Hulajnogi na minuty, a może własna hulajnoga elektryczna? Co się bardziej opłaca? Analiza!

Hulajnogi elektryczne na minuty: Ile kosztuje ich używanie? Czy się opłaca? Lepiej wypożyczać czy kupić własną hulajnogę elektryczną? Sprawdzam ofertę Lime, Hive i Bird. Hulajnogi kontra samochody na minuty.

Fot. C by Lime / Kris Krug

Sam po raz pierwszy zetknąłem się z tematem hulajnóg elektrycznych podczas krótkiej wizyty w Poznaniu. Choć jestem fanem nowych technologii, to wtedy czas nie pozwolił mi na próbną przejażdżkę. No ale widziałem sporo osób (niekoniecznie młodych), które śmigały na nich po Starym Mieście. Myślę, że podróżowanie elektryczną hulajnogą może być świetną alternatywą dla samochodu czy roweru – zwłaszcza w zatłoczonych miastach. Co jednak z kosztami? Postanowiłem sprawdzić, czy na dłuższą metę bardziej opłaca się wynajmować hulajnogi na minuty, czy może jednak zainwestować we własną hulajnogę elektryczną. Zapraszam do mojej analizy.

Jakie firmy oferują wynajem hulajnóg na minuty?

Jako pierwsza taką usługę uruchomiła amerykańska marka Lime, która zadebiutowała w naszym kraju jesienią 2018 roku. Wkrótce przybyła jej konkurencja w postaci Hive oraz Bird. Te trzy marki praktycznie zmonopolizowały polski rynek. W poszczególnych miastach co i rusz pojawiają się jednak inne firmy, jak chociażby Blinkee oraz lokalne start-upy. Ta branża będzie się z pewnością rozwijać, co zaowocuje dalszym „szałem” na elektryczne hulajnogi.

Hulajnogi Lime

Zaczniemy od prekursora, czyli marki Lime, która jako pierwsza umożliwiła nam wynajmowanie hulajnóg elektrycznych na minuty. Ta amerykańska aplikacja, wspierana między innymi przez dobrze znanego Ubera, jest do pobrania ze sklepu Google Play. W momencie pisania tego artykułu hulajnogi Lime można wypożyczać w Warszawie, Wrocławiu i Poznaniu. Na swojej stronie internetowej twórcy start-upu zachęcają do głosowania na nowe lokalizacje. Aktualnie w tych trzech miastach mamy do dyspozycji około 4 tysiące pojazdów.

Jak zacząć korzystać z Lime? Najpierw trzeba pobrać aplikację na telefon, następnie się zarejestrować oraz wpłacić depozyt na konto – do wyboru mamy 50, 100 lub 250 złotych. Oczywiście całość środków można wykorzystać na wypożyczanie hulajnóg. Wygodniejszą opcją jest podpięcie karty płatniczej do konta – wówczas opłata za korzystanie z pojazdu będzie pobierana automatycznie.

Kolejnym krokiem jest znalezienie wolnej hulajnogi. Tutaj pomocna będzie mapka, na której zaznaczone są pojazdy oraz poziom naładowania baterii. To ważny parametr, ponieważ trzeba wiedzieć, że w pełni naładowany akumulator pozwala na pokonanie około 30 kilometrów.

Po znalezieniu hulajnogi skanujemy kod QR lub wprowadzamy w aplikacji kod pojazdu – następuje odblokowanie potwierdzone charakterystycznym dźwiękiem. Od tej pory użytkownik może już ruszać na przejażdżkę. Ile za to zapłacimy? Tego dowiecie się z dalszej części artykułu.

Warto wiedzieć: Tylko Lime umożliwia jazdę przez całą dobę.

Hulajnogi Hive

Lime długo nie nacieszyło się wyłącznością na polskim rynku. W marcu 2019 roku do naszego kraju „wprowadziła się” marka Hive. Zaczęła od Warszawy, a obecnie oferuje wynajem hulajnóg na minuty także we Wrocławiu, Poznaniu i Krakowie. Ciekawostką jest fakt, że ten start-up jest ściśle powiązany z aplikacją myTaxi oraz koncernem Daimlera.

Ranking najlepszych: Październik 2019

Najlepsze lokaty, konta i oferty - październik 2019

Aby zacząć korzystać z Hive, konieczne jest pobranie aplikacji oraz podpięcie do niej swojej karty płatniczej – nie ma możliwości wpłacenia depozytu, jak w Lime. Atutem Hive jest natomiast to, że udostępnia wydajniejszy model hulajnogi, czyli Segway ES4, który przy pełnym naładowaniu akumulatora umożliwia pokonanie nawet do 45 kilometrów. Ewidentną wadą jest jednak brak możliwości zostawienia hulajnogi gdziekolwiek – trzeba to zrobić w wyznaczonej strefie (inaczej nie da się zablokować pojazdu, co spowoduje dalsze naliczanie opłat). Hive nie oferuje również możliwości jazdy w nocy.

Hulajnogi Bird

Jest to największy operator systemów wynajmu hulajnóg na minuty na świecie, który jednak w Polsce zadebiutował dość późno. Amerykańskie hulajnogi możemy wypożyczać dopiero od kwietnia 2019 roku. Póki co Bird oferuje swoje pojazdy mieszkańcom Warszawy, Wrocławia i Poznania. Aby móc wypożyczyć hulajnogę, oczywiście trzeba pobrać aplikację i podpiąć do niej kartę płatniczą. Minusem Bird jest to, że z pojazdów można korzystać tylko w godzinach od 7 do 21 (w nocy są ładowane).

Ile to kosztuje? Które hulajnogi na minuty są najtańsze?

Najłatwiej będzie porównać oferty poszczególnych operatorów przy pomocy tabelki. Znajdziecie w niej aktualne stawki oraz kilka innych przydatnych szczegółów na temat samych hulajnóg i oferty.

LimeHiveBird
MiastaWarszawa, Wrocław, PoznańWarszawa, Wrocław, Poznań, KrakówWarszawa, Wrocław, Poznań
Opłata za odblokowanie3 zł w Warszawie i Poznaniu, 2 zł we Wrocławiu2,50 zł3 zł
Opłata za korzystanie50 gr/min45 gr/min50 gr/min
Koszt godziny jazdy33 zł w Warszawie i Poznaniu, 32 zł we Wrocławiu29,50 zł33 zł
Zasięg hulajnogiOk. 30 kmOk. 45 kmOk. 20 km
ParkowanieW strefie lub za opłatą 5 zł poza strefąWyłącznie w strefieWyłącznie w strefie
Liczba hulajnóg4000800100

Pod względem kosztu godziny jazdy najkorzystniej wypada więc oferta Hive. Sprawdźmy jednak, czy przy regularnym korzystaniu z tego środka transportu bardziej nie opłaci się zakup własnej hulajnogi elektrycznej.

Hulajnoga elektryczna na własność – dobry pomysł?

Jak zwykle w przypadku takich porównań trzeba sobie zadać zasadnicze pytanie: jak często planuję korzystać z hulajnogi elektrycznej? Jeśli ma to być alternatywny środek transportu dla samochodu, służący do codziennych dojazdów do pracy czy szkoły przez 7-8 miesięcy w roku, to inwestycja we własny pojazd może mieć jak najbardziej sens.

Zacznijmy od sprawdzenia rynkowej oferty. W naszym kraju bardzo dużą popularnością cieszy się model Xiaomi MiJia M365, której regularna cena to 1649 złotych (nie uwzględniam okresowych promocji). Nie testowałem tego sprzętu, ale z tego, co „piszą internety” można wywnioskować, że jest to bardzo dobry wybór w stosunku ceny do jakości i funkcjonalności. Hulajnoga czysto teoretycznie pozwala na pokonanie około 30 kilometrów na jednym ładowaniu, a więc dobrze pasuje do porównania z pojazdami udostępnionymi przez Lime, Hive oraz Bird.

Załóżmy, że mieszkam w Warszawie i postanowiłem codziennie dojeżdżać do biura na hulajnodze elektrycznej. Do pokonania mam 10 kilometrów w jedną stronę, a przejechanie tego dystansu zajmie około 30 minut. Jeśli miałbym korzystać z oferty wypożyczalni, to dziennie kosztowałoby mnie to odpowiednio:

  • 36 zł w Lime (2×15 zł za jazdę + 2×3 zł za odblokowanie);
  • 32 zł w Hive (2×13,50 zł za jazdę + 2×2,50 zł za odblokowanie);
  • 36 zł w Bird (te same warunki, co w Lime);

Zakładając, że jeżdżę do biura 22 dni w miesiącu, miesięczny koszt wypożyczania hulajnogi wyniósłby więc 792 zł w Lime i Bird oraz 704 zł w Hive. Drogo, prawda? Można więc łatwo policzyć, że w przypadku zamiaru traktowania hulajnogi jako podstawowego środka transportu, koszt zakupu własnego pojazdu zwróci się po nieco ponad 2 miesiącach.

No dobrze, ale co z kosztami stałymi, czyli energią elektryczną do ładowania hulajnogi? Przy pokonywaniu dystansu 20 kilometrów dziennie, sprzęt trzeba będzie ładować każdego dnia. Producent deklaruje, że pełne naładowanie akumulatora wymaga zużycia 290 Wh energii, a więc kosztuje jakieś 20 groszy. W skali miesiąca daje nam to około 5 złotych. Nie ma tragedii. Oczywiście trzeba jeszcze pamiętać o kosztach serwisu i napraw (w hulajnogach podobno regularnie „padają” opony), ale trudno jest mi je oszacować, ponieważ nie mam takiego sprzętu.

Podsumowanie jest zatem oczywiste. Jeśli ktokolwiek zamierza intensywnie użytkować hulajnogę elektryczną i przesiąść się na nią z samochodu czy roweru, to zakup własnego pojazdu opłaca się dużo bardziej, niż korzystanie z wypożyczalni. Te drugie są z kolei lepszym wyborem dla osób okazjonalnie potrzebujących szybkiego i zwinnego środka transportu po mieście. Regularne wypożyczalnie hulajnóg na minuty jest po prostu zbyt drogie.

A jak na tym tle wypadają samochody na minuty?

Tematowi tzw. car sharingu poświęciłem obszerny artykuł na blogu: Czy wynajem samochodu na minuty się opłaca? Koszty, zasady, wygoda. Wracam do niego, ponieważ w mojej ocenie hulajnoga elektryczna nigdy nie będzie 100% alternatywą dla własnego auta. Z prostych powodów:

  • niepewna pogoda,
  • sezon zimowy,
  • hulajnoga (przynajmniej w teorii) jest jednoosobowa,
  • nie wyobrażam sobie przewieźć dużych zakupów spożywczych na takiej hulajnodze.

Załóżmy jednak, że rozważałbym wybranie alternatywy dla własnego samochodu i chcę skorzystać z opcji wypożyczenia hulajnogi elektrycznej lub samochodu na minuty. Przypomnę, z jakimi kosztami wiąże się przejechanie 15 kilometrów autem wynajętym w modelu car sharingu w popularnych sieciach:

  • Trafficar – 27 zł;
  • 4Mobility – 26,40 zł;
  • Panek Car Sharing – 22,5 zł;

Już na tym prostym przykładzie widać, że car sharing jest porównywalny cenowo do wynajęcia hulajnogi elektrycznej. Pokonanie 15 kilometrów w najtańszym Hive kosztowałoby niecałe 23 złote (20,25 zł za jazdę + 2,50 zł za odblokowanie), czyli niemal tyle samo, co w Panek Car Sharing.

To potwierdza moją teorię, że hulajnogi elektryczne na minuty są raczej dla tych, którzy potrzebują szybko przemieścić się na krótkim dystansie. W przypadku chęci codziennego dojeżdżania takim sprzętem do pracy czy na uczelnię, bezdyskusyjnie wygrywa opcja zakupu własnej e-hulajnogi.

Zdarzyło się Wam już wypożyczyć hulajnogę na minuty? Jak wrażenia? A może są wśród nas posiadacze własnej e-hulajnogi? Co przekonało Was do zakupu? Zapraszam do komentowania!

14 komentarzy

  1. Ewelina

    Ja nie jeżdżę. Ale zdecydowanie, jeśli już miałabym zaakceptować taki środek transportu to tylko i wyłącznie własny. Dlaczego? Nie ze względu na ekonomię. Finanse nie mają tu nic do rzeczy. Hulajnogi na minuty, w przeciwieństwie do rowerów nie mają stacji bazowych. „Porzucane” są byle gdzie. Na środku chodnika, jednym kołem na chodniku, drugim na ścieżce rowerowej itp. Użytkownicy za nic mają sobie innych użytkowników tych terenów. Hulajnogom na minuty, w takiej formie, w jakiej działają teraz, zdecydowanie mówię NIE. O prywatną każdy będzie dbał sam i nie będzie jej porzucał byle gdzie.

  2. Hive

    Artykuł bardzo szybko się zdezaktualizował – hulajnogi Hive od dzisiaj są również dostępne w Poznaniu i Krakowie.
    Aby być na bieżąco warto skorzystać z agregatora zbierającego wszystkie hulajnogi na minuty w jednym miejscu, np. https://takeanddrive.eu.

    Myślę, że warto by dodać tę informację również do artykułu, bo oszczędza się dużo czasu (porównując chociażby strefy dostępności, czy ceny).

  3. Mnie kompletnie hulajnogi nie przekonują. Dla mnie to hit jednego sezonu jak Segway. Natomiast jeśli miałbym wybierać to również zdecydowałbym się na własny sprzęt, nauczony doświadczeniami z rowerów miejskich – trudno znaleźć w pełni sprawny egzemplarz.

  4. Arek

    1. przewaga hulajnogi to możliwość pozostawienia jej gdziekolwiek (auto trzeba zaparkować, a w centrum to nie jest takie łatwe)
    2. Hulajnoga omija korki (chociaż na dłuższej trasie traci na prędkości maksymalnej)
    3. Proponuję porównać do skuterów elektrycznych. Moim zdaniem to lepsza alternatywa niż auto.

    Dzięki za artykuł :)

  5. Też byłbym skłonny do zakupu hulajnogi na własność. Zwłaszcza jakbym miał jeździć nią do pracy :) Bo wiadomo – ktoś zawsze mógłby ją wypożyczyć a mnie został by co najwyżej autobus powrotny :)

    Warto też zainwestować w kask tak dla własnego bezpieczeństwa ;) Niektóre hulajnogi mają całkiem niezłego kopa i potrafią osiągać spore prędkości.

    • qwe

      Już niedługo, jak wejdą zmiany w prawie (a może i już w końcu weszły?) to będzie pół roku na ograniczenie prędkości maksymalnej. ;-)
      Niemniej jakbym miała jeździć to kask koniecznie – nie potrafię jakoś zaufać w stabilność hulajnogi na jakiejś nierówności.

  6. Wojtek

    Samochody na minuty ok, skutery ok, rowery miejskie ok, ale do zaakceptowania hulajnogi mnie nie przekonacie. Zasuwają po chodnikach, wpadając na przechodniów, jeżdżą jak chcą stwarzając wiele zagrożeń na drogach, porzucają się byle gdzie i byle jak np. na ścieżkach rowerowych. Pomysł może i dobry, ale chyba nie w Polsce.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *