Efekt potwierdzenia: co to jest i jak zagraża Twoim finansom osobistym?

Czym jest efekt potwierdzenia, nazywany też błędem konfirmacji? Jak działa? Jak ma się efekt potwierdzenia do finansów osobistych? I jak można z nim walczyć?

Fot. by Lukas from Pexels

Już od jakiegoś czasu łapię się na tym, że przestałem dokonywać spontanicznych zakupów. Pewnie to efekt mojej świadomości finansowej. Ma to swoje zalety, ponieważ jestem mniej narażony na złe decyzje zakupowe. Z drugiej jednak strony czasami przeszkadza mi, że poświęcam mnóstwo czasu na analizę jakiegoś wyboru, zamiast po prostu kupić to co chcę lub potrzebuję. Niedawno dowiedziałem się również, że takie postępowanie jest świetną tarczą obronną przed tzw. efektem potwierdzenia, który w praktyce może mieć fatalny wpływ na stan finansów osobistych. Jestem przekonany, że ten problemem dotyczy większości z Was – a ja sam też niejednokrotnie mu ulegam. Pora więc wyjaśnić, czym jest efekt potwierdzenia i jakie są jego skutki.

Efekt potwierdzenia, czyli silna potrzeba uzasadniania swoich wyborów

Na początku wyjaśnię może, że to, od czego zacząłem ten wpis, jest jak najbardziej OK. Im mniej spontanicznych zakupów czy decyzji życiowych, tym niższe ryzyko popełnienia błędu. W efekcie potwierdzenia chodzi jednak o coś innego. To już nie jest zwykłe analizowanie zakupu, ale dorabianie do niego teorii. Tak, aby uspokoić sumienie.

Przykład: oglądam używany samochód, który bardzo mi się podoba. Do tego stopnia, że nie słucham znajomego mechanika odradzającego mi ten zakup. Wmawiam sobie, że naprawy wcale nie będą takie drogie. Mało tego: filtruję przekazywane mi informacje w taki sposób, aby pasowały do już stworzonej przeze mnie teorii.

Zadziałał tutaj klasyczny efekt potwierdzenia, który możemy porównać do zaklinania rzeczywistości. Największe zagrożenie stanowi to, że ulegając efektowi potwierdzenia często kompletnie przeczymy faktom.

Ciekawostka. Psychologowie tłumaczą efekt potwierdzenia na przykładzie faz księżyca. Wiele osób wierzy, że mają one wpływ na nasze zachowanie, np. wywołują agresję. W ten sposób można zupełnie irracjonalnie uzasadnić pobicie kogoś, choć nie ma żadnych naukowych dowodów na to, że pełnia sprzyja tego typu zachowaniu.

Co to ma efekt potwierdzenia do finansów osobistych?

Nietrudno się domyślić, że błędne czy niewiarygodne uzasadnianie swoich decyzji zakupowych i inwestycyjnych może prowadzić do poważnych problemów finansowych.

Efekt potwierdzenia zachęca nas również do kupowania rzeczy, na które obiektywnie nie możemy sobie pozwolić. Tutaj klasycznym przykładem będzie zakup ogromnego telewizora na raty, pomimo posiadania już innych zobowiązań finansowych, których obsługa staje się coraz trudniejsza. Kupujący nie bierze tego jednak pod uwagę, kierując się wyłącznie argumentami emocjonalnymi (chęć obejrzenia meczu na dużym ekranie, zaimponowanie znajomym i sąsiadom etc.).

To zjawisko może również zadziałać na gruncie zawodowym. Otrzymujemy propozycję zatrudnienia w konkurencyjnej firmie. To nam schlebia, dlatego zaczynamy ją analizować. Jest nieco atrakcyjniejsza finansowo, a osoba rekrutująca zapewnia, że w jej firmie czeka nas świetlana przyszłość. W efekcie zapominamy o tym, że to przedsiębiorstwo w ostatnich latach miało poważne problemy finansowe. Przestajemy zwracać uwagę na to, że obecna firma daje nam pewność zatrudnienia, a szef stara się też przyznawać pracownikom różnego rodzaju bonusy. Podjęcie decyzji o zmianie pracy jest więc umotywowane bardziej emocjami niż chłodną analizą.

Ranking najlepszych: Czerwiec 2019

Najlepsze lokaty, konta i oferty - czerwiec 2019

Jak nie dać się efektowi potwierdzenia?

Najlepszym sposobem jest kierowanie się sprawdzoną koncepcją drzewka decyzyjnego. Czyli: przed dokonaniem zakupu czy zainwestowaniem pieniędzy, należy rozważyć wszystkie argumenty, również te „na nie”. Zajmuje to oczywiście sporo czasu i ostatecznie może zabić przyjemność z zakupu (która też jest ważna), ale znacznie cenniejsze jest uniknięcie ryzyka narażenia się na stratę.

Moim zdaniem nie da się do końca uniknąć efektu potwierdzenia, ale na pewno warto go okiełznać. Należy o nim pamiętać szczególnie przy okazji podejmowania kluczowych decyzji finansowych (nikt przecież nie będzie godzinami analizować opłacalności zakupu batonika czy kawy). Najważniejsze jest, aby zdawać sobie sprawę z istnienia tego efektu, niezależnie od nazewnictwa.

Ulegacie efektowi potwierdzenia? Zdarza się Wam wmawiać sobie, że dany zakup jest korzystny, choć logiczne argumenty temu przeczą? Jestem ciekaw Waszych opinii.

3 komentarzy

  1. Zdarzało się, nawet często. Jakis czas temu byłem strasznym gadżeciarzem i na wszystko znalazło się uzasadnienie :)
    Spisywanie wydatków i prowadzenie budżetu na szczęście mnie tego oduczyło. To chyba też psychologiczny efekt, jak wiem że muszę wydatek zarejestrować, to dwa razy się zastanowię czy jest potrzebny :)

  2. Na pewnym etapie życia chyba każdy ulega takiemu efektowi ;) Wiele rzeczy odbywa się nie tylko w naszych głowach, ale i w naszym otoczeniu.

    Widząc kolegę czy koleżankę posiadających nowy samochód, telefon czy będących na ekskluzywnej wycieczce my automatycznie też chcemy to mieć lub tam być. Zaczyna się wtedy dorabianie do tego pewnej filozofii i wielokrotnie mamy gotowy powód, aby wydać pieniądze na nie koniecznie potrzebną rzecz.

    Trzeba sobie wiele samemu poukładać w głowie, aby świadomie podejmować decyzje i to kierując się logiką a nie emocjami :)

  3. Oj, często u mnie bywało tak, że walczyłem niejako ze sobą, bo serce podpowiadało „kup”, a mózg mówił, że to jednak nie jest coś koniecznego. I wynik tej walki był różny, bo czasem ulegałem efektowi potwierdzenia. Ale nauczyłem się, że nie powinno się żałować decyzji już podjętych, a wyciągać z nich maksimum pozytywów. Są takie rzeczy, które kupiłem pod wpływem wewnętrznych przemyśleń, a które okazały się niezwykle udanymi „inwestycjami”. Ot, choćby czytnik ebooków. Dwa lata przekonywałem się, że warto by było go mieć, ale nie mogłem sobie uzasadnić jednorazowego wydatku pięciuset złotych na urządzenie, w cenie którego mogłem kupić kilkanaście książek. Jednak po zakupie okazało się, że czytam znacznie, znacznie więcej, niż przed jego zakupem! I w dodatku taniej, bo nauczyłem się korzystać z usługi abonamentowej i przestałem chodzić po księgarniach ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *