by Efraimstochter / Pixabay.com
Fot. by Efraimstochter / Pixabay.com

Orzechy zamiast proszku i inne sposoby na tanie i ekologiczne pranie

Jak robić tanie i ekologiczne pranie? Ten temat wpadł mi do głowy, gdy znajomi powiedzieli mi o używaniu… orzechów piorących. Kompletnie nie wiedziałem, o co chodzi, ale poszukałem i dziś trochę Wam o tym opowiem. Okazuje się, że orzechy są coraz bardziej popularne i dostępne w Polsce, rośnie także liczba osób, które wrzucają je do swoich pralek. Ja postanowiłem sprawdzić, jakie mają wady i zalety i czy faktycznie ich używanie się opłaca. Wziąłem od znajomych próbki i przeprowadziłem analizę. Zapraszam po szczegóły.

Co to są orzechy piorące?

Orzechy piorące trafiają do nas z Azji, gdzie z powodzeniem są stosowane od setek lat. Rosną w Indiach i Nepalu, na kilkunastometrowych drzewach o wdzięcznej nazwie „sapindus mukorossi”, co znaczy orzechowiec myjący lub mydłowiec.

Orzechy rozłupuje się i usuwa środek, po czym suszy się ich skorupki, aż do uzyskania ciemnego koloru. Właściwości piorące zapewnia znajdująca się w nich saponina, która w kontakcie z wodą zamienia się w aktywną, myjącą pianę. Tyle teoria. A praktyka?

Orzechy piorące mogą być używane do różnych celów, głównie do prania ubrań, ale nie tylko. Z powodzeniem można je zastosować do:

  • zmywarki – kilka orzechów należy włożyć do koszyczka na sztućce i włączyć zmywarkę na podstawowy program;
  • sprzątania – wywarem z łupin orzecha można czyścić meble i różne przedmioty, także złote czy srebrne;
  • mycia ciała i włosów – szczególnie polecane są alergikom i osobom z problemami skórnymi, dlatego że mają działanie antybakteryjne i przeciwgrzybiczne;
  • pielęgnacji zwierząt – wywarem z łupin można kąpać psy, wystarczy stosować go jak zwykły szampon dla zwierząt.

Orzechy piorące są delikatne, bezzapachowe i do tego – ekologiczne. Ich niewątpliwą zaletą jest to, że są w pełni biodegradowalne. Wodę z prania, sprzątania czy mycia można bez obaw wylać do ogródka czy nawet podlać nią domowe rośliny.

Jak prać i czy ubrania rzeczywiście będą czyste?

Pranie w orzechach jest bardzo proste i nie odbiega od tradycyjnego. 5-7 łupin dzielimy na pół, wkładamy do lnianego woreczka (zazwyczaj jest dołączany do paczki), zawiązujemy i wkładamy do bębna pralki.

Możemy prać zarówno w niskich, jak i wysokich temperaturach – nawet do 90°C. W przypadku prania w temp. 60 stopni orzechy można wykorzystać kilka razy. Są one całkowicie bezpieczne nawet dla bardzo delikatnych tkanin.
Przyznam się szczerze, że przed pierwszym zastosowaniem orzechów piorących miałem poważne wątpliwości, czy mogą doprać brudną bieliznę. Efekt okazał się jednak zaskakująco dobry – po wyjęciu z pralki ubrania były czyste i miękkie. Z doświadczenia znajomych, którzy użyczyli mi orzechów do testowania wiem, że mogą pojawić się problemy z wywabieniem poważniejszych plam, np. po soku z marchwi czy winie, ale w takich przypadkach tradycyjne proszki też mogą mieć kłopoty.

Orzechy piorące przyczyniają się też do szarzenia białych ubrań, ale podobno wystarczy wsypać do prania sodę oczyszczoną, która bardzo skutecznie zapobiega takiemu efektowi.

Ubrania, które wyjąłem z pralki były miękkie, zatem nie wymagały dodawania chemicznego płynu do płukania. Jednocześnie pachniały świeżością, choć pozbawione były ostrego zapachu. Dla alergików to zaleta, jednak zdaję sobie sprawę, że dla wielu osób może to stanowić poważny minus. W takim przypadku wystarczy do płukania dodać trochę olejku eterycznego o ulubionym zapachu.

Ile to kosztuje?

Teraz najważniejsza sprawa. Czy to się opłaca? Za kilogram orzechów piorących zapłacimy około 35- 40 zł, w zależności od sklepu internetowego, w którym zrobimy zakupy. Przy robieniu 2-3 prań w tygodniu (w temperaturze 60 stopni) dla czteroosobowej rodziny, paczka powinna nam wystarczyć na rok.

Dla porównania, kilogram zwykłego proszku do ubrań kolorowych (średniej klasy), kupionego na Allegro – to 12 złotych. Zakładając, że do jednego prania użyjemy go 100 gramów, to możemy zrobić przy jego użyciu 10 prań. Zatem kilogram proszku zużyjemy w około miesiąc. Orzechy piorące są więc zdecydowanie tańsze i bardziej wydajne.

Poza tym, jak już wcześniej wspomniałem, do takiego ekologicznego prania nie musimy używać płynu do płukania, zatem oszczędzamy jakieś 10 złotych na litrze.

Jak jeszcze prać tanio i ekologicznie?

Pranie tanie i ekologiczne to jednak nie tylko środki piorące typu eco. Warto również zmienić swoje przyzwyczajenia, albo przynajmniej baczniej zwracać uwagę na to, co i jak pierzemy. Oto kilka rad, które pozwolą zaoszczędzić kilkanaście złotych miesięcznie:

  • pierz krócej – bardzo często nasze ubrania wymagają tylko odświeżenia. Wybierajmy zatem programy szybkie i do codziennego prania, które piorą krócej (zazwyczaj około pół godziny) i w niższej temperaturze. To pozwala zużyć nawet o 1/3 mniej prądu.
  • więcej nie znaczy lepiej – używaj dokładnie tyle proszku, płynu do prania czy wspomnianych orzechów piorących, ile zaleca producent. Sypanie większej ilości detergentów nic nie da i na pewno nie sprawi, że ubrania będą czystsze.
  • zapełniaj pralkę do pełna – róbmy pranie wtedy, kiedy uzbieramy odpowiednią liczbę ubrań. Wkładanie do pralki dwóch bluzek czy koszul to prawdziwe marnotrawstwo wody, prądu i detergentów.
  • wykorzystuj naturalne produkty – chyba każdy ma w domu ocet, sodę oczyszczoną czy olejki zapachowe. Ocet świetnie zastąpi płyn do płukania i będzie zapobiegał elektryzowaniu się ubrań. Wystarczy dodać 3-4 łyżki do płukania. Do tego wlejmy kilka kropel naturalnego olejku, a ubrania będą przyjemnie pachniały. Z kolei soda oczyszczona upora się z silniejszymi zabrudzeniami i zapobiegnie szarzeniu ubrań.

Warto także zainwestować w dobrą, ekonomiczną pralkę z wieloma różnymi programami do prania. Pozwoli to zaoszczędzić wodę i prąd, a dzięki temu nasze comiesięczne rachunki będą o kilka złotych niższe. Dokładnie temu tematowi chciałbym przyjrzeć się w osobnym wpisie, dlatego teraz tylko o tym wspominam.

Sposobów na tanie i zarazem ekologiczne pranie jest sporo. Jakie są Wasze? Zwracacie na to uwagę czy nie? Jak zwykle zapraszam do komentowania!

19 komentarzy

  1. O orzechach słyszałam już dawno temu. Nie próbowałam ich jednak dlatego cenię takie wpisy. Opinię o nich oglądałam w programie „pani Gadżet”, ale nie do końca wierzę telewizji ;) Tymczasem chciałabym zwrócić uwagę że nowoczesna pralka na pewno pozwala na oszczędności. Kupiona niespełna rok temu eco bubble potrzebuje bardzo mało proszku do prania. Kiedy wsypujemy więcej proszek zostaje w komorze. Ostatnio u znajomej widziałam kapsułki piorące i przyznam, że stwierdziłam, że są bardzo wygodne w użyciu, zajmują mało miejsca i pięknie pachną. Jednak kiedy przeliczyłam sobie, że koszt prania kapsułką to ok. 80 gr podczas gdy kupione prawie rok temu proszki 4,6 kg (jeden do białego i drugi do kolorów) służą mi do dziś i w obu przypadkach mam jeszcze ponad połowę opakowania (piorąc 2-3 razy w tygodniu). Stwierdzam, że nie ma co przepłacać :)

  2. Parę moich znajomych zaczęło korzystać z orzechów. Nie wiem jakich, ale wspominali, że nie wszystkie plamy można nimi doprać. Te bardziej zjadliwe i tak trzeba potraktować chemią. Czy to możliwe, że po prostu kupili jakiś nieodpowiedni produkt?

  3. April

    Ja od pół roku korzystam z proszku do prania, który zrobiłam sama z boraksu, sody kalcynowanej (nie mylić z oczyszczoną, bo to inny produkt) i szarego mydła. (ja zrobiłam z takiej proporcji – 1kg boraksu, 1kg sody kalcynowanej, 6 kostek 200g szarego mydłą startego na tarce). Do prania używa się 1 łyżkę stołową proszku (gdy bardzo brudne pranie daje się 2 łyżki). Taka ilość proszku starcza na rok prania – gdzie pranie robione jest codziennie. Koszty – w sklepach internetowych można kupić zestaw sody i boraksu po 10zł, szare mydło to koszt też ok. 10zł, czyli za ponad 3kg proszek do prania, który starczy nam na rok codziennego prania z przesyłką zapłacimy ok 30 zł. Proszek ten świetnie radzi sobie z trudnymi plamami. Do płukania używam octu i olejków eterycznych, a do wybielania sodę oczyszczoną, wodę utlenioną lub sok z cytryny.

  4. Elka

    „Ocet świetnie zastąpi płyn do płukania”. „Z kolei soda oczyszczona”… świetnie reaguje z octem wytrącając sól kwasu kwasu octowego (octan sodu). Można zatem użyć wody po praniu skarpetek do konserwowania żywności i zaoszczędzić jeszcze więcej. ;-)

    To niesamowite, że biały, bogaty i uczony świat, sięga po sposoby prania indyjskiej biedoty, której nie stać na prawdziwe detergenty. Ze znanych mi badań porównawczych [1] wynika, ze efektywność orzechów piorących jest zbliżona do prania w samej wodzie.

    Dziwi mnie, że ktoś „zaradny finansowo” może promować tę piorącą szarlatanerię. Jeśli pranie w samej wodzie jest dla Ciebie OK, to zaoszczędzić na orzechach możesz 30-40 zł.

    Babcie to używały mydlnicy (taka roślinka u nas rośnie), ale to ciemnota i zabobon. CO innego sposoby indyjskiego plebsu – starożytna wiedza dalekiego wschodu. ;-)

    [1] np. http://forum.oekotest.de/cgi-bin/YaBB.pl?num=1112360030

    • Lila

      A co z zanieczyszczeniem środowiska detergentami?długofalowe skutki ich używania będą z pewnością bardziej dla nas dotkliwe niż dla, jak to Pani nazwała, indyjskiej biedoty. Bogaty i uczony świat tradycyjnie chyba za bardzo się wywyższa…

  5. Od kilku osób słyszałam o szarzeniu ubrań i to mnie powstrzymywało przed spróbowaniem. Ale o patencie z sodą nie słyszałam. Może jednak warto wypróbować :)

  6. CLS.pl

    Pomysł ciekawy, ale nie jestem fanem takich rozwiązań. Proszek to proszek. Chociaż nie powiem- jeżeli taki worek faktycznie wystarczyłby na rok to oszczędność jest niesamowita.

  7. A ja mam wrażenie, że wielu ludzi szuka oszczędności tam, gdzie nie powinno. Ile się zaoszczędzi na tym proszku? Kilkanaście zł w skali roku? A w innej dziedzinie życia tą oszczędność wyda się w jednej sekundzie.
    Szukaj oszczędności tam, gdzie najwięcej wydajesz – proste.
    A co do proszku to ja mam tak jak już tu jedna osoba pisała. Raz zakupiony markowy proszek (promocja w tamtym roku przed Świętami) 5 kg za cenę poniżej 30 zł zużywam sobie do dziś (średnio dwa prania na tydzień).
    Pozdro.

  8. Tomasz

    Prócz względów ekonomicznych ważne (dla mnie najważniejsze) są także względy ekologiczne. Polecam zagłębić się w tematyce proszków do prania i ich rzeczywistego wpływu na środowisko. Mnie przeraziło. Koncerny cały czas bombardują nas coraz nowszymi,ulepszonymi i mocniejszymi proszkami. Warto jednak zastosować orzechy, mydlnicę lub ekologiczny proszek z boraksu, sody kalcynowanej i mydła szarego. Do płukania dobry jest ocet i olejki eteryczne, by na praniu pozostał przyjemny zapach. Nie trujemy środowiska ani siebie i swoich rodzin. Warto też pomyśleć nad ekologicznymi kosmetykami i zdrowej żywności.

  9. Muszę koniecznie wypróbować te orzechy. Ja w tej chwili piorę w proszku dla dzieci Jelp i jestem zadowolona z efektów, ale nie z ceny.

  10. martu5ia55

    Używam orzechów piorących juz 2,5 roku. Jestem bardzo zadowolona i polecam. Do każdego prania daje kilka kropli olejku z drzewa herbacianego, a do bieli dodatkowo czubatą łyżkę sody oczyszczonej. Na plamy trudne nakładam standardowy odplamiacz. Z tego co pamietam jak używałam zwykłego proszku to tez musiałam polewać czymś ciężkie plamy. Pół roku temu zwątpiłam i kupiłam 2 kg proszku. Tak szybko go zużyłam i nie zauważyłam różnicy w porównaniu do prania w orzechach ze wróciłam do naturalnych, zdrowych dla mojej rodziny i przyjaznych dla środowiska i mojej kieszeni orzechów piorących!
    Mam tez proszek z orzechów który używam do zmywarki i do mycia podłogi;)

  11. Natalia

    Jak przeliczam to się nie opłaca aż tak. Jeżdżę do makro po chemie gospodarczą i kupuję za 40 zł 9 kg proszku do prania. Mi wystarcza na rok. Czyli cenowo jak te orzechy, a nie ryzykuje ze mi ubrania poszarzeją ani nic. Jakby zaczęły szarzeć to dopiero byle jaka oszczędność by była przy zakupie nowych.

  12. ktosik

    40zł za 9kg za wysokie prawdopodobieństwo nowotworów, alergii i innych. O zatruciu planety fosforanami nie wspominam.Dziękuję Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *