CC by redspotted / Flickr.com
Fot. CC by redspotted / Flickr.com

Wypłata pieniędzy z bankomatu za granicą – to może być bardzo kosztowny pomysł

Ekspansja tanich linii lotniczych i, mimo wszystko, coraz większa zamożność Polaków, wyganiają nas za granicę. Z danych Polskiej Izby Turystyki wynika, że co roku na światowe wakacyjne wojaże wybiera się kilka milionów z nas! I się zaczyna – trzeba przywieźć pamiątki, coś zjeść, wypić i się zabawić, czyli wydawać pieniądze. Czasy wożenia ze sobą waluty powoli mijają – teraz rządzi plastik. Wypłata pieniędzy z bankomatu za granicą może być jednak bardzo kosztowna, jeśli nie będziemy pamiętać o podstawowych zasadach. Przypomnę je specjalnie dla Was. Zapraszam do lektury.

Ile kosztuje wypłata pieniędzy z zagranicznego bankomatu?

Powszechna opinia głosi, że jest to sport dla bogatych. Ja nie do końca się z tym zgadzam, bo mam w tym temacie sporo doświadczeń. Od kiedy świadomie korzystam z karty za granicą (podczas wypłat i zwykłego płacenia w restauracjach i sklepach), nie zauważyłem drastycznego wzrostu kosztów transakcji. Są jednak dwa warunki:

  • trzeba korzystać z konta w banku, który nie pobiera prowizji za wypłatę z zagranicznego bankomatu
  • koniecznie trzeba sprawdzać spread, czyli kurs wymiany waluty obowiązujący w danym banku

Jeśli macie szczęście i korzystacie z usług banku litościwie traktującego globtroterów, nie będzie drogo. Sprawdziłem, które konta indywidualne oferują obecnie bezprowizyjne wypłaty z zagranicznych bankomatów:

BankNazwa konta
T-Mobile (dawny Alior Sync)T-Mobile Konto
Millenium BankKonto 360
Nordea BankKonto Ulubione
Alior BankKonto Rozsądne
Deutsche BankdbNet

Nie jest tego dużo, prawda? Niestety, większość banków stosuje czasami bardzo wysokie prowizje. Najczęściej można się spotkać ze stałą opłatą (około 9 złotych) lub prowizją procentową (zwykle od 2% wypłacanej kwoty).

Największym problemem może się jednak okazać spread. I tu uwaga – szczególnie trzeba się mu przyjrzeć w przypadku banków reklamujących bezprowizyjne wypłaty za granicą! Niestety, bardzo często te placówki ukrywają faktyczne koszty w wysokim kursie wymiany. Dla pocieszenia napiszę, że bez problemu można też znaleźć banki stosujące minimalny spread. Przy niewielkich kwotach różnica w stosunku do kursu NBP będzie naprawdę prawie niezauważalna.

Jeżdżącym za granicę i korzystającym z karty we znaki daje się też przewalutowanie lub podwójne przewalutowanie. Sprawa jest prosta – operator karty rozlicza naszą transakcję w swojej walucie (Mastercard w euro, a Visa w dolarach). Gdy wypłacamy pieniądze zgodne z walutą rozliczeniową, nie ma sprawy. Gorzej, gdy w np. w Gruzji przyjdzie Wam wypłacić lari. Wtedy bank najpierw przeliczy tę walutę na dolary (lub euro), a dopiero później na złotówki. Zapłacimy więc podwójny spread. Nazywamy to właśnie podwójnym przewalutowaniem.

Kolejną pułapką czekającą na osoby wypłacające pieniądze w zagranicznym bankomacie, jest tzw. opłata surcharge. To rodzaj haraczu pobieranego przez operatora lub właściciela maszyny. Ma on pełne prawo obciążyć nas drobną opłatą, która może istotnie podnieść koszt całej operacji. Pewnym zabezpieczeniem jest to, że na ekranie bankomatu powinien się pojawić stosowny komunikat. Dlatego szczerze polecam czytać wszystkie informacje i nie wciskać automatycznie guzika potwierdzającego wypłatę.

Kantor czy wypłata w zagranicznym bankomacie? A może karta walutowa?

Tak naprawdę wszystko zależy od naszych preferencji i tego, co ma dla nas kluczowe znaczenie. Korzystanie z karty podnosi bezpieczeństwo, o ile oczywiście wiemy, jak ją szybko zastrzec w razie zgubienia lub kradzieży. Możemy też w miarę systematycznie kontrolować wydatki logując się do serwisu internetowego banku. Karta jest też bardzo wygodna.

Korzystanie z kantorów na pewno opłaci się osobom, które muszą swojemu bankowi zapłacić prowizję za wypłatę z zagranicznego bankomatu. Doliczając do tego spread koszt takiej operacji może być bardzo wysoki. W miejscach turystycznych kantorów jest od groma, zwykle ich oferta jest podobna. Niestety, to oznacza noszenie przy sobie sporej gotówki, którą w dodatku dużo szybciej się wydaje. Pamiętajmy też, że wciąż są kraje, gdzie płacenie kartą nie należy do normy. Szczególnie w mniejszych miejscowościach akceptowana jest wyłącznie gotówka.

Jeszcze innym, bardzo ciekawym rozwiązaniem jest oferta karty walutowej. W Polsce mocno promuje ją Alior Bank. Do konta walutowego (ale tylko w euro, dolarach i funtach brytyjskich) dostajemy zwykłą kartę płatniczą. Korzystanie z niej jest zwolnione z ryzyka podwójnego przewalutowania lub przewalutowania w ogóle, jeśli wybierzemy walutę, która obowiązuje w kraju docelowym. Do tego możemy liczyć na dość atrakcyjne kursy.

Ja sam przy okazji zagranicznych wyjazdów korzystam z konta walutowego (z kartą) oraz kupuję walutę poprzez kantor internetowy. Jest to moim zdaniem najlepsze (a przede wszystkim najtańsze) rozwiązanie.

Wybór jak zwykle należy do Was. Generalnie przy odrobinie zdrowego rozsądku, korzystanie z karty wydanej w Polsce podczas zagranicznych wojaży nie jest szczególnie drogie. Oczywiście zakładając, że robicie to okazjonalnie (podczas wakacji, krótkiego wyjazdu służbowego). Do mnie przemawia kwestia bezpieczeństwa i brak konieczności trzymania przy sobie dużej ilości gotówki. Za ten „luksus” mogę przełknąć nieco wyższe koszty przewalutowania.

Jakie są Wasze doświadczenia z zagranicznymi wypłatami? Padliście ofiarą drakońskiej prowizji lub nieludzkiego spreadu? Podzielcie się tym w komentarzach.

13 komentarzy

  1. Za granicą lubię płacić kartą. Po pierwsze nie ma ryzyka, że zgubię wszystkie pieniądze i nie będzie za co wrócić do domu, a po drugie nie muszę biegać po obcym mieście w poszukiwaniu bankomatu :-) Co do kosztów to rzeczywiście istotna jest kwestia przewalutowania, ale tutaj nie mogę narzekać, bo walutą rachunku jest euro :-)

    Jeśli obecne konto jest nieatrakcyjne na wakacje to warto, chociaż na ten czas, założyć sobie bardziej przystępne i po urlopie je zamknąć :-)

  2. Ja, wyjazd do Holandii pamietam kosztownie, jeżeli chodzi o wypłacanie pieniędzy. Pieniądze miałem w euro, ale nie miałem do tego rachunku karty. Tym samym musiałem przelać na rachunek z walutą PLN (przewalutowanie1) następnie wypłacić w Holandii (przewalutowanie2) na dodatek zapłaciłem prowizje i w moim odczuciu było to 10 % … Tyle, można stracić, ale teraz przyjemniej wiem, jak przygotować się do wyjazdu :)

  3. Rozwiązaniem może okazać się karta kredytowa citi banku ze specjalnym pakietem :)

    Osobiście preferuję płacić gotówką za granicą i zabrać ją z kraju powiększoną o jakieś 20%. Czyli z założeń wynika, że potrzebuje załóżmy 1000 euro, zwiększam budżet do 1200 euro i jadę :) takie moje założenia :)

  4. poselsuski

    Generalnie chyba najlepszą ofertę jeśli chodzi o karty debetowe do płatności za granicą ma ALior Kantor. Po pierwsze same kursy kupna/sprzedaży są korzystne, lepsze niż w wielu kantorach o bankach nie wspominając, poza tym do rachunku można wyrobić sobie karty walutowe – bezpłatne jeśli w przeciągu pół roku dokonamy chociaż jednej transakcji. Alior wydaje 3 rodzaje kart – funty brytyjskie, euro i dolary. Zasada jest taka:

    W krajach gdzie walutą jest funt brytyjski płacimy kartą w funtach, w krajach gdzie walutą jest euro – kartą w euro – a wszędzie indziej, nawet przy tak zwanych egzotycznych walutach – kartą dolarową. W tym ostatnim przypadku zachodzi tylko bowiem jedno przewalutowanie po bardzo korzystnym kursie Mastercarda. Będąc ostatnio np w Czechach i płacąc tam kartą dolarową wyszedł mi średni kurs czeskiej korony niemal równy kursowi NBP.

    Trochę gorzej sytuacja wygląda przy wypłacie pieniędzy z bankomatu bo tylko jedna wypłata w miesiącu jest darmowa, każda kolejna – 9zł.

    Generalnie taki ogólny sposób jak wygodnie [karta] płacić za granicą można streścić: karta walutowa + kantor internetowy.

    Chciałem jeszcze uczulić na jeden problem na jaki możemy napotkać za granicą a o jakim autor nie wspomniał, mianowicie tak zwane DCC. Jest to usługa pułapka stosowana przez agentów rozliczeniowych/wydawców terminali płatniczych. W skrócie polega to na tym, że przy płaceniu kartą terminal rozpoznaje kraj pochodzenia naszej karty i proponuje płatność w walucie tego kraju. Czyli w przypadku polskich kart, proponuje płatność w złotówkach. Na pierwszy rzut oka wygląda to świetnie ale niestety kurs wymiany proponowany przez terminal jest często nie tylko sporo wyższy niż kantorowy ale i bankowy. A prawdziwy cyrk z DCC zaczyna się w momencie kiedy płacimy w kraju gdzie walutą jest np. euro polską kartą podpiętą do konta walutowego w euro. Termianal rozpozna bowiem, że karta została wydana w PL ale tego jaka jest jej waluta już nie. Zaproponuje nam więc płatność w złotówkach i jeśli się zagapimy to czeka nas bardzo bolesne podwójne przewalutowanie – najpierw z euro na złotówki po niekorzystnym kursie terminala a potem z powrotem złotówki na euro po niekorzystnym kursie banku. Także zawsze trzeba się gapić na ekran terminala i pilnować co się tam wyświetla a jeśli nie to co trzeba to mamy pełne prawo żądać zapłaty w lokalnej walucie.

    Trochę się rozpisałem, pozdrawiam ;)

    • Mateusz

      |Autor bloga

      Wielkie dzięki za Twój komentarz i podzielenie się swoimi przemyśleniami.
      Zgadzam się – oferta Aliora jest w tej kwestii bardzo dobra.

      Zapraszam do regularnego śledzenia bloga :-)

  5. Wiesiek

    Tak naprawdę karty walutowe polskich banków to lipa.
    Owszem, nasze banki mogą nam prowadzić konta walutowe, ale kiedy chcemy posłużyć się taką kartą to następuje przewalutowanie,
    bo na karcie nigdzie nie ma zapisanego w jakiej walucie jest karta i do jakiego konta jest przypisana – walutowego czy nie.
    Więc np. taki Ryanair sprzedając lot w walucie EUR, przyjmując od klienta płatność kartą EUR,
    sprawdza tylko z jakiego kraju pochodzi karta. Z pobranej informacji wyciąga wniosek, że skoro karta jest polska
    to musi ona być w walucie PLN i PRZEWALUTUJE kwotę z EUR na PLN, w dodatku po bandyckim kursie.
    To samo zrobią bankomaty, zarówno te w Polsce jak i te za granicą.
    Karta do konta walutowego wydana przez polski bank to niestety lipa.
    Chcesz mieć prawdziwą kartę walutową, załóż konto w kraju, gdzie obowiązuje interesująca cię waluta.

  6. Kasia

    Od kilku lat na Węgrzech płacę za pobyt w domu wczasowym kartą kredytową Mastercard (Millenium). Przy płatności kartą ok 4000 zł zaoszczędzam 50-60 zł w porównaniu do wcześniejszego zakupu forintów w kantorze w Polsce i zapłacie gotówką. Podobnie na stacjach benzynowych.
    Bez komentarza.

    • luki

      ja jestem pierwszy raz na wrgrzexh i chciabym z polskiego konta wybrac tutaj walute euro.nie wiem jaki bank jrst najlepszy ,czy wystarczy bankomat?

  7. wietturysta

    Karta walutowa nie sprawdza się np w Wietnamie, gdzie banki nie przewalutowują z obcej waluty na lokalne. Tylko ANZ Bank (2 miasta) i HSBC (5 miast). Przy czym ANZ bierze 40.000 D prowizji ~2$, HSBC 100.000 D prowizji ~5$

  8. Walutowy problem

    Wietturysta możesz proszę wyjaśnić jaki sposób Twoim zdaniem jest najelpszy by wypłacić gotówkę w Wietnamie jeśli mam kartę walutową? Lepiej używać kredytowej w złotówkach?

  9. cóż będzie coraz drożej, banki szukają nowych źródeł przychodu, tabele łatwo zmienić, kursy krzyżowe też nie są mocno atrakcyjne. przed wyjazdem warto dopytać jak transakce są rozliczane. unikniemy niemiłej niespodzianki po powrocie do kraju.

  10. Szkoda, że nie przeczytałam tego wpisu przed ostatnim wyjazdem za granicę… :) No cóż, lepiej późno niż wcale, a człowiek uczy się na błędach. Dzięki za porady!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *