Zawodowi wygrywacze konkursów. Kim są? Jak oni to robią?

Jak działają zawodowi wygrywacze konkursów? Zbierają nakrętki, wymyślają wzruszające historyjki, kupują lajki, wysyłają SMS-y. Poznaj sposoby i sztuczki na zawodowe wygrywanie konkursów i loterii.

Fot. by dylan nolte on Unsplash

Niech pierwszy rzuci paszportem Polsatu ten, kto nigdy nie wziął udziału w żadnym konkursie. Ja wziąłem, nawet kilka razy, ale z mizernym efektem. Okazuje się jednak, że powodem nie jest wcale brak szczęścia, ale to, że… nie potrafię wygrywać w konkursach. W przeciwieństwie do tzw. zawodowych wygrywaczy, którzy do perfekcji opanowali sztukę rozpracowywania wszelkich konkursów. Dla nich teoretycznie zwykła zabawa stanowi podstawowe źródło dochodów. Kim są zawodowi wygrywacze? Jak to możliwe, że niektórzy znajdują patenty na zgarnięcie wygranej? Wyjaśniam to w moim artykule.

Chłodna kalkulacja

Każdy szanujący się zawodowy wygrywacz przed przystąpieniem do konkursu dokładnie analizuje, czy mu się to w ogóle opłaca. Prawdziwi mistrzowie używają do tego rachunku prawdopodobieństwa, który pozwala ocenić realną szansę na wygraną. Gdy ta jest relatywnie wysoka, wygrywacz opracowuje strategię i określa poziom inwestycji, uwzględanijąc podatek od wygranej. Brzmi znajomo? Macie rację – dokładnie tak samo postępują zawodowi inwestorzy.

Podstawowym kryterium wyboru konkursu jest dla wygrywacza atrakcyjność nagrody. Zdecydowanie największym powodzeniem wśród takich osób cieszą się konkursy, w których do zgarnięcia jest żywa gotówka. Alternatywnie musi to być przedmiot, który można łatwo i szybko spieniężyć, np. samochód czy elektronika.

Wygrywacze pod uwagę biorą również zasięg konkursu. Nierzadko bardziej opłaca się im wziąć udział w zabawie o zasięgu lokalnym, przeznaczonej np. tylko dla klientów danej sieci handlowej czy banku – wówczas prawdopodobieństwo wygranej jest po prostu znacznie większe.

Metoda na „wymiatacza”

To jedna z popularniejszych metod, która polega po prostu na masowym kupowaniu produktów, w których np. znajdują się kody biorące udział w konkursie. Nie jest to szczyt kreatywności, ale ta metoda potrafi być bardzo skuteczna. Zawodowcy, którzy nie chcą lub nie mogą zainwestować dużej sumy w samodzielne kupowanie produktów, angażują do tego rodzinę i znajomych lub ogłaszają na Facebooku, że za dobre słowo przyjmą każdą ilość np. zakrętek czy paczek po chipsach.

Zmasowany atak SMS-ów

Druga popularna metoda, którą wykorzystuje się oczywiście przy okazji konkursów SMS-owych. Zawodowcy nie wysyłają jednak wiadomości „od czapy”. Najpierw, bazując na swoim doświadczeniu, określają przybliżone prawdopodobieństwo wygranej przy założeniu wysłania danej liczby SMS-ów. Starają się też ocenić, ile osób może wziąć udział w zabawie. Każdy zawodowiec potwierdzi, że hasło powielane przez radiowych DJ-ów „Nawet 1 SMS może dać ci wygraną!” nie ma wiele wspólnego z rzeczywistością. Szczęściu trzeba pomóc, najlepiej kilkadziesiąt razy w ciągu dnia.

Metoda na cynika

Ta metoda najlepiej sprawdza się w konkursach, które rozstrzyga jury. Jeśli np. producent napoju ogłasza konkurs na najlepszą historię z wakacji, to zawodowiec bez żadnych skrupułów wciela się w rolę cynika i potrafi wymyślić niestworzone rzeczy, byle tylko idealnie trafić w gust jury. Nie musi przy tym zgadywać. Zawodowi wygrywacze mają olbrzymie doświadczenie i dobrze wiedzą, że w tego typu konkursach prawie zawsze zwyciężają historie o chorych dzieciach, zawodach miłosnych, pokonywaniu własnych słabości itp. Cyniczne? Oczywiście. Skuteczne? Jak najbardziej.

Szukanie luk w regulaminach

Nie wszyscy zawodowcy chcą wziąć udział w danym konkursie. W tym środowisku wytworzyła się grupa osób specjalizujących się w analizowaniu zapisów regulaminu (organizator ma obowiązek go stworzyć). Niektórzy zlecają to prawnikom czy ekspertom z zakresu RODO. Cel? Znalezienie choćby najdrobniejszych luk, które pozwalają:

Ranking najlepszych: Sierpień 2019

Najlepsze lokaty, konta i oferty - sierpień 2019

  • Otrzymać nagrodę specjalną od organizatora za pomoc.
  • Zaszantażować organizatora przekazaniem sprawy np. UOKiK.
  • Zwyciężyć w konkursie małym nakładem sił i pieniędzy.

Ten proceder jest obecnie bardzo opłacalny, ponieważ po rewolucji RODO regulaminy muszą być nieprzyzwoicie długie, a to sprzyja popełnianiu błędów.

Kupowanie lajków

Metoda świetnie działająca w przypadku konkursów internetowych, zwłaszcza organizowanych na Facebooku, gdzie jedynym kryterium jest zebranie odpowiedniej liczby polubień. W tym celu zawodowcy po prostu kupują sobie lajki np. na Allegro czy zagranicznych portalach. 100 kciuków w górę można mieć już za 1,50 zł.

Specjalizacja: promocje bankowe

Zawodowych wygrywaczy znajdziemy również wśród osób biorących udział w różnego rodzaju konkursach czy promocjach organizowanych przez banki. Tacy specjaliści zakładają konta i biorą karty kredytowe tylko po to, aby zgarnąć premię czy nagrodę. Osobną kategorię tworzą osoby skrupulatnie budujące sieć znajomych, którym mogą później polecać produkty bankowe i w ten sposób zarabiać na prowizjach.

Handel kodami, nakrętkami etc.

Na konkursach można się nieźle obłowić nawet… nie biorąc w nich udziału. Niektórzy zawodowcy wykorzystują histerię wokół jakieś zabawy i po prostu odsprzedają elementy wymagane przez organizatora – np. nakrętki z kodami promocyjnymi, opakowania ciastek, kody, paragony itd. Wcześniej oczywiście pozyskują je np. przeczesując Internet czy zbierając takie rzeczy po sąsiadach, znajomych, rodzinie.

Historie zawodowców, czyli z grania (i wygrywania) naprawdę można dobrze żyć!

Co oczywiste zawodowi uczestnicy konkursów nie obnoszą się z tym i nie zdradzają swojej tożsamości. Jest jednak kilka tego typu historii, które wręcz urosły do miana legendy. Pierwsza z nich to konkurs zorganizowany przez dawną sieć komórkową Era, w którym do wygrania było 100 luksusowych samochodów.

Ten konkurs jest świetnym przykładem na to, jak ogromne emocje może wywołać z pozoru niewinna zabawa. Metoda na wygraną okazała się być banalnie prosta, choć kosztowna. Trzeba było masowo wysyłać SMS-y. Tak zrobiła pewna kobieta z Jaworzna, która w kluczowym momencie konkursu wysyłała nawet 15 tysięcy wiadomości tygodniowo! W sumie udział w zabawie kosztował ją około 200 tysięcy złotych, ale się opłaciło. Kobieta wygrała aż 3 samochody (każdy o wartości 120 tysięcy złotych) oraz jeden wspólnie z innym graczem.

Zawodowi wygrywacze interesują się jednak nie tylko konkursami loteryjnymi. Ci co inteligentniejsi i bardziej oczytani masowo zgłaszają swój akces do różnego rodzaju teleturniejów. Pomnikowym przykładem jest Marek Krukowski, okrzyknięty „królem polskich teleturniejów”. Mężczyzna w sumie wziął udział w 65 teleturniejach, z których wygrał aż 50. Między innymi piętnaście razy zwyciężył w „Wielkiej grze” i „Miliard w rozumie”, dziewięć razy w „Va banque”. W końcu zaczął się utrzymywać wyłącznie z wygranych, rzucił pracę zawodową, by móc jeszcze lepiej przygotowywać się do teleturniejów.

Zawodowi wygrywacze, przez organizatorów konkursów nazywani „mafią”, to mimo wszystko wąska grupa osób wyspecjalizowanych w analizowaniu regulaminów i przygotowanych finansowo, by móc zainwestować ogromne pieniądze w zagwarantowanie sobie nagrody. Podkreślam, że ten artykuł ma być dla Was tylko ciekawostką, a nie zachętą do pójścia w ślady zawodowców. Z mojego punktu widzenia bardziej przypomina to bowiem hazard.

Bierzecie udział w różnych konkursach? Udało się Wam coś wygrać? A może są wśród nas prawdziwi zawodowcy? Czekam na Wasze komentarze!

16 komentarzy

  1. Tak jak pisałeś – zalatuje hazardem :)
    Poświęcić trzeba mnóstwo czasu, „zainwestować” sporo pieniędzy, a gwarancji wygranej nie ma, bo znajdzie się ktoś, kto wykona o jeden SMS więcej.

    Chyba nie dla mnie… :-)

    • Dla mnie też nie ;) To dopiero trzeba mieć mocne nerwy, żeby wysyłać SMS za 200 tysięcy złotych i nie mieć praktycznie żadnej gwarancji na to, że uda się wygrać.

      Chociaż może to w jakiś sposób było skalkulowane. Tego możemy się tylko domyślać ;)

      A o Panu Marku można też film dokumentalny obejrzeć na YT. Prawdziwa z niego legenda :)

  2. Kiedyś widziałem takiego „wymiatacza” w Carrefour. Wymiótł wszystkie nakrętki z palety Coli, Sprite, Fanty i podobnych do kieszeni, zostawiając odkręcone butelki dla innych. Pewnie to był zawodowiec :)

  3. czytelniczka

    Ja od jakiegoś czasu biorę udział w wybranych promocjach bankowych. Trzeba popilnować warunków ale w sumie dla 4 osób w około 3 lata udało się przytulić ok 5000zł.

    • Zawodowy Wygrywacz

      czyli 35 złotych miesięcznie na osobę, co nie wygląda już tak efektownie jako złotówka i kilka groszy dziennie.

  4. Tutus

    Co za bzdury… Gram od kilku lat w różnego rodzaju konkursach i mogę powiedzieć, że argumenty przytaczane przez Autora są kompletnie wyssane z palca i nie mają wiele wspólnego z rzeczywistością. Wystarczy zwrócić uwagę na fakt, iż Autor nie rozróżnia czym jest konkurs, a czym loteria. Research godny „zaradnego finansowo”. Ale każdą wtopę można naprawić. Jeśli Autor byłby zainteresowany poznaniem prawdziwych realiów grania w konkursach (chociażby fakt, iż dla niektórych osób jest to PRACA na którą poświęca się często 8-12 godzin dziennie) – zapraszam do kontaktu.

    • Mateusz

      |Autor bloga

      Tutus, bez przesady — znam różnice między konkursem a loterią, ale w tym wpisie celowo wrzuciłem wszystko „do jednego wora”. Napisz tutaj coś więcej o realiach, jeśli masz doświadczenie w tej dziedzinie. I ja i czytelnicy bloga będziemy Ci wdzięczni :-)

  5. alabaster

    Zgadzam się. Mknąc pomiędzy sklepowymi półkami nie raz byłam kuszona rozmaitymi promocjami…”Kup papier, wyślij sms`a z kreatywną odpowiedzią i wygraj 1 z 1000 czegoś tam” i co? i nic! Setki złotych zmarnowane na zbędne produkty, nabyte pod wpływem WIZJI ZWYCIĘSCY, kilka złociszy wywalone na eski premium…a do tego czas stracony na wymyślanie kreatywnych odpowiedzi. Zero smsów z info o wygranej, a dodatkowo numer telefonu wciągnięty na listę wróżek, horoskopów i nagabywaczy na „darmowe badania lekarskie” – tak one przypominają o sobie codziennie. Konkursy to ściema!

  6. Ja w zeszłym roku bawiłam się w zgłaszanie do konkursów, ale tylko internetowych, w których nie było żadnego wkładu finansowego z mojej strony, więc odpadały wszelkie loterie i konkursy dla klientów danego sklepu. Nie brałam też udziału w konkursach, gdzie nagroda mnie nie interesowała (zawodowi gracze zazwyczaj nagrody sprzedają). W ciągu roku udało mi się wygrać wycieczkę do SPA o wartości 3000 zł, 80 piw, 2 butelki wódki oraz 6 kieliszków, 2 książki, sporo kosmetyków (ok. 40 sztuk), 6 biletów do kina, naszyjnik, szczotkę do włosów i zapas witamin. :) Teraz już nie szukam konkursów, bo nie mam czasu, ale może kiedyś do tego wrócę. Wygrane niesamowicie cieszą. :D

    • Helgenn

      Dokładnie, nie jestem zawodowcem, ale biorę od czasu do czasu w internetowych konkursach, kiedyś wygrałam roczny zapas mydła w płynie :) Poza tym czasem książki albo kosmetyki i ubrania. Nie skusiłabym się na pewno na żadne loterie promocyjne/smsowe, bo w takich akjach prawdziwym zwycięzcą jest organizator (chyba, że i tak regularnie kupuję dany produkt).

  7. krea

    słuchajcie chciałam kiedyś zostać takim zawodowym konkursowiczem. Wydałam 1000 złotych na produkty, wygrałam cztery jabłka do zjeżdżania na śniegu i parę rękawiczek. Do dzisiaj mam pół spiżarni soczków :P nikt już nie chce na nie patrzeć. :P

  8. MysiaPysia

    Owszem są zawodowi konkursowicze, grający tyle czasu, że wiedzą z doświadczenia, co spodoba się w konkursach kreatywnych, biorąc pod uwagę agencję, która organizuje dany konkurs. Jest sporo osób, które kupuje mnóstwo produktów i „inwestuje” w loterię, żeby coś wygrać. Jak ktoś zagra okazyjnie, jest małe prawdopodobieństwo że wygra zarówno w loterii (bo dużo zgłoszeń) jak i w kreatywnym (bo małe doświadczenie).

  9. Metoda na cynika jest skuteczna i paru moich znajomych z pewnością mogłoby to potwierdzić. Tam gdzie trzeba wykonać określoną czynność (napisać historyjkę, wysłać zdjęcie) wygrana w dużej mierze zależy od doświadczenia i kreatywności.
    Natomiast „inwestycja” w sms-y czy wykup produktów w żaden sposób mnie nie przekona. To zwykły hazard.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *