Ile kosztuje jazda samochodem elektrycznym? Ile trwa ładowanie? Sprawdzam!

Jakie „spalanie” mają samochody elektryczne? Ile kosztuje przejechanie 100 km elektrykiem ładowanym w domu, a ile na stacjach ładowania? Ile trwa samo ładowanie samochodu na prąd?

Ile kosztuje jazda samochodem elektrycznym?
Fot. C by ZF

Tak zwane elektryki jeszcze długo nie będą normą na polskich drogach, choć sukcesywnie ich przybywa. Na koniec 2019 roku w Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców znajdowały się 10 232 samochody z napędem elektrycznym lub hybrydowym typu plug-in (czyli z elektrycznym, ładowanym z gniazdka wspomaganiem silnika spalinowego). Widać jednak, że powoli nastaje moda na auta bezemisyjne, ponieważ tylko w 2019 roku w naszym kraju zarejestrowano 4322 takie samochody – to oznacza wzrost sprzedaży aż o 95% w stosunku rok do roku. Pytanie brzmi jednak, czy to się rzeczywiście opłaca? Nie ma sensu zgadywać, lepiej po prostu to policzyć. W moim artykule sprawdzam, ile kosztuje jazda samochodem elektrycznym, a także zwracam uwagę na dość istotny problem, czyli czas ładowania takich pojazdów. 

Najpopularniejsze modele samochodów elektrycznych w Polsce

Ranking TOP 10 najpopularniejszych samochodów elektrycznych lub z napędem hybrydowym plug-in w Polsce tworzą:

  1. BMW i3 
  2. Nissan Leaf
  3. Mini Countryman 
  4. Tesla model 3
  5. Mitsubishi Outlander 
  6. Volvo XC90 
  7. Tesla Model S
  8. BMW 5
  9. Ford C-Max 
  10. Renault ZOE

Nieprzypadkowo zacząłem od tego rankingu. W dalszej części artykułu będę nawiązywać do 3 modeli z tego zestawienia, mianowicie: BMW i3, Nissana Leaf oraz Renault ZOE. Dlaczego? Ponieważ są to auta w 100% elektryczne, z różnych segmentów (Leafa można nawet uznać za samochód rodzinny), posiadające akumulatory o różnych pojemnościach, a do tego łatwo dostępne i wciąż jeszcze w miarę sensownie wycenione. Co to oznacza „w miarę”?

  • BMW i3 – cena wyjściowa wynosi 168 900 złotych brutto. 
  • Nissan Leaf – cena podstawowej wersji (z akumulatorem 40 kWh) wynosi od 118 000 złotych brutto. 
  • Renault ZOE –  cena wyjściowa wynosi od 124 900 złotych brutto. 

PS. W momencie pisania tego artykułu (połowa lutego 2020), nie znamy jeszcze dokładnych kryteriów programu dopłat do zakupu samochodów elektrycznych z Funduszu Niskoemisyjnego Transportu. Dajcie znać w komentarzach, czy chcecie, abym przyjrzał się sprawie i w przyszłości zaktualizował wpis lub nawet stworzył zupełnie osobny artykuł. 

Ile kosztuje naładowanie samochodu elektrycznego? 

W dużym uproszczeniu: tyle, ile wydamy na energię do ładowania akumulatora. Wiecie jednak, że nie ograniczę się do takiego ogólnikowego stwierdzenia. Bardzo dokładnie to wszystko policzyłem. 

Zacznijmy od wyjaśnienia, że samochody elektryczne magazynują energię w specjalnych akumulatorach, których pojemność jest dobierana do konkretnego modelu. W przypadku analizowanej przeze mniej elektrycznej trójki wygląda to następująco:

  • BMW i3 – akumulator ma pojemność maksymalnie 42,2 kWh
  • Nissan Leaf – akumulator w wersji podstawowej ma pojemność 40 kWh
  • Renault ZOE – w przypadku wersji silnikowej R110 akumulator ma pojemność 52 kWh

Kolejnym parametrem, który musimy wziąć pod uwagę, jest cena medium, czyli oczywiście energii elektrycznej. Tutaj mamy już niezły miszmasz, ponieważ ostateczny koszt naładowania samochodu elektrycznego zależy od tego, gdzie właściwie to zrobimy. 

Dla czytelności wpisu proponuję Wam wyliczenia dla poszczególnych źródeł energii. 

Ranking najlepszych: Listopad 2020

Najlepsze lokaty, konta i oferty - listopad 2020

Ładowanie z gniazdka w taryfie G11 (dzienna)

Przeciętny koszt energii elektrycznej dla gospodarstw domowych w tej taryfie wynosi 55 groszy. Czyli, chcąc naładować „do pełna” każdy z samochodów z naszego zestawienia, musielibyśmy zapłacić za to odpowiednio:

  • BMW i3 – 42 kWh x 0,50 zł = 21 złotych. 
  • Nissan Leaf – 40 kWh x 0,5 zł = 20 złotych.
  • Renault ZOE – 52 kWh x 0,5 zł = 26 złotych. 

Ładowanie z gniazdka w taryfie G12w

Taryfa G12w wydaje się wręcz stworzona dla posiadaczy samochodów elektrycznych, w dodatku dysponujących własnym garażem. Oferuje ona znacznie niższe ceny energii nie tylko między 13 a 15 i w nocy, ale także w weekendy. Jeśli ktoś porusza się takim autem tylko po mieście, to z dużym prawdopodobieństwem może przyjąć, że będzie musiał ładować akumulator raz w tygodniu – i można to sobie zaplanować właśnie w weekend. 

Średnia cena kilowatogodziny w taryfie G12w wynosi około 39 groszy. Ile więc będzie nas kosztować naładowanie naszych przykładowych elektryków?

  • BMW i3 – 42 kWh x 0,39 zł = 16 złotych.
  • Nissan Leaf – 40 kWh x 0,39 zł = niecałe 16 złotych.
  • Renault ZOE – 52 kWh x 0,39 zł = 20 złotych. 

Ładowanie na stacji Lotos 

Grupa Lotos w 2019 roku uruchomiła tzw. Niebieski szlak, czyli sieć stacji, na których można skorzystać z szybkiej ładowarki dla samochodów elektrycznych. Od końcówki stycznia 2020 roku trzeba za tę usługę zapłacić (wcześniej była darmowa). Cena jest stała i wynosi 24 złote niezależnie od ilości pobranej energii. 

Każdy z naszych przykładowych samochodów naładujemy więc „do pełna” za 24 złote. No ale trzeba poszukać stacji „Niebieskiego szlaku” (najwięcej jest ich na trasie autostradami A1 i A2 z Warszawy do Trójmiasta). 

Ładowanie z ładowarek sieci GreenWay

GreenWay posiada największą w Polsce sieć stacji ładowania pojazdów elektrycznych. Firma oferuje model rozliczeń w formie ładowania jednorazowego, jak i abonamentowego. Zacznijmy od tego drugiego, który wydaje się szczególnie interesujący dla właścicieli elektryków mających bezproblemowy dostęp do ładowarek GreenWay. 

Abonament Energia PLUS

Opłata miesięczna wynosi 39,99 zł. Opłata za 1 kWh jest uzależniona od rodzaju ładowarki (AC czy DC), które różnią się czasem ładowania. Zakładam, że większość kierowców wybierze opcję za 1,59 zł/kWh, która pozwoli naładować każde z aut, które wziąłem do zestawienia, w około godzinę.

Znajdź najlepsze oprocentowanie:


W takim przypadku koszt ładowania „do pełna” wyniósłby:

  • BMW i3 – 42 kWh x 1,59 zł = 67 złotych. 
  • Nissan Leaf – 40 kWh x 1,59 zł = 64 złote. 
  • Renault ZOE – 52 kWh x 1,59 zł = 83 złote. 

Znacznie, znacznie więcej niż w przypadku prądu z własnego gniazdka. 

Abonament Energia MAX 

Tutaj za miesięczną opłatę 99,99 zł możemy już liczyć na wyraźnie niższe ceny energii. Dla wybranego wcześniej wariantu będzie to 1,29 zł/kWh, dzięki czemu koszt ładowania naszych przykładowych samochodów wyniesie:

  • BMW i3 – 42 kWh x 1,29 zł = 54 złote. 
  • Nissan Leaf – 40 kWh x 1,29 zł = 52 złote. 
  • Renault ZOE – 52 kWh x 1,29 zł = 67 złotych. 

Ładowanie jednorazowe

Jeśli ktoś nie chce wykupywać abonamentu, nadal może korzystać z ładowarek GreenWay w ramach usługi jednorazowej. To niestety oznacza znacznie wyższe koszty. W wybranym przeze mnie wariancie cena 1 kWh wynosi aż 2,19 zł, czyli za ładowanie „do pełna” zapłacimy:

  • BMW i3 – 42 kWh x 2,19 zł = 92 złote. 
  • Nissan Leaf – 40 kWh x 2,19 zł = 88 złotych. 
  • Renault ZOE – 52 kWh x 2,19 zł = 114 złotych. 

Ponieważ w zestawieniu biorą udział samochody o stosunkowo niedużych akumulatorach, uda nam się uniknąć dodatkowej opłaty za każdą minutę ponad ustalony limit – dla ceny 2,19 zł wynosi on 90 minut. W przeciwnym razie trzeba byłoby doliczyć aż 0,40 zł za minutę. Opłata ta nie obowiązuje jednak w godzinach między 20 wieczorem a 8 rano. 

Ładowanie z ładowarek sieci Ionity 

Ionity to nowy operator stacji ładowania samochodów elektrycznych, który na razie chce zagospodarować margines naszego rynku. W 2020 roku planowane jest uruchomienie 10-12 stacji. Firma informuje, że maksymalna opłata będzie wynosić 3,50 zł za kWh, a więc mało konkurencyjnie… Widać to w poniższym zestawieniu:

  • BMW i3 – 42 kWh x 3,50 zł = 147 złotych.
  • Nissan Leaf – 40 kWh x 3,50 zł = 140 złotych. 
  • Renault ZOE – 52 kWh x 3,50 zł – 182 złote. 

Ładowanie z ładowarek sieci Tauron 

Zaletą stacji ładowania Taurona jest to, że właściciele aut elektrycznych ponoszą stałą opłatę za kilowatogodzinę niezależnie od czasu ładowania. W przypadku ładowarki AC wynosi ona 1,60 zł/kWh, a szybsza ładowarka DC kosztuje już 2,21 zł/kWh. Zakładam, że większość skorzysta z opcji oszczędzającej czas. Wtedy koszt ładowania wyniesie odpowiednio:

  • BMW i3 – 42 kWh x 2,21 zł = 93 złote. 
  • Nissan Leaf – 40 kWh x 2,21 zł = 88 złotych.
  • Renault ZOE – 52 kWh x 2,21 zł = 115 złotych.

Inne stacje ładowania pojazdów elektrycznych dostępne w naszym kraju to te należące do Innogy, Orlenu, PGE, EV+, GO+Eauto, Elocity, Zepto i Energii. Część z tych operatorów nie pobiera jeszcze opłat za ładowanie, ale do końca 2020 roku się to zmieni. Stawki przeciętnie wahają się od 1,15 zł/kWh do 1,80 zł/kWh. Dla porządku dodam, że swoją sieć stacji ładowania posiada jeszcze Tesla, ale są one zarezerwowane dla posiadaczy samochodów tej marki. 

Ponad 1000 stacji ładowania jest już w Polsce na początku 2020 roku wg PZPM i PSPA (Polskie Stowarzyszenie Paliw Alternatywnych)
Ponad 1000 stacji ładowania jest już w Polsce na początku 2020 roku wg PZPM i PSPA (Polskie Stowarzyszenie Paliw Alternatywnych)
Miasta z największą liczbą stacji ładowania EV na początku 2020 roku wg danych PZPM i PSPA.
Miasta z największą liczbą stacji ładowania EV na początku 2020 roku wg danych PZPM i PSPA.

Ile kosztuje przejechanie 100 kilometrów samochodem elektrycznym?

Znacie już koszt naładowania elektryka „do pełna”. Bardziej do wyobraźni przemawia jednak to, ile będzie nas kosztować pokonanie dystansu 100 kilometrów. Tutaj trzeba bowiem uwzględnić inny bardzo ważny parametr, czyli zużycie energii. 

Nie mam samochodu elektrycznego, a w sieci nadal brakuje wiarygodnych testów „spalania”. Oprę się więc na danych producentów, dla bezpieczeństwa zaniżając je o 20%. I tak:

  • BMW i3 teoretycznie ma zasięg 428 kilometrów. Odejmując od tego 20%, uzyskamy 340 kilometrów realnego zasięgu na jednym ładowaniu. Oznacza to, że pokonanie 100 kilometrów obniży pojemność akumulatora o około 13 kWh.
  • Nissan Leaf zdaniem producenta pokona dystans 389 kilometrów, czyli według mnie będzie to 311 kilometrów. Zużycie energii na 100 kilometrów wyniesie zatem również 13 kWh. 
  • Renault ZOE ma podobno przejechać 395 kilometrów, czyli realnie 316 kilometrów. Po pokonaniu 100 kilometrów z akumulatora ubędzie około 17 kWh energii. 

Jak przekłada się to na liczby? Sprawdźcie w tabelce koszt przejechania 100 km samochodem elektrycznym, w zależności od tego, gdzie będzie on ładowany:

SamochódDom G11Dom G12wLotos GreenWay (jednorazowo)IonityTauron
BMW i3 7,15 zł 5,07 zł 7,41 zł (0,57 zł/kWh) 28,50 zł  45,50 zł  28,73 zł
Nissan Leaf 7,15 zł 5,07 zł 7,41 zł (0,57 zł/kWh) 28,50 zł 45,50 zł 28,73 zł
Renault ZOE 9,35 zł 6,63 zł  7,82 zł (0,46 zł/kWh) 37,23 zł  59,50 zł 37,57 zł 

Różnice są kolosalne, oczywiście na korzyść ładowania samochodu elektrycznego z własnego gniazdka, choć i Lotos ze swoją stałą stawką 24 złote wypada bardzo korzystnie – zwłaszcza w przypadku samochodów wyposażonych w akumulatory o większej pojemności. 

Jak ma się to do kosztu przejechania 100 kilometrów samochodem z silnikiem spalinowym?

  • W taryfie G11 – cena odpowiada około 1,5 litra benzyny/oleju napędowego lub około 3-4 litrom LPG.
  • W taryfie G12w – cena odpowiada około 1 litrowi benzyny/oleju napędowego lub 2-2,5 litra LPG.
  • W Lotosie – cena odpowiada około 1,5 litra benzyny/oleju napędowego lub 3-3,5 litra LPG.
  • W GreenWay – cena odpowiada około 5,5-7,5 litra benzyny/oleju napędowego lub około 12-17 litrom LPG. 
  • W Ionity – cena odpowiada około 9-12 litrom benzyny/oleju napędowego lub 20-27 litrom LPG. 
  • W Tauronie – cena odpowiada około 5,5-7,5 litrom benzyny/oleju napędowego lub 12-17 litrom LPG. 

Wniosek: jeśli ktoś ma auto na gaz, to jazda samochodem elektrycznym opłaci mu się jedynie wtedy, gdy będzie korzystać z własnej ładowarki lub sieci Lotosu. W każdym innym przypadku będzie najprawdopodobniej drożej. Z kolei posiadacze aut z silnikami benzynowymi lub wysokoprężnymi zdecydowanie mają nad czym myśleć, o ile poruszają się głównie po mieście i… nie korzystają z Ionity. 

Żeby nie było tak różowo: czas ładowania samochodu elektrycznego 

Jest to obecnie największa przeszkoda na drodze do upowszechnienia elektromobilności. Samochody z napędem elektrycznym ładują się po prostu bardzo długo, a już szczególnie z domowego gniazdka. 

Standardowy kontakt, przy zasilaniu jednofazowym, przekazuje około 2 kW energii na godzinę, czyli bardzo mało, jak na potrzeby samochodu elektrycznego. Gdybyśmy chcieli naładować „do pełna” nasze przykładowe samochody z gniazdka, to zajęłoby to odpowiednio:

  • BMW i3 – 21 godzin.
  • Nissan Leaf – 20 godzin.
  • Renault ZOE – 26 godzin.

Słowem: masakra. No, chyba że faktycznie maksymalny zasięg wystarczy nam na tydzień jeżdżenia, po czym – korzystając z taryfy weekendowej – zaparkujemy w garażu w niedzielę rano i zostawimy auto podłączone do gniazdka aż do poniedziałku. Wtedy ma to jak najbardziej sens. 

Mniej cierpliwym czy po prostu oczekującym większej funkcjonalności, z pewnością opłaci się zakup tzw. Wallboxa, czyli domowej ładowarki, która pozwala przekazywać energię z instalacji trójfazowej na poziomie nawet ponad 11 kW/h. Problemem jest cena. Przykładowo: Wallbox do BMW i3 kosztuje aż 5000 złotych. Na rynku pojawiły się już także uniwersalne ładowarki ścienne o mocy nawet ponad 22 kW, które kosztują od 2500 złotych wzwyż. Dzięki takiemu rozwiązaniu można skrócić czas ładowania kilkakrotnie. Trzeba jednak mieć odpowiednią instalację w domu, no i oczywiście nie jest to opcja dla mieszkańców bloków. 

Wallbox - ładowarka samochodu elektrycznego od Volkswagena.
Wallbox – ładowarka samochodu elektrycznego od Volkswagena.

Najmniej czasochłonne jest ładowanie samochodu elektrycznego w publicznej stacji ładowania. Każde z naszych przykładowych aut da się naładować od zera „do pełna” w mniej niż godzinę (w przypadku ładowarki o mocy co najmniej 50 kW). Nadal jednak jest to znacząco dłużej, niż zajmuje standardowe zatankowanie auta paliwem. 

Oczywiście nikt nie każe ładować samochodu „do pełna”. Pewnie rzadko zdarza się też, by ktokolwiek podjechał pod ładowarkę z prawie wyczerpanym akumulatorem. Jeśli więc ktoś mieszka w mieście, w którym jest gęsta sieć ładowarek, a do tego może poratować się prądem z gniazdka we własnym garażu, to długi czas ładowania nie stanowi aż tak wielkiego problemu. Gorzej w trasie – jeżdżąc po kraju czy np. wybierając się na wakacje samochodem elektrycznym, trzeba po prostu rozplanować przejazd w taki sposób, aby móc w porę zatrzymać się na stacji ładowania i zrobić dłuższą przerwę na kawę czy obiad. 

Podsumowanie

Nie ukrywam, że elektromobilność bardzo mnie interesuje – nie tylko pod kątem ekologii i ekonomii (która, jak widać, może być dyskusyjna), ale także komfortu jazdy. Na razie jednak polski rynek nie jest dostatecznie przyjazny właścicielom samochodów z napędem elektrycznym. Nie chodzi już nawet o cenę przejazdu, ale przede wszystkim o skromną sieć publicznych stacji ładowania. Z własnego gniazdka jest tanio, za to bardzo długo. Z publicznego: drogo, szybciej, ale też bez żadnej gwarancji, że uda się łatwo znaleźć stację, która akurat nie będzie zajęta. 

Z mojego punktu widzenia, a także z obliczeń, jakie przedstawiłem Wam w tym artykule, jasno wynika, że posiadanie samochodu elektrycznego ma sens w sytuacji, gdy jeździmy głównie po mieście, pokonujemy stosunkowo nieduże dystanse, a także mamy możliwość ładowania akumulatora z domowego gniazdka (stacji Wallbox), najlepiej w taryfie G12w. 

A co Wy o tym sądzicie? Rozważacie zakup samochodu elektrycznego? Jaka jest Wasza motywacja: oszczędność pieniędzy, moda, ekologia, cisza i świetne przyspieszenie? Zapraszam do komentowania! 

11 komentarzy

  1. Nie poruszasz jednej ważnej kwestii, a mianowicie maksymalnej mocy ładowania. Co z tego że ktoś w domu ma np. wallbox 22kW a dla przykładu Leaf „pociągnie” max 7,4kW? Druga kwestia to moc przyłącza do budynku, zazwyczaj to ok 12-16kW (należy brać pod uwagę także całkowite zużycie budynku). I ostatnia kwestia.. Ładowanie samochodu ze standardowego gniazdka 230V – są one przystosowane do napięcia 230V i prądu max 16A, jednak gdy stale dostarczają 230V x 16A przez dłuższy czas to potrafią w mniej niż pół godziny osiągnąć 100 stopni C.

  2. Olamagato

    Jeżdżę wciąż na starym dieslu. 52 litry oleju napędowego kosztuje ok. 260 zł (5 zł). Za tę cenę mam realny zasięg na trasie co najmniej 1100 km (sprawdzone wielokrotnie, najniższe spalanie 4,58 l/100km). Czas ładowania 3 minuty wraz z płatnościami. Mam ręczny system start-stop (przekręcam kluczyk gdy zaskoczy mnie czerwone na skrzyżowaniu). Nie wjadę nim do centrum Berlina i niektórych większych miast, ale nie jest mi to jeszcze potrzebne. Mogę zaparkować przy dowolnej końcowej stacji metra.
    Z instalacji elektrycznej ładuję wszystko – laptopy, komórki itp. Przy takim spalaniu jakie mam w dwudziestoletnim samochodzie kupionym za 1500 zł (jadąc 100 km/h) normy eko sięgają poziomu euro 5 mimo, że wg producenta oficjalnie jest euro 3. Ale jeżeli będę naprawdę potrzebował szybko gdzieś dojechać, to mogę wcisnąć 200 km/h za 9 l/100 km (sprawdzone na niemieckich autostradach). I nadal przejadę ponad 570 km za te 260 zł.

  3. Włodzimierz

    W polskich warunkach , na dziś potrzebne jest bezwzględnie auto z napędem Hybrid Plug-in. Do pracy jadę sobie dziennie 50 km na prąd za ok. 4 zł (10 kWh x 40 gr) w taryfie G12W, a do rodziny na drugi kraniec kraju jadę hybrydowo po ok. 5.5 l benzyny na 100 km z silnikiem 2.0. Dynamika bez uwag i wszystkie zalety tego rozwiązania. Oczywiście mam swoje gniazdko w garażu.
    Budowanie infrastruktury zasilania aut elektrycznych w Polsce prądem tak drogim jak to przedstawione jest w blogu, a w dodatku prądem pochodzącym z węgla to jest drwina z postępu.
    Kłaniam się tu tematowi fotowoltaiki na dachu domu. …. i powietrznej pompie ciepła …. i wtedy mamy komplet.

  4. Kasia

    Super post. Czyli jeśli ktoś parkuje samochód pod blokiem i nie ma dostępu do swojego garażu, to zostają mu tylko publiczne stacje ładowania? Co do tego ładowania swoim gniazdkiem to w sumie nie jest tak źle z tymi 20h, biorąc pod uwagę że można ładować samochód np od 17 do 6 rano, to jest już kilkanaście godzin, załóżmy 2x w tygodniu. To ma być jakieś specjalne gniazdko czy takie zwykłe?

    • Włodzimierz

      Zwykłe gniazdko pod warunkiem, że ma bolec uziemiający i pociągnie te 6 amperów czyli tyle ile 1300 watowa suszarka do włosów. Tak jest w moim przypadku. Pełne ładowanie 10 kilowatogodzin pojemności moich ogniw trwa ok 8 godzin i dzieje się w nocy w taryfie nocnej, którą można sobie ustawić przez dostęp internetowy u operatora.

  5. Michal

    Jeżdżę samochodem elektrycznym, do biura i po Warszawie około 50 – 70 km dziennie. Ładuję przez noc z gniazdka w garażu, o ładowaniu na mieście, czy w trasie w ogóle nie myślę, więc sieć ładowarek za bardzo mnie nie interesuję. W dłuższe trasy, gdzie potrzebuję zasięgu kilkuset kilometrów jeżdżę może 15 dni w roku i na tą ewentualność pożyczam samochód z wypożyczalni, albo jadę pociągiem. W obliczeniach porównawczych z samochodem ‚paliwowym’, które robiłem przed zakupem wyszło mi, że jeżdżenie do 20-30 km dziennie wychodzi taniej samochodem spalinowym, ale jeżeli każdego dnia zużywamy 50 – 75% zasięgu samochodu elektrycznego, to przesiadka do elektryka ładowanego taryfą nocną w garażu opłaca się, nawet przy założeniu, że w dalszą trasę jadę samochodem z wypożyczalni.

  6. fotowoltaika kalkulator

    Takie konkrety to ja lubię. Bardzo rzeczowy artykuł. Osobiście szukam samochodu na miasto i nie mogę się zdecydować między elektrykiem a hybrydą. Trochę mnie martwi ilość stacji ładowania, ale z drugiej strony mam instalację fotowoltaiczną i mógłbym jeździć za darmo. Trzeba to będzie chyba dobrze przeliczyć.

  7. Greg

    Część do poprawy bo:
    „Nissan Leaf – akumulator w wersji podstawowej ma pojemność 40 kWh” to zasięg 270 km. Natomiast później w artykule piszesz „Nissan Leaf zdaniem producenta pokona dystans 389 kilometrów, czyli według mnie będzie to 311 kilometrów” co tyczy się wersji e+ i niebagatelnej różnicy cenowej bo ceny startują koło 170 tyś.
    Akurat ten samochód znam bo się przymierzałem do kupna. Reszty aut sprawdzał nie planuje, ale wprowadzasz ludzi w błąd. Mało to profesjonalne.
    Sam pomysł na wpis fajny, najbardziej jednak brakuje mi jeszcze porównania stosunku ceny zakupu auta do średniorocznego przebiegu auta i odniesieniu tego do aut z napędem konwencjonalnym. Skoro porównujesz ceny ładowania do ceny oleju napędowego to trzeba to zrobić z resztą.
    Wtedy dopiero wyjdzie czy opłaca się jeździć elektrykiem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *