Fot. CC by Peter Werkman / Flickr.com

Inwestycje w sztukę, wino, whisky i metale szlachetne. Jak wyglądają inwestycje alternatywne?

Inwestowanie to trudna sztuka, szczególnie dla osób, które boją się ryzyka. Inwestycje zaliczane do grona bezpiecznych zwykle oferują słabą stopę zwrotu. Te, na których można się solidnie wzbogacić, mogą natomiast okazać się największymi błędami życia. W dzisiejszym wpisie przyjrzę się tematowi, który od dawna bardzo mnie interesuje, mianowicie inwestycjom alternatywnym, czyli niezwiązanym z rynkami finansowymi. Część z nich to propozycje dla ekscentryków, dlatego z góry ostrzegam, że nie będzie to poradnik inwestora, ale przybliżenie Wam różnych możliwości. Zapraszam.

Inwestowanie w metale szlachetne

Oczywiście pierwszym skojarzeniem jest złoto, które zdaniem wielu stanowi jedną z najbezpieczniejszych inwestycji. Ten temat obszernie opisałem w artykule o inwestycji w złoto, dlatego zachęcam Cię do lektury.

Poza złotem można inwestować także w inne metale szlachetne, jednak trzeba wiedzieć, które z nich dają potencjalnie największą stopę zwrotu. Po krótkiej analizie w przedbiegach odrzuciłbym srebro. Jest to metal względnie tani, w dodatku wydobywany głównie przy okazji wydobycia rud innych metali, czyli miedzi i cynku. Poza tym srebro jest w całej Unii Europejskiej obłożone 23% podatkiem VAT, a więc zarobić jest na nim naprawdę ciężko.

Może w takim razie platyna? Główną zaletą tego metalu jest jego unikalność – wydobycie platyny na świecie jest skromne, przez co metal ten osiąga bardzo wysoką cenę rynkową. Niestety, inwestycja w platynę jest przeznaczona raczej dla dużych graczy, ponieważ już na wejściu trzeba wydać sporo pieniędzy na zakup i cierpliwie czekać na wzrosty cen.

Warto jeszcze wspomnieć o palladzie, a więc kolejnym bardzo rzadkim i przez to poszukiwanym metalu szlachetnym. Być może słyszałeś o nim, jeśli kiedykolwiek wymieniałeś katalizator w swoim samochodzie. Ten element jest cenny również dlatego, że znajduje się w nim niewielka ilość palladu. Pallad w celach inwestycyjnych można nabywać w sztabkach i w monetach. Specjaliści wskazują jednak na poważne ryzyko, jakim jest dość słaba płynność inwestycyjna tego metalu – oznacza to, że trudno jest go spieniężyć.

Inwestowanie w wino

Teraz coś dla wspomnianych we wstępie ekscentryków. Wino od wielu lat jest traktowane jako znakomity środek inwestycyjny, na co wpływ ma przede wszystkim fakt, że ten szlachetny trunek praktycznie tylko drożeje z wiekiem. Oczywiście mówimy tutaj o winach odpowiedniej jakości, które już w momencie zakupu są bardzo, bardzo drogie. Dlatego jest to propozycja wyłącznie dla osób posiadających spory kapitał początkowy, a w dodatku mających jakieś pojęcie na temat win.

Jak handluje się winem? Najlepsze trunki z reguły sprzedają się na prywatnych aukcjach – trafiają na nie unikaty, czyli wina, które zostały wyprodukowane w limitowanych seriach, a na rynku zostało już tylko kilka czy kilkanaście butelek. Poza tym funkcjonują giełdy winiarskie. Najbardziej znana jest platforma inwestycyjna London International Vintage Exchange. Inwestorzy zaglądają na nią, aby poznać aktualne notowania cen konkretnych trunków. Odwiedziłem stronę platformy i znalazłem kilka interesujących przykładów.

Wino marki Haut Brion (Bordeaux) z 2005 roku w dniu premiery kosztowało nieco ponad 2000 funtów za butelkę. Już w 2007 roku cena wynosiła 4000 funtów, w 2008 i 2009, czyli w samym środku kryzysu finansowego, za butelkę trzeba było zapłacić już ponad 8000 funtów. To dowód na to, że inwestycje alternatywne zyskują na znaczeniu w momencie, gdy dochodzi do zawirowań na rynkach finansowych.

Ranking najlepszych: Grudzień 2017

Najlepsze lokaty, konta i oferty - grudzień 2017

Warto wiedzieć: Wartość inwestycyjną mają praktycznie tylko wina francuskie, najlepiej z regionu Bordeaux, które posiadają certyfikat Premiers Crus i Institut National des Appellations d’Origine.

Wino inwestycyjne można kupić bezpośrednio u producenta i zlecić mu przechowywanie trunku w optymalnych warunkach. Jednak najpopularniejsze jest korzystanie z usług firm specjalizujących się w obrocie winami, które umożliwiają wykupienie „pakietu” inwestycyjnego (kwota wejścia od kilku tysięcy złotych) i także dbają o to, aby zakupione wina były odpowiednio przechowywane. Inwestor może dokonywać zmian w swoim portfelu, zlecać sprzedaż lub zakup trunków – zupełnie jak w przypadku grania na normalnej giełdzie.

Inwestowanie w whisky

Każdy fan whisky dobrze wie, że jest to trunek szlachetny i kosztowny. Najlepsze roczniki z cenionych destylarni osiągają zawrotne ceny na aukcjach, a w ostatnich latach wzrost wartości whisky jest wręcz piorunujący. Mamy tutaj do czynienia z analogiczną sytuacją, jak w przypadku wina. Inwestorzy zaczęli szaleńczo budować swoje alternatywne aktywa w obliczu kryzysu finansowego. Efekt? Najważniejszy indeks rynku whisky, czyli Investment Grade Scotch 1000 (śledzi ceny 1000 butelek alkoholu o największym potencjalne inwestycyjnym) w ciągu tylko 3 lat zyskał ponad 100%. Jeszcze lepiej poszło indeksowi IGS 100 (śledzi ceny zaledwie 100 butelek), który wzrósł o ponad 400%.

Warto wiedzieć: Najbardziej poszukiwane, a przez to najdroższe, są whisky single malt, których jest także najmniej – stanowią one około 0,2% światowej produkcji tego alkoholu.

Aby zacząć inwestować w whisky wystarczy mieć… sporo gotówki. Najwygodniejszą opcją jest skorzystanie z pomocy prywatnej firmy, która poprowadzi portfel inwestycyjny klienta w oparciu o notowania World Whisky Index. Kwota wejścia to około 20-25 tysięcy złotych, a zalecany minimalny okres inwestycji wynosi 3-5 lat.

Ciekawostka: Najwyższą cenę aukcyjną w historii osiągnęła butelka whisky marki Macallan M, która została sprzedana za 630.000 dolarów.

Może inwestycja w sztukę?

Inwestowanie w sztukę to świetny sposób na lokowanie kapitału, nie tylko dla estetów i kolekcjonerów. Oczywiście jest mnóstwo przykładów obrazów czy rzeźb, które po wielu latach sprzedawały się za zawrotne kwoty. Jest to jednak po trosze kwestia szczęścia, a po trosze znajomości „branży”. Na sztuce trzeba się po prostu znać.

Jak wyglądają takie inwestycje? Generalnie są trzy drogi.

  1. Można po prostu kupować dzieła sztuki na wolnym rynku, które stworzyli uznani już artyści – trzeba w to sporo zainwestować, ale stopa zwrotu jest niemal pewna.
  2. Można także inwestować w dzieła młodych, nieznanych szerzej artystów licząc na to, że za kilka lat stanie się o nich głośno. To dobra opcja dla osób dysponujących ograniczonym budżetem, ponieważ w Polsce regularnie organizowane są aukcje, na których można kupić obrazy za kilkaset złotych.
  3. Trzecia opcja to kupowanie dzieł sztuki kierując się własnym gustem i wiedzą z tego zakresu. Jest to popularne rozwiązanie wśród kolekcjonerów, dla których ewentualny zysk ma drugorzędne znaczenie.

Inwestowanie w sztukę to bardzo trudne zagadnienie, dlatego ta kategoria inwestycji alternatywnych nie cieszy się w naszym kraju szerszym zainteresowaniem – istnieje bowiem zbyt duże ryzyko nabycia czegoś, co później okazuje się być tylko niewiele wartym bohomazem.

Numizmaty, znaczki, samochody… lista jest długa

Opisałem tylko kilka inwestycji alternatywnych, ale opcji jest oczywiście o wiele więcej. Warto również wymienić inwestowanie w:

  • Numizmaty
  • Zabytkowe samochody
  • Biżuterię i kamienie szlachetne (szczególnie w diamenty)
  • Znaczki

Bez względu na wybór inwestycji alternatywnej trzeba sobie zdać sprawę z jednej ważnej kwestii: to nie jest opcja dla każdego. Owszem, można wybrać cokolwiek i powierzyć zarządzanie swoim portfelem inwestycyjnym firmie czy bankowi oferującemu usługę private banking, ale to kosztuje i nieco odbiera przyjemność z samodzielnego zarządzania inwestycją.

Z drugiej strony „bawienie się” w to we własnym zakresie wymaga posiadania ogromnej wiedzy, a do tego żyłki hazardzisty. Inwestycje alternatywne polecam więc pasjonatom i osobom, które zgromadziły na tyle duży kapitał, że ewentualna strata nie będzie stanowić dla nich problemu.

Interesowaliście się kiedyś zagadnieniem inwestycji alternatywnych? Może już inwestujecie w coś, co znalazło się się w moim wpisie? Sądzicie, że to dobra opcja dla prywatnych inwestorów? Komentujcie!

12 komentarzy

  1. jakieś 3 lata temu interesowałem się alternatywnymi inwestycjami i zauważyłem jeden mianownik. Otóż dużo z tych rzeczy można dosyć łatwo nabyć, tylko potem niewiadomo jak to sprzedać z zyskiem. Oczywiście jak się podrąży temat to pewnie znajdzie się jakieś miejsca w sieci gdzie ludzie to kupują, ale obawiam się, że jak ktoś liczy na prosty zysk, niczym na lokacie, to się przejedzie.
    Mnie to zniechęciło i odstawiłem temat, ale jeśli ktoś ma na tym polu doświadczenie lub sukcesy to proszę o wypowiedź, może zacząłem od złej strony.

    Pomimo wszystko chętnie poznam jeszcze bliżej ten temat, a jakby się pojawił post z dokładnymi instrukcjami jak kupić i sprzedać któreś z wymienionych aktywów to byłoby super, bo tak na prawdę strategia wyjścia z tych inwestycji to chyba największa bariera mentalna dla początkujących inwestorów.

  2. MK

    Mi się jednak wydaje, że aby inwestować na rynkach alternatywnych, trzeba mieć o nich dużą wiedzę. Żeby mieć pewność zarobku, trzeba być specjalistą w danej dziedzinie. Jeśli ktoś to kocha, ma z tego przyjemność i posiada odpowiednią wiedzę, może przy okazji zarobić. Pchać się w wina czy obrazy tylko dla pieniędzy, to chyba marny pomysł.

    • Zgadzam się, inwestowanie w takie towary jest obarczone dużym ryzykiem. Oczywiście można zarobić ale tylko znawcy potrafią z tego kasę zrobić reszta zarabia sprzedając to :)

  3. Fastlane

    Można kupować klocki Lego. Sam mam kilka zestawów kupionych za 500-1000zl. Te które są już niedostępne są o wiele więcej warte.

    Tylko co z tego skoro nikt mi tego tak od ręki nie kupi w Polsce.

    • czyli to samo co ja pisałem wyżej, wcześniej. Jest sporo takich opcji, ale jak to później upłynnić.. słyszałem, że można płyty winylowe kupować, ale takie rzadkie wczesne wydania, lub egzemplarze z autografem, ale ta sama sytuacja jak u Ciebie, w Polsce małe szanse na szybki zysk jeśli w ogóle. Można to przenosić na inne płaszczyzny, ostatnio oglądałem program jak jakiś Pan zbierał oryginalne wydania książek z XVI.
      Nie jestem pewien jak to fachowo się nazywa, ale w przypadku obrazów, książek, płyt czy innych przedmiotów kolekcjonerskich, ich wartość nie jest inwestycyjna, a umowna, mają raczej bardziej wartość sentymentalną niż rynkową, bo w wielu sytuacjach może nie być zwyczajnie zbytu na naszym rynku na takie dobro.

      Mój kolega wymyślił starodawne/retro samochody jako formę takiej alternatywnej inwestycji. Ciekawy pomysł i w sumie więcej opcji zysku, bo jeśli dobrze się zakręcić to może by ktoś chciał wynająć takie auto na wesele, do jakiegoś filmu, sesji zdjęciowej lub po prostu organizować wycieczki po mieście dla turystów jeśli ktoś mieszka gdzieś gdzie jest starówka.
      Wiadomo, koszty utrzymania ubezpieczenia, a przede wszystkim odrestaurowania takiego auta są ogromne. Z drugiej strony na koniec gdybyśmy chcieli sprzedać takie cudo to jestem przekonany, że o wiele szybciej trafi się jakiś fan motoryzacji z kasą lub biznesmen, który lubi takie błyskotki niż ktoś skłonny wydać np. 5-10tys na butelkę wina.

  4. Bardzo fajnie napisany artykuł. Właściwie, jakoś nie widzę inwestycji w wino czy whisky, ale jest to pewne alternatywne rozwiązanie. Nie wiem jak to może się sprawdzić, ale jestem ciekawy i gotów pośledzić ten rynek.

  5. BJK

    Generalnie artykuł bardzo fajny, jednak parę uwag mam ;)
    Zacznę od metali szlachetnych: fizyczna ich forma to nie jest rodzaj inwestycji mający dać stopę zwrotu tylko zabezpieczenie majątku przed inflacją i/lub krachem gospodarczym. Do inwestowania celem osiągnięcia stopy zwrotu dużo lepsze są różnego rodzaju kontrakty dostępne na GPW czy u brokerów forexowych. Wtedy koszty spadają do zera, a spread między ceną kupna a sprzedaży nie „zeżre” nam większości zysku.
    Pozostałe rodzaje inwestycji wymagają wysokiej specjalizacji (prócz typowego kolekcjonerstwa, ale o tym za chwilę) oraz zaznajomienia się z tematem spieniężenia jej w późniejszym terminie. Efektem może być zapoznanie się z ofertą i prowizjami domów aukcyjnych.
    W przypadku kolekcjonerstwa to może to być naturalny rozwój naszego hobby. I wtedy naszym rynkiem zbytu są inni kolekcjonerzy. Bardzo możliwe, że gdy sięgniemy po ponad czasowe kolekcje (a nie np Pokemony) to będziemy w stanie w przyszłości sprzedać je z zyskiem.
    Sporo miejsca inwestycjom alternatywnym poświęciłem na swoim blogu: http://www.prywatnyinvestor.com/category/alternatywne/

  6. Nie znam się kompletnie na inwestycjach innych niż giełda, nigdy ich nie brałem pod uwagę. Z pewnością jest to jednak inny sposób (i pewnie dochodowy) na lokowanie pieniędzy. Chociaż nie powiem, znaczki zbierałem :)

    • Dokładnie. Jak uczy Kiyosaki: nie bierz się za instrumenty finansowe których nie rozumiesz. Dlatego wielu ludzi się wykłada na inwestowaniu w akcje i fundusze, nie rozumieją od czego zależy wynik i jakie jest ryzyko. Logika jest prosta: im mniejsze ryzyko, tym mniejszy zysk.

      Dlatego mało się zarabia na lokatach, a zdarza sie dużo zarobić w biznesie lub na giełdzie. Im większa wiedza na dany temat tym bardziej da się opanować ryzyko inwestycyjne.

      Jeśli ktoś nie ma pojęcia o gastronomii, zainwestuje w restauracje i nic nie będzie robił to najpewniej upadnie. Jak zatrudni kogoś żeby prowadził restauracje za niego to będzie musiał mu zapłacić lub podzielić się zyskiem (podobna sytuacja jak z obsługą lokaty przez bank), ale jest też kogo obwiniać w razie problemów. Jeśli sam prowadzi restauracje to ma wszystko na głowie, ale i zgarnia cały zysk.

      Kwestia wiedzy, doświadczenia.

  7. Jak zwykle bardzo dobry i ciekawy wpis. Takie inwestycje alternatywne to w sumie ciekawa opcja kiedy wszyscy inwestują conajwyżej w akcje, obligacje czy lokaty. Dobrze by było tylko zebrać trochę wiedzy z dziedziny, w której chcielibyśmy inwestować i można działać.
    Pozdrawiam.

Odpowiedz na „tomekAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *