Fot. by Pixabay

Dłużnicy alimentacyjni. Jak to z nimi jest? Co zrobić, gdy były mąż/żona nie płaci alimentów na dziecko?

Ten temat prawdopodobnie Was zaskoczył, ale uznałem, że jest dostatecznie ważny, by pojawić się na moim blogu. Bądź co bądź dotyczy on też finansów osobistych. Okazuje się, że w Polsce wciąż mamy ogromny problem ze zjawiskiem długów z tytułu niepłacenia alimentów. Pomijając moją prywatną opinię na temat dłużników alimentacyjnych, postanowiłem przyjrzeć się bliżej tej sprawie. Podpowiadam też, co należy zrobić w sytuacji, gdy były mąż/żona nie płaci alimentów. Zapraszam do lektury.

Trochę liczb (szokujących) na początek

Informacje na temat liczby dłużników alimentacyjnych trafiają do bazy BIG InfoMonitora. W zdecydowanej większości przypadków zgłaszają ich tam polskie samorządy. To one wcześniej otrzymują stosowną informację od mieszkanki lub mieszkańca gminy, że były partner/partnerka nie wywiązuje się ze swojego rodzicielskiego obowiązku.

Najświeższe dane z BIG InfoMonitora obejmują ostatni kwartał 2017 roku. Wówczas w bazie było zarejestrowanych nieco ponad 310 tysięcy dłużników alimentacyjnych, którzy zalegali z płatnościami na kwotę przekraczającą – uwaga – 11 miliardów złotych! To i tak lepsze dane niż kilka miesięcy wcześniej. Okazuje się, że liczba dłużników alimentacyjnych regularnie maleje.

Oczywiście nie ma w tym żadnego przypadku. Dłużników nagle nie ruszyło sumienie. Po prostu w polskim prawie pojawiły się zapisy, które umożliwiają o wiele skuteczniejsze ściąganie długów od tzw. „alimenciarzy”.

Co grozi dłużnikowi alimentacyjnemu?

Katalog represji, z jakimi musi się liczyć nieuczciwy rodzic, robi wrażenie. Najważniejsza zmiana w prawodawstwie zaszła stosunkowo niedawno, bo dopiero w połowie 2017 roku. Wówczas nowelizacja Kodeksu karnego wprowadziła możliwość ukarania dłużnika alimentacyjnego nawet więzieniem.

Warto wiedzieć: Uchylanie się od obowiązku alimentacyjnego jest traktowane jako przestępstwo.

Dłużnik alimentacyjny musi się więc liczyć z karą grzywny, karą ograniczenia wolności (najczęściej stosowana jest opaska elektroniczna oraz obowiązek meldowania się na komendzie policji), a przede wszystkim z karą pozbawienia wolności do lat 2. Wniosek o ściganie dłużnika z reguły składa gmina.

Jeśli uchylanie się od obowiązku alimentacyjnego trwa dłużej niż 6 miesięcy, gmina może złożyć wniosek o wpisanie dłużnika do rejestru Biura Informacji Gospodarczej. To z kolei wiąże się z konkretnymi trudnościami dla zainteresowanego. Nie będzie on mógł zaciągnąć żadnego kredytu, kupić sprzętu na raty czy nawet wziąć telefonu na abonament.

Ranking najlepszych: Czerwiec 2018

Najlepsze lokaty, konta i oferty - czerwiec 2018

Ponadto dłużnik alimentacyjny musi brać pod uwagę, iż prędzej czy później dobierze się do niego komornik. Wówczas zostaną od niego „ściągnięte” nie tylko zaległe pieniądze z tytułu alimentów, ale także karne odsetki naliczone przez gminę. Są one naliczane aż do dnia, w którym komornik podejmie skuteczną egzekucję długu. W tym miejscu odsyłam do mojego artykułu na temat uprawnień windykatora – mam tylko nadzieję, że zawarte w nim informacje nie pomogą żadnemu „alimenciarzowi” w uniknięciu konsekwencji swojego postępowania.

Nie dostajesz alimentów na dziecko? Co możesz zrobić?

Przede wszystkim musisz poczekać. Zgodnie z prawem dług alimentacyjny powstaje w momencie, gdy egzekucja jest nieskuteczna przez co najmniej dwa miesiące. Czyli: jeśli partner/partnerka nie płaci zasądzonych alimentów i nie można się o to doprosić przez minimum 60 dni, wówczas trzeba zacząć działać.

Wierzyciel – najczęściej jest to matka – może zgłosić się do urzędu gminy i złożyć wniosek o ustalenie prawa do uzyskiwania świadczenia z Funduszu Alimentacyjnego. Niezbędne będzie udowodnienie, że rodzic miga się od płacenia na dziecko. Takim dowodem jest zaświadczenie o braku możliwości przeprowadzenia skutecznej windykacji komorniczej.

Gdy już otrzymasz świadczenie, to Fundusz Alimentacyjny będzie Ci wypłacać zasądzone alimenty, ale tylko do kwoty maksymalnie 500 złotych miesięcznie. Jeśli więc pierwotna wysokość alimentów była wyższa, to nie otrzymasz żadnego wyrównania. Lepsze jednak to niż nic.

Ważne: Świadczenie z Funduszu Alimentacyjnego przysługuje wyłącznie w sytuacji, gdy dochód na jedną osobę w rodzinie nie przekracza 725 złotych miesięcznie.

Gdy Ty będziesz dostawać pieniądze z Funduszu Alimentacyjnego, gmina przeprowadzi własne „śledztwo”, którego celem ma być zmuszenie dłużnika to regulowania swoich zobowiązań. Urzędnicy sprawdzą, w jakiej sytuacji materialnej jest nierzetelny rodzic, czy nie choruje, czy ma pracę itd. Jeśli dłużnik jest bezrobotny, otrzyma wezwanie do zarejestrowania się w Urzędzie Pracy.

Warto również wiedzieć, że gmina ma prawo wystąpić o przejęcie obowiązku płacenia alimentów na dziecko do jego dziadków. Jest o tym mowa w Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym.

Ciekawostki na koniec

Starałem się napisać ten artykuł możliwie „poprawnie politycznie” i nie piętnować żadnej płci, ale nie ma też co ukrywać, że polski dłużnik alimentacyjny ma męską twarz – przynajmniej według statystyk (95% „alimenciarzy” to mężczyźni). Średnia kwota długu na jedno dziecko wynosi aż 36 tysięcy złotych. Rekordzista, pewien jegomość z województwa mazowieckiego, „dorobił się” długu na kwotę blisko 700 tysięcy złotych.

Warto w tym miejscu podkreślić, że długi takich „cwaniaczków” spłacamy my wszyscy, ponieważ Fundusz Alimentacyjny jest finansowany z budżetu państwa.

Miało być bez emocji, ale nie odmówię sobie tej przyjemności i zastosuję tę oto apostrofę. Dłużniku alimentacyjny: to wstyd okradać własne dzieci!

Znacie jakichś dłużników alimentacyjnych? Może jesteście w takiej sytuacji, że nie dostajecie zasądzonych alimentów na dziecko lub dzieci? Koniecznie podzielcie się swoimi opiniami w komentarzach – ten temat jest wyjątkowo ważny!

5 komentarzy

  1. gabi

    strasznie namieszane;
    1: dla gminy nie wystarczy wyciąg z banku- konieczne jest potwierdzenie egzekucji od komornika sądowego.
    2: fundusz dziecko otrzyma tylko jeśli dochód jego rodziny nie przekracza 725zl na osobę! a więc matka z dzieckiem otrzymująca minimalna krajowa pensje już się nie łapie.
    3: artykuł o ściganiu za niealimentację jest od dawna w KK.

    • Jo

      Potwierdzam pkt 2! Fundusz alimentacyjny działa w Ośrodkach Pomocy Społecznej, a więc aby się załapać na taką pomoc nie należy przekroczyć pewnej kwoty dochodu.
      Co do pkt 1: w moim wypadku także (jakieś 6 lat temu) musiałam najpierw udać się do komornika, aby ustalił on, że mój ojciec jest „niewypłacalny” i dopero wtedy mogłam udać się do Funduszu. Nie miałam do czynienia z żadnymi Urzędami bezpośrednio w tej sprawie.

      Od siebie dodam, że pieniądze z Funduszu otrzymuje się do 26 r.ż jeśli dziecko się uczy.

      Popieram: niepłacenie alimentów to okradanie własnego dziecka oraz każego podatnika.

    • Mateusz

      |Autor bloga

      Dzięki za informacje Gabi (i „Jo”)!
      Uzupełniłem artykuł o informacje o maksymalnym dochodzie. Napisałem też o potwierdzeniu od komornika. Informację o wyciągu bankowym znalazłem na stronie jednego z Gminnych Ośrodków Pomocy Społecznej, ale poszperałem głębiej i masz rację!

  2. Te statystyki to skutek wyjątkowo skrajnie krzywdzącego prawa jakie istnieje od dawna w Polsce i orzecznictwa skrajnie sfeminizowanych sądów rodzinnych gdzie stan ten obejmuje już jakieś 3 pełne pokolenia. Rozchodzi się nie tylko o alimenty, ale o całościowe wychowywanie kolejnych pokoleń. W Polsce od mniej więcej 50 lat niemal całą władzę i odpowiedzialność za wychowanie dzieci – w tym nastolatków – przejęły kobiety. Jakie są skutki tego wychowania nie trzeba daleko szukać. Wzrastająca liczba kryzysów między ludźmi objemująca zakresem wszystko od ucieczek z domu i narkotyków, aż po nieudane związki i rozpady rodzin w kolejnym pokoleniu – gdzie problem powraca bo kolejne pokolenia nie są uczone niczego przez swoich rodziców. To są częste skutki wychowywania dzieci wyłącznie przez kobiety. Nie trzeba wiele szukać – wystarczy popatrzec tutaj: http://csopoid.pl/dyskryminacja_ojcow.html
    lub tu
    http://fathersday.pl/2015/03/15/babcie-niezlomne-o-kobietach-walczacych-w-polsce-o-prawa-ojcow/
    W każdych warunkach i każdej sytuacji nawet prymitywne zwierzę stara się jakoś bronić. a tym bardziej gdy jest to człowiek. Zwierzę pozbawiane swojego potomstwa posunie się do wszystkiego, żeby mu go nie odebrano bo traktuje to jak zagrożenie własnego życia. W czasie totalitarnych dyktatur jedną z najsilniejszych tortur i represji było odbieranie ludziom swoich dzieci. A mężczyzna też jest człowiekiem i też większość normalnych ojców ma zdrowe uczucia do swoich dzieci – nawet jeżeli nie są one wylewnie lub na pokaz uzewnętrzniane.
    W zdrowych psychicznie społeczeństwach już dawno ten problem rozwiązaną unikając wszędzie gdzie się da stosowania alimentów na rzecz opieki naprzemiennej gdzie nikt nikomu alimentów nie „płaci”, a oboje rodzice mają obowiązek w równym stopniu wychowywać oraz zabezpieczać byt swoich dzieci. I jakimś cudem tam gdzie tak się dzieje nie ma takich patologii społecznych jakie występują w Polsce. Wychowywanie dzieci nawet w rodzinach po rozwodach nie jest ani tragedią, ani życiowym poświęceniem, tylko normalną częścią zwykłego życia. Jednak polskie sądy, a na początkowym etapie często również skrajnie sfeminizowane szkoły przyczyniają się w głównym stopniu do pojawiania się zjawiska „alimenciarzy”. Bo sytuacji, w której ojciec jest skonfliktowany z matką niemal regułą staje się „granie dziećmi”, okłamywanie dzieci i nastawianie nie tylko przeciwko niemu, ale również przeciwko całej jego rodzinie z dziadkami i dalszą rodziną włącznie. W Polsce żaden sąd rodzinny nie zabezpiecza dzieci przed tego typu sytuacją. A co gorsze często samemu w tym dopomaga gdy na podstawie niepotwierdzonych pomówień skrajnie ogranicza lub wręcz uniemożliwia ojcom kontakty ze swoimi dziećmi. Skutki są oczywiste – alienacja ojca względem dzieci oraz po jakimś czasie również dzieci względem ojca. Rozwód dwojga „rzekomo dorosłych” w Polsce staje się de facto utratą ojca przez dzieci, ale również skrajną traumą utraty swoich dzieci przez ojców. A tam gdzie tej traumy nie ma nierzadko widać właśnie skutki wcześniejszego wychowywania tych ojców przez poprzednie pokolenie matek. Nierzadko również samotnie ich wychowujących – realnie lub praktycznie gdy rola ojca została przez nie ograniczona do funkcji bankomatu. Polskie sądy rodzinne nie tylko podtrzymują, ale wręcz eskalują to zjawisko będąc przedłużeniem przemocy prawnej kobiety wobec mężczyzny w tym kraju prowadząc do pełnej alienacji ojców i wręcz prowokując w ten sposób nawet nie tylko do nienawiści między rodzicami z byłego związku, ale nierzadko wręcz do nienawiści na linii (dorastające) dzieci – ojciec. I pod tym względem polskie sądy rodzinne są tak patologicznie złe, że w tym kraju należałoby je natychmiast rozwiązać. Ludzie i ich rodziny w większości wypadków lepiej sobie poradzą z takim problemem bez dodatkowej ingerencji państwa, która jeszcze dolewa oliwy do ognia. Byłoby tak gdyby nie skrajnie złe prawo, które redukuje ojca do roli bankomatu, którego pojemność jest oceniana ad hoc – najpierw przez wygórowane oczekiwania „matki”, potem na podstawie rzekomych możliwości zarobkowych ojca (i dlaczego tylko jego?), a nie na podstawie rzeczywistości.
    Jest się więc czemu dziwić, że obecnie setki tysięcy dzieci stają się de facto sierotami oraz dziećmi mającymi realnie biedne dzieciństwo, a ojcowie musząc dla zwykłego przeżycia lub w miarę godnego życia uciekać z tego kraju lub pracować pokątnie, albo za grosze? Efekt polskiego prawa jest taki, że standardem po rozwodzie staje się niepełna rodzina z matką, która finansowo ledwie wiąże koniec z końcem bo prawda jest taka, że wychowywanie dzieci przez jedną osobę jest skrajnie trudne. Szczególnie jeżeli tą osobą jest źle wychowana, niezaradna finansowo kobieta mająca na podstawie własnych błędów i doświadczeń skrzywiony pogląd na to jak powinna wyglądać rodzina. Skutki są takie jakie w swoim raporcie przedstawiła biegła sądowa Warszawskiego Sądu Okręgowego prof. Ewa Milewska, która na podstawie badań naukowych sporządziła opinię psychologiczną z 23.03.2013 r. o tym iż w niepełnych rodzinach z ojcem nie zachodzą patologiczne zjawiska dotyczące wychowywania dzieci, a w rodzinach niepełnych z matką zachodzą jak najbardziej. Efektem są rozbite rodziny w przyszłych pokoleniach i tragedie, których każde kolejne pokolenie mogłoby unikać ucząc się na błędach poprzedniego. Ale tak się nie dzieje.
    Zwiększanie represji wobec ojców może się skończyć tylko jednym skutkiem – eskalacją trendu, który przecież już istnieje – związkami chwilowymi, dziećmi 500+ z przypadku, zmniejszaniem liczby małżeństw na rzecz wzrastającej lawinowo liczby rozwodów, emigracją, alienacją, zatargami rodzinnymi, ucieczkami z domów, wydziedziczeniami, bezdomnością.
    A zdarzają się w Polsce skrajne przypadki gdzie szkoła, kościół, wyniesiona z domu chciwość kobiety i polskie sądy doprowadzają do prawdziwych tragedii rodzinnych, gdzie dzieci są pozbawiane rodziców, a Ci popełniają samobójstwa (95% samobójców w Polsce to mężczyźni). Potem wystarczy, żeby kobiecie zawodowo powinęła się noga (o co bardzo łatwo) i dzieci stają się pełnymi sierotami bo decyzją sądu lądują w rodzinie zastępczej lub sierocińcu.
    „A bo ja myślałam, że mąż może przecież więcej zarabiać, a więcej pieniędzy zapewni dzieciom szczęście w naszej rodzinie…”.
    Tylko czy było warto?
    Można się już nie kochać, ale nie ma się prawa oceniać lub rugować czyjąś miłość względem swoich dzieci. Alternatywy dla dogadania się są czasem bardzo bolesne i znacznie bardziej kosztowne. Bo tak naprawdę nie chodzi tylko o pieniądze.

    • Artur

      Zgadzam się całkowicie z artykułem poprzednika.Nasz system,nie jest przystosowany i przygotowany na dzisiejsze czasy.Obwinianie Ojców,dowalanie im nierealnych alimentów,skutkuje sytuacją taka,jaka mamy dziś.
      Zmiana systemu,mentalności potrzebna od zaraz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *