by vait_mcright / pixabay
Fot. by vait_mcright / pixabay

Sharing economy – świetny sposób na oszczędności

Zdarzyło się Wam kupić jakiś przedmiot, użyć go tylko raz i później schować głęboko w szafie czy w piwnicy? Mi tak – była to akurat mikrowieża stereo. Zakup nieprzemyślany, pod wpływem emocji i przygotowań do okrągłych urodzin. Mikrowieża za blisko 400 złotych stoi teraz i się kurzy, bo muzyki słucham głównie na komputerze. Każdy z nas ma na swoim koncie taką „wpadkę”. Z podobnymi błędami walczy idea sharing economy. Ekonomia dzielenia to bardzo modny trend, o którym przeczytacie w dzisiejszym wpisie. Zapraszam.

Nie potrzebuję wiertarki, ale dziury w ścianie

Nie jestem autorem tego hasła – trafiłem na nie zbierając informacje na temat idei sharing economy. Jest to jeden z najczęściej wymienianych przykładów na to, że większość z nas na co dzień dokonuje nieprzemyślanych zakupów tylko po to, aby spełnić chwilową potrzebę. Trzeba powiesić obraz? Kupujemy wiertarkę, która później miesiącami leży w piwnicy.

Ekonomia dzielenia zakłada natomiast, że taką wiertarkę można pożyczyć od sąsiada. Jeśli nie utrzymujemy z nim relacji, wystarczy poszukać w okolicy innej osoby, która ma taki sprzęt i chętnie go użyczy. Oczywiście za drobną opłatą lub w ramach barteru usług. Ja pożyczam wiertarkę, ale w zamian pomogę jej właścicielowi w przywróceniu komputera do stanu używalności. Proste, prawda?

Wielu z Was na pewno pamięta czasy, gdy ludzie pomagali sobie w ten sposób praktycznie na co dzień. Sklepowe półki nie uginały się pod towarami, jak ma to miejsce dzisiaj. Jeśli ktoś organizował większą imprezę, to bez problemu mógł pożyczyć kilka krzeseł od sąsiada. W przyszłości jednak pamiętał, aby pomóc mu w naprawie radia. Tak to się kręciło i nikt nie doszukiwał się w tym szczególnej sensacji.

Czasy się jednak zmieniły. Jesteśmy nastawieni na konsumpcję i posiadanie, dlatego kupujemy bez opamiętania. Często to, co albo nie jest nam w ogóle potrzebne, albo przyda się zaledwie kilka razy.

Co opłaca się wypożyczyć?

Sharing economy to bardzo szerokie pojęcie, które mieści nie tylko fizyczne przedmioty, ale też usługi. Zebrałem dla Was przykłady tego, co naprawdę opłaca się wypożyczać:

  • Przedmioty potrzebne sezonowo – czyli np. kosiarkę do trawy. Jeśli ktoś kosi trawę 2-3 razy w roku (a znam takich), to zakup wydajnej kosiarki spalinowej za kilkaset złotych kompletnie mija się z celem. Lepiej taki sprzęt wypożyczyć, np. od sąsiada.
  • Ubrania – niekoniecznie te noszone na co dzień, ale już ciuchy na imprezę przebierańców? Czemu nie. Wypożyczalnie nietypowych strojów prowadzą teatry, opery i prywatne firmy, których oferty można bez problemu znaleźć w sieci.
  • Suknię ślubną – wiele przyszłych Panien Młodych sobie tego nie wyobraża, ale spójrzmy na to rozsądnie. Po co wydawać kilka tysięcy złotych na suknię, która – przynajmniej w teorii – zostanie użyta zaledwie raz? Wypożyczenie sukienki kosztuje maksymalnie kilkaset złotych, a w cenie często są też niezbędne przeróbki.
  • Samochód – jeśli ktoś na co dzień korzysta z komunikacji miejskiej lub roweru, a akurat wypada mu dalszy wyjazd, to przecież nie będzie z tego powodu kupować auta. Wypożyczalnie samochodów działają w każdym mieście, a koszt jest naprawdę rozsądny – małe auto klasy Fiata 500 można wypożyczyć za 75 złotych dziennie.

To najbardziej oczywiste przykłady, ale jak wspomniałem idea ekonomii dzielenia obejmuje również usługi. Ludzie mogą „wypożyczać” swoje umiejętności i rozliczać się na zasadzie wzajemności. Szukam kafelkarza, a fachowiec akurat potrzebuje pomocy przy naprawie samochodu. Łączymy swoje potrzeby i rozliczamy się bezgotówkowo.

Sharing economy jako pomysł na biznes

Oczywiście żyjemy w dobie Internetu, dlatego idea sharing economy dawno przybrała bardzo profesjonalną formę. Pisząc wprost – stała się dochodowym biznesem. Oto przykłady serwisów bezpośrednio odwołujących się do ekonomii dzielenia:

  • Airbnb – nie będę się nad tym rozpisywać, bo temat mieszkań na krótkoterminowy na wynajem opisywałem już na blogu we wpisie Airbnb – moja recenzja serwisu dla oszczędnych podróżników.
  • BlaBlaCar – serwis carpoolingowy, czyli łączący ludzi szukających transportu samochodowego w konkretne miejsce z tymi, którzy akurat jadą w tym samym kierunku. Carpooling robi wielką karierę na świecie i jest znakomitym sposobem na oszczędności. Wspólne dojazdy do pracy powoli stają się normą w niektórych firmach. Recenzowałem ten seriws we wpisie Carpooling, czyli wspólne dojazdy – sposób na ogromne oszczędności + recenzja BlaBlaCar
  • UBER – czyli system prywatnych taksówek. UBER nie ma w ostatnim czasie dobrej prasy, o co dbają zawodowi taksówkarze zbulwersowani faktem, że ktoś tak łatwo odbiera im klientów. Sam jeszcze nie korzystałem z UBERA, ale mam znajomych, którzy bardzo go sobie chwalą. Podobno, jeśli zarejestrujesz się z tego linka, otrzymasz 20 zł na swój pierwszy przejazd z UBEREM.
  • Serwisy pośredniczące w wypożyczaniu drobnych przedmiotów – jest tego całkiem sporo, w sieci znajdziecie nawet kilka polskich stron tego typu. Layout przypomina zwykłe serwisy aukcyjne. Użytkownicy licytują jakiś przedmiot przez określony czas. Wygrywa ten, kto zaoferuje najwięcej lub od razu zapłaci kwotę oczekiwaną przez pożyczającego. Przykłady z jednego z polskich serwisów sharingowych: kosiarka z napędem za 5 złotych dziennie, obiektyw Canon 50mm za 25 złotych dziennie, box dachowy za 10 złotych dziennie itd.

Takie biznesowe przykłady ekonomii dzielenia oczywiście mocno kłócą się z samą ideą sharing economy, która zakłada bezinteresowną wymianę dóbr i usług. Jednak z punktu widzenia osoby szukającej oszczędności są to bardzo przydatne narzędzia.

Jak możesz wykorzystać sharing economy na co dzień?

Opcji jest mnóstwo i każda z nich pozwala uzyskać naprawdę duże oszczędności w codziennym życiu. Poza wspomnianymi w poprzednim akapicie serwisami istnieje wiele stron kojarzących osoby, które nie mają potrzeby kupowania nowych produktów czy wybierania usług sygnowanych logo znanej marki.

Przykładem może być chociażby serwis Jadezabiore.pl. To portal, za pośrednictwem którego można nadać paczkę, list czy jakąkolwiek inną przesyłkę, korzystając przy tym z uprzejmości kierowców jadących w tym kierunku. Z tą uprzejmością trochę przesadziłem, bo trzeba za taką usługę zapłacić, ale stawka i tak jest zwykle znacznie niższa niż w przypadku korzystania z profesjonalnych firm kurierskich.

Kolejnym przykładem jest serwis Gametrade.pl, który służy do wymieniania się grami komputerowymi. Można tam zarówno sprzedać jakiś tytuł lub wymienić się na inny. W ten sposób sprytni gracze mają stały dostęp do nowych tytułów bez konieczności wydawania na nie kroci. Oczywiście w dobie Steama i Uplaya takie wymienianie się jest banalnie proste (gry są w postaci cyfrowej, dołączane do bibliotek klientów obu serwisów).

Warto również wspomnieć o SkillTrade.org, czyli serwisie wymiany umiejętności. Świetnie jeździsz na nartach, ale nie radzisz sobie z obsługą komputera? Znajdź informatyka, który chce nauczyć się jazdy na dwóch deskach i w zamian chętnie podszkoli Cię ze swojej dziedziny.

Przykłady można mnożyć i naprawdę istnieje wiele form wykorzystania idei sharing economy na co dzień. Zanim więc ponownie odpalisz swój samochód, aby w pojedynkę pokonać drogę do pracy, przekonaj się, czy przypadkiem Twoi koledzy nie jadą w tym samym kierunku. Zanim kupisz nową grę na PS4 sprawdź, czy ktoś już jej nie przeszedł i nie wymieni się z Tobą na inną.

Słyszeliście kiedyś o sharing economy? Korzystaliście z jednego z wymienionych przeze mnie serwisów? Nie mielibyście oporów przed wypożyczeniem jakiegoś przedmiotu, który jest Wam potrzebny tylko jednorazowo? Zachęcam do komentowania!

4 komentarzy

  1. Maryśka

    Jasne, ze to świetny sposób na oszczędzanie, ostatnio dzięki jadezbaiore udało mi sie toche odłożyć, dzięki zmniejszeniom kosztów za paliwo :)

  2. Ekstra wpis. nieco wpasowywuje się w ten niedawno opublikowany na moim blogu, gdzie opisywałem wymianę ubraniami, czyli imprezy typu SWAP. Twój artykuł poszerza temat pożyczania i bardzo dobrze, bo jest to światny sposób na obniżenie kosztów życia. Jak najbardziej popieram ideę dzielenia się niektorymi rzeczami. Twój artykyuł zainspirował mnie do poszukiwań czym i gdzie można się wymieniać, Dzięki.

  3. Korzystam z Ubera i wierzcie mi to co o nim piszą, mówią nie ma nic wspólnego z prawdą. To zwykła tania, konkurencyjna usługa. Cała czarna otoczka jest przygotowana rzez taksówkarzy, którzy nie potrafią dostosować się do realiów rynkowych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *