by TheDigitalWay / pixabay
Fot. by TheDigitalWay / pixabay

Ubezpieczenie od utraty pracy. Jak działa, ile kosztuje i kogo tak naprawdę chroni?

Stopa bezrobocia w Polsce w połowie 2016 roku wyniosła 8,6%. To najniższy wynik od 1992 roku. Wyższe bezrobocie jest np. we Francji czy we Włoszech. Mamy się czym cieszyć, ale trzeba mieć też świadomość, że taki stan nie musi trwać wiecznie. Ludzie tracili i będą tracić pracę. Niektórzy przezornie chcą się od takiego ryzyka ubezpieczyć, a Towarzystwa Ubezpieczeniowe oczywiście taki produkt nam oferują. Czy ubezpieczenie od utraty pracy ma sens? Kto tak naprawdę z niego korzysta?

Tanio nie będzie

Jeśli ktokolwiek liczy, że za kilkadziesiąt złotych rocznie uda mu się zabezpieczyć przed skutkami utraty pracy, to niestety jest w dużym błędzie. Ubezpieczenia tego typu po pierwsze są bardzo drogie, a po drugie – nigdy nie występują jako produkty samodzielne. TU sprzedają je wyłącznie jako dodatek do ubezpieczenia na życie, zwykle zawieranego do umowy kredytowej.

Warto wiedzieć:
Ubezpieczenie od utraty pracy jest wymagane przez bank udzielający kredytu hipotecznego i stanowi składnik właśnie ubezpieczenia na życie.

Na taki wariant rozszerzenia (bo tym de facto jest ubezpieczenie od utraty pracy) można się oczywiście zdecydować wykupując prywatną polisę na życie. Większość osób zainteresowanych takim rozwiązaniem szybko jednak z niego rezygnuje. Powód jest prosty: pieniądze. Ubezpieczenie od utraty pracy jest produktem bardzo kosztownym – roczna składka wynosi od kilkuset do kilku tysięcy złotych.

Dlatego właśnie na taki wariant decydują się przede wszystkim klienci banków, którzy są do tego zmuszeni. Wówczas miesięczna składka jest doliczana do raty kredytu i tak bardzo się jej nie odczuwa.

Niejasne zasady ubezpieczenia od utraty pracy

Kolejnym problemem związanym z ubezpieczeniem od utraty pracy jest to, że tak naprawdę nie można jednoznacznie określić, przed czym taka polisa ma nas chronić. Każde Towarzystwo Ubezpieczeniowe ma własne zasady.

W jednej firmie ubezpieczeniowej polisa zostanie uruchomiona tylko w sytuacji, gdy pracownik stracił pracę z winy pracodawcy. W innej dopuszcza się rozwiązanie umowy za porozumieniem stron, jednak wyłącznie wtedy, gdy w grę wchodzą zwolnienia grupowe. Normą jest również zastrzeżenie, że kredytobiorca nie może być zatrudniony w innym miejscu i musi mieć określony w umowie staż pracy.

Nic więc dziwnego, że ubezpieczenia od utraty pracy są zaliczane do grona najbardziej podejrzanych polis. Wielu uważa je za wymysł banków, które w ten sposób chcą po prostu zarobić jeszcze więcej na udzielanych kredytach. Prawda leży pewnie gdzieś pośrodku. Faktem jest bowiem, że ubezpieczenie może być pomocne w kryzysowej sytuacji.

Jak wygląda wypłata świadczenia z polisy?

Nie ma się co łudzić – ubezpieczenie od utraty pracy daje bardzo ograniczoną ochronę. Po tym, jak ubezpieczony spełni warunki postawione w OWU, TU przejmie na siebie obowiązek spłacania jego zobowiązań kredytowych. Jednak tylko przez ustalony okres – zwykle 12 miesięcy. Jeśli w tym czasie nie uda się znaleźć pracy, kredytobiorca będzie zdany już tylko na siebie i firma ubezpieczeniowa w niczym więcej mu nie pomoże.

Warto wiedzieć:
Jeśli kredyt brało małżeństwo, a pracę straci jedno z małżonków, wówczas TU weźmie na siebie spłatę tylko części raty.

Kolejnym problemem może się okazać sytuacja, w której miesięczna rata kredytu jest bardzo wysoka – wynosi np. 6000 złotych. Wówczas polisa może być zbyt niska, aby pokryć całość tego zobowiązania. Oczywiście bywa też odwrotnie i dzięki odpowiedniej konstrukcji polisy możliwe będzie nie tylko opłacanie rat kredytu, ale też np. kosztów utrzymania nieruchomości.

Warto jeszcze pamiętać o ważnej kwestii. Każde ubezpieczenie od utraty pracy ma okres karencji. Oznacza to, że polisa zadziała dopiero po pewnym czasie od jej zawarcia. Z reguły jest to 60 lub 90 dni. Jeśli więc kredytobiorca straci pracę wcześniej, to polisa w niczym mu nie pomoże.

Ubezpieczenie od utraty pracy nie jest więc absolutnie produktem, który pozwala spać spokojnie. Ewentualne pieniądze i tak trafią na konto banku, w dodatku pomoc jest ograniczona czasowo. W zamian trzeba ponosić bardzo wysoki koszt składki. Nic dziwnego, że żadne Towarzystwo Ubezpieczeniowe nie oferuje takiego samodzielnego produktu. Po prostu nie byłoby na niego chętnych.

Opłacacie składkę ubezpieczenia od utraty pracy w ramach kredytu hipotecznego? Znacie dokładne warunki uruchomienia ewentualnej pomocy? A może korzystaliście już z takiego ubezpieczenia? Pora wziąć udział w dyskusji.

3 komentarzy

  1. Mama MI

    Ja wiedząc jak wiele jest ograniczeń w wypłacie świadczeń z polis ubezpieczeniowych zawieranych przy umowach kredytowych – nie mam nawet ubezpieczenia na życie przy kredycie hipotecznym. Ubezpieczam na życie siebie i męża w zakładzie pracy – bo gdyby się któremuś z nas coś stalo to druga osoba sama będzie mogła zdecydować czy spłacić kredyt i w jakiej części czy wykorzystać ubezpieczenie na coś innego. A zamiast ubezpieczenia od utraty pracy mam pieniądze na osobnym koncie, które mam nadzieję docelowo będą na emeryturę, ale jeżeli nie, to w obecnie odłożonej kwocie wystarczą na przeżycie pół roku bez pracy (bo po co płacić wysokie składki i być może nigdy z tego ubezpieczenia nie skorzystać, jak można te pieniądze odkładać i wykorzystać miejmy nadzieję bardziej przyjemnie:).

  2. Czyli jak w przypadku większości ubezpieczeń bywa chodzi o to, żeby pieniądze przepływały w jedną stronę. Odkładanie pieniędzy na poboczne konto jak napisała Mama MI jest ciekawym rozwiązaniem, zwłaszcza że nie zobowiązuje nas do stałej miesięcznej kwoty. Ciekawe jak wygląda kwestia ubezpieczenia od utraty pracy w przypadku własnej działalności…Masz może informacje na ten temat?

  3. Alvaro

    Bardzo ciekawy blog :) Swoją droga miałbym chyba masę pytań po przeczytaniu kilku artykułów. Swoją drogą finanse niestety są i będą coraz bardziej się liczyć – zwłaszcza dobie dzisiejszej „konsumpcji”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *