Fot. ZF

Grzejniki czy ogrzewanie podłogowe: Co się bardziej opłaca?

Długo zbierałem się do napisania tego wpisu. Wiem, jakie wojny potrafią się toczyć w Internecie (również na moim blogu) pod artykułami traktującymi o wyższości jednych nośników energii nad drugimi czy konkretnych systemów grzewczych nad innymi. Zaryzykuję. W polskich warunkach klimatycznych musimy korzystać z ogrzewania. Osoby budujące czy remontujące dom zwykle wybierają między dwoma najpopularniejszymi rozwiązaniami: grzejnikami lub ogrzewaniem podłogowym. Które z nich się bardziej opłaca? Postanowiłem to sprawdzić – również pod kątem czysto użytkowym.

Grzejniki czy ogrzewanie podłogowe: Na czym polega różnica?

Sam korzystam z grzejników i idea ogrzewania podłogowego zawsze była dla mnie dość mglista. Do czasu, aż miałem przyjemność gościć w domu, w którym zastosowano właśnie taki system grzewczy. Pierwsze wrażenie: bajka. Dobrowolnie zrezygnowałem z kapci, bo tak przyjemnie było czuć ciepło pod stopami – i to pomimo stąpania po płytkach. Dlaczego nie czuję takiego komfortu przy grzejnikach?

Wszystko przez różnicę w emisji ciepła. W przypadku grzejników mówimy o konwekcji – jest to ruch ogrzanego powietrza, które następnie krąży po pomieszczeniu. Ogrzewanie podłogowe działa inaczej. Tutaj mamy do czynienia z oddawaniem ciepła przez promieniowanie. Ogrzane powietrze „wędruje” od dołu, dzięki czemu rozkład temperatury jest pionowy. W efekcie przy stopach panuje temperatura 21 czy 22 stopni Celsjusza, a przy głowie wyraźnie niższa. Nasz organizm lepiej reaguje na taką sytuację – jest nam po prostu cieplej.

Zalety ogrzewania podłogowego

O głównej zalecie wspomniałem w poprzednim akapicie. Na tym jednak plusy ogrzewania podłogowego się nie kończą. Na pewno trzeba wspomnieć o estetyce. Osobiście widok grzejników mi nie przeszkadza, ale niektórzy zdecydowanie woleliby się ich pozbyć. Brak kaloryferów w newralgicznych punktach pomieszczenia daje również większe możliwości aranżacyjne.

Kolejną zaletą podłogówki jest to, że nagrzana posadzka znacznie dłużej utrzymuje wysoką temperaturę, a więc także dłużej ją oddaje. Nie ma zatem efektu, który znają wszyscy posiadacze kaloryferów: po zakręceniu głowic czy wyłączeniu się pieca w pomieszczeniu nie robi się nagle chłodno.

Podłogówka to także znacznie lepsze rozwiązanie dla alergików. Ogrzewanie przez promieniowanie powoduje mniejszy ruch powietrza, które przecież przenosi wszelkie alergeny. Sam mam alergię na roztocza i w domu z ogrzewaniem podłogowym czułem się naprawdę dobrze.

Wady ogrzewania podłogowego

Dla większości osób poważną wadą jest wyższy koszt wykonania systemu grzewczego opartego na podłogówce – rozwinę to w dalszej części wpisu. Teraz natomiast wspomnę o – moim zdaniem – jednym z największych problemów, mianowicie ograniczeniach w zakresie wykończenia podłogi.

Oczywiście mitem jest twierdzenie, że przy takim ogrzewaniu trzeba wybrać płytki. Mogą to być także panele czy wykładzina, ale trzeba sięgnąć po ich specjalne wersje, które nie będą blokować przepływu ciepłego powietrza. Takie materiały są oczywiście odpowiednio droższe. Z kolei fani tradycyjnego parkietu będą mieli problem – przy podłogówce to po prostu odpada.

Ranking najlepszych: Luty 2018

Najlepsze lokaty, konta i oferty - luty 2018

Zalety grzejników

Tak, grzejniki mają swoje zalety, a największą jest duża swoboda w zakresie regulowania temperatury. Jest mi za gorąco? Po prostu skręcam głowicę. Robi się chłodno? Wykonuję odwrotny ruch. Co więcej, w ramach jednego mieszkania czy domu można dowolnie ustalić różne temperatury dla poszczególnych pomieszczeń, w zależności od preferencji mieszkańców. Przy podłogówce jest to o wiele trudniejsze.

Grzejniki charakteryzują się także tzw. małą bezwładnością. Oznacza to, że szybko podnoszą temperaturę w pomieszczeniu. Jest to korzystne w sytuacji, gdy np. wracamy do domu po dłuższej nieobecności, a ogrzewanie było wyłączone. Podłogówka nagrzewa się znacznie dłużej.

Grzejniki w żaden sposób nie ograniczają też wyboru materiału do wykończenia podłogi. Umożliwiają również wybór dowolnych mebli czy dywanów – nie trzeba się martwić zbytnim przysłonięciem posadzki.

Wady grzejników

Jak już wspomniałem, konwekcja jest mniej korzystnym sposobem emisji ciepła. Dlatego w domach i mieszkaniach z grzejnikami często marzną nam stopy. Z tego też powodu niezbędne jest utrzymywanie nieco wyższej temperatury niż przy ogrzewaniu podłogowym, co z kolei przekłada się na wyższy koszt ogrzewania.

Grzejniki powodują zwiększony ruch powietrza, co nie jest korzystne dla alergików. W sezonie grzewczym w mieszkaniu szybciej osiada kurz, szczególnie na meblach i tapicerce.

Wreszcie: estetyka. To oczywiście rzecz gustu, ale rozumiem opinie wielu osób, którym grzejniki po prostu się nie podobają. Ciężko też cokolwiek zrobić z tym fantem, bo zasłonięcie kaloryfera nie wchodzi w grę – spowodowałoby to znaczne obniżenie skuteczności ogrzewania.

Grzejniki czy ogrzewanie podłogowe: Co wybrać? Co się bardziej opłaca?

Bezapelacyjnie podłogówka. Dlaczego? Ponieważ ten system umożliwia nam utrzymywanie nieco niższej temperatury w domu, bez spadku komfortu. Konsultowałem to z właścicielem domu wyposażonego w ogrzewanie podłogowe. Stwierdził, że po przeprowadzce z mieszkania z grzejnikami obniżył stałą temperaturę z 23 do 22 stopni Celsjusza i nie wiązały się z tym żadne niedogodności.

Warto natomiast wiedzieć, że obniżenie temperatury tylko o 1 stopień Celsjusza, przekłada się na 5-6% zmniejszenie zużycia energii. Znajomy ogrzewa dom pompą ciepła. Jego miesięczny rachunek za prąd w sezonie grzewczym (za samo ogrzewanie) opiewa na około 350 złotych. Gdyby podniósł temperaturę o 1 stopień, to miesięcznie musiałby dopłacić około 17-21 złotych. Wniosek jest prosty: roczne oszczędności z tytułu użytkowania ogrzewania podłogowego sięgają w tym przypadku nawet 250 złotych.

Zdaję sobie natomiast sprawę, że u osób korzystających z kotła węglowego czy na drewno, te różnice mogą być marginalne. Pamiętajmy też, że ogrzewanie podłogowe jest typowym systemem niskotemperaturowym, co oznacza, że woda w obiegu nie powinna mieć temperatury wyższej niż 50-55 stopni – w przypadku kotła na paliwo stałe jest to trudne do osiągnięcia.

Ile kosztuje instalacja ogrzewania podłogowego?

Podkreślam, że skupiam się na ogrzewaniu wodnym, nie elektrycznym. Do wykonania instalacji potrzebna jest przede wszystkim rura typu Pex (markowa kosztuje około 2,5 złotego za metr bieżący – tych metrów może być nawet kilkaset), izolacja termiczna (najczęściej styropian) oraz folia polietylenowa. Do tego niezbędne jest wykonanie posadzki anhydrytowej, która znacznie lepiej przewodzi ciepło, ale jest też droższa niż betonowa.

Jak to wygląda cenowo? Rozrzut jest spory. Mam kuzyna hydraulika, który wykonuje kompleksowo instalacje ogrzewania podłogowego w cenie 120 złotych za metr kwadratowy (materiał dobrej klasy + robocizna). Najdroższe są takie elementy, jak rozdzielacze oraz ewentualna automatyka z mieszaczem – stosowana w przypadku łączenia podłogówki z grzejnikami. W przypadku domu o powierzchni 100 metrów kwadratowych koszt wykonania ogrzewania podłogowego wyniesie zatem minimum 12000 złotych.

Ile kosztują grzejniki?

Tutaj wszystko zależy od tego, na jakie grzejniki się zdecydujemy, jaka będzie ich wielkość oraz liczba. W Polsce najpopularniejsze są kaloryfery płytowe o wysokości 60 cm. Do pomieszczenia o powierzchni 12 metrów kwadratowych (dobrze zaizolowany dom) wystarczy jeden grzejnik w rozmiarze 600×1200, który będzie kosztować około 350 złotych (markowy produkt, nie z marketu). Do tego trzeba doliczyć głowicę (około 40 złotych) oraz zawór przyłączeniowy (około 50 złotych).

Po konsultacji z kuzynem wiem, że do standardowego domu o powierzchni 100 metrów kwadratowych trzeba kupić przynajmniej 10 grzejników + grzejnik łazienkowy (przyjmijmy cenę 300 złotych). Koszt samego materiału wyniesie więc około 4700 złotych. Do tego doliczamy rury Pex, rozdzielacz i robociznę – montaż jednego punktu (czyli grzejnika) to 120 złotych. Optymistycznie zakładając, koszt wykonania ogrzewania grzejnikowego będzie więc o 40% niższy niż podłogówki.

Podsumowanie: Grzejniki czy podłogówka?

Z czysto finansowego punktu widzenia ogrzewanie grzejnikowe jest bardziej opłacalne. Jego wykonanie kosztuje o wiele mniej, a roczne oszczędności na energii przy podłogówce pokryją tę różnicę dopiero po wielu latach. Jeśli jednak bierzemy pod uwagę przede wszystkim komfort mieszkańców, a cena jest na drugim miejscu, ogrzewanie podłogowe zdecydowanie dystansuje kaloryfery.

Pora na dyskusję. Zadam proste pytanie: co wybieracie? A może już wybraliście i chcecie się podzielić własnymi spostrzeżeniami?

8 komentarzy

  1. Kuba

    Fajne porównanie. O ogrzewaniu podłogowym myślę za każdym razem gdy akurat stanę na płytce pod która jest rura idąca do grzejnika w łazience :) może w następnym domu.

    Jedna uwaga do samego wstępu. Trochę mylisz pojęcia dotyczące wymiany ciepła. Ogrzewanie podłogowe nie wykorzystuje promieniowania. Są 3 rodzaje wymiany ciepła, konwekcja, przewodzenie (kondukcja) i promieniowanie. To ostatnie mimo, że w teorii występuje wszędzie, to w praktycie dotyczy tylko bardzo wysokich temperatur (Słońce, rozżarzony metal). W ogrzewaniu podłogowym rury pod podłogą ogrzewają płytki (przez przewodzenie), które następnie ogrzewają pomieszczenie (konwekcja).

  2. Stan13a

    Podłodówka jest tańsza w eksploatacji od grzejników.A koszty ogrzewania to największy wydatek w domu jednorodzinnym. Przyszłością moim zdaniem jest ogrzewanie ścienne / ale nie wodne/. Są to rurki wypełnione gazem który szybko absorbuje ciepło i je oddaje. W POLSCE jest to znane / szczególnie na południu Polski/. Uczucie ciepła w pomieszczeniu z ogrzewaniem ściennym przy 20 st.C jest takie jak przy innym ogrzewanie gdy w pomieszczeniu jest 22 st. C.

  3. Piotr

    Fajny artykuł, brakuje jeszcze info na temat źródła ciepła – przy podłogówce możemy zejść z temperaturą zasilania naprawdę nisko co daje dodatkowe oszczędności w zużyciu gazu jeżeli źródłem ciepła jest np. gazowy kocioł kondensacyjny.
    Aha, no i z tymi parkietami to nie do końca prawda, sam mam w domu już kilkanaście lat i nie mam z nimi problemu. Tak jak z dobrze wysuszonym drewnem układanym na ogrzewaniu podłogowym.
    Pozdrawiam

    • Dokładnie. Z tego co się orientuję to przy podłogówce wodę ogrzewa się do 40C a przy kaloryferach aż do 70C. Nie dam głowy za dokładne liczby ale różnica jest drastyczna i wydaje mi się że oszczędności na eksploatacji spłacą inwestycję w podłogówkę bardzo szybko.

  4. Przemo

    Mam ogrzewanie podłogowe w całym piętrowym domu i nie zamienił bym na grzejniki w życiu.
    Zasilanie piecem gazowym kondensacyjnym.
    Podłogi kafle oraz drewno, nie ma najmniejszych problemów.

  5. Ewelina

    Cóż, ja nie miałam wyboru. Niecałe pół roku temu odebrałam mieszkanie od dewelopera. Mieszkam w nim od 3 miesięcy. Ogrzewanie mam grzejnikowe, z miejskiej elektrociepłowni. W mieszkaniu utrzymuję temperaturę na poziomie 20,5 – 21 stopni C. Jeszcze nie wiem, jak na tym wyjdę finansowo. Mam nadzieję, że jednak taniej, niż w moim poprzednim mieszkaniu w bloku z wielkiej płyty. Zobaczymy.

    Ale a propos kosztów, to może Drogi Mateuszu zrobiłbyś takie nietypowe porównanie metod i sposobu naliczania kosztów ogrzewania? Bo to mnie zdecydowanie bardziej interesuje. Na starym mieszkaniu, jeszcze z 8-10 lat temu, miałam rozliczanie ryczałtowe – jeden licznik ciepła na cały budynek i dwa razy do roku odczyt i dzielenie zużycia na poszczególnych mieszkańców. Powiecie niesprawiedliwe… Jednakże znacznie lepiej na tym wychodziłam (a raczej wtedy to moi rodzice) finansowo, niż kiedy spółdzielnia postanowiła założyć tzw. podzielniki ciepła. Skręcasz grzejnik, żeby mniej ciepła pobierał, a i tak płacisz krocie (więcej niż przy ryczałcie) – podobno dlatego, że jakiś czujnik wyczuwa, że w sąsiednim mieszkaniu, z którym masz połączenie rurami, jest grzejnik wyłączony i ten Twój nadrabia, żeby tam nie było za zimno. Ile w tym prawdy, to nie wiem, ale prawda jest taka, że podzielniki generowały znacznie większe koszty, niż ten niby niesprawiedliwy ryczałt. Teraz mam zwyczajny licznik ciepła. Odkręcam ogrzewanie wtedy, kiedy chcę, a bezpośrednią temperaturę reguluję na samym grzejniku odpowiednim zaworem. Z żadnym innym mieszkaniem połączona nie jestem. Mam w mieszkaniu „skrzynkę” z przyłączem ogrzewania, skąd są rury do poszczególnych pokojów rozprowadzone. Czekam na rozliczenie, bo naprawdę jestem ciekawa, jak na tym wyjdę. Dodam, że przeprowadziłam się do mieszkania o 22m2 większego od poprzedniego…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *