja opisana przez Mateusza) zamknął się wynikiem 549,2 kWh. Początek września bardzo słaby (duże zachmurzenie, ciągle deszcz), ale od kilku dni ładnie i na razie szczytowy dzień – 22 kWh. Przy mojej instalacji najlepsze wyniki powinny być w czerwcu z uwagi na najdłuższy dzień. Mam panele skierowane wyłącznie na południe z delikatnym odchyleniem na wschód. W czerwcu produkcja potrafiła ruszyć o 6 rano, we wrześniu po 7. No i w czerwcu produkcja praktycznie do 20 z minutami. We wrześniu już tylko do 19.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *