© Klaus Eppele - Fotolia.com
Fot. © Klaus Eppele - Fotolia.com

Po co Ci jeszcze gotówka?

W Polsce od końca lat 60 pierwsze punkty zaczęły przyjmować płatności kartami. W latach 80 XX w. wydawano w kraju pierwsze karty płatnicze i postawiono pierwszy bankomat. Mamy rok 2015 a ciągle widzę wokół pełno banknotów i monet. O co chodzi? Ani to wygodne ani to bezpieczne.

Po co Ci w dzisiejszych czasach te papierki w portfelu?

Wygoda przede wszystkim

Patrząc na gotówkę mam czasem wrażenie jakbym żył XVII wieku. Po co mi te papierki? A monety to już prawdziwe nieporozumienie – z każdym zakupem wydają Ci coraz drobniejsze pieniądze, portfel coraz bardziej wypełniony zbędnym metalem, kieszenie coraz bardzie wypchane. Horror!

Kolejna kwestia to sama płatność. Grzebanie w portfelu w poszukiwaniu odpowiednich nominałów, szukanie drobnych, rozmienianie, „A mogę być winna grosika?” NIE!

A co z bezpieczeństwem?

Kolejnym argumentem, który przemawia do mnie (i powinien też przemówić do Ciebie!) jest bezpieczeństwo pieniędzy.
Pamiętam jak po sprzedaży samochodu paradowałem przez miasto z gotówką, którą nie był w stanie pomieścić mój portfel. Na wszystkich mijanych przechodniów patrzyłem jak na potencjalnych złodziei i zastanawiałem się jak obrać strategicznie najlepsze miejsce w komunikacji miejskiej :-). Wspominam to z uśmiechem, ale wtedy czułem się jak główny bohater filmu akcji, który jest ścigany przez wszystkie gangi w mieście.

A teraz patrzę do portfela, a tam pustka – i czuje się z tym dobrze! Nie ma tam papierów z wizerunkami wielkich króli, ale jest za to parę plastikowych kart i dokumentów. Czuję się bezpieczny.
Gdy zgubię portfel (lub zmieni on właściciela bez mojej zgody) to po prostu zastrzegam karty (które i tak są ubezpieczone) i wydają mi nowe. Karty są i tak zabezpieczone PINem, a jeśli złodziej wykona sobie jakieś płatności zbliżeniowe (do 50 zł) to po prostu bank zwróci mi później te pieniądze …i nic się nie stało.

„Ale bank będzie wiedział o mnie wszytko!”

To fakt. Płacąc kartą debetową lub kredytową przekazujemy do naszego banku wiele informacji o sobie. Pytanie jednak – czy to bardzo źle?

Przy płatności plastikiem do banku trafiają wszystkie niezbędne informacje o naszej transakcji, takie jak:

  1. Ile wydaliśmy pieniędzy, czyli kwota płatności kartą
  2. Gdzie je wydaliśmy, czyli miejsce w którym zainstalowany jest terminal płatniczy
  3. Kiedy je wydaliśmy, którego dnia i o której godzinie dokonaliśmy transakcji

A na tej podstawie nasz bank może wywnioskować m.in.:

  • Gdzie przebywamy w danym momencie – skoro wypłaciliśmy pieniądze z bankomatu lub zapłaciliśmy za zakupy w sklepie to znaczy, że w danej chwili byliśmy w tym miejscu.
    Do czego bank może te dane wykorzystać? Do zaoferowania zniżek w okolicy.
  • Gdzie zazwyczaj robimy zakupy – skoro bank ma informację o tym gdzie płacimy kartą to wie wszystko o naszych ulubionych sklepach czy restauracjach.
    Do czego bank może te dane wykorzystać? Ano do zaoferowania zniżek u konkurencji. Kupujesz w Lidlu? A może pójdziesz do Biedronki, która jest niedaleko. Kilogram jabłek jest tam tańszy o 20% do końca tygodnia :-)
  • Czy posiadamy samochód – skoro regularnie płacimy kartą na stacjach benzynowych znaczy, że prawdopodobnie tankujemy samochód czy motocykl. Który prawdopodobnie jest naszą własnością.
    Do czego bank może te dane wykorzystać? Możliwości jest naprawdę bardzo wiele: od propozycji OC/AC, przez tankowanie na konkretnych stacjach, po zmianę opon czy usługi serwisowe.
  • Jakie mamy nawyki (żywieniowe i nie tylko) – często płacimy kartą w sieciach fast food? Niezdrowo się odżywiamy. Płacimy za basen, siłownie, klub fitness? Prowadzimy zdrowy tryb życia. W każdy piątek i niedzielę kupujemy bilet PKP? Podróżujemy na weekend.
    Do czego bank może te dane wykorzystać? Zniżki w restauracjach, tańsze karnety na siłownie, usługi transportowe busem zamiast pociągiem.
  • Z jakich usług korzystamy – opłacamy abonament w Play? Płacimy za prąd firmie Enea? Mamy telewizję w NC+? Wszystko to widać w naszych „wyciągach” z przelewów.
    Do czego bank może te dane wykorzystać? Do zaproponowania oferty innego, konkurencyjnego usługodawcy. Wiedząc też, kiedy zaczęliśmy opłacać rachunki w Play bank może podesłać ofertę dokładnie kilka miesięcy przed końcem naszego abonamentu (zakładając, ze umowa jest prawdopodobnie na rok lub dwa).

Transakcje karta to ogromne źródło informacji cennych dla analityków bankowych, czy całych systemów „Big data”. A możliwości są praktycznie nieograniczone i z tego co wiem już parę banków zaczyna powoli je wykorzystywać w praktyce, podsuwając nam oferty w odpowiednim miejscu i czasie.

Przykład: Skoro opłacasz co miesiąc rachunek za gaz, a w miesiącach jesienno-zimowych Twoje wydatki za gaz znacznie wzrastają, to prawdopodobnie masz w mieszkaniu/domu ogrzewanie gazowe. Co bank może z tym zrobić? Możliwości jest wiele, od propozycji zmiany dostawcy gazu na innego (w domyśle – tańszego), po zaproponowanie kredytu, czy nawet konkretnej oferty (oczywiście ze zniżką tylko dla klientów banku) na instalację innego typu ogrzewania domu.

Ba, z informacji zebranych z różnych miejsc można stworzyć ciekawy, kompletny profil klienta i na tej podstawie proponować miejsca, towary czy usługi wybierane przez osoby o podobnym profilu. Big Data pełną gębą. Ale czy rzeczywiści jest się czego obawiać?

Wygoda i bezpieczeństwo kontra prywatność

Moim zdaniem nie ma się kompletnie czego obawiać i na silę próbować zostać anonimową osobą. Co Ci to da, że jesteś anonimowy i bank czy inna „wielka zła korporacja” nie wie o Tobie za dużo? Przecież i tak nosisz ze sobą telefon z Androidem czy iOS, który przy każdej możliwej okazji wysyła położenie i wiele innych ciekawych danych do jakiegoś „głównego serwera za oceanem”.

Kiedyś Eric Schmit, prezes Google powiedział:

„If you have something that you do not want anyone to know, maybe you shouldn’t be doing it in the first place?”

co w wolnym tłumaczeniu znaczy:

„Jeśli robisz coś, co chciałbyś ukryć przed innymi, to może lepiej tego nie rób?”

I ja się pod tym podpisuję. Skoro nie robię nic złego czy nie zgodnego z prawem to czego mam się obawiać?

Oczywiście gdzieś tam wewnątrz siebie cały czas mam przekonanie, że nie ma powodu by udostępniać obcym osobom czy firmom zbyt wielu informacji, ale jeśli firma uczciwie mówi po co te dane zbiera i wiem, że w zamian za odrobinę swojej prywatności otrzymam usługę bardziej dopasowaną do moich potrzeb i preferencji, to jestem gotów na to przystać.

Patrząc na internet i reklamy personalizowanie od Google czy innych dostawców – przecież wolę widzieć reklamy tego co mnie interesuje czy czegoś co może mnie potencjalnie zainteresować niż reklamy pism kobiecych, czy leków 40+. Przecież nie zainteresują Cię reklamy „najtańszego OC” jeśli nie masz samochodu :-).

Płatności kartą to większa kontrola nad budżetem

Zdecydowanie wielkim plusem płatności kartą (w porównaniu do gotówki z portfela) jest to, że można dzięki temu lepiej kontrolować swój budżet domowy.
Często przy płatności gotówką zdarzało mi się zapomnieć lub nie dostać paragonu, więc po powrocie do domu (czy czasem po kilku dniach) nie pamiętałem kompletnie ile zapłaciłem za gumę do żucia w kiosku, czy Coca-Colę w pubie. A z małych kwot, na koniec miesiąca, czy roku robią się już kwoty większe, które trzeba kontrolować.

W przypadku płatności kartą (czy to kredytową, czy debetową), mogę w każdej chwili sprawdzić w historii rachunku bankowego ile, gdzie i kiedy zapłaciłem. Informacja mi nie umknie, a ja mogę np. raz na tydzień wpisywać hurtowo wszystkie te płatności do swojego budżetu domowego.

Nie rozumiem kompletnie miejsc, w których nie można zapłacić kartą. Omijam je szerokim łukiem i w ten sposób tracą one potencjalnego klienta w mojej skromnej osobie. Czy naprawdę te drobne oszczędności (szczególnie po kolejnym obniżeniu opłat interchange z 0,5 proc. do 0,2-0,3 proc.) warte są utraty wszystkich klientów podobnych do mnie? Nie chcę nosić przy sobie gotówki i już. Dlatego jeszcze do nie dawna nie byłem klientem Biedronki mimo, że sklep był (i jest) „tak blisko” :-)

Podsumowując: Gotówka jest już od dawna BEZ SENSU i nie ma żadnych podstaw do korzystania z niej na co dzień i trzeba się z tym pogodzić. Równie dobrze możesz kupować benzynę na kartki.

51 komentarzy

  1. Brak pieniądza to nie do końca dobry pomysł. Mając wszystkie oszczędności w postaci elektronicznej jesteśmy w 100% zależni od banków. Bo oni mają coś, co należy do nas. W razie jakiego kolwiek ataku hakerskiego, wszystko może przepaść. Wiem, że to co napisałem jest o wiele mniej prawdopodobne niż np. atak na indywidualne konto i wyprowadzenie z niego pieniądze. Jakie są szanse na odzyskanie pieniędzy? Ile to trwa?
    Mając gotówkę (chociaż część) w postaci „namacalnej” masz przynajmniej psychiczny spokój, że w razie czego, masz gotówkę.

    • Mateusz

      |Autor bloga

      No okej – zgadzam się po części. Zawsze warto mieć gdzieś w domu parę złotych w gotówce „na czarną godzinę” (masowa awaria kart lub terminali płatniczych, albo inna nieprzewidziana sytuacja). Sam mam w kopercie w domu trochę gotówki właśnie na taką nieprzewidzianą sytuację. Ale na co dzień korzystanie z gotówki nie ma większego sensu, skoro można zapłacić karta. Jak pokazała niedawna sytuacja ze SKOK Wołomin – klienci którzy mieli tam konto, szli po prostu do PKO BP i wypłacali pieniądze z Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. Pieniądze można było wypłacać z tego co pamiętam już po paru dniach.

      • BJK

        a co jeśli ktoś miał więcej niż 100 tys €? Zamożność naszego społeczeństwa rośnie znacznie szybciej niż limit BFG. Poza tym pamiętaj, że jeśli upadnie jeszcze jeden SKOK to BFG nie będzie już miało zbyt wielu pieniędzy. w 2012 roku wartość depozytów bankowych (i SKOKów) wynosiła ponad 572 mld zł. Za Wołomin BFG wypłaciło 2,2 mld zł. Czyli ~0,4% wartości wszystkich depozytów bankowych w Polsce. W BFG (w 2013r) odkładano 0,55% wartości depozytów. Dorzucając do tego 0,82 mld zł za SKOK Wspólnota pojawia się kwota 3 mld zł czyli 0,52% wszystkich depozytów bankowych nad Wisłą.
        Wiem, że te 0,55% to nie jedyny „majątek” BFG, ale mają oni w sumie (stan na 2013r) ~10mld zł. A teraz już 7mld zł bo przecież upadły dwa, w sumie niewielkie, instytucje finansowe objęte opieką BFG. A co będzie gdy upadnie bank z depozytami wartymi nie 2mld zł a 12 mld zł?

        • Mateusz

          |Autor bloga

          Złota zasada – nie trzymaj ponad 100k € w jednym banku. BJK – masz jak najbardziej rację, ale ja piszę tu o złodzieju który ukradnie Ci kartę i zrobi nią kilka-kilkanaście transakcji a nie o upadkach systemu monetarnego.

  2. Valdi

    Mało osób pamięta lub zdaje sobie sprawę z tego, że ataki na WTC na innym kontynencie zatrzymały wypłaty z bankomatów w krajach w Europie. Jeśli nie mam gotówki lub jakiegoś zabezpieczenia żywnościowego to w takim przypadku mogę być ciut głodny.

    • Mateusz

      |Autor bloga

      W przypadku takich wydarzeń czy kataklizmów faktycznie gotówka (i to najlepiej w innej walucie niż PLN) by się przydała. W artykule pisze jednak bardziej o codzienności a nie o sytuacjach kryzysowych (wojna, ataki terrorystyczne, pustki w sklepach, niedziałający system bankowy itd.).
      Tak czy owak – zawsze warto być na takie kataklizmy przygotowanym i mieć trochę gotówki (najlepiej w USD), złota i żywności :-)

      • BJK

        dlaczego akurat w USD? Ta waluta, podobnie jak EUR i JPY w końcu zostaną obciążone inflacją. Stany już raz wstrzymały pracę części administracji, bo brakło kasy. Bardziej bym uważał, że należy trzymać jakąś rezerwę w materiałach wymienialnych na dowolną walutę: złoto, srebro czy (w przypadku globalnego, znacznie głębszego kryzysu gospodarczego) choćby opał i żywność. To ostatnie to skrajność, jednak świat już parę razy pokazał, że to nie jakaś waluta ma sens, a coś bardziej trwałego i mniej zależnego od banków, które w zdecydowanej większości są prywatne.

        • Mateusz

          |Autor bloga

          Jeśli chodzi o walutę to stawiałbym na USD. Moim zdaniem – w uproszczeniu – jak „upadnie” USD to upadną i pozostałe waluty. Jeśli chodzi o inne zabezpieczenia przed katastrofami to oczywiście złoto (niedługo napiszę o nim artykuł), żywność, paliwo itd.

  3. Anna Adamska

    Witaj,
    Dodam kilka swoich uwag odnośnie posiadania gotówki w portfelu i są to uwagi na plus ;-)
    Gdy płacimy gotówką to statystycznie wydajemy mniej niż gdy płacimy kartą. Dzieje się tak dlatego, że mamy fizyczny kontakt z pieniądzem.
    Niezależnie od banków trzeba mieć przy sobie i w domu gotówkę. Zdarza się, że systemy bankowe zawodzą.
    Pozdrawiam serdecznie,
    Ania

  4. Zgadzam się z p.Ania, gotówka zawsze powinna być w domu, nigdy nie wiemy co się może wydarzyć, braknie prądu w całym mieście, dopadnie nas jakiś kataklizm.. przykładów można wymieniać na pęczki

  5. Jest jeszcze jedna wada płatności kartą. Nie widząc ile wydajemy wydajemy więcej pieniędzy i to jest potwierdzone badaniami.
    Odnośnie braku akceptacji kart to oczywiście chodzi o pieniądze jakie sklepikarze muszą płacić za ich przyjmowanie. Niestety oprócz wszędzie rozglaszanych opłat Interchange są jeszcze inne opłaty.

    • Mateusz

      |Autor bloga

      Tak, też słyszałem, o tych badaniach. I faktycznie dla „przeciętnego Kowalskiego”, który nie czyta blogów finansowych i niezbyt się interesuje finansami to jest wada. Tak samo jak wadą dla niego jest prosty kredyt na „3 kliknięcia” w aplikacji mobilnej, płatności zbliżeniowe usługa „polecenie zapłaty” czy możliwość wyrobienia karty kredytowej. Każde ułatwienie i uproszczenie w świecie finansów sprawia, że statystyczny „Kowalski” będzie wydawał więcej.
      Ale dla mnie osobiście nie jest to żadną wadą.

  6. Tomasz

    Oczywiście gotówka się przyda (mała ilość w portfelu do 200 zł na stałe)-ostatnio akurat w sklepie terminal nie działał,gotówkę miałem na szczęście:)
    Druga sprawa przed awariami wiadomo kartowymi można uchronić się skutecznie posiadając w portfelu np.2-3 karty płatnicze-jednak nie działa? nie ma problemu korzystam z drugiej – ta sytuacja wiele razy mnie uratowała :)
    Dywersyfikacja portfela pomaga warto mieć podzielone środki na kilku kontach wg mnie posiadanie jednego konta i liczenie się tylko z nim (w przecież co jakiś czas są modernizacje itp.) jest błędem. Dwa konta można posiadać tym bardziej że są jeszcze banki które za darmo nas obsługują tylko trzeba doczytać np. warunki zwalniające z kosztów karty płatniczej,ale są karty też za darmo jak ekonto mobilne mbank ludzie narzekają na mbank a ja nic do niego nie mam :) A jak chciałem odejść to dali mi mokazje z 50 zł zwrotem spożywczym-plus dla nich! :)

  7. Jow

    Big data – kupiłes rolexa, samochód, jesteś z wielkiego miasta? To jeśli chcesz kupić wycieczkę za granicę, to policzymy ci ciut więcej, niż osobie ze wsi która wydaje mniej pieniędzy.
    „Miłe złego początki…” kłania się Orwell Rok 1984…

  8. Aktualnie pare groszy w potfelu zawsze warto nosic tylko po to, zeby nie dac sie zaskoczyc przy kasie bo na przyklad nagle zepsuje sie terminal. Osobiscie tez wole placic kartami. Ciekaw jestem za ile lat powszechnie uznamy karte jako cos zbednego aby zaplacic bezgotowkowo. Juz dzisiaj mozna placic np. telefonem a za chwile funkcje platnicza beda pelnic kolejne przedmioty.

  9. Nie każdy punkt sprzedaży chce korzystać z terminala płatniczego, bo może mu się to zwyczajnie nie opłacać. Poza tym pozbycie się gotówki, w średnim terminie spowodowałoby problemy ze zbiórkami pieniędzy na cele charytatywne i paraliż dla osób starszych, wykluczonych cyfrowo. Wymieniać można by dalej…

    • Mateusz

      |Autor bloga

      Okej, pewnie są jakieś specyficzne miejsca (sklepy czy firmy usługowe) gdzie terminal może się nie opłacać. Ale moim zdaniem to margines.
      I nie nawołuję do zaprzestania akceptowania gotówki! Chce tylko pokazać, że gotówka jest „bez sensu” w codziennych transakcjach.

      PS. W tym roku można było „wrzucić” pieniądze do puszek WOŚP za pomocą karty płatniczej (cześć wolontariuszy była wyposażona w terminale).

  10. BJK

    Bardzo bezkrytycznie podchodzisz do zbierania informacji na swój temat… A weź pod uwagę, że „Big Data” może zadziałać przeciw Tobie. Np jesteś chory, dostałeś dwa tygodnie zwolnienia. Ale ostatniego dnia czujesz się lepiej, mimo to masz wolny dzień (skrócenie L4 nie jest takie proste) i chcesz go wykorzystać. Idziesz do kina, robisz większe zakupy, może oglądasz (i kupujesz) w końcu tą nową kanapę do salonu… Efekt? ZUS prosi bank o wyciąg z Twojego konta, patrzy, że w dniu w którym byłeś na zwolnieniu poszedłeś do kina i sklepu meblowego. Innymi słowy, oszukałeś na zwolnieniu, bo przecież skoro chodzisz do kina to chory nie jesteś!
    I to tylko jeden przykład.
    Inna sprawa: jeśli robię zakupy w Lidlu to z jakiegoś konkretnego powodu robię je właśnie w Lidlu a nie w Biedronce. Ja nie chcę, żeby bank mi sugerował, żebym poszedł kupić coś do innego sklepu. Będę chciał to sam znajdę promocję – promujesz rozsądne podejście do finansów, a oczekujesz że to bank będzie za Ciebie wybierał dostawcę usług czy produktów? Bo dają zniżkę? Obniż cenę paliwa o złotówkę na stacji Orlen w porównaniu do całej reszty stacji, a ja i tak tam nie zatankuję (chyba, że nie będę miał innego wyjścia), bo dwukrotnie się sparzyłem na jakości tego paliwa…

    • Mateusz

      |Autor bloga

      Przykład z L4 groźny. Cały czas zakładam pozostanie informacji które zbiera bank w banku i nie udostępnianie tych informacji poza nasz bank innym podmiotom (czy to firmom, czy to instytucjom państwowym) bez naszej zgody.

      Co do dalszej części – ja tam bym z tańszego paliwa na innej stacji się ucieszył, a promocję w innym markecie rozważył (jeśli byłby w pobliżu). Też nie lubię np. jakiejś pizzerii w swojej okolicy, ale nie denerwuje mnie zbytnio jak w skrzynce znajduję ich ulotki. Po prostu ich nie lubię, więc nie skorzystam z ich usług nawet gdyby pizza buła za 10% normalnej ceny. A ulotkę od razu wyrzucam.
      Nikt za mnie nie wybiera – po prostu bank mi proponuje na podstawie moich preferencji a ja sam decyduję, ze propozycja jest dla mnie warta zachodu.
      Lepsze to niż propozycje np. tańszego OC gdy nie miałbym samochodu.

      • BJK

        co do innych podmiotów gospodarczych to wszystko da się obejść. Co do instytucji państwowych: kwestia właściwej ustawy. A im więcej danych będzie w banku, tym więcej instytucji będzie chciało po nie sięgnąć.

  11. eh

    Eh, szkoda patrzeć na (prawdopodobnie dość młodego) osobnika, który już jest przyzwyczajony do obecnego systemu, to jest zwyczajnie smutne. Pomijam już typowe błędy (wysokość opłat za korzystanie z kart), bo to można zwyczajnie poprawić – doedukować się i tyle, gorsze jest takie bezrefleksyjne podejście do życia, bo tego już się nie da naprawić.

      • eh

        Nie chcę Cię punktować, bo to Twój blog i skoro publikujesz jakieś treści to uważasz, że są ok,a przynajmniej dopóki otwarcie nie wzywasz do polemiki to może być to odebrane źle, zwłaszcza, że zaznaczasz, że ‚Twoim zdaniem (…)’.

        Generalnie chodzi o takie rzeczy jak:

        – odzyskanie pieniędzy z nieuprawnionego użycia karty przy transakcji zbliżeniowej – polecam spróbować złożyć reklamację na takie transakcje (jak ktoś Ci zawinie taką kartą to nie będziesz miał jednej transakcji na 50 pln, ale wiele, do tego nie wiem czy jesteś świadom trybów działania terminali (moto. itp.) – możesz mieć naliczone je offline powyżej limitu środków na koncie – to spore uproszczenie, ale wystarczy poszukać, sygnalizuję tylko temat)

        – intercharge to nie jest całkowity koszt obsługi płatności kartami (gdzie dzierżawa terminala i parę innych rzeczy?), do tego przez wiele lat był na o wiele wyższym poziomie. To nie jest ‚drobna kwota’, a często lwia część zysku netto z danej transakcji, polecam doedukowanie się w kwestii marż w handlu, czasy marży netto po 30% to już dawno miniona era w większości branż.

        – big data – prezes aliora już oficjalnie w zeszłym roku wspominał o handlu danymi, jakie się z tym wiążą konsekwencje – polecam doczytać, tu brak na to miejsca

        – pieniądz czysto elekroniczny: tu akurat niemal najgorsza część, jeśli historia nie jest znana, to proszę zapoznać się z historią Republiki Weimarskiej, a jeśli za dawno i za nudne, to z historią Argentyny z 2001/02 roku, Rosji 1997/98 czy choćby Polski z początku lat 90 i wyobrazić sobie co by było, gdyby w obiegu był pieniądz tylko elektroniczny.

        – prywatność: tutaj tylko jeden cytat „Those who would give up essential Liberty, to purchase a little temporary Safety, deserve neither Liberty nor Safety.” – więcej chyba nie trzeba pisać.

        Pozdrawiam.

        • Mateusz

          |Autor bloga

          Drogi/Droga „eh”,

          Dzięki za Twój komentarz! Właśnie to jest najlepsze w blogowaniu, że w komentarzach można konfrontować różne punkty widzenia – więc śmiało :-)

          Raczej wiem mniej więcej jak działają terminale, odczytywanie kart, transakcje offline itd. Ale mimo wszystko bardziej boję się kieszonkowca, czy przysłowiowego „dresa” w czarnej uliczce, niż nastolatka bawiącego się nfcproxy na Androidzie.
          Wiem też z doświadczenia (na szczęście nie swojego), że pieniądze są spokojnie do odzyskania.

          Wiem, że interchange to nie jest całkowity koszt dla sprzedawcy i pośrednicy potrafią sobie wymyślać różne opłaty, aby wyjść na swoje. Pewnie terminal płatniczy nie jest dla każdego opłacalny, ale strzelam, że w 95% inwestycja w taki terminal się opłaca, jeśli sam biznes jest rentowny.
          Po prostu wiem, ze ja omijam sklepy i punkty w których nie zapłacę kartą, a nie jestem w tym odosobniony.

          Co do handlu danymi – trzeba ZAWSZE świadomie podchodzić do finansów. Oczywiście, że Wojciech Sobieraj będzie mógł na tym zarobić to będzie handlował wszystkimi danymi na potęgę, bo na tym polega biznes. Ale pamiętaj, że to „Ty” podpisując umowę o rachunek bankowy (czy dowolną inną) zgadzasz się lub nie na takie czy inne wykorzystywanie Twoich danych osobowych.

          Z chęcią zapoznam się w wolnej chwili z przytoczonymi przez Ciebie historiami. Pamiętaj, że ten wpis (w przeciwieństwie do np. wpisów o ZUSie) jest wpisem o moim osobistym podejściu (a nie o gospodarce). Pisze w nim co dla mnie jest wygodne a co nie jest i co ja uważam za dobre (dla mnie jako konsumenta) a co nie. Nie jestem na tyle zorientowany w temacie, aby wypowiadać się o wpływie różnych działań na gospodarkę kraju :-)

          Jeszcze raz – dzięki za Twój wkład w dyskusje i Twoje spojrzenie na sprawę!

          PS. Cytat bardzo trafny!

  12. Marek

    Kompletnie się nie zgadzam z Twoimi tezami zawartymi we wpisie.
    Dodatkowo, Twoje wpisy są niekonsekwentne.

    W podsumowainu piszesz:
    „Gotówka jest już od dawna BEZ SENSU i nie ma żadnych podstaw do korzystania z niej na co dzień i trzeba się z tym pogodzić. Równie dobrze możesz kupować benzynę na kartki.”

    Tymczasem w lipcu zeszłego roku miałeś wpis dotyczący oszczędzania podczas zakupów, w którym radziłeś właśnie w jednym z punktów aby posługiwać się gotówką. Nawet był jeden nagłówek w tekście o treści „Na zakupy bierz gotówkę”. Dodatkowo napisałeś tam:
    „Największym wrogiem oszczędzania jest brak kontroli finansów. A temu bardzo sprzyja korzystanie z kart płatniczych i kredytowych.”
    Natomiast teraz piszesz: „Płatności kartą to większa kontrola nad budżetem”.

    Więc jak to jest? Jeszcze w lipcu 2014 płacenie kartą sprzyjało „brakowi kontroli finansów” a teraz płacenie kartą to „większa kontrola nad budżetem”? Czy coś się zmieniło w ciągu tych paru miesięcy ?

    • Mateusz

      |Autor bloga

      Marku – fajnie, że znalazłeś coś takiego i szkoda, ze nie rozwinąłem tego wątku we wpisie.
      Upraszczając:
      Ten wpis jest bardzo osobisty a w poprzednim pisałem porady dla „przeciętnego Kowalskiego” który statystycznie wyda więcej kartą niż wydałby gotówką.
      Dla osób świadomych finansowo (jak ja czy Ty) lepszym rozwiązaniem przy kontroli budżetu jest płatność kartą i później weryfikacja każdej złotówki. Dla świadomych czytelników dobrym rozwiązaniem jest też mądre korzystanie z karty kredytowej (bez płacenia ani złotówki bankowi – wręcz przeciwnie).
      Natomiast przeciętnej osobie (która nie interesuje się finansami) radzę: Potnij kartę kredytową, płać gotówką w sklepie (bo jak wynika z badań wydasz wtedy mniej).
      Poza tym – u mnie osobiście o tamtego wpisu trochę się pozmieniało w tej kwestii – kupiłem portfel typu „slim” i za wszystko co tylko mogę płacę kartą. Choć oczywiście zawsze mam przy sobie trochę gotówki „na czarną godzinę”. Dodatkowo jeśli już z niej skorzystam to później wszystkie monety poniżej 1 zł wrzucam do domowej skarbonki, aby nie nosić ich ze sobą. Kiedyś opiszę to na blogu :-)

      Dla każdego inny przekaż a w przypadku tego wpisu przekaz jest emocjonalny i osobisty – do stałych czytelników bloga, którzy dobrze wiedzą co zrobić ze swoimi finansami.

  13. Mateusz, a czy brałeś pod uwagę, że w niektórych sklepach za zakupy typu: paczka gumy do żucia, puszka coli itp. kartą nie zapłacisz, bo suma transakcji jest za niska? Jeśli chodzi o mnie samego to wolę płacić gotówką, po prostu co miesiąc kalkuluję i swój przychód dzielę w postaci: tyle % na konto oszczędnościowe, tyle % na rachunki, tyle % na codzienne wydatki, którą to sumę rozkładam jeszcze na dni codzienne. Jeśli zakładam, że dziennie nie przekraczam np. 50 zł to się tego trzymam.

    • Mateusz

      |Autor bloga

      Oczywiście Anno – zawsze warto mieć w portfelu parę złotych w gotówce na parking czy gumę do żucia. Rozsądne podejście z tym podziałem i wydatkami dziennymi!

  14. Hanka

    Mateuszu, dziś pierwszy raz trafiłam na Twój blog i od razu na temat, który mnie interesuje. Widzę, że większość komentujących osób jest przeciwnikami współczesnego systemu. No cóż, do lat 80. już nie ma powrotu.
    Jestem od lat wielbicielką kart, choć zawsze w portfelu mam oprócz kilku kart debetowych i kredytowych, 200-300 złotych na wszelki wypadek. Mnie argument, że płacąc kartą zapłacę więcej, zupełnie nie dotyczy. Mam tak rozpisane moje osobiste finanse, że w każdej chwili wiem ile mogę wydać i nawet kilkutysięczny dostępny limit na karcie kredytowej nie skłoni mnie do wydania więcej niż saldo dostępne w moim arkuszu.
    Banki zbierają o nas informacje? Nie tylko banki. W dzisiejszym świecie trudno być anonimowym. Musimy się z tym pogodzić i żyć tak, aby nikt nie miał nam nic do zarzucenia. Bardzo ciekawy cytat Prezesa Google, aż muszę go zapamiętać.

    • BJK

      przeciwnikami nie – prędzej widzą zagrożenia tego systemu… A w pewnych sytuacjach warto być bardziej a nie mniej anonimowym ;)

      Sam wykonuję +/- 90% swoich transakcji kartą. Więc nie jestem przeciwnikiem tego podejścia. Tylko, że jestem świadom potencjalnych zagrożeń. Natomiast w 100% popieram Twoje podejście: żyć tak, by nikt nie mógł nic zarzucić :)

  15. Mój komentarz rozpoczął ciekawą wymianę poglądów. Dlatego też powiem Wam jak ja do tego podchodzę.
    Ja robię tak, ustaliłem sobie, że na spokojne przeżycie miesiąca starcza mi 5k zł i taką kwotę trzymam na rachunku (płacę kartą praktycznie za wszystko). Każdą nadwyżkę lokuje gdzie indziej np. wypłacam w celu zakupu waluty (w formie papierowej), ale w dużej mierze staram się inwestować na GPW. I tam właśnie odkładam ponad 80% swoich oszczędności.
    Akcji nikt mi nie zabierze, jednocześnie mam szansę na pomnażanie. Jak się uzbiera duża kwota pieniędzy – wypłacę w celu zakupu działki (a u mnie działek jest pod dostatkiem – ludzie wyjeżdżają za granicę) (najbliższym moim celem jest działka 1,2 ha sąsiadująca z moim domem – przepiękna lokalizacja na 3 domy z widokiem na góry). I proces odkładania zacznie się na nowo.

    • BJK

      Podejście słuszne, by nadwyżki inwestować i ponownie potem inwestować :) też większość swoich inwestycji i oszczędności czynię na początku każdego miesiąca i za resztę sobie żyję :)

      Swoją drogą gratulacje zarobków sporo powyżej średniej krajowej :)

  16. Polacy mają manie trzymania gotówki najlepiej w skarpecie! I gdzie bezpieczeństwo? Zgadzam się z autorem, również męczy mnie gotówka w portfelu. Natomiast najgorsze jest fakt, że jeszcze nie we wszystkich punktach możemy dokonywać transakcji płatniczych kartą…

  17. Niektóry jeszcze nie przekonali się jeszcze do nowych technologii – nawet ludzi młodzi :)
    Sam płacę nawet za najdrobniejsze zakupy kartą, ale wielu moich znajomych unika tej formy płatności jak ognia :D

  18. Też kiedyś byłem za kartą, bo to wygodniejsze i szybsze kiedy płacisz nią na co dzień, aż do dnia kiedy komornik zablokował mi wszystkie konta z powodu pomyłki…
    Odkręcanie całej sytuacji z bakiem i komornikiem, czekanie na otrzymanie pism poczta papierową, etc. Przez niespełna miesiąc byłem odcięty od własnych pieniędzy:/
    Gdybym miał wtedy gotówkę, a nie kartę to nie byłoby żadnego problemu…

    Drugi przykład, to drobne sumy (typu kilkaset złotych) cyklicznie przekazywane sobie między znajomymi lub wśród par w konkubinacie przez przelew bankowy (bo to wygodne), a nie gotówką. Po pewnym czasie jest ryzyko, że US zgłosi się po zaległy podatek, z zaległymi odsetkami od pożyczki lub darowizny, bo bank ma przecież obowiązek przekazywania wszelkich danych o transakcji na żądanie uprawnionych organów…

  19. Zbigniew

    Wydarzenia w Grecji i na Cyprze w jasny sposób pokazały, że trzymanie kasy w banku nie jest zaradne finansowo.

    • BJK

      póki co europejski limit gwarancji do 100 000 € został zachowany na Cyprze. W Grecji jeszcze nie wiadomo, ale jestem przekonany, że osoby zaradne finansowo wypłaciły pieniądze z banków na długo przed pierwszymi ograniczeniami.

  20. P4P Consulting

    Płatności elektroniczne są coraz bardziej popularne, zwłaszcza wśród młodego pokolenia. Nie wszędzie jednak można ją zapłacić – dotyczy to przede wszystkim niewielkich punktów sprzedaży. Zapewne to jest poniekąd przyczyną, inną rzeczą jest fakt, iż niektórzy po prostu bezpieczniej się czują mając gotówkę przy sobie.

  21. U nas jednak wciąż panuje dość duże przywiązanie do gotówki. Największa grupa, w jakiej ja osobiście to zauważyłem (ludzie, którzy nawet nie chcą słyszeć o posiadaniu karty płatniczej, a tym bardziej kredytowej, z kontem jest już lepiej) to często drobni przedsiębiorcy z branży usługowej i handlu. Dla nich gotówka to gotówka, na pieniądz elektroniczny patrzą z podejrzliwością. No ale ma to też związek z jego większą przejrzystością…

  22. R.

    Prosze tutaj o zyciowe historie komentujacych:

    Czy udalo sie Wam i dziala to w miare sprawnie jeszcze:
    Wyplacamy z banku w kraju na Zachodzie kwote typu 50,000 – 100,000 EUR / GBP a nastepnie udajemy sie z nia w samolocie / samochodzie do Polski. Oczywscie na lotnisku zglaszamy odpowietnie deklaracje.
    Obawiam sie przelewu bankowego poniewaz, bank zawsze sobie policzy prowizje + zanizy kurs a jesli ja zjawie sie z gowotka w PL, to zawsze moge objezdzic kilka kantorow naziemnych i negocjowac kurs.

  23. Kolejny problem, o którym nie wspomniałeś, to fałszywe banknoty. Może nie spotykane codziennie ale raz Babcia 50 zł straciła. Do tego wizyta na komisariacie, a chciała tylko zrobić małe zakupy. Główny bohaterem filmu akcji był chyba każdy, kto sprzedawał samochód i nagle miał w portfelu więcej, niż zarabia w miesiąc. Ja bym tam wolał aby kupujący samochód wpłacił kasę do banku na moje konto w mojej obecności niż dawał mi papierki i sam odpowiadał za ew. fałszywe banknoty. Na Islandii obrót gotówkowy zanika. Tam za gumę do żucia sie płaci kartą a kupić ich walutę w kantorze to prawdziwy wyczyn nawet w Danii.

  24. Jak przeczytałem o tej sytuacji w której wspominasz jak idziesz z pieniędzmi na zakup samochodu wypłaconymi z banku w gotówce to przypomniała mi się niemal identyczna sytuacja w moim wykonaniu. Pamiętam że przed kupnem działki też tak zrobiłem a do tego jeszcze nie wiedząc czemu zaparkowałem samochód aż 500m od placówki bankowej. Chyba musiałem być tak przestraszony że w pewnym momencie wkręciłem sobie że te pieniądze gdzieś mi wyleciały po drodze, sprawdzałem w kieszeni, do której byłem przekonany że je włożyłem i… nic! Nawet się cofnąłem kawałek żeby sprawdzić czy czasem mi one nie wypadły przed chwilą. Na szczęście były one w innej części kurtki niż wcześniej myślałem. Po tej całej akcji zacząłem się zastanawiać, czemu po prostu nie przelałem tej gotówki zamiast specjalnie wypłacać taką kwotę…

    Ostatnio w mojej mieścinie był zresztą podobny i niestety autentyczny przypadek – babka wypłaciła pokaźną kwotę gotówki z bankomatu a później nie pamiętała co z nią zrobiła i przypuszcza że prawdopodobnie wyrzuciła na śmietnik z jakimiś rzeczami. Sprawa zgłoszona na policję ale do dziś nie udało się ustalić co faktycznie stało się z pieniędzmi..

  25. chorobnik

    Kamery też sobie zamontuj w domu i niech władza cię podgląda dla twojego „bezpieczeństwa”. Ja płacę gotówką gdzie tylko się da. Nie dam się zaczipować.

  26. Czytelnik

    „If you have something that you do not want anyone to know, maybe you shouldn’t be doing it in the first place?”
    „I ja się pod tym podpisuję. Skoro nie robię nic złego czy nie zgodnego z prawem to czego mam się obawiać?”

    Robienie czegoś zgodnie z prawem, a posiadaniem prywatności to dwie różne kwestie, ale mieszanie ich jest jednym z zabiegów firm, które monitorują, przetwarzają i wykorzystują dane na swoje cele, a inni powtażają ją jak mantrę. Ukrycie czegoś przed innymi bo ma się taką ochotę, jednocześnie nie łamiąc prawa to prywatność. W wolnym tłumaczeniu:

    „Jeśli chcesz mieć prywatność, to może lepiej nie miej?”
    cytując wujka Google

    a ktoś powie: A na co mi ta prywatność!
    Prywatność jest niewygodna, tak jak wolność, ale poza sukcesem komercyjnym, obliczeniem zysków i strat są też rzeczy, którymi szczycimy się od początku naszego gatunku oddzielając grubą linią zwierzęce zachowania jako te niechciane u ludzi. Nie chcę wchodzić głęboko w polityke, moralność czy szukać teorii spiskowych, bo sam z uśmiechem pod nosem czytam czy slucham ludzi z aluminiową folią na głowie, ale ten styl dedukcji przedstawiony w artykule zawsze gotuje mi krew w żyłach, bo argument jest tak okropny, że aż się reszty czytać nie chce i włos się na głowie jeży.

    Wolność słowa i prywatność w parze chodzą, piękne słowa jak honor, mądrość, miłość, ale to pierwsze ostatnio inaczej rozumiane, a drugie spychane, jak jakiś relikt.

    • Czytelnik

      dodam tylko:

      przykład może idiotyczny, ale jakoś mi pasuje i strasznie mnie bawi. Dlaczego zatem chodzimy w ubraniach? Pomijamy kwestie, że te ubrania dają nam jakiś styl. Może masz pod nimi coś nielegalnego?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *