Dłużnicy alimentacyjni. Jak to z nimi jest? Co zrobić, gdy były mąż/żona nie płaci alimentów na dziecko?

Fot. by Pixabay

Ten temat prawdopodobnie Was zaskoczył, ale uznałem, że jest dostatecznie ważny, by pojawić się na moim blogu. Bądź co bądź dotyczy on też finansów osobistych. Okazuje się, że w Polsce wciąż mamy ogromny problem ze zjawiskiem długów z tytułu niepłacenia alimentów. Pomijając moją prywatną opinię na temat dłużników alimentacyjnych, postanowiłem przyjrzeć się bliżej tej sprawie. Podpowiadam też, co należy zrobić w sytuacji, gdy były mąż/żona nie płaci alimentów. Zapraszam do lektury.

Trochę liczb (szokujących) na początek

Informacje na temat liczby dłużników alimentacyjnych trafiają do bazy BIG InfoMonitora. W zdecydowanej większości przypadków zgłaszają ich tam polskie samorządy. To one wcześniej otrzymują stosowną informację od mieszkanki lub mieszkańca gminy, że były partner/partnerka nie wywiązuje się ze swojego rodzicielskiego obowiązku.

Najświeższe dane z BIG InfoMonitora obejmują ostatni kwartał 2017 roku. Wówczas w bazie było zarejestrowanych nieco ponad 310 tysięcy dłużników alimentacyjnych, którzy zalegali z płatnościami na kwotę przekraczającą – uwaga – 11 miliardów złotych! To i tak lepsze dane niż kilka miesięcy wcześniej. Okazuje się, że liczba dłużników alimentacyjnych regularnie maleje.

Oczywiście nie ma w tym żadnego przypadku. Dłużników nagle nie ruszyło sumienie. Po prostu w polskim prawie pojawiły się zapisy, które umożliwiają o wiele skuteczniejsze ściąganie długów od tzw. „alimenciarzy”.

Co grozi dłużnikowi alimentacyjnemu?

Katalog represji, z jakimi musi się liczyć nieuczciwy rodzic, robi wrażenie. Najważniejsza zmiana w prawodawstwie zaszła stosunkowo niedawno, bo dopiero w połowie 2017 roku. Wówczas nowelizacja Kodeksu karnego wprowadziła możliwość ukarania dłużnika alimentacyjnego nawet więzieniem.

Warto wiedzieć: Uchylanie się od obowiązku alimentacyjnego jest traktowane jako przestępstwo.

Dłużnik alimentacyjny musi się więc liczyć z karą grzywny, karą ograniczenia wolności (najczęściej stosowana jest opaska elektroniczna oraz obowiązek meldowania się na komendzie policji), a przede wszystkim z karą pozbawienia wolności do lat 2. Wniosek o ściganie dłużnika z reguły składa gmina.

Jeśli uchylanie się od obowiązku alimentacyjnego trwa dłużej niż 6 miesięcy, gmina może złożyć wniosek o wpisanie dłużnika do rejestru Biura Informacji Gospodarczej. To z kolei wiąże się z konkretnymi trudnościami dla zainteresowanego. Nie będzie on mógł zaciągnąć żadnego kredytu, kupić sprzętu na raty czy nawet wziąć telefonu na abonament.

Ranking najlepszych: Listopad 2018

Najlepsze lokaty, konta i oferty - listopad 2018

Ponadto dłużnik alimentacyjny musi brać pod uwagę, iż prędzej czy później dobierze się do niego komornik. Wówczas zostaną od niego „ściągnięte” nie tylko zaległe pieniądze z tytułu alimentów, ale także karne odsetki naliczone przez gminę. Są one naliczane aż do dnia, w którym komornik podejmie skuteczną egzekucję długu. W tym miejscu odsyłam do mojego artykułu na temat uprawnień windykatora – mam tylko nadzieję, że zawarte w nim informacje nie pomogą żadnemu „alimenciarzowi” w uniknięciu konsekwencji swojego postępowania.

Nie dostajesz alimentów na dziecko? Co możesz zrobić?

Przede wszystkim musisz poczekać. Zgodnie z prawem dług alimentacyjny powstaje w momencie, gdy egzekucja jest nieskuteczna przez co najmniej dwa miesiące. Czyli: jeśli partner/partnerka nie płaci zasądzonych alimentów i nie można się o to doprosić przez minimum 60 dni, wówczas trzeba zacząć działać.

Wierzyciel – najczęściej jest to matka – może zgłosić się do urzędu gminy i złożyć wniosek o ustalenie prawa do uzyskiwania świadczenia z Funduszu Alimentacyjnego. Niezbędne będzie udowodnienie, że rodzic miga się od płacenia na dziecko. Takim dowodem jest zaświadczenie o braku możliwości przeprowadzenia skutecznej windykacji komorniczej.

Gdy już otrzymasz świadczenie, to Fundusz Alimentacyjny będzie Ci wypłacać zasądzone alimenty, ale tylko do kwoty maksymalnie 500 złotych miesięcznie. Jeśli więc pierwotna wysokość alimentów była wyższa, to nie otrzymasz żadnego wyrównania. Lepsze jednak to niż nic.

Ważne: Świadczenie z Funduszu Alimentacyjnego przysługuje wyłącznie w sytuacji, gdy dochód na jedną osobę w rodzinie nie przekracza 725 złotych miesięcznie.

Gdy Ty będziesz dostawać pieniądze z Funduszu Alimentacyjnego, gmina przeprowadzi własne „śledztwo”, którego celem ma być zmuszenie dłużnika to regulowania swoich zobowiązań. Urzędnicy sprawdzą, w jakiej sytuacji materialnej jest nierzetelny rodzic, czy nie choruje, czy ma pracę itd. Jeśli dłużnik jest bezrobotny, otrzyma wezwanie do zarejestrowania się w Urzędzie Pracy.

Warto również wiedzieć, że gmina ma prawo wystąpić o przejęcie obowiązku płacenia alimentów na dziecko do jego dziadków. Jest o tym mowa w Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym.

Ciekawostki na koniec

Starałem się napisać ten artykuł możliwie „poprawnie politycznie” i nie piętnować żadnej płci, ale nie ma też co ukrywać, że polski dłużnik alimentacyjny ma męską twarz – przynajmniej według statystyk (95% „alimenciarzy” to mężczyźni). Średnia kwota długu na jedno dziecko wynosi aż 36 tysięcy złotych. Rekordzista, pewien jegomość z województwa mazowieckiego, „dorobił się” długu na kwotę blisko 700 tysięcy złotych.

Warto w tym miejscu podkreślić, że długi takich „cwaniaczków” spłacamy my wszyscy, ponieważ Fundusz Alimentacyjny jest finansowany z budżetu państwa.

Miało być bez emocji, ale nie odmówię sobie tej przyjemności i zastosuję tę oto apostrofę. Dłużniku alimentacyjny: to wstyd okradać własne dzieci!

Znacie jakichś dłużników alimentacyjnych? Może jesteście w takiej sytuacji, że nie dostajecie zasądzonych alimentów na dziecko lub dzieci? Koniecznie podzielcie się swoimi opiniami w komentarzach – ten temat jest wyjątkowo ważny!

21 komentarzy

  1. gabi

    strasznie namieszane;
    1: dla gminy nie wystarczy wyciąg z banku- konieczne jest potwierdzenie egzekucji od komornika sądowego.
    2: fundusz dziecko otrzyma tylko jeśli dochód jego rodziny nie przekracza 725zl na osobę! a więc matka z dzieckiem otrzymująca minimalna krajowa pensje już się nie łapie.
    3: artykuł o ściganiu za niealimentację jest od dawna w KK.

    • Jo

      Potwierdzam pkt 2! Fundusz alimentacyjny działa w Ośrodkach Pomocy Społecznej, a więc aby się załapać na taką pomoc nie należy przekroczyć pewnej kwoty dochodu.
      Co do pkt 1: w moim wypadku także (jakieś 6 lat temu) musiałam najpierw udać się do komornika, aby ustalił on, że mój ojciec jest „niewypłacalny” i dopero wtedy mogłam udać się do Funduszu. Nie miałam do czynienia z żadnymi Urzędami bezpośrednio w tej sprawie.

      Od siebie dodam, że pieniądze z Funduszu otrzymuje się do 26 r.ż jeśli dziecko się uczy.

      Popieram: niepłacenie alimentów to okradanie własnego dziecka oraz każego podatnika.

    • Mateusz

      |Autor bloga

      Dzięki za informacje Gabi (i „Jo”)!
      Uzupełniłem artykuł o informacje o maksymalnym dochodzie. Napisałem też o potwierdzeniu od komornika. Informację o wyciągu bankowym znalazłem na stronie jednego z Gminnych Ośrodków Pomocy Społecznej, ale poszperałem głębiej i masz rację!

  2. Te statystyki to skutek wyjątkowo skrajnie krzywdzącego prawa jakie istnieje od dawna w Polsce i orzecznictwa skrajnie sfeminizowanych sądów rodzinnych gdzie stan ten obejmuje już jakieś 3 pełne pokolenia. Rozchodzi się nie tylko o alimenty, ale o całościowe wychowywanie kolejnych pokoleń. W Polsce od mniej więcej 50 lat niemal całą władzę i odpowiedzialność za wychowanie dzieci – w tym nastolatków – przejęły kobiety. Jakie są skutki tego wychowania nie trzeba daleko szukać. Wzrastająca liczba kryzysów między ludźmi objemująca zakresem wszystko od ucieczek z domu i narkotyków, aż po nieudane związki i rozpady rodzin w kolejnym pokoleniu – gdzie problem powraca bo kolejne pokolenia nie są uczone niczego przez swoich rodziców. To są częste skutki wychowywania dzieci wyłącznie przez kobiety. Nie trzeba wiele szukać – wystarczy popatrzec tutaj: http://csopoid.pl/dyskryminacja_ojcow.html
    lub tu
    http://fathersday.pl/2015/03/15/babcie-niezlomne-o-kobietach-walczacych-w-polsce-o-prawa-ojcow/
    W każdych warunkach i każdej sytuacji nawet prymitywne zwierzę stara się jakoś bronić. a tym bardziej gdy jest to człowiek. Zwierzę pozbawiane swojego potomstwa posunie się do wszystkiego, żeby mu go nie odebrano bo traktuje to jak zagrożenie własnego życia. W czasie totalitarnych dyktatur jedną z najsilniejszych tortur i represji było odbieranie ludziom swoich dzieci. A mężczyzna też jest człowiekiem i też większość normalnych ojców ma zdrowe uczucia do swoich dzieci – nawet jeżeli nie są one wylewnie lub na pokaz uzewnętrzniane.
    W zdrowych psychicznie społeczeństwach już dawno ten problem rozwiązaną unikając wszędzie gdzie się da stosowania alimentów na rzecz opieki naprzemiennej gdzie nikt nikomu alimentów nie „płaci”, a oboje rodzice mają obowiązek w równym stopniu wychowywać oraz zabezpieczać byt swoich dzieci. I jakimś cudem tam gdzie tak się dzieje nie ma takich patologii społecznych jakie występują w Polsce. Wychowywanie dzieci nawet w rodzinach po rozwodach nie jest ani tragedią, ani życiowym poświęceniem, tylko normalną częścią zwykłego życia. Jednak polskie sądy, a na początkowym etapie często również skrajnie sfeminizowane szkoły przyczyniają się w głównym stopniu do pojawiania się zjawiska „alimenciarzy”. Bo sytuacji, w której ojciec jest skonfliktowany z matką niemal regułą staje się „granie dziećmi”, okłamywanie dzieci i nastawianie nie tylko przeciwko niemu, ale również przeciwko całej jego rodzinie z dziadkami i dalszą rodziną włącznie. W Polsce żaden sąd rodzinny nie zabezpiecza dzieci przed tego typu sytuacją. A co gorsze często samemu w tym dopomaga gdy na podstawie niepotwierdzonych pomówień skrajnie ogranicza lub wręcz uniemożliwia ojcom kontakty ze swoimi dziećmi. Skutki są oczywiste – alienacja ojca względem dzieci oraz po jakimś czasie również dzieci względem ojca. Rozwód dwojga „rzekomo dorosłych” w Polsce staje się de facto utratą ojca przez dzieci, ale również skrajną traumą utraty swoich dzieci przez ojców. A tam gdzie tej traumy nie ma nierzadko widać właśnie skutki wcześniejszego wychowywania tych ojców przez poprzednie pokolenie matek. Nierzadko również samotnie ich wychowujących – realnie lub praktycznie gdy rola ojca została przez nie ograniczona do funkcji bankomatu. Polskie sądy rodzinne nie tylko podtrzymują, ale wręcz eskalują to zjawisko będąc przedłużeniem przemocy prawnej kobiety wobec mężczyzny w tym kraju prowadząc do pełnej alienacji ojców i wręcz prowokując w ten sposób nawet nie tylko do nienawiści między rodzicami z byłego związku, ale nierzadko wręcz do nienawiści na linii (dorastające) dzieci – ojciec. I pod tym względem polskie sądy rodzinne są tak patologicznie złe, że w tym kraju należałoby je natychmiast rozwiązać. Ludzie i ich rodziny w większości wypadków lepiej sobie poradzą z takim problemem bez dodatkowej ingerencji państwa, która jeszcze dolewa oliwy do ognia. Byłoby tak gdyby nie skrajnie złe prawo, które redukuje ojca do roli bankomatu, którego pojemność jest oceniana ad hoc – najpierw przez wygórowane oczekiwania „matki”, potem na podstawie rzekomych możliwości zarobkowych ojca (i dlaczego tylko jego?), a nie na podstawie rzeczywistości.
    Jest się więc czemu dziwić, że obecnie setki tysięcy dzieci stają się de facto sierotami oraz dziećmi mającymi realnie biedne dzieciństwo, a ojcowie musząc dla zwykłego przeżycia lub w miarę godnego życia uciekać z tego kraju lub pracować pokątnie, albo za grosze? Efekt polskiego prawa jest taki, że standardem po rozwodzie staje się niepełna rodzina z matką, która finansowo ledwie wiąże koniec z końcem bo prawda jest taka, że wychowywanie dzieci przez jedną osobę jest skrajnie trudne. Szczególnie jeżeli tą osobą jest źle wychowana, niezaradna finansowo kobieta mająca na podstawie własnych błędów i doświadczeń skrzywiony pogląd na to jak powinna wyglądać rodzina. Skutki są takie jakie w swoim raporcie przedstawiła biegła sądowa Warszawskiego Sądu Okręgowego prof. Ewa Milewska, która na podstawie badań naukowych sporządziła opinię psychologiczną z 23.03.2013 r. o tym iż w niepełnych rodzinach z ojcem nie zachodzą patologiczne zjawiska dotyczące wychowywania dzieci, a w rodzinach niepełnych z matką zachodzą jak najbardziej. Efektem są rozbite rodziny w przyszłych pokoleniach i tragedie, których każde kolejne pokolenie mogłoby unikać ucząc się na błędach poprzedniego. Ale tak się nie dzieje.
    Zwiększanie represji wobec ojców może się skończyć tylko jednym skutkiem – eskalacją trendu, który przecież już istnieje – związkami chwilowymi, dziećmi 500+ z przypadku, zmniejszaniem liczby małżeństw na rzecz wzrastającej lawinowo liczby rozwodów, emigracją, alienacją, zatargami rodzinnymi, ucieczkami z domów, wydziedziczeniami, bezdomnością.
    A zdarzają się w Polsce skrajne przypadki gdzie szkoła, kościół, wyniesiona z domu chciwość kobiety i polskie sądy doprowadzają do prawdziwych tragedii rodzinnych, gdzie dzieci są pozbawiane rodziców, a Ci popełniają samobójstwa (95% samobójców w Polsce to mężczyźni). Potem wystarczy, żeby kobiecie zawodowo powinęła się noga (o co bardzo łatwo) i dzieci stają się pełnymi sierotami bo decyzją sądu lądują w rodzinie zastępczej lub sierocińcu.
    „A bo ja myślałam, że mąż może przecież więcej zarabiać, a więcej pieniędzy zapewni dzieciom szczęście w naszej rodzinie…”.
    Tylko czy było warto?
    Można się już nie kochać, ale nie ma się prawa oceniać lub rugować czyjąś miłość względem swoich dzieci. Alternatywy dla dogadania się są czasem bardzo bolesne i znacznie bardziej kosztowne. Bo tak naprawdę nie chodzi tylko o pieniądze.

    • Artur

      Zgadzam się całkowicie z artykułem poprzednika.Nasz system,nie jest przystosowany i przygotowany na dzisiejsze czasy.Obwinianie Ojców,dowalanie im nierealnych alimentów,skutkuje sytuacją taka,jaka mamy dziś.
      Zmiana systemu,mentalności potrzebna od zaraz.

  3. Moim zdaniem dają się złapać tylko ci, którzy są mało sprytni. Tata mojej koleżanki rozwiązał kwestię ogromnych zaległości w alimentach bardzo prosto – wymeldował się z mieszkania, wszystko, co miał oddał drugiej żonie, z którą się potem rozwiódł. Nie miał telefonu na abonament, kartę do telefonu na kogoś innego, brak rachunku bankowego i nic mu nie zrobią, bo facet nic nie ma, nie jest zameldowany, nie ma miejsca pobytu i zatrudnienia. Dla organów ścigania nie istnieje. Kasy do tej pory koleżanka nie zobaczyła.

  4. Waldi

    A co w przypadku gdy dochód kobiety wychowującej dwójkę dzieci przekracza te 725 zł na miesiąc i fundusz alimentacyjny nie wypłaci jej alimentów? Ojciec dzieci nie ma żadnych dochodów i miga się od płacenia. Gdzie szukać pomocy?

  5. Kasia

    Mam jedno dziecko, dochody na poziomie 2100 zł netto, ojciec dziecka nie płaci alimentów od 2 lat, komornik w międzyczasie co nie co ściągnął. Na dzień dzisiejszy zalega kwotę 16,000zł, nie płaci bo nie pracuje. Z dzieckiem widuje się raz na kwartał, bo musi pracować na alimenty. Jak żyć Panie Premierze?

    • Można zawsze wnioskować o podniesienie alimentów. Najprawdopodobniej dług wzrośnie, a dziecko swojego ojca nie zobaczy już wcale bo ten zaharuje się na śmierć lub wegetację.

      Zawsze mnie dziwi, że kobiety nie rozumieją tej prostej i logicznej zależności. Oto dwa przypadki brzegowe:
      1. Opieka naprzemienna co dwa tygodnie = zero alimentów oraz długów obu rodziców. Dziecko ma oboje rodziców i korzysta w pełni z ich możliwości i umiejętności życiowych.
      2. Opieka całkowita jednego rodzica i zerowa drugiego = maksymalne alimenty rujnujące drugiego z rodziców, Dziecko jest de facto pół sierotą i korzysta w minimalnym stopniu z możliwości jednego rodzica ledwo wiążącego koniec z końcem i ani trochę z drugiego który de facto został wyrzucony ze społeczeństwa. Dziecko zwykle ma bardzo biedne dzieciństwo pod każdym względem.
      No i wszystkie możliwości pośrednie pomiędzy punktem 1 oraz 2.
      Polecam przeczytać ze zrozumieniem głównie przez kobiety dopiero chcące mieć dzieci.

      • Katarzyna

        Mentalność ojców jest niestety taka że migają się nie tylko na alimentym, ale i na czynne wychowanie (generalizuję, znam przypadki gdzie ojciec został niesłusznie potraktowany przez sąd, ale ja jednak mówię o ogromnej większości)
        16.000 w 2 lata to jest 667zł miesięcznie. Jeśli ojciec nie biorący czynnego udziału w wychowaniu dziecka nie jest w stanie zapenić dziecku tylko kilkuset zł, to może niech już lepiej zajmuje się nim matka, która lepiej widać gospodaruje pieniędzmi mimo czynnego wychowywania.
        Przez 2 lata nie płaci alimentów kilkaset złoty i ma się bidulek zaharować na śmierć??? Litośći… Bo matka to ma lżej.

        • Jak można brać udział w wychowywaniu dziecka przez np. dwie godziny tygodniowo? Toż to absurd. Niestety ten absurd jest normą w tym chorym kraju. Alimenty zgodnie z polskim prawem obejmują połowę kosztu opieki nad dzieckiem. Niestety nie znam ani jednego polskiego sądu lub sprawy, w której przyznano ojcu (bo – co ciekawe – nie dotyczy matek) połowę czasu na wychowywanie wspólnych dzieci. Połowę czasu dzieci oczywiście. Osoba zamieszkująca z dziećmi wychowuje je cały czas.

          Można sobie prawem regulować różne nieżyciowe absurdy, ale to nie zmieni faktu, że nawet w sytuacji absurdu ludzie sobie próbują jakoś radzić reagując na sytuacje, które ich spotykają. Zachowanie więzi między rodzicami, a ich dziećmi powinno być najważniejszym zadaniem sądu rodzinnego. Ich utrata skutkuje oprócz utraty przez mężczyznę swoich dzieci, również utratę ojca, a tym samym również poczucia bezpieczeństwa u dzieci. Ponieważ mężczyźni nie kochają bezwarunkowo, to bardzo istotne jest dla nich czy sami swoje dzieci wychowali, jaki mieli na to wpływ. Mężczyzna, który nie miał żadnego wpływu ma ogromne problemy z poczuciem, że jego dzieci są faktycznie jego. A stąd już tylko krok do zaniechania jakichkolwiek kontaktów, a tym bardziej poświęcania im wsparcia. Tak działa psychika sporej części mężczyzn, może nawet większości. Nie jest to żadna patologia. Tak po prostu działa psychika. I tutaj właśnie zadaniem sądu rodzinnego powinno być dbanie o to, aby zarówno wychowanie jak i więzi nie znikły. Niestety polskie sądy robią dokładnie odwrotnie przyczyniając się do osierocania kolejnych pokoleń. Dzieci pozbawione ojców, a pozbawione często jakiegokolwiek kontaktu z dorosłymi mężczyznami (bo sfrustrowane matki często się izolują od mężczyzn) stają się życiowymi kalekami, dosłownymi inwalidami – w tym szczególnie synowie. Na dodatek stają się ludźmi z biednym dzieciństwem – dosłownie i w przenośni. Kogo tu winić? Mężczyzn, którzy często realnie sami zostali wychowani na egoistów wyłącznie przez swoje matki? A może kobiety, które nie widzą na wiele lat do przodu konsekwencji swoich czynów? A może te 99% kobiet, które orzekają w sądach rodzinnych?
          Jedno jest pewne. Nie można za to winić dzieci, których rodzice okazali się aż takimi głupcami, żeby oddać los swoich dzieci w ręce interesownych i często chciwych hien sądowych – tych większych i tych mniejszych. A tymczasem w Polsce 95% pozwów rozwodowych składają kobiety…
          Kto tu myśli o dobru dzieci? Chyba już nikt.

          • Nie rozumiem przeciwników rozwodów zupełnie. Jaki jest sens w tym, żeby dziecko oglądało codziennie dwoje zdołowanych, nieszczęśliwych, sfrustrowanych i zmęczonych sobą rodziców. Jakie wzorce mu to daje? A co jeśli rodzice mają partnerów na boku? Nie uważasz, że dzieci są na tyle mądre i świadome, że potrafią wyczuć, że rodzice udają? Nie uważasz, że dziecku należy się spokój i miłość, a nie kłótnie/wrzaski/przykrości w tle, bo mama i tatuś nie mogą ze sobą wytrzymać, ale spoko, niech się dla mnie meczą. Nie wiem jak znieczulonym człowiekiem trzeba być, żeby własnym rodzicom życzyć nieszczęścia i odmawiać im prawa do miłości i szczęśliwego związku w imię trwania w związku małżeńskim, bo tak chciał kto? Bóg? Kościół? Dziadkowie? Każdy człowiek ma prawo do szczęścia, szacunku i wzajemnej miłości. I każdy człowiek, dzieciaty czy nie, powinien mieć prawo dążyć do tego, żeby to uzyskać, a nie odmawiać sobie wszystkiego i oglądać codziennie twarz człowieka, na którego nie może już patrzeć.

  6. Ppp

    Mam dwie szokujące informacje:
    1 – Większość ludzi w PL jest biedna, więc nie płaci, bo nie ma z czego.
    2 – Żadne kary nie pomogą, jak ktoś fizycznie nie ma pieniędzy.
    Oczywiście zdarzają się oszuści, którzy ukrywają majątek, ale są to pojedyncze, a głośne przypadki, które nie mają statystycznego znaczenia.
    Pozdrawiam.

    • PPP, bez obrazy, ale skoro są tacy biedni, to dlaczego powołują na świat dziecko? Antykoncepcja nie jest droga. Prezerwatywy kosztują raptem kilka złotych, a na rynku są dostępne pigułki antykoncepcyjne, które na miesiąc kosztują mniej niż 10 zł. To są grosze, a skutecznie chronią.
      Nie ogarniam tego tłumaczenia się biedą. Skoro jest się aż takim biednym, że nie ma się tej dyszki miesięcznie, czy tam piątki, bo może zrzucą się po połowie, to może celibat? Dzieci nie biorą się z drzewa. Nie potrafisz zapewnić dziecka bytu, to nie powołuj go na świat. Proste.

  7. B

    zgadzam się z poprzednikiem , sądy bez względu na dochód może być bezdomny przyznają minimum 500 zł alimentów żeby matka mogła korzystać z funduszu, rosną koszty, długi,odsetki sytuacja nie do opanowania. a alimentów obniżyćnie ma szans to są skutki programów 500+300+.
    Najtrudniej mają ojcowie którzy chociaż częściowo starają się wywiązać z obowiązku alimentacyjnego.
    Ci którzy nie płacili i tak nie będą, a wyjścia z pętli zadłużeniowej dla normalnego człowieka nie ma szans

  8. Bez obrazy, ale czy cały problem z ewentualnymi alimentami/podziałem opieki na dziecko/rozwodami, nie zaczyna się gdzieś na etapie antykoncepcji? Rozumiem, że po jakimś czasie od ślubu może się okazać, że do siebie nie pasujemy, bo coś tam i się rozwodzimy, i bardzo dobrze, bo wytrzymywanie ze sobą na siłę, dla ‚dobra dziecka’ jest ‚o kant dupy roztrzaś’, bo dzieci to nie idioci, widzą, że rodzice się meczą, są nieszczęśliwi i sfrustrowani, ale… ALE! Nie uważacie, że wszelkie takie cuda w większości przypadków biorą się dlatego, że ludzie wiążą się w nadziei, że ta druga osoba się zmieni? Co prawda teraz nie pasuje mi to, to, to i to, ale on/ona po ślubie na pewno się zmieni, dotrzemy się itp. Kobiety wiążą się z facetami, którzy do końca im nie pasują, bo… nie wiem co. Ze strachu przed samotnością? Tą bolączką sprzed lat, że łooo stara panna, już wypada, koleżanki się zaręczają, biorą śluby, a ja co. Wstawcie sobie tutaj cokolwiek. To nadal jest ogrom przypadków dlaczego kobiety wiążą się z nieciekawymi typami a iks lat później się rozwodzą. Z drugiej zaś strony panowie, którzy zostali ojcami z prawego czy nieprawego łoża uczestniczyli w akcie kopulacji czy też prokreacji. Zwał jak zwał. Był tam? Był. Wkładał? Wkładał. Jeśli nie był pewny czy chce mieć z tą kobietą dzieci, mógł się zabezpieczać we własnym zakresie, a nie tylko polegać na słowie partnerki, że łyka pigułki. Wybaczcie, że pojechałam po nieco prostackiej argumentacji i słownictwie, ale problem alimentów jest bardziej złożony i moim zdaniem zaczyna się na etapie seksu i myślenia o konsekwencjach swoich czynów, bo seks prowadzi do posiadania dzieci. Trzeba mieć tego świadomość i każdy rozsądny człowiek powinien być na te konsekwencje przygotowany. I nie chodzi o pieniądze, ale o to co zrobię dla dziecka, które powołam na świat. Czy w ogóle coś zrobię, a może w razie czego odetnę się i spakuję manatki? Wydaje mi się, że każdy z nas powinien być bardziej odpowiedzialny w kwestii seksu, bo przyjemności przyjemnościami, ale przyjemności mogą się skończyć, a zacząć problemy dotyczące już nie dwóch, a trzech osób.

    • Oczywiście, że problem z dziećmi zaczyna się na etapie antykoncepcji. Problem w tym, że kobiety są równie nieodpowiedzialne jak mężczyźni. Ale najczęściej uważają, że tylko mężczyźni ponoszą odpowiedzialność. Mężczyźni z kolei mają zupełnie inną psychikę, która jest bardzo prosta. Sprowadza się do jednego faktu. Miłość mężczyzny nie jest bezwarunkowa. Jest wręcz absolutnie warunkowa. Zarówno do kobiety jak i do swoich (?) dzieci. Żeby mężczyzna miał poczucie odpowiedzialności musi mieć poczucie, że chce się tym kimś opiekować. A żeby było to możliwe musi istnieć jakakolwiek więź. Niestety więzi te są całkowicie i często nieodwracalnie niszczone. Najpierw przez bezmyślne kobiety, których jest naprawdę ogrom, a następnie przez bezmyślne prostackie sądy złożone z samych kobiet. Mężczyźni w polskim sądzie rodzinnym nie mają żadnych szans na sprawiedliwość będąc w konflikcie z kobietą. Muszą się cieszyć, że nie zostali choćby fałszywie oskarżeni o znęcanie bo i takich przypadków jest mnóstwo. A gdy istnieje niesprawiedliwość w sądach ludzie reagują tak jak reagują. Można się na to obrażać, ale to tak jak obrażać się na padający śnieg. To zjawisko było, jest i będzie tak długo jak w Polsce przestanie istnieć potężna dyskryminacja ojców i mężów. Oczywiście jest też wielu mężczyzn, którzy odgrywają się agresją, popadają w alkoholizm, popełniają samobójstwa (95% samobójców to mężczyźni). Tyle, że trzeba się zastanowić co jest przyczyną, a co skutkiem. Mężczyźni też mają uczucia i też potrzebują mieć sens istnienia. Wielu z nich nie ma zdolności do niezwykłych karier, więc to poczucie mogłoby dawać choćby dobre (w ich pojęciu oczywiście) wychowanie swoich dzieci. Niestety tam gdzie pojawi się konflikt, który czasem błahy zostanie rozdmuchany do poziomu w którym kobieta próbuje rozwieść się po polsku (na przykład z chciwości wyniesionej z domu rodzinnego), to nie ma już szans na jego rozwiązanie takie, żeby nikt nie ucierpiał. W Polsce wystarczy pomówienie i choćby zdenerwowanie mężczyzny w sądzie żeby „udowodnić” winę rozpadu małżeństwa po jego stronie. Co więcej, to samo wystarczy nierzadko do stwierdzenia, że mężczyzna np. „znęcał się psychicznie”. Do tego mężczyzna też może i nierzadko już ma kłopoty w pracy – szczególnie jeżeli to pieniądze (a raczej ich niedobór) były jedną z ważniejszych przyczyn rozpadu małżeństwa. A stąd już prosta droga do wyroku, zasądzenia alimentów, które dla mężczyzny oznaczają de facto śmierć finansową, a nierzadko również śmierć życia osobistego. Jedynym wyjściem jest więc pożegnać się z patologicznym krajem, z byłą rodziną z dziećmi, którym często poświęcało się wcześniej wszystko choć nie było to doceniane.
      A ponieważ mężczyźni zawsze byli bardziej mobilni, to jadą uratować chociaż tę część życia, która im jeszcze została. To jest proces, którego nikt poza polskimi sądami nie jest w stanie powstrzymać. Rozwód z kobietą jest w praktyce wyrokiem pozbawiania praw rodzicielskich do swoich dzieci, a nierzadko również dożywotnim zakazem kontaktowania ze swoimi dziećmi. Dopóki ta niesprawiedliwość i ta patologia nie zniknie nie miejcie kobiety żadnych złudzeń, że coś się zmieni. To wy powinniście walczyć o to, żeby dzieci miały swoich ojców bo nikt nie obroni waszych dzieci przez wami samymi. Mentalność „dzieci za pieniądze”, to najbardziej znienawidzona przez mężczyzn część psychiki większości kobiet. Napuszczanie organów państwa na ludzi, którym obiecywaliście dozgonną miłość i lojalność, to nic innego jak zwykłe oszustwo. Macie dokładnie to co chciałyście. Skoro w Polsce rodzina to kobieta plus „jej” dzieci oraz bankomat płci męskiej, to macie zbiorową reakcję na to, że na takie myślenie NIGDY nie będzie zgody. Bo fakty biologiczne są takie, że 80% kobiet ma swoje dzieci, a jednocześnie tylko 40% mężczyzn. To jest właśnie zbiorowa kobieca „odpowiedzialność”. Wystarczy pomyśleć co te fakty oznaczają…

  9. Katarzyna

    Co zrobić w przypadku gdy ojciec mojego syna który przez lata nie płacił mimo wyroku sądu, nagle pojawia się w kraju?? (wcześniej przebywał w Irlandii, gdzie również była prowadzona sprawa sądowa która ja założyłam – bezskutecznie ) dzwonić na komendę policji?? Coś to pomoże?

  10. kinia

    A zrobic w sytuacji, gdy wyrok rozwodowy jest nieprawomocny, były zasądzone równiez alimenty na 3 dzieci nieletnich. Ojciec odwolał się do sądu apelcyjnego. Rozwód trwa już 3,5 roku. Przez ten czas utrzymanie dzieci na mojej głowie. Rozumiem przed wyrokiem, ale czy nie ma jakiegoś świadczenia w takiej sytuacji… czy ojcowie moga tak przełużać w nieskończonośc niełacenie. W żaden sposób nie idzie się znim dogadac by płacic po polowie przedszkole, zajęcia z angielskiego czy wyprawki do szkoły, telefony. Wszystko finansuję sama z 1 pensji. A on pracuje, na wczasy wycieczki i atrakcje z nową kobietą go stać.
    Czy jest jakiś fundusz, z którego w takiej syutacji można skorzystać??

  11. iza

    Mój były mąż a ojciec dwójki moich dzieci nie płaci alimentów od 4 lat i od tego czasu nie ma kontaktu z dziećmi. Mieszka i pracuje w Wielkiej Brytanii- jest Polakiem. Do Polski przyjeżdża kilka razy w roku ale dla naszych organów jest nie do ściągnięcia. .. Nasze jedno z dzieci ma problemy zdrowotne- jest dzieckiem niepełnosprawnym od urodzenia. Zostałam sama z kredytem hipotecznym na nasze wspólne mieszkanie- sprawa o podział majątku trwa od 3 lat. Ma wyznaczonego kuratora dla nieznanego miejsca zamieszkania… Między czasie złożył wniosek o obniżenie alimentów których tak nie płaci… – sprawę przegrał, złożył apelację. Dostaję pieniądze z funduszu alimentacyjnego ale przy chorym dziecku i kredycie to kropla w morzu. Ja też pracuję i robię co mogę… Wytoczyłam sprawę o alimenty dziadkom. Sprawa w toku. Rodzice mojego eks twierdzą, że dla każdej matki dobro dzieci jest nadrzędne i powinnam zarobić na utrzymanie dzieci…

    Wiecie co to jest chore!!!! Robię wszystko co mogę. Sądu i nasze prawo jest nieskuteczne. Często inni ludzie dają przyzwolenie alimenciarzom… A gdzie dobro dzieci?? Ja jako człowiek- matka ( mając wyrok z winy mojego eks rozpadu małżeństwa) mam chyba też prawo do życia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *