by Hebi65 / Pixabay.com
Fot. by Hebi65 / Pixabay.com

Płyty, albumy MP3 czy subskrypcja? Jak najbardziej opłaca się słuchać muzyki?

Każdy z nas słucha muzyki, bo jak wiadomo, łagodzi ona nasze obyczaje. Niestety, przy poziomie średnich zarobków w Polsce, mało kogo jest stać na kupowanie kilku płyt miesięcznie. Musimy iść na kompromisy. A może jednak nie musimy? Postanowiłem sprawdzić, jak najbardziej opłaca się słuchać ulubionej muzyki i czy jest realna alternatywa dla piractwa (sic!) oraz drogich płyt CD. Zapraszam.

Płyty kontra albumy mp3

Nie tak dawno porównywałem dla Was wydatki związane z zakupem tradycyjnej książki i jej elektronicznego odpowiednika. Różnie z tą opłacalnością ebooków bywa, ale czy podobnie jest na rynku muzycznym? Warto się przekonać. Nie ukrywam, że od pewnego czasu bardzo chętnie kupuję albumy ulubionych wykonawców w formacie mp3. Schemat zakupu bardzo mi odpowiada – wybieram album, płacę przez DotPay lub PayU i po 5 minutach mam już płytkę na swoim komputerze. Pytanie, czy to się opłaca?

Jak zwykle wszystko zależy od tego, na jakim albumie nam zależy. Zebrałem dla Was kilka pozycji, które porównam cenowo. Wszystkie ceny za empik.com:

WykonawcaCena płyty CDCena albumu mp3
King sof Leon „Come around Sundown”46,99 zł14,99 zł
Dawid Podsiadło “Comfort and Happiness”37,49 zł14,99 zł
Soundgarden “Badmotorfinger”20,99 zł37,99 zł
Amy Winehouse “Back to Black”35,49 zł37,99 zł

Mamy sytuację podobną do tej, jaka była w przypadku ebooków. Cześć płyt w formacie mp3 jest zdecydowanie tańsza, część wyraźnie droższa. Widać jednak, że bardzo opłaca się szukać i czyhać na promocje. Niewątpliwym atutem mp3 jest czas dostawy (nie musimy nawet wychodzić z domu) i możliwość nagrania sobie kilku albumów na pendrive (do samochodu) lub do telefonu.

Nadal jednak jesteśmy w punkcie wyjścia, bo kupujemy tylko jeden album i to w niestety dość wysokiej cenie. A my przecież szukamy alternatywy. Czy może nią być subskrypcja muzyki?

Na czym polega subskrypcja muzyki?

Subskrypcja muzyki jest względną nowością na polskim rynku i wciąż niewiele osób o niej słyszało. A temat jest niezwykle ciekawy, bo umiejętne korzystanie z subskrypcji może nie tylko zadowolić nasze potrzeby w obcowaniu z muzyką, ale także wpłynąć na realne oszczędności.

Zacznijmy od jednego z czołowych dostawców usługi subskrypcji, jakim jest szwedzki Spotify. Obecnie w bazie tej firmy znajduje się kilka milionów utworów z bardzo szerokiej grupy tematycznej. Znajdziemy tu prawie wszystko – od klasyki, poprzez jazz aż do rytmów alternatywnych. Dostęp do bazy zyskujemy poprzez programy komputerowe, aplikacje mobilne na telefonach i tabletach lub po prostu za pośrednictwem przeglądarki www. Spotify podaje, że obecnie z jego usług korzysta 75 milionów osób na całym świecie. Jak to działa?

Możemy zdecydować się na pakiet bezpłatny, który w mojej ocenie w zupełności wystarcza. Problemem, ale tylko dla niektórych, mogą być pojawiające się co jakiś czas reklamy. Wcześniej Spotify próbowało też ograniczyć dostęp do swojej bazy, wprowadzając tygodniowy limit na darmowe słuchanie muzyki. Firma szybko się jednak z tego wycofała. Użytkownicy smartfonów w wersji darmowej mogą jedynie korzystać ze spersonalizowanego radia.

Drugi pakiet – płatny za 9,99 zł, pozwala nam cieszyć się muzyką bez reklam. Jeśli do tej kwoty dołożymy jeszcze 10 złotych, otrzymamy dostęp do muzyki w najwyższej jakości, 320 kbp/s, bez reklam i z możliwością odtwarzania utworów w takiej samej jakości na urządzeniach mobilnych. Podkreślmy – są to kwoty opłacane miesięcznie, stąd też nazwa usługi – subskrypcja, bo trzeba ją comiesięcznie odnawiać.

Oczywiście do odtwarzania muzyki subskrybowanej potrzebny jest stały dostęp do Internetu. ALE. Posiadacze wersji Premium mają możliwość zapisania wybranych utworów na dysku twardym komputera lub karcie pamięci telefonu i późniejszego ich słuchania offline. To bardzo przydatna funkcja.

Jasne, 19,90 to nie „za darmo”, ale zwróćcie uwagę, że jest to koszt przeciętnej płyty kupionej w formacie mp3. W Spotify za tę kwotę otrzymujecie dostęp do stale uzupełnianej, potężnej bazy utworów.

Największym konkurentem Spotify (i w ogóle największym tego typu serwisem w Internecie) jest Deezer. To dla odmiany francuska usługa, która w swojej bazie ma ponad 35 milionów piosenek. Deezer swoją popularność zdobył głównie świetnym zachowaniem na każdym systemie operacyjnym – działa bezproblemowo zarówno pod Windowsem, iOS czy Androidem. Tutaj, podobnie jak w przypadku Spotify, mamy do wyboru pakiety. Aktualnie 2.

Darmowy pozwala nam uzyskać dostęp do całej bazy Deezera, ale musimy spodziewać się przerywania odtwarzania przez reklamy. Muzyka nie będzie również przesyłana w najwyższej jakości. Kolejne ograniczenie to brak możliwości odtwarzania muzyki na urządzeniach przenośnych oraz zapisywania jej do trybu offline. To wszystko otrzymujemy dopiero w pakiecie Premium+.

Premium+ kosztuje 19.90 zł, ale Deezer co jakiś czas wprowadza promocje i aktualnie np. daje możliwość bezpłatnego przetestowania tej wersji przez 15 dni za darmo. Niedawno wersja Premium+ była także dostępna za 9,99 zł. W tym pakiecie nic nas już nie ogranicza – przesył danych w prędkości 320 kbp/s, tryb offline i możliwość odtwarzania przy pomocy radia samochodowego – to naprawdę przydatne funkcje.

Oczywiście dostawców muzyki na żądanie jest więcej. Przedstawiłem dwóch gigantów, aby wytłumaczyć Wam, na czym ta usługa polega. Teraz przejdźmy do najważniejszego pytania…

Czy subskrypcja muzyki się opłaca?

Liczby bezwzględne nie kłamią – bardzo się opłaca. Za cenę najwyższego pakietu (19,90 zł) otrzymuje dostęp do potężnej bazy utworów. To koszt, który nie pokryje zakupu nawet 2 albumów w formacie mp3, nie mówiąc już o tradycyjnych płytach CD.

Komu subskrypcja się nie opłaca? Piratom – o nich nie będę głośno wspominał. Drugą grupą są konserwatyści, czy raczej melomani. Przyznaję, że sam czasami lubię mieć kontakt ze zwykłą CD, co – to niewytłumaczalne – lekko podnosi poczucie przyjemności słuchania. Płyty świetnie wyglądają też na półkach, a kultowe albumy aż proszą się o oprawienie. Subskrypcja nam tego nie daje, ale czy to źle?

Znalazłem jeden poważny minus subskrypcji, ale nie wynika on z cech samej usługi. Po prostu, baza, choć 35 milionów utworów robi wrażenie, dla wielu osób może być zbyt skromna. Szczególnie, jeśli szukamy w niej kompletnej kompilacji twórczości polskich zespołów czy wykonawców z dawnych lat. To jednak będzie się szybko zmieniać, bo bazy zarówno Spotify jak i Deezera, są sukcesywnie powiększane.

Co sądzicie o subskrypcji muzyki? Czy Waszym zdaniem jest to realna alternatywa dla tradycyjnych płyt CD? Zachęcam do komentowania!

6 komentarzy

  1. Mateusz

    Już kilka miesięcy temu zrezygnowałem z pirackiej muzyki na rzecz Spotify. W skali roku kosztuje to 240 złotych (20 zł x 12 miesięcy) – może i dużo, ale w miesiącu nie odczuwam tego. Z płyt CD zrezygnowałem już dawno i nie odczuwam ich braku.

  2. Ale te dwa serwisy to nie wszystko. Google play – muzyka i masz podobną sytuację, około 30 milionów utworów za 19,90. No i serwis Apple. Mnie za to ciekawi coś innego. Zakup pojedynczej piosenki, bo bądźmy szczerzy – z całego albumu naszych „gwiazdek” podoba się tylko jedna. Wolę dać 5 PLN za coś, co będę słuchał niż za subskrypcję, której możliwości nigdy nie wykorzystam w pełni.

  3. A ja posiadam dość sporą kolekcję płyt CD, którą przestałem rozbudowywać, gdy otrzymałem do abonamentu telefonicznego 2-letni dostęp do Deezer. Dziś już nie wyobrażam sobie słuchania muzyki w inny sposób, bo jest to naprawdę wygodne :) Do tego warto polować na promocje – aktualnie mam 3 miesięczny okres „testowy” za 0,99 zł :) A czy jakość jest w porządku? Pewnie, że tak! Przecież muzyka na CD to też utwory w formacie cyfrowym! Ważne, by starać się słuchać w 320kbps, a większość dostawców taką jakość oferuje (a są i tacy, co i nawet lepszą jakością się chwalą).

  4. NN

    W sumie to każdemu jego porno ale chciałem zwrócić uwagę na jeden pominięty (a w mojej opinii) ważny aspekt: płacąc abonament (sam też korzystam) za Deezera jesteś tylko użytkownikiem pewnego rodzaju dóbr a nie ich właścicielem. Plik mp3 lub płyta CD zostanie i możesz z niej korzystać wielokrotnie, natomiast w momencie rezygnacji z abonamentu nie masz dostępu do żadnych zbiorów ergo subskrypcja muzyki jest ok ale tylko jako uzupełnienie własnych zasobów muzycznych.

  5. BJK

    pytanie za milion: co z YouTube’em? Można z niego ściągnąć muzykę, słuchać jej wielokrotnie, a AdBlock ponoćskutezcnie blokuje reklamy (mówię ponoć, bo nie korzystam :P ) Inna sprawa, że nie lubię kupowania pełnych albumów, bo po prostu interesuje mnie dokładnie jeden lub dwa kawałki z każdej płyty. Nawet tych ulubionych wykonawców. Stąd jak dla mnie YouTube wraz z REal Player jest wystarczającym rozwiązaniem ;)

  6. Korzystam ze Spotify Premium i powiem, że do tej pory z lepszego rozwiązania nie widziałem. Ogromna baza utworów, wygodne playlisty i super tryb offline na komórkę. Teraz jeszcze dodali usługę Connect, dzięki czemu mogę sterować Spotify na laptopie komórką. :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *