by sparks / pixabay
Fot. by sparks / pixabay

Zbieranie puszek i innego złomu – brudna robota, ale złoty interes?

Tego na moim blogu jeszcze nie było i mam ogromną nadzieję, że ten temat spotka się z Waszym zainteresowaniem. Nie mam absolutnie zamiaru zachęcać Was do zmiany profesji, ale zwrócenia uwagi na to, że pieniądze – czasami – dosłownie leżą na ulicy i praktycznie każdy z nas może po nie sięgnąć. Zbieranie puszek i innego złomu naprawdę się opłaca, szczególnie jeśli będziemy systematyczni. Na koniec podzielę się też z Wami moim osobistym doświadczeniem. Zapraszam.

Ile kosztuje złom?

Na początek kilka bardzo interesujących danych, o których być może nie słyszeliście. Rocznie na całym świecie zużywanych jest blisko 250 miliardów puszek, w ponad 70% aluminiowych. Statystyczny Polak każdego roku kupuje ponad 70 różnych produktów puszkowanych – daleko nam do Amerykanów czy Brytyjczyków, ale widać, jak popularne jest to w naszym kraju opakowanie. Pytanie, co robimy z nim już po konsumpcji? Oczywiście w zdecydowanej większości wyrzucamy do kosza na odpady metalowe.

Nie ma w tym rzecz jasna nic złego, jednak warto się zastanowić, czy nie lepszym pomysłem byłoby gromadzenie tych puszek w jednym miejscu (np. w piwnicy, garażu czy na strychu), a później sprzedanie ich na złomie? Wiem, wydaje Wam się, że to gra nie warta świeczki. Też tak myślałem. Dopóki nie zainteresowałem się tematem. Odwiedziłem działający w moim mieście skup złomu i sprawdziłem, jak prezentują się ceny przeróżnych materiałów. Oto tabelka z kilkoma pozycjami – stan na październik 2015 roku, ceny za kilogram:

MateriałMiedźMosiądzAluminiumZłom stalowy
Cena w skupie złomu13 – 17.5 zł w zależności od rodzaju3 – 14.50 zł w zależności od rodzaju0.20 – 8 zł w zależności od rodzaju0.25 – 3.50 zł w zależności od grubości

Zbieranie puszek się opłaca, ale zysk jest odłożony w dłuuugim czasie

Interesujące mnie szczególnie puszki aluminiowe zostały na wspomnianym złomie wycenione na 3,50 zł za kilogram. Ile trzeba ich uzbierać, aby osiągnąć tę sumę? Jak powiedział mi pracownik skupu, kilogram puszek to około 55-57 sztuk opakowań półlitrowych, np. po piwie. Czeka nas zatem sporo tego zbierania, no chyba, że ktoś pije napoje puszkowane w ilościach hurtowych.

Dlatego właśnie zbieranie puszek opłaca się przede wszystkim tym, którzy trudnią się tym „zawodowo”. Zbieracze złomu potrafią dojść do perfekcji i rewelacyjnych wyników. Na wspomnianym skupie złomu dowiedziałem się, że niektórzy zbieracze dostarczają nawet 10 kilogramów puszek dziennie! Nie wiem, jak to robią, ale bez wątpienia mogą z tego wyżyć.

Złomowe perełki

Skupy złomu osobno wyceniają także miedź w izolacji, czyli po prostu kable i przewody, gwarantując bardzo wysokie ceny. Tajemnicą poliszynela jest, że takie kable najczęściej pochodzą po prostu z kradzieży, ale złodzieje wiedząc, że mogą na nich zarobić majątek, podejmują ryzyko. Stąd w Polsce każdego roku słyszymy o tragediach, do jakich dochodzi podczas prób kradzieży przewodów wysokiego napięcia np. zakopanych w lasach.

Na czym zarobić można najwięcej? Oto „złomowi” rekordziści:

  • Wolfram – 50 złotych za kilogram;
  • Cyna – nawet 45 złotych za kilogram;
  • 99% nikiel – 25 złotych za kilogram;
  • Brąz mieszany – od 14,50 za kilogram;

Co z makulaturą?

Zbieranie makulatury było bardzo popularne w czasach mojego dzieciństwa, tym bardziej się zdziwiłem, gdy zadzwoniłem do pobliskiego skupu z pytaniem o aktualne ceny. Akurat miałem możliwość zawiezienia do skupu około 20 kilogramów gazet, które zbierałem przez kilka lat i chciałem się ich pozbyć. Pracownik skupu powiedział wprost, że nie zwróci mi się nawet koszt dojazdu.

Obecnie skupy makulatury płacą około 10 groszy za kilogram makulatury mieszanej i 25 groszy za gazety. Ceny zmieniają się bardzo często. Nie zmienia to jednak faktu, że indywidualny „zbieracz”, który po prostu robi porządki w swoim domu, nie zbije na tym interesie kokosów.

Tak samo jest z butelkami PET. Za bezbarwne płaci się około 30 groszy za kilogram, nieco droższa jest folia. Bez wątpienia może to więc być opłacalne, ale tylko wtedy, gdy zajmujemy się także zbieraniem puszek spoza swojego gospodarstwa domowego.

A butelki po piwie?

Co do szklanych butelek, np. po piwie, to sprawa jest bardziej złożona. Albo powinniśmy je odwieźć do huty (nie każda przyjmie ją od indywidualnego dostawcy) albo po prostu do sklepu. Te od jakiegoś czasu mają obowiązek przyjąć od nas każdą butelkę bez względu na to, czy mamy paragon. Za jedną butelkę po piwie dostaniemy aż 70 groszy! W tym przypadku bez wątpienia można więc uznać, że gra jest warta świeczki.

Jeśli codziennie pijemy jedno piwo po pracy, a w sobotę i niedzielę pozwalamy sobie na dwa, to w ciągu miesiąca uzbieramy średnio 38 butelek o wartości ponad 26 złotych! Rocznie jest ponad 300 złotych. Oczywiście przytomnie zauważycie, że wielokrotnie więcej przyjdzie nam wydać na samo piwo, nie każdy też konsumuje aż takie ilości tego trunku, ale widać wyraźnie, że jest nad czym myśleć – tu zbieranie butelek naprawdę może się opłacić.

Na koniec obiecałem Wam moje prywatne doświadczenie. Nie zbieram puszek, makulatury ani butelek, bo po prostu nie mam ich gdzie składować, produkuję też małe ilości tych materiałów. Niedawno jednak zostałem poproszony przez znajomego, abym pomógł mu odgruzować (dosłownie) stary warsztat wraz z piwnicą. Było tam mnóstwo złomu, który pojedynczo nie przedstawiał żadnej wartości, ale po odwiezieniu go na skup okazało się, że jest wart ponad 700 złotych (były tam stare silniki, elementy zbrojenia, a nawet pordzewiałe rusztowania). Pieniędzmi podzieliliśmy się na pół. W ten sposób w ciągu 5 godzin pracy zarobiłem około 350 złotych, a przy okazji pomogłem koledze. Na własnej skórze przekonałem się, że śmieci naprawdę mogą być bardzo wartościowe.

Co sądzicie o pomyśle zbierania złomu? Odwiedziliście kiedyś skup i udało się Wam trochę zarobić? Czekam na Wasze komentarze!

21 komentarzy

      • Rafał

        Od 2014 roku już bodajże miał obowiązywać przepis nakazujący podniesienie kaucji za butelkę do 70 groszy, bo tyle kosztuje jej wyprodukowanie. Jak to jednak zwykle w Polsce bywa – przepis sobie, a życie (postępowanie sklepów) sobie. Pewnie stąd te różnice, bo ja też słyszałem, że mają płacić 70 groszy, dlatego sprawdziłem sobie w internetach. Co więcej nadal praktykowane jest przyjmowanie butelek tylko za okazaniem paragonu, choć sklep ma obowiązek przyjąć każdą butelkę. I jak tu mamy mówić o zachęcaniu do recyklingu? Jak byłem dzieciakiem to całe osiedle czyściliśmy z kolegami z butelek, nawet tych po mleku i oranżadzie, bo sklepy brały wszystko. Na gumę donaldówę i nową oranżadę zawsze było.

  1. Zbieram makulaturę i aluminium (puszki) oraz stal. Składuję wszystko w piwnicy, aż mam tyle, żeby wypełnić cały samochód. Nie nastawiam się na zbieranie, ale jak coś widzę, to korzystam. Często ludzie wynoszą pod śmietniki duże ilości surowców wtórnych. Jak akurat przejeżdżam, to zatrzymuję się i pakuję do samochodu. Nie liczyłem, ile to jest miesięcznie, ale 20 zł za samą makulaturę na pewno jest.

    Te akcje „sprzątania” różnych miejsc to bywają naprawdę okazje. Kiedyś zajmowałem się remontami i przed remontem mieliśmy opróżnić pewne mieszkanie. Część książek poszło do skupu, ale część była na tyle cenna (przedwojenne książki prawnicze), że gościowi w antykwariacie oczy się świeciły. Szkoda, że nie było wtedy jeszcze allegro, ale i tak na tych książkach zarobiłem więcej niż na samym remoncie.

  2. Kokosów jak piszesz z tego nie będzie, ale warto takim podejściem zarazić nasze dzieci. Często słyszymy od nich, że chciałyby dostać nową zabawkę, pistolet czy inny gadżet. Warto wtedy zaproponować, że cześć pieniędzy muszą zebrać sami np: z makulatury, a my dołożymy im drugie tyle.

    Mój syn np: zużywa spore ilości papieru, bo albo coś rysuje albo wycina. Ostatnio nawet fascynuje się origami i składa z papieru czapki i łódki. Dzięki wprowadzeniu „śmieciowego dofinansowania” będzie dbał o porządek wokół siebie, bo będzie miał z tego pieniądze :-) Ważniejsze od tych paru groszy będzie rosnąca świadomość skąd biorą się śmieci i gdzie ostatecznie lądują. To dobra lekcja edukacji.

    • To się biedne dzieci nazbierają, chyba, że na bilet do kina chcesz dołożyć :P Kilka lat temu likwidowaliśmy księgozbiór w rodzinie (takich książek, których nikt już nie chciał, ani antykwariaty, ani biblioteki… no nikt :() zawieźliśmy do skupu ponad TONĘ makulatury i dostaliśmy za to około 30 zł :) Nanosiliśmy się sporo, ale już nawet nie chodziło o same pieniądze, tylko po prostu o utylizację bo nawet nie było gdzie tego wyrzucić (taka góra książek).

  3. Natalia

    Przy remontach wart o się przyjrzeć uważniej. Słyszałam jak ktoś w pracy chwalił się że wymieniał kaloryfery żeliwne na nowe. I że ze na skupie za te stare odzyskał tyle co wyniosło 50% ceny zakupu nowych. Ponoć za wannę przy remoncie łazienki dostał 200 zł. Tak że jeśli panujecie remontować, nie wyrzucajcie :)

  4. Rzeczywiście, kaloryfery to łakomy kąsek. Za każdym razem, jak jestem w skupie złomu, to podjeżdża ktoś z jakiejś firmy z dostawczym wyładowanym rurami i kaloryferami. Taki tradycyjny kaloryfer jest strasznie ciężki. Kiedyś próbowałem i nie byłem w stanie podnieść takiego z 7 żeberkami. A o wannach też słyszałem. Nadal mam starą żeliwną. Na pewno ją sprzedam, jak będę wymieniał na nową.

  5. Moim zdaniem świetny sposób na dorobienie kilku groszy w szczególności dla młodych osób, które jeszcze się uczą i nie mogą sobie pozwolić na podjęcie innej pracy :)

  6. Złom to złoty interes a panowie chodzący codziennie rano z wózkiem po osiedlach to zdecydowanie ludzie, którzy mają jakieś pojęcie o zarabianiu :)

  7. Grzesiek

    Niecały rok temu chciałem się pozbyć łóżka rehabilitacyjnego, które było wykonane z wysokogatunkowej stali, chromowane z siłownikami hydraulicznymi. Solidne, w pełni sprawne i ciężkie (ok 80 – 100 kg.) Pamiętajac ile wysiłku kosztowało wniesienie go na 8 pietro, bo nie mieściło się do żadnej windy, chciałem je oddać ZA DARMO do jakiegoś hospicjum czy ośrodka opiekuńczego jedynie w zamian za wyniesienie. I nie znalazłem. Wszyscy pytali czy łóżko jest „na pilota” ! Stwierdziwszy, że niektórym to w d… się poprzewracało, zaprosiłem dwóch złomiarzy, Łóżko zostało rozkręcone na części, których już nie da się złożyć i zostało zapewne „zamienione” na dwie flaszki wódki (choć wolę myśleć że na chleb). Ubolewam tylko, że zamiast utylizacji nikt nie chciał skorzystać z funkcjonalności i jeszcze długo go użytkować.

  8. gg

    Pozwolę sobie na kilka słów wyjaśnienia na temat cen butelek zwrotnych. Normalna kaucja wynosi 35 gr, zaś w butelkomatach, np. w Kauflandzie płacą 30 gr/szt. Wyższe kaucje dotyczą m.in. piw Zacne (50 gr), a z browarów Ciechan (aż 60 gr). Ja podczas joggingu znajduję za każdym razem ok. 20 puszek aluminiowych, które zabieram do plecaczka, co daje mi w sumie ok. 400-500 zł na rok.

  9. Jaszczur

    Od jakiegoś czasu w niektórych sklepach Carrefour znajdują się Puszkomaty do zbierania puszek aluminiowych. Za każdą puszkę płacą 5 groszy.

  10. Tedi

    Te twoje dane wyssane z palca to totalne glupoty! Sam przez 20 lat zbieralem tz” zawodowo surowce wturne wszelkiej masci, jezdzilem godzinami rowerem po 10tkach smietnikow, dzikich wysypiskach itp! Zadko zdazalo sie znalesc 2-3 kg puszek, troszke miedzi, mosiadzu czy aluminium! Przewaznie to zarobek dzienny po pare godzin zbierania to 3-5zl! Sporadycznie troche wiecej.Bywalo nieraz ze wracalem praktycznie z pustym plecakiem! 10-15 lat temu szlo jeszcze jskos zarobic, bo konkurencja bula mala, ale dzis jeden odchodzi od smietnika a minute puzniej podchodzi drugi i tak praktycznie przez cala dobe, jedni chodza za dnia inni nocami ! Reasumujac jesli ktos mysli ze to kokosy, niech sprubuje sam! A iciekawostka 10 lat temu za kilogram aluminium u mnie mozna bylo dostac nawet 6,80gr a teraz 3,60gr, za kg miedzi 21,50gr teraz 15zl !!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *