Fot. by TheDigitalWay / pixabay

Karty wielowalutowe w PLN, EUR, USD i GBP. Jak działają? Czy warto z nich korzystać? Na co uważać?

Spakowani na wakacje? Wybraliście piękną Polskę czy może ciepłą zagranicę? Jeśli należycie do tego drugiego obozu, mój dzisiejszy wpis bardzo Was zainteresuje. Sam lubię zwiedzać obce kraje, ale za każdym razem mam problem: jak płacić w obcej walucie i nie dać się skroić na spreadzie? Trudny temat, który podejmowałem już na blogu pisząc o karcie walutowej i wypłatach pieniędzy z zagranicznych bankomatów. Tym razem przeanalizuję stosunkowo nowy produkt, czyli kartę wielowalutową. Jest o niej głośno w kontekście reklamy jednego z banków (przezabawna „saszeta”), ale okazuje się, że ING wcale nie było pierwsze.

Za granicą najchętniej płacimy kartą

Pokazują to badania, z których wynika, że aż 48% Polaków podczas zagranicznego wyjazdu dokonuje płatności kartą. Dlaczego? Ponieważ jest to wygodne i względnie bezpieczne (brak konieczności noszenia przy sobie gotówki). Niestety, jest też drogie.

Opowiem Wam pewną anegdotę. Znajomi byli w tamtym roku w Indonezji. Obowiązującą walutą w tym kraju są rupie, a ponieważ nie słyszeli tam jeszcze o denominacji, za wszystko płaci się w tysiącach, setkach tysięcy i milionach rupii. Wymienienie w kantorze 500 dolarów amerykańskim jest więc równoznaczne z noszeniem przy sobie małej reklamówki banknotów. Znajomych to strasznie frustrowało i sprawiało, że nie czuli się bezpiecznie chodząc po ulicach. Z kolei płacenie kartą było tak drogie (podwójne przewalutowanie), że podejmowali to ryzyko.

Wydaje się więc, że dla moich znajomych, jak i dla tysięcy Polaków wyjeżdżających za granicę, idealnym produktem byłaby właśnie karta walutowa lub wielowalutowa. No dobrze, ale na czym to właściwie polega?

Jedna karta do wielu kont

Karta wielowalutowa umożliwia dostęp do kilku kont należących do jednej osoby, ale prowadzonych w różnych walutach. Przykładowo: masz zwykły ROR, przy którym zakładasz sobie konto w euro, dolarach i funtach szterlingach. W klasycznym układzie bank musiałby Ci wydać aż 4 karty (w PLN, EUR, USD i GBP). Karta wielowalutowa zastępuje te wszystkie plastiki. Brzmi świetnie, a przede wszystkim jest bardzo wygodne.

Teraz wyobraź sobie, że jesteś w Londynie i chcesz zapłacić za bilet na metro. Używasz karty, a pieniądze są pobierane z konta w funtach, o ile oczywiście znajdują się nam nim jakieś środki. Idea jest bowiem taka, aby karta samodzielnie „rozróżniała” walutę obowiązującą w danym kraju. Działa to zarówno w przypadku płatności zbliżeniowych, potwierdzanych PIN-em, płatności online oraz wypłaty gotówki w bankomacie.

Wszystko jest super do momentu, gdy płacimy w krajach, w których obowiązującymi walutami są euro, dolar amerykański, funt szterling lub frank szwajcarski (w zależności od oferty konkretnego banku). Jeśli jednak wpadnie Ci do głowy zapłacić taką kartą np. w Tajlandii czy chociażby Czechach, zadziała normalny schemat przeliczania lokalnej waluty na dolary lub euro, a następnie na złotówki – czyli wpada się w pułapkę podwójnego przewalutowania i cała operacja przestaje być opłacalna.

Które banki oferują karty wielowalutowe?

Na razie oferta jest dość skromna. Zacznijmy od banku, który chyba jako pierwszy wprowadził ten produkt na nasz rynek, a mianowicie…

Ranking najlepszych: Październik 2017

Najlepsze lokaty, konta i oferty - październik 2017

PEKAO
Karta obsługuje transakcje złotówkowe, w euro, funtach szterlingach, dolarach i frankach szwajcarskich. Problem w tym, że karta jednorazowo może obsługiwać tylko dwie waluty, czyli np. złotówki i euro. Idea wielowalutowości nie jest więc do końca spełniona. Na plus można zaliczyć to, że bank oferuje darmowe wypłaty z bankomatów na całym świecie, ale wyłącznie przy zapewnieniu wpływów na konto w wysokości minimum 5000 złotych miesięcznie (dotyczy to karty MasterCard Debit Gold FX).

Kartę można założyć do kont Intro, Optymalne, Aktywne, Aktywne Plus, Mobilne, NET, Standard, Plus, Niebieskie, Srebrne, Prestiżowe. Opłata za obsługę karty MasterCard Debit FX wynosi 6,99 zł miesięcznie lub 0 zł, jeśli dokona się minimum 4 transakcji bezgotówkowych. Karta jest wydawana bezpłatnie.

PKO BP
W PKO BP karta wielowalutowa może obsługiwać rachunek w PLN oraz podłączone pod niego konta w euro, dolarach i funtach szterlingach. Wydanie i obsługa karty są zwolnione z opłat, a do końca 2017 roku bank ma promocję, dzięki której nic nie zapłacimy za prowadzenie rachunków w obcych walutach.

Kruczek? Jest to produkt przeznaczony dla zamożnych klientów, którzy spełniają warunki prowadzenia kont Aurum, Platinium II, Złotego Konta i Rachunku Platinium. W przypadku tego pierwszego brak opłat za prowadzenie rachunku obowiązuje dopiero w momencie zapewnienia miesięcznych wpływów na poziomie minimum 9000 złotych.

ING
To jedyny bank w Polsce, który oferuje kartę wielowalutową z prawdziwego zdarzenia, w dodatku dostępną dla przeciętnego zjadacza chleba. Kartę obsługującą płatności w złotówkach, euro, dolarach i funtach szterlingach może sobie zamówić posiadacz jakiegokolwiek rachunku w tym banku oraz konta walutowego – wniosek można złożyć przez Internet. Co ciekawe, jeśli już masz kartę debetową ING, nie musisz występować o nowy plastik – bank uruchomi funkcję wielowalutowości na starej karcie.

Uruchomienie usługi jest darmowe, nie trzeba płacić za wydanie karty, wypłaty gotówki w ramach cashback, płatności zagraniczne czy płatności w złotówkach przez Internet. Darmowe jest również prowadzenie konta złotówkowego i walutowych (szczegóły w aktualnym rankingu kont bankowych). Opłaty za kartę w wysokości 7 złotych miesięcznie można łatwo uniknąć dokonując płatności bezgotówkowych na kwotę minimum 300 złotych.

Czy to się opłaca?

To zależy. Z punktu widzenia zwykłego Kowalskiego jedynym produktem godnym uwagi jest karta wielowalutowa ING. Biorąc pod uwagę, że w praktyce nie trzeba nic płacić za jej utrzymanie, jest to świetna opcja dla osób wyjeżdżających na zagraniczne wakacje. Dzięki karcie można z łatwością uniknąć podwójnego przewalutowania i złodziejskiego spreadu. Oczywiście pod warunkiem, że będziemy poruszać się w obrębie krajów, w których płaci się funtami, dolarami lub euro.

Trzeba pamiętać, że bank i tak na nas zarobi, bo kurs wymiany walut w jego kantorze jest niekorzystny. Spread w ING wynosi przeciętnie aż 6%, co oznacza różnicę nawet 12-13 groszy na jednym euro. Trzeba o tym pamiętać i wiedzieć, że nie jest aż tak różowo. Prawdopodobnie bardziej opłacałoby się zabrać złotówki i wymienić je w kantorze, ale tu znów kłania się kwestia bezpieczeństwa.

Podsumowując. Karta wielowalutowa to naprawdę ciekawa sprawa, ale tylko w wydaniu ING i przy założeniu, że za cenę bezpieczeństwa i wygody akceptujemy niekorzystny kurs zakupu walut obowiązujący w banku. Lub korzystamy z innych kantorów internetowych.

Co sądzicie o karcie wielowalutowej? Wyrobilibyście ją na zagraniczne wakacje? A może znacie lepsze sposoby na to, aby nie zbankrutować płacąc za granicą? Komentujcie!

7 komentarzy

  1. Rafał

    Skąd informacja, że w Pekao „karta jednorazowo może obsługiwać tylko dwie waluty, czyli np. złotówki i euro”?

    W regulaminie karty wygląda to inaczej:
    Jeśli dla Posiadacza prowadzone są w Banku Eurokonta Walutowe w walucie Euro (EUR) lub w dolarach USA (USD), lub w funtach angielskich (GBP), lub we frankach szwajcarskich (CHF) może on zlecić przypisanie
    do karty jednego lub kilku wybranych przez siebie, lub każdego z tych Eurokont Walutowych,
    w celu rozliczania transakcji dokonywanych w tych walutach bezpośrednio na właściwym Eurokoncie Walutowym, …

  2. kflolo

    lepiej kupić $ w jakimś kantorze internetowym i przelać na konto walutowe. Następnie podpiąć kartę do niego.
    Omijamy bankowe spredy.

  3. Kiedyś próbowałem wnieść na pokład samolotu prawie 9000 funtów. Pieniądze związane razem zajmowały tyle co duża cegła. Oczywiście podczas kontroli na skanerze to wyszło i mój plecak zjechał do przeszukania. Pomyślałem sobie „K#$% no pięknie, będzie kontrola osobista” bo bez zgłaszania z UK można wywozić tylko do 3000 funtów. Strażnik popatrzył ze zdziwieniem, zawołał szefa zmiany ale było w przeliczeniu poniżej 10 tys. euro (limit na przewozy gotówki w UE) i puścili mnie wolno :P

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *