Po Prostu Energia: prześwietlam ofertę alternatywnego sprzedawcy prądu. Ile (i czy) można zaoszczędzić?

Fot. by lezhadob / pixabay

Będzie o prądzie, bo to właśnie koszt energii elektrycznej stanowi jeden z większych wydatków ponoszonych przez polskie gospodarstwa domowe. Mało tego, z każdej strony straszą nas kolejnymi podwyżkami, a więc trudno o lepszą motywację do poszukania oszczędności. Ciekawym sposobem na obniżenie rachunków za prąd jest zmiana sprzedawcy. Taką możliwość mamy już od kilku lat, ale… mało kto z tego korzysta. Z czego to wynika? Może to się po prostu nie opłaca? Postanowiłem to sprawdzić na konkretnym przykładzie i dokładnie prześwietliłem ofertę firmy Po Prostu Energia. Zapraszam do mojej analizy.

Artykuł powstał w ramach współpracy z firmą Po Prostu Energia S.A. Za ten artykuł otrzymuję wynagrodzenie, jednak nie ma to żadnego wpływu na zawartość merytoryczną artykułu.

Jesteśmy wyjątkowo wierni obecnym sprzedawcom energii

Jak podaje Urząd Regulacji Energetyki, w całym 2017 roku na zmianę sprzedawcy prądu zdecydowało się zaledwie 84 tysiące klientów indywidualnych. To bardzo mało, zwłaszcza gdy porównamy się do innych krajów europejskich. W sąsiednich (i znacznie mniejszych) Czechach sprzedawcę zmieniło około 300 tysięcy odbiorców. Ponawiam więc pytanie ze wstępu: dlaczego tak jest?

Mogę się tylko domyślać, że głównym powodem jest niewiedza. Choć media i blogerzy (w tym ja) trąbią na lewo i prawo o tym, że nikt nie jest przyspawany do swojego sprzedawcy prądu, to nadal w naszym społeczeństwie panuje niski poziom świadomości na ten temat. Wielka szkoda, bo chwila fatygi wystarczy, aby rzeczywiście zacząć płacić niższe rachunki za prąd i to bez konieczności wprowadzania metod oszczędzania prądu w sposób drastyczny.

Zakładam również, że ważnym powodem, dla którego tak niewiele osób decyduje się na zmianę sprzedawcy, jest nasza wrodzona nieufność. Wychodzimy z założenia, że to na pewno jakiś „przekręt”, że lepiej nic nie zmieniać, bo potem będą problemy, firma upadnie i nastąpi przerwa w dostawach energii. Doskonale to rozumiem. Podkreślę jednak, że nie należy stawiać znaku równości między sprzedawcą a dostawcą prądu. Tego drugiego nie możemy sobie wybrać, a pierwszego jak najbardziej.

Po Prostu Energia: co warto wiedzieć o tej firmie?

Jest to jeden z działających na polskim rynku tzw. alternatywnych sprzedawców prądu. Nie będę się przesadnie rozpisywać, bo wszystkie potrzebne informacje możecie znaleźć na stronie firmy. Wspomnę tylko, że Po Prostu Energia jest częścią szwajcarskiej grupy Alpiq i od 2017 roku ma licencję na sprzedaż prądu wydaną przez Urząd Regulacji Energetyki.

Firma ma ofertę zarówno dla klientów indywidualnych, jak i dla biznesu. Z uwagi na specyfikę bloga, który jest adresowany do „zwykłego Kowalskiego”, nie zagłębiam się szczegółowo w cenniki dla przedsiębiorców. Po Prostu Energia obiecuje bezproblemowy proces przejścia pod swoje skrzydła, gwarantując załatwienie wszystkich formalności od A do Z, bez ruszania się z fotela. Zarówno zmiana sprzedawcy prądu, podpisanie umowy, jak i późniejsza obsługa, odbywa się całkowicie online, bez konieczności odwiedzania punktów obsługi czekania w kolejkach.

Ile kosztuje prąd od Po Prostu Energia? Sprawdzam!

Oferta dla klientów indywidualnych również składa się z trzech pakietów. Najpierw prześwietlmy opcję Standard. Moją uwagę od razu przykuło to, że umowę można podpisać na 12 miesięcy, co jest bardzo dużym atutem – trudno sobie przecież wyobrazić, aby ktokolwiek rozsądny związał się dziś umową z „egzotycznym” dla siebie sprzedawcą na np. 3 lata (a do niedawna to była norma na polskim rynku). Tutaj spory plus dla Po Prostu Energii.

No dobrze, ale jak to wygląda pod względem cenowym? Firma gwarantuje 0,4539 zł brutto za 1 kWh i jest to kwota stała przez cały okres obowiązywania umowy. Dodatkowo nie będzie naliczana opłata handlowa. Brzmi nieźle, ale postanowiłem to skonfrontować z moim rachunkiem za prąd. Wynika z niego, że lokalny rynkowy gigant sprzedaje mi prąd w cenie 0,31 zł brutto, do której doliczana jest również opłata handlowa w wysokości 7,88 zł netto miesięcznie. Jakby nie liczyć, ten pakiet Po Prostu Energia nie jest dla mnie korzystny, o czym zresztą sam sprzedawca uczciwie informuje po wprowadzeniu danych do jego kalkulatora.

Po Prostu Energia: Standard

Może dalej będzie lepiej? Kolejny pakiet to Dla Oszczędnych. Tutaj również firma oferuje nam umowę na 12 miesięcy z gwarantowaną ceną energii wynoszącą 0,4170 zł brutto za 1 kWh. Do rachunku będzie również doliczona opłata handlowa w wysokości 9,90 zł brutto. Ten pakiet jest przeznaczony wyłącznie dla odbiorców, u których roczne zużycie energii nie przekracza 3 MWh (a więc ja mógłbym z tej propozycji skorzystać – rocznie zużywam ok. 2,4 MWh). Nadal jednak nie jest to dla mnie korzystne rozwiązanie, ponieważ w aktualnie mam taniej.

Po Prostu Energia: Dla oszczędnych

Trzecia opcja to Rodzina Plus 500. Brzmi intrygująco. W tym pakiecie dostajemy gwarantowaną cenę na poziomie 0,4416 zł brutto za 1 kWh, a opłata handlowa wynosi 9,90 zł brutto. Wygląda drogo, ale tutaj firma oferuje klientom tytułowe 500 kWh energii gratis. Aby móc skorzystać z tej oferty, gospodarstwo domowe muszą zamieszkiwać co najmniej 2 osoby. A o co chodzi z tą gratisową energią? Z regulaminu wynika, że sprzedawca zastosuje 100% upustu na cenę energii dla pierwszych 500 kWh odebranych przez klienta w okresie nie dłuższym niż 8 kolejnych miesięcy od rozpoczęcia sprzedaży prądu.

Po Prostu Energia: Rodzina Plus 500

Zakładając więc, że po przejściu do Po Prostu Energia zużyłbym 2400 kWh przez rok, wysokość opłaty za samą energię po upuście wyniosłaby 839,84 zł brutto, czyli kupiłbym prąd w cenie jednostkowej ok. 0,35 zł brutto. No ale to tylko w pierwszym roku – później upust nie będzie już stosowany.

A jak wygląda oferta Po Prostu Energia dla firm? Nie będę się tu rozpisywał o wszystkich dostępnych taryfach, bo jest tego naprawdę ogrom. Dociekliwi znajdą wszystkie informacje w Internecie. Skupię się raczej na ofercie dla tych małych firm, które łapią się do taryfy C11.

Lokalny sprzedawca prądu w moim regionie sprzedaje energię elektryczną w tej taryfie, w cenie 0,4919 zł brutto za 1 kWh, doliczając co miesiąc do rachunku 34,44 zł opłaty handlowej. Przy zużyciu na poziomie 250 kWh/miesiąc (tyle zużywa małe i średnie biuro, bez jakichś maszyn produkcyjnych) daje nam to rachunek na poziomie 292,54 zł za miesiąc, po doliczeniu wszystkich opłat dystrybucyjnych.

A jakie stawki dla firm proponuje Po Prostu Energia? Przy standardowej ofercie z umową na 12 miesięcy, cena za energię czynną wynosi 0,4662 zł brutto, a opłata handlowa to okrągłe 0 złotych. Daje nam to rachunek w kwocie 251,68 zł, co przekłada się na niecałe 500 zł oszczędności w skali roku.

Na stronie z ofertami dla firm znalazłem także pakiety „Ekonomiczna Firma” (tańszy prąd, ale dodatkowa opłata handlowa) i „Pierwsze 1000 na start” (1000 kWh gratis dla nowych firm, ale droższy prąd i dodatkowa opłata handlowa). Polecam przekalkulować ich opłacalność we własnym zakresie.

Zasadnicze pytanie: czy opłaca się przejść do Po Prostu Energia?

Kto dotarł do tego miejsca ten wie, że w moim przypadku taka zmiana byłaby nieopłacalna. Jestem tym szczerze zaskoczony, bo siadając do analizy byłem święcie przekonany, że wynik będzie dokładnie odwrotny. Okazuje się jednak, że mój obecny sprzedawca wcale nie ma aktualnie złej oferty i jest ona wyraźnie tańsza w porównaniu do tego, co proponuje Po Prostu Energia. Sprawa ma się zupełnie inaczej w przypadku firm. W taryfie C11 widać konkretną przewagę cenową oferty Po Prostu Energia.

Moja firma to ja sam, a moje biuro znajduje się w miejscu gdzie aktualnie pracuję, więc oferta dla firm mnie nie dotyczy. W każdym wariancie „dla domu” płaciłbym za prąd znacznie więcej, ale zachęcam, byście sprawdzili to we własnym zakresie. Na stronie Po Prostu Energia znajduje się wygodny kalkulator – wystarczy podstawić dane z ostatniego rachunku i od razu wiadomo, czy gra jest warta świeczki.

Raz jeszcze podkreślę, że stawki, którymi operuję w recenzji, dotyczą wyłącznie cen sprzedaży energii i nie uwzględniają wszystkich opłat dystrybucyjnych, które de facto decydują o wysokości rachunku za prąd.

Są wśród nas osoby, które zmieniły sprzedawcę prądu? Jesteście zadowoleni, dużo zaoszczędziliście? A może dopiero planujecie ten krok? Zapraszam do komentowania!

13 komentarzy

  1. Nie dalej niż rok temu weryfikowałem oferty alternatywnych sprzedawców i generalnie również doszedłem do wniosku że nie jest to dla mnie opłacalne. Z tego co pamiętam jedynie dwóch sprzedawców proponowało niższą cenę niż ta którą mam obecnie, a poczytanie na ich temat opinii w internecie skutecznie zniechęciło mnie do tematu zmiany sprzedawcy energii.
    Dodatkowo jak dla mnie dość niejasne oferty, ukryte opłaty, podział na dostawcę/sprzedawcę i tak jak pisałeś – strach przed ewentualnymi problemami w dostawie lub błędami na fakturach (co może skutkować tym że realnie zapłacimy więcej niż dotychczas) i mamy odpowiedź dlaczego tak mało gospodarstw decyduje się na taką zmianę

  2. Ems

    Są 3 powody do nie zmieniania dostawcy/sprzedawcy/dystrybutora czy kogokolwiek innego, kto wystawia mi FV za prąd:
    – po pierwsze opinie o tych, którzy oferują rzeczywiście konkurencyjne stawki. Poczytać i po prostu włos się na głowie jeży.
    – po drugie mała opłacalność zmiany na tych, którzy są tańsi, ale mają też pozytywną opinię. Nie chce mi się szarpać z papierologią za jakieś 3-5%, czyli maks. 15 PLN na 2 miesiące / 90 PLN rok
    – po trzecie konstrukcje ofert: masz taniej ale raz, że podpisujesz umowę na 5 lat, dwa masz taniej, ale w sumie tylko w pierwszym roku, w drugim prawie wcale, w trzecim tyle samo, a w 4 i 5 masz drożej niż obecnie. Sumarycznie niby wychodzi taniej za całe 5 lat w porównaniu do dotychczasowego dostawcy, ale – patrz pkt 2 – niewiele taniej. A jak się zapomnisz i nie zmienisz umowy, to w 6 i 7 roku stracisz na całej imprezie.

    Także serdecznie dziękuję. Już 2 razy się przymierzałem do tematu i za każdym razem punkt 1 hamował 90% rozpędu przedsięwzięcia, punkt 3 kolejnych 8%, a punkt 2 już nie pozostawiał szansy dla pozostałych 2% i temat hamował do zera.

  3. marta

    3-5% dla firmy to często mase kasy. Kiedy w moim lokalu place co miesiąc ponad 8 tys za prad, to 400 co miesiac piechota nie chodzi. Pewnie ze gdy mowa o 90 zl na rok, to moze nie masz motywacji.A juz pisanie ze sa umowy na 5 lat to smieszne, bo kto normalny podpisuje umowe na 5 lat.Po co? Na telefon tez podpisujesz na 5 lat, albo na Internet. Jak bierzesz umowe na rok czy dwa lata, to ryzyko jest niewielkie- trzeba tylko czytac ze zrozumieniem co jest napisane w umowie, a z tym ma wiele osob problem i pozniej narzeka ze placi wiecej.

    • Ems

      To może ja zapytam tak – kto normalny proponuje umowy na 3 a nawet 5 lat? Odpowiedź: niektórzy sprzedawcy prądu – a przynajmniej robili to wtedy, kiedy interesował mnie temat zmiany. Tak jak stwierdziłem – nie miałem ochoty na taką umowę, po przeczytaniu własnie jakie są jej warunki więc jej nie podpisałem i nigdy nie zmieniłem dostawcy.

  4. Ostatnio zmieniłem firmę Enea – sprzedawcę prądu, która *kompleksowo* naliczała mi ok. 0,5 zł/KWh oraz odczyty „szacunkowe” z kosmosu, rachunki typu 90-130 zł i niedopłaty typu 500 zł/kwartał na PGNIG, który daje 0,29zł/KWh i rachunek miesięczny na poziomie 45 zł oraz każdorazowo po moim odczycie fakturę na tę kwotę. Jest to szczególnie istotne dla osób wynajmujących mieszkania, żeby koszty prądu nie odstraszyły najemców, a jednocześnie, żeby na bieżąco mogli regulować opłaty rzeczywiste. W moim przypadku bardzo się to opłaciło bo przede wszystkim mam spokój. Pozbyłem się paskudnej firmy okradającej mnie każdego miesiąca przez nierzetelne naliczanie stanu licznika liczenie do salda faktur prognozowych za 6 miesięcy w przód…

  5. Urząd Regulacji Energetyki udostępnia kalkulator energii elektrycznej, który pomaga podjąć lepsze decyzje przy zmianie dostawcy prądu. Kalkulator dostępny jest pod adresem: https://ure.gov.pl/ftp/ure-kalkulator/ure/formularz_kalkulator_html.php.

    Wynajmuję mieszkanie, więc mam dostawcę narzuconego, dlatego mniejsze rachunki to u mnie program oszczędzania energii. Czy jednak mając swobodę wyboru skorzystałbym z innego dostawcy? Jedna z ofert ze szczytu wykazu URE jaką mógłbym być zainteresowany, pokazała mi oszczędności na poziomie 160 zł rocznie. Dla mnie to nie jest dużo, szczególnie, że więcej „wyciągnę” z mądrego zużycia. Umowa na 36 miesięcy też nie jest czymś, co mnie zachwyca. I teraz gdybym miał prześledzić kilka takich ofert i wybrać najlepszą dla siebie (czyli zapoznał się też ze wszystkimi dokumentami, jakie należy podpisać), to chyba bym zrezygnował. I to nie chodzi o przywiązanie do firmy, tylko o czas, jaki należy zainwestować w (chciałoby się) dobry wybór.

    Raczej zastanowiłbym się nad zmianą taryfy z G11 (całodobowa) na G12 (strefowa). Zrobiłem takie wyliczenie. Dla obecnego dostawcy oszczędność przy moim rocznym zużyciu energii na poziomie 2400 kWh wyniosłaby około 100 zł, gdybym zmienił taryfę na G12.

      • Ja trochę rozumiem takie podejście – 100 zł praktycznie za darmo – zmiana taryfy nic nie kosztuje i jest względnie bezpieczna i szybka, a z drugiej strony 160 zł za przeczytanie wielu umów, przeanalizowanie treści, pewnie trochę papierologii i jakieś ryzyko że pojawią się problemy.

  6. andre

    Tak, gdyby wpis mówił, że szkoda mi czasu na prześwietlanie, ale tutaj już ta energia została zużyta, więc szkoda tej energii, skoro 100-160 zł jednak robi różnicę. Zgadzam się jednak w pełni, że zmiana na 3 lata, to za duże ryzyko dla takich pieniędzy, na rok mogę się zastanowić.

  7. W tym momencie moje rozważania są czysto teoretyczne, bo wynajmuję mieszkanie i zdaję się na to, co „narzuca” właściciel, który nie ma ochoty na zmianę.

    Te 60 zł różnicy w rozbiciu na rok to 5 zł miesięcznie. Pięć złotych mam szansę zaoszczędzić na wiele innych sposobów.

    I to, co pisze FFT też jest ważne: za 60 zł rocznej różnicy w oszczędności mam spędzić nie wiem ile czasu nad analizą umów i szukaniem kruczków? Jeśli nawet wezmę tylko trzy firmy do porównania, to ile trzeba przeznaczyć na każdą, żeby to dobrze zrobić? OK, jeśli to umowy zawierane na odległość, to mogę od niej odstąpić w ciągu 14 dni, ale to nie rozwiązuje problemu, że trafić nie zawsze można najlepiej.

    Natomiast energia włożona w obliczenia i analizę? Znam serwis URE od pewnego czasu. Z racji braku wpływu na wybór mojego dostawcy, nie siedziałem nad głębszymi analizami. To, co zrobiłem na potrzeby szacunków związanych z taryfą G11 i G12 zajęło mi kilka minut.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *