Fot. C by fot. Patryk Czornij / Traficar

Czy wynajem samochodu na minuty się opłaca? Koszty, zasady, wygoda

Słyszeliście kiedykolwiek o car-sharingu? Jest to bardzo popularna w Europie Zachodniej forma wynajmu samochodu na minuty. Taka opcja powoli wkracza też do naszego kraju. Warto więc zadać pytanie: czy wynajem samochodu na minuty w ogóle się opłaca? Postanowiłem to sprawdzić. Zapraszam do mojej analizy.

Samochód wynajmowany na minuty – o co chodzi?

Pewnie zastanawiacie się, na czym to właściwie polega? Już tłumaczę. Wynajem samochodu na minuty jest usługą oferowaną w największych polskich miastach. Na razie są to: Warszawa, Poznań, Trójmiasto, Wrocław i Kraków. Cała idea bazuje na prostej zasadzie: operator usługi udostępnia klientom kilkaset oznakowanych samochodów zaparkowanych w tzw. bazach lub w różnych częściach miasta. Auto można sobie zarezerwować i odebrać w bazie lub znaleźć je zaparkowane na ulicy (w namierzeniu pojazdu pomaga aplikacja mobilna).

Na koszt wynajmu zawsze składają się dwa podstawowe elementy: czas korzystania z samochodu oraz przejechany dystans. Kierowca nie musi natomiast płacić z własnej kieszeni za paliwo. To zapewnia operator usługi. Dodatkowa opłata jest naliczana za postój – dotyczy to tylko użytkowników, którzy zaparkują samochód, aby później do niego wrócić, np. po zrobieniu zakupów.

Dla kogo wynajem samochodu na minuty?

Z założenia usługa car-sharing została stworzona z myślą o osobach, które bardzo rzadko korzystają z samochodu, za to są stałymi klientami taksówek czy Ubera. Mieszkają w dużych miastach, nie mają własnego samochodu (bo nie opłaca im się go utrzymywać), ale od czasu do czasu potrzebują wygodnego środka transportu, by np. dojechać na spotkanie, zrobić zakupy czy zabrać znajomych na imprezę.

Operatorzy usługi podkreślają, że wynajem samochodu na minuty jest bardzo opłacalny w sytuacji, gdy alternatywą jest posiadanie własnego auta i pokonywanie nim krótkich dystansów. Rzekomo próg opłacalności wynosi 8 tysięcy kilometrów rocznie dla samochodu miejskiego i nawet 15 tysięcy kilometrów rocznie dla auta klasy średniej.

Traficar – koszty i warunki

Traficar to jedyny operator usługi car-sharing, który oferuje ją także poza Warszawą. Obecnie wynajęcie samochodu na minuty jest możliwe w stolicy, we Wrocławiu, w Krakowie, w Poznaniu i w Trójmieście.

Użytkownicy mają do wyboru dwa modele samochodów miejskich (Renault Clio i Opel Corsa). Usługa działa w tzw. modelu free-floating. Oznacza to, że pojazdy można odbierać w całym mieście i zostawiać je w dowolnym miejscu. Jest to zatem bardzo wygodne. Aby zacząć korzystać z car-sharingu należy pobrać aplikację mobilną i założyć konto w Traficar. Następnie wystarczy wyszukać samochodów zaparkowany najbliżej miejsca, w którym się znajdujemy. Aplikacja wyznacza najkrótszą trasę dojścia do auta.

Po odnalezieniu samochodu (mamy na to 15 minut) trzeba sprawdzić jego numer boczny oraz zeskanować kod QR. Wówczas drzwi zostaną otwarte. Przed zajęciem miejsca za kierownicą należy jeszcze sprawdzić stan pojazdu i zweryfikować czystość wnętrza (co potwierdza się wypełnieniem krótkiej ankiety). Pierwsze 2 minuty są darmowe – w tym czasie kierowca może spokojnie przygotować się do jazdy. Wszystko w porządku? W takim razie wystarczy wyjąć kluczyki ze schowka i można ruszać.

Ranking najlepszych: Luty 2018

Najlepsze lokaty, konta i oferty - luty 2018

Ile kosztuje Traficar?

  • 1 minuta jazdy to koszt 50 groszy,
  • Za każdy przejechany kilometr naliczana jest opłata w wysokości 80 groszy,
  • Jeśli zdecydujemy się na postój, to każda minuta będzie kosztować 10 groszy.

Średnia prędkość przejazdu przez największe polskie miasta wynosi około 30 km/h. Jeśli więc zdecydujemy się na przejechanie 15 kilometrów Traficarem, powinno to kosztować 27 złotych (12 złotych za kilometry + 15 złotych za czas przejazdu). Mało czy dużo? Wszystko zależy, do czego chcemy to porównać.

Skupmy się na taksówce. Załóżmy, że chcemy skorzystać z oferty Traficar w Poznaniu. Najtańsza korporacja taksówkarska w tym mieście życzy sobie 1,82 zł za kilometr oraz 4,94 zł za tzw. trzaśnięcie drzwiami. Koszt przejechania 15 kilometrów wyniesie zatem nieco ponad 32 złote. Wybierając Traficar oszczędzamy więc minimum 5 złotych. Oczywiście pod warunkiem, że nie wpadniemy w jakiś mega korek.

4Mobility – koszty i warunki

Ta firma działa jedynie na terenie Warszawy, gdzie oferuje kierowcom trzy typy pojazdów: klasy C Standard, klasy C Premium oraz klasy D Premium. Nowością jest samochód elektryczny, jednak koszt jego wynajmu jest bardzo wysoki (1,30 zł za minutę).

4Mobility jest jedyną firmą car-sharingową, która oferuje usługę station-based. Polega ona na tym, że auto można wypożyczyć w jednej z kilkudziesięciu baz i oddać w innej. Działa to podobnie do systemu roweru miejskiego. Jest również opcja znalezienia samochodu gdzieś na terenie Warszawy i zostawienia w dowolnym miejscu – dotyczy ona jednak wyłącznie pojazdu klasy C Standard w wariancie Open.
Wypożyczenie samochodu działa na identycznej zasadzie, jak w przypadku Traficar. Wystarczy smartfon z aplikacją usługi.

Ile kosztuje 4Mobility?

  • W najtańszej opcji Open za minutę trzeba zapłacić 48 groszy,
  • Każdy kilometr to dodatkowe 80 groszy,
  • Minuta postoju kosztuje 12 groszy,
  • W najdroższym wariancie D Premium minuta kosztuje 75 groszy.
  • Każdy kilometr to 90 groszy,
  • Nie ponosi się kosztu postoju, ponieważ auto w tym wariancie trzeba zwrócić do bazy.

Skorzystajmy z najtańszej dostępnej opcji. Przejechanie 15 kilometrów będzie kosztować 14,40 zł + 12 zł, czyli 26,40 zł.

Najtańsza oferta korporacji taksówkarskiej w Warszawie wynosi 1,80 zł za kilometr oraz 8 złotych za trzaśnięcie drzwiami. Koszt przejazdu taksówką powinien zatem zamknąć się w kwocie 35 złotych. Różnica wynosi więc około 9 złotych na korzyść 4Mobility.

Panek Car Sharing – koszty i warunki

Trzecia firma na razie działa tylko na terenie Warszawy, ale zapowiada uruchomienie swojej usługi w Trójmieście w pierwszym kwartale 2018 roku (w chwili pisania artykułu jeszcze to nie nastąpiło). Samochody wypożycza się i zostawia w strefach działania firmy – obejmują one całe centrum i śródmieście stolicy, a także lotniska Okęcie i Modlin oraz okolice głównych szlaków komunikacyjnych. Aby móc zacząć korzystać z usługi, trzeba się najpierw zarejestrować: można to zrobić poprzez wideorozmowę, wizytę w oddziale firmy lub przelew tradycyjny. Następnie wystarczy pobrać aplikację – reszta wygląda tak samo, jak w Traficar i 4Mobility.

Ile kosztuje Panek Car Sharing?

  • Minuta jazdy kosztuje 50 groszy,
  • Każdy rozpoczęty kilometr to także koszt 50 groszy,
  • Minuta postoju kosztuje 10 groszy.

I znów sięgamy do naszego przykładu z przejechaniem 15-kilometrowej trasy. W przypadku firmy Panek koszt wyniesie 22,5 zł, a więc jest to zdecydowanie najtańsza spośród dostępnych opcji. Tutaj różnica w stosunku do taksówki sięga 12,5 zł, czyli jest wyraźnie odczuwalna w portfelu.

Czy samochód na minuty to przyszłość? Kiedy się opłaca?

Idea car-sharingu mi się podoba. Sam wielokrotnie zastanawiałem się, czy nie zrezygnować z posiadania własnego samochodu i nie przesiąść się do komunikacji miejskiej, a okazjonalnie do taksówek. Z pewnością sporo bym na tym zaoszczędził, jednak biorę również pod uwagę własną wygodę i powtarzające się sytuacje, w których własny samochód jest mi po prostu niezbędny.

W moim mieście nie ma usługi car-sharingu, więc nie mogę jej przetestować. Na papierze wszystko wygląda jednak świetnie. Potrafię sobie wyobrazić np. mieszkańca Warszawy, który ma 5 kilometrów do pracy, korzysta głównie z metra, ale raz w tygodniu chce pojechać na duże zakupy do hipermarketu na obrzeżach stolicy. W jego przypadku wynajem auta na minuty ma jak najbardziej sens.

Jeśli jednak ktoś mieszka pod miastem lub w znacznej odległości od swojego miejsca pracy, na co dzień pokonuje duże dystanse, odwozi dzieci do szkoły i przedszkola, regularnie robi weekendowe wypady – własny samochód będzie jednak niezastąpiony.

Nie zapominajmy też o bardzo ważnej kwestii. Wyliczenie opłacalności korzystania z car-sharingu jest wyłącznie teoretyczne. Nikt nie gwarantuje, że uda się pokonać konkretny dystans w założonym czasie. Przed świętami utknąłem w tak gigantycznym korku, że przejechanie 7 kilometrów zajęło mi ponad godzinę. Gdybym siedział wtedy w aucie na minuty, zapłaciłbym jak za zboże.

Poza tym car-sharing nie jest do końca alternatywą dla taksówek. W końcu kierowca musi być trzeźwy, a więc powrót z imprezy odpada. Nie wszyscy chcą też tracić nerwy na stanie w miejskich korkach czy szukanie miejsca parkingowego.
Korzystaliście kiedyś z car-sharingu? Co sądzicie o idei wynajmowania samochodu na minuty? Pora zabrać się za komentowanie!

10 komentarzy

  1. Zaintrygowałeś mnie tym Traficar’em bo sam mieszkam w Poznaniu. Może to być alternatywa dla taksówki ale pytanie czy da się znaleźć samochód w nocy w miejscu gdzie się przebywa. Spojrzałem na ich mapę dostępnych aut i jestem pod wrażeniem ilości i rozmieszczenia. Nawet koło mnie (na przedmieściach) widzę 2 samochody niedaleko. Tylko czemu są to same Renault Clio? Z dużą rodziną nie poszalejesz.

    Na razie nie jest to konkurencja dla posiadania samochodu. Jeśli oczywiście używa się go często np dojazdy do pracy. Moje auto pali gdzieś 8l/100km co daje mi ok 36 groszy za kilometr. Dużo taniej niż samochód na minuty. No i przy porannych korkach płacenie za czas to spory koszt.

    Ale jeśli ktoś używa sporadycznie np raz w tygodniu po zakupy to pewnie alternatywa warta rozważenia.

    • Tomasz

      36 gr/km to tylko i wyłącznie cena paliwa! A gdzie olej, obowiązkowy przegląd, obowiązkowe OC, bieżąca obsługa (klocki hamulcowe, filtry itp.)? A jeszcze może się zdażyć nieprzewidziana awaria. No i gdzie amortyzacja auta. Przecież jak kupisz używane dajmy na to za 30 tys. to po iluś tam latach za 30 tys nie sprzedaż. Przy wynajmie na minuty czy zamówieniu taksówki te koszty są w cenie usługi za którą płacisz.

  2. Na papierze wiele rzeczy wygląda inaczej. Miałem okazję przetestować Panka. Jak startowali, dali mi jako blogerowi 50 zł do wykorzystania.

    Pierwsza sprawa – znaleźć samochód. To w zasadzie nie było trudne. Był 900 metrów ode mnie. Ale w praktyce 900 m. to 10 minut. Jak zamawiam taksówkę, to zanim wyjdę z domu, kierowca już jest. To pierwsza uwaga, jak się komuś gdzieś spieszy i myśli, że car sharing rozwiąże problem.

    Druga sprawa – uruchomienie samochodu. Panek ma Toyoty Yarisy hybrydowe z automatyczną skrzynią biegów. Prowadzę samochody ponad 20 lat, ale z automatem nie miałem do czynienia. Musiałem sięgnąć po instrukcję. Instrukcja w schowku do czegoś się przykleiła. Nie chciałem rozerwać, spróbowałem bez instrukcji. Przejechałem kawałek i po łącznie 15 minutach od wejścia do samochodu byłem mokry ze strachu – nie zdecydowałbym się włączyć do normalnego ruchu ulicznego. Za drugim razem było już lepiej, instrukcja była dostępna, ale zawsze to jednak inny samochód niż swój i trzeba się przyzwyczaić.

    Trzecia sprawa – parkowanie. Dla mnie motywem, żeby nie jechać do centrum Warszawy swoim samochodem jest problem z parkowaniem. Co z tego, że Panek czy inna firma płaci za strefę płatnego parkowania, skoro i tak nie ma gdzie zaparkować? Pozostaje inny środek transportu.

    I jeszcze uwaga co do cen taksówek w Warszawie. Jest Bayer po 1,5 zł/km i Eko 1,6 zł/km. Wiele osób z nich korzysta.

    To pisałem ja, taksówkarz z Warszawy:)

  3. jan

    Sz. Gospodarz apomniał dodać, że w przypadku Traficara nie musimy przejmować się opłatami za parkomat. Dla rozważających różnicę z samochodem prywatnym trzeba mieć na uwadze, że car-shharing wyzwala od opłacania ubezpieczeń, przeglądów, serwisu. Natomist dodatkową przewagą ekonomiczną nad taksówkami jest jedna taryfa za całą dobę, dlatego przejazdy w nocy i w dni świąteczne są jeszcze bardziej opłacalne.

  4. Ciekawy artykuł. Wiedziałem o istnieniu takiego sposobu komunikacji, ale nie wiedziałem, że jest to w Polsce. Sposób ten z chęcią wypróbuje. Uważam, że ma to najlepsze zastosowanie jeśli chodzi o sprawy biznesowe. Chcąc jechać w dane miejsce wybrałbym jednak komunikację miejską lub Ubera. Fakt jeśli ktoś lubi jeździć samemu, to idealne rozwiązanie i nie takie drogie.

  5. Jak dobrze, że sam nie muszę korzystać z takich usług :) Ale z tego co wiem, wiele osób z chęcią by coś takiego wykorzystało. Zwłaszcza, gdy przyjeżdżają do obcego miasta inną formą transportu, ale po samym mieście z powodzeniem chcieliby poruszać się autem.

  6. Moim zdaniem to przyszłość. Latem korzystam nocą z roweru miejskiego i nie mam problemu z brakiem autobusu. Zimą taksówka za 15 zł 4 – 8 razy w tygodniu i samochodu nie potrzebuję

  7. Tomasz

    Wszystko fajnie wyliczone. Z pewnością (na papierze) wychodzi taniej niż taksówka. Zwłaszcza w nocy i dni wolne od pracy. I to nie podlega dyskusji. Jest tylko jedno, a w zasadzie dwa ale…
    1/ Po auto trzeba się udać czasem nawet kilkaset metrów lub 3-4 przystanki komunikacją miejską (dodatkowy koszt). Nie zawsze bowiem stoi przecznicę obok. Zamówiona taksówka czy Uber podjedzie dokladnie w zamówione miejsce o określonym czasie.
    2/ Auto trzeba gdzieś odstawić. I to w wyznaczonej przez operatora strefie. Nie da się zostawić go np. na każdym parkingu galerii handlowej, czy poza obsługiwanym obszarem. Zaparkowanie w centrum miasta może graniczyć z cudem. Doświadczyłem tego na wlasnej skórze, kiedy niemal przez 10 minut (dodatkowy, nieuwzględniony koszt) szukałem takiego miejsca w Poznaniu. Wniosek: usługa przydatna raczej do jazdy na obrzeża miasta niż do centrum. A taksówka podwiezie nas dokladnie do celu i więcej nas już nie interesuje.

  8. Twojadrogasukcesu

    Dobre zestawienie. Jak dla mnie to super sprawa w większych miastach. W Tokio na przykład jest to bardzo popularne rozwiązanie. Pozdrawiam :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *