CC by Arek Olek / Flickr.com
Fot. CC by Arek Olek / Flickr.com

Szybka kasa, szybkie kłopoty. Uwaga na chwilówki!

Bank nie chce udzielić kredytu? Przyjdź do nas – kasa leży na stole! Najczęściej w ten, lub bardzo podobny sposób, reklamują swoje usługi instytucje, nazywane szumnie: parabankami. Złą sławę zyskały dopiero po aferze Amber Gold, ale przecież od lat to tu zapożyczają się miliony Polaków. Na co uważać biorąc tzw. chwilówkę? Poznajcie moje spostrzeżenia.

Jak działają parabanki?

Sytuacja, jakich wiele. Pan X właśnie stracił pracę. Potrzebne mu są jednak pieniądze na naprawę samochodu. Ponieważ nigdzie nie pracuje, nie ma szans, aby dostać kredyt gotówkowy w banku. Swoje kroki kieruje więc do placówki, która bank łudząco przypomina. I pożycza – tu nie ma żadnego problemu.

Pan X jest w potrzebie i niekoniecznie chce sobie zawracać głowę zapisami w umowie. Cieszy się, że ktoś pożyczył mu 1500 złotych i wcale nie pytał o to, czy ma czystą historię kredytową. Do tego momentu historia brzmi, jak piękna baśń.

Kłopoty zaczynają się w momencie, gdy pożyczkę trzeba spłacić. Wtedy pan X sięga jednak do umowy i czyta, że:

  • Po 30 dniach kwota do oddania wzrosła o kolejnych 500 złotych
  • Instytucja finansowa” naliczyła 100 złotych kosztów manipulacyjnych
  • Spóźnienie w spłacie będzie skutkować naliczaniem karnych odsetek w wysokości 50 złotych dziennie

To skrajny, ale bardzo rozpowszechniony w naszym kraju przypadek. Pan X biorąc tzw. chwilówkę, szybko poprawił swoją sytuację finansową. Równie szybko jednak ją pogorszy.

Parabanki działają trochę w stylu dawnych lichwiarzy. To prywatne firmy, które pożyczają pieniądze na wysoki procent. Już kilka lat temu politycy zajęli się tematem i przegłosowali ustawę „antylichwiarską”. W dużym skrócie – chodziło o to, aby parabanki nie mogły dowolnie ustalać oprocentowania swoich pożyczek. Ale jak to w życiu bywa – prawo sobie, a realia sobie.

Tego typu instytucje pożyczkowe po prostu naliczają swoim klientom różne, często absurdalne opłaty, które sumarycznie dają gigantyczny koszt takiego pseudo kredytu. Znane są przypadki prawdziwych naciągaczy, którzy oferowali pożyczkę z realnym oprocentowaniem 1000%! Dlatego jeśli kiedykolwiek będziecie zmuszeni wziąć „chwilówkę”, dwa, albo trzy razy przeczytajcie umowę.

Na szczęście ministerstwo finansów już pracuje nad kolejnymi zmianami.

Zmiany w „chwilówkach”

Prawdopodobnie jeszcze w tym roku wspomniany resort zakończy prace nad nowym prawem, które będzie chronić interesy klientów parabanków. Przepisy mają zostać wpisane do ustawy o nadzorze finansów. Oto najważniejsze, proponowane zmiany:

  • Całkowity koszt pożyczki (czyli wliczając koszty pośrednie), nie może być wyższy, niż 50%
  • Kara dla parabanku, który świadomie wprowadza klienta w błąd i zawyża opłaty, wzrośnie do 10 milionów złotych
  • Parabankierowi, który korzysta na naiwności klientów i wprowadza ich w błąd, będzie grozić do 5 lat więzienia

Takie przepisy mają odstraszyć zwykłych naciągaczy, którzy często budują wielkie majątki na niewiedzy swoich klientów. Dodajmy – bardzo często klientów mających nóż na gardle.

Chwilówkowa spirala zadłużenia

Mechanizm chwilówek jest niestety bezwzględny. Rzadko bowiem osoba, która bierze taką pozabankową pożyczkę, robi to jednorazowo.

Jak pokazują badania, większość klientów parabanków korzysta z ich usług regularnie i dzięki wysokooprocentowanym pożyczkom po prostu wiąże koniec z końcem. To prosta droga do wpadnięcia w spiralę zadłużenia. Prawdziwy problem zaczyna się w momencie, gdy konieczne jest wzięcie chwilówki w jednej firmie, aby spłacić dług w drugiej. Z takiego układu jest bardzo ciężko się wydostać.

Dlatego organizacje konsumenckie radzą, aby w tak trudnych chwilach korzystać z ich pomocy. Można się zgłosić np. do miejscowego Rzecznika Praw Konsumentów. Ten oceni, czy umowa, którą podpisaliśmy, jest zgodna z prawem i czy nie narusza naszych interesów. Takich postępowań jest coraz więcej, co tylko dowodzi, że firmy pożyczkowe zbijają majątek na niezamożnych Polakach.

A na koniec statystyka, która wyjątkowo mnie zdziwiła, by nie powiedzieć – wprawiła w osłupienie. Po usłyszeniu tej informacji zdecydowałem się napisać dla Was ten tekst.
Aż 44% Polaków nie potrafi wskazać różnicy między kredytem, a pożyczką!

Mam wielką nadzieję, że należycie do pozostałych 56%.

Mieliście jakieś doświadczenia z chwilówkami? Może znacie osoby, które wpadły przez nie w spiralę zadłużenia? Podzielcie się tym w komentarzach.

10 komentarzy

  1. sebek

    Dobrze napisane. Takie są uroki chwilówek. Jeśli ktoś pożycza pieniądze i nie pyta czy się ma z czego oddać to musi sobie to odbić w kosztach kredytu. Z tego takie instytucje żyją i będą żyć. Ciężko będzie takie prawo zmienić chociaż 50% to i tak bardzo wysoko.

    • Chwilówki nie są takie złe, jak chce się szybko pożyczyć to nawet za darmo można i to z kilku źródeł. Sam już korzystałem np z vivus i nawet miałem poślizg kilka dni bo byłem w Austrii, spłaciłem kilka złoty więcej i nic się nie stało :)

  2. Nie wyobrażam sobie, że kiedykolwiek wezmę chwilówkę. Znam doskonale ich mechanizm i domyślam się, że ciężko potem się z nich wyciągnąć. Współczuję wszystkim, którzy na własne życzenie wpadli w spore długi dzięki chwilówkom.

    Leon.

  3. Kaja

    Bardzo mądry i przede wszystkim przydatny wpis. Też sobie powtarzałam, że chwilówki nie wezmę nigdy, jednak spore problemy finansowy przekonały mnie do tego. Nie mówię, że sam pomysł był błędem – gorzej z wybraniem odpowiedniego pożyczkodawcy. Tu się nacięłam, nie sprawdziłam dokładnie oprocentowania, nie przeanalizowałam innych ofert w porównywarce cen i miałam później spore problemy. teraz wiem, żeby czytać dokładnie wszystkie umowy i nie robić niczego pochopnie. :)

  4. Chwilówki

    Dużo osób zwyczajnie nie czyta umów, a potem się dziwią, że muszą ponosić jakieś dodatkowe koszty. Wszystko jest dla ludzi – chwilówki też – tylko czytajcie co podpisujecie i nie bierzcie pożyczki jak nie macie jej z czego spłacić.

  5. Jaro

    Dlatego też korzystam ze sprawdzonych chwilówek. Firma, która udziela dba o reputacje bo potem trudno ją odzyskać. Nie ukrywają kosztów, koszt pożyczki znany jest w momencie zaciągania. Niskie koszty przelewu weryfikacyjnego, bez przedpłat itp. Wiem, że te firmy też ryzykują pożyczając czy ktoś potem odda. Korzystałem z wielu pożyczek, wybierałem sprawdzone firmy i jak na razie wszystko jest zgodne z tym co podają na swoich stronach. Często też korzystam z listy [MODERACJA] zasięgając informacji o firmach pożyczkowych. Oczywiście nie jest to najtańszy pieniądz ale lepszy taki niż żaden lub przysłowiowa ulica.

  6. oresis

    Tak jak mówili przedmówcy. Dla niektórych to jest jedyne wyjście. Jestem studentem. Miałem do opłacenia egzamin warunkowy na uniwerku i mijał mi termin. Mieszkam sam w mieście, a przecież od ludzi, których prawie nie znam albo chodzę z nimi tylko na imprezy, nie będę pożyczac, bo głupio. Jedynym wyjściem jest wzięcie chwilówki i pójście na miesiąc na jakieś remonty czy coś, żeby nadrobić. Nie wiem, jak mi możecie coś podać, to napiszcie. Ja dla szukających mogę podać LendOn. Dostalem 500zł bez sprawdzania BiKu i po 30 dniach oddalem rowne 500. Nic nie naliczyli.

  7. Sławek

    Chwilówki się przydają, jednak trzeba korzystać z nich rozsądnie. Zastanówmy się czy na pewno jest nam potrzebna, czy będzie nas stać ją spłacić, korzystajmy ze sprawdzonych firm. Obecnie wiele firm proponuje chwilówkę całkiem za darmo pod warunkiem że jest to nasza pierwsza w danej firmie, a więc warto takich szukać.

  8. Ostrożna

    Ja osobiście skorzystałam i tak jak napisała Kaja – trzeba sprawdzić dokładnie od kogo pożyczamy. nie jestem zbyt ogarnięta jeśli chodzi o terminologię, która pojawia się w zapisach umowy, ale już wiem, że najpierw muszę skonsultować to z doradcą / prawnikiem, a dopiero potem skorzystać. aktualnie znalazłam sobie kancelarię, do której przesyłam umowy, a ona przedstawia mi zestawienie wszelkich, w tym także „ukrytych ” kosztów. I wierzcie mi – za poradę prawną płacę naprawdę niewiele, a przynajmniej potem nie stresuje się, gdy już biorę pożyczkę. Jeżeli też macie problemy z interpretacją treści umów – skorzystajcie z e – porady prawnej. Mi to zdecydowanie pomaga :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *