by 2041487 / pixabay
Fot. by 2041487 / pixabay

Pracodawca zalega Ci z wypłatą pensji? Co możesz z tym zrobić? 5 pomysłów na ugodowe rozwiązanie sprawy

Sam nie pracuję na etacie, ale wiem, że spora część z Was tak. Etat jest fajny, bo daje poczucie bezpieczeństwa (przynajmniej teoretycznie), a jego największym atutem jest pewność, że danego dnia miesiąca na konto wpłynie pensja. No właśnie – z tym niestety różnie bywa. Jeśli Twój pracodawca zalega Ci z wypłatą pensji, przeczytaj mój poradnik i sprawdź, jak walczyć o swoje prawa.

Szokująca skala zaległości

Jak wynika z danych Państwowej Inspekcji Pracy polskie firmy nagminnie wręcz spóźniają się z wypłatą wynagrodzeń, a część z premedytacją nie przelewa pensji w ogóle.

Takie zaległości rocznie sięgają kwoty 180 milionów złotych, a średnia zaległość wobec pracownika to około 12 tysięcy złotych.

Pogrubiłem ten fragment, bo naprawdę trudno mi uwierzyć, że w dobie koniunktury na rynku pracy wciąż są osoby, które zgadzają się na takie traktowanie. Nie oceniam, powody mogą być różne, ale jedno jest pewne – z nieuczciwym pracodawcą trzeba walczyć.

Co na ten temat mówią przepisy?

Zgodnie z Kodeksem Pracy pracodawca ma obowiązek wypłacić pracownikowi pensję najpóźniej do 10. dnia kolejnego miesiąca. W praktyce najczęściej reguluje to umowa, na podstawie której pracownik może ustalić z pracodawcą dowolny dzień zapłaty. Ważne, aby nie został przekroczony termin ustawowy.

Jeśli mimo to pracodawca spóźni się z wypłatą, ale miało to charakter incydentalny, nie warto od razu kruszyć kopii. Bywają różne przyczyny opóźnień (długi weekend, awaria systemu księgowego czy bankowego, przeoczenie etc.). Jeśli jednak sytuacja ta powtarza się nagminnie, trzeba reagować.

Kodeks Pracy wyraźnie informuje, że za każdy dzień opóźnienia w wypłacie pensji pracownikowi należą się karne odsetki.

Ważne: Pracodawca musi zapłacić proporcjonalną karę za spóźnienie zarówno w zakresie podstawy pensji, jak i wszelkich dodatków i składek ZUS.

Pracodawca nie może się przy tym tłumaczyć okolicznościami niezależnymi od niego. Jeśli dzień wypłaty przypadał w święto, pensja powinna zostać przelana na konto pracownika dzień wcześniej.

Jeśli pracodawca nadal nie reaguje

Bywają sytuacje, gdy pracodawca nic nie robi sobie z przepisów prawa, nadal nie wypłaca pensji w terminie lub wręcz ma kilkumiesięczne zaległości wobec pracownika. Nic tego nie usprawiedliwia, dlatego pracownik ma w takiej sytuacji prawo wypowiedzieć umowę o pracę z winy pracodawcy i to ze skutkiem natychmiastowym.

Pamiętaj: W wypowiedzeniu musi się znaleźć informacja, że powodem złożenia dokumentu było ciężkie naruszenie obowiązków pracodawcy.

Jeśli nie chcesz od razu „rzucać papieru”, to najpierw pisemnie wezwij pracodawcę do stosowania się do warunków umowy i wypłacania pensji w terminie. Jeśli zignoruje Twoje pismo, możesz złożyć wypowiedzenie i iść do sądu.

Sądowa batalia – jak ją przeprowadzić?

Oczywiście pozew sądowy to rozwiązanie wyłącznie dla tych, którzy nie mogą doprosić się wypłacenia im zaległych pensji. W przypadku opóźnień nie warto się na to decydować, bo tutaj skuteczniejsza może okazać się zwykła interwencja inspektora pracy.

Ważne: Inspektor pracy, który potwierdzi nierzetelność pracodawcy, może nałożyć na niego mandat w wysokości 2 tysięcy złotych lub złożyć sprawę do sądu grodzkiego – ten ma uprawnienia do nałożenia nawet 30 tysięcy złotych kary.

Jeśli decydujesz się iść do sądu, to najpierw ustal, jak duże zaległości ma wobec Ciebie pracodawca. Jeśli nie przekraczają one 50 tysięcy złotych, wówczas nie poniesiesz opłaty sądowej – w przeciwnym razie opłata wyniesie 5% kwoty sporu.

Do pozwu trzeba dołączyć umowę o pracę (lub inną, w której znajdują się informacje o obowiązkach pracodawcy) i wszelkie dokumenty poświadczające, że firma nie wypłaciła Ci pensji. Jeśli wygrasz, sąd nałoży na pracodawcę grzywnę i nakaże mu uregulowanie zaległości wraz z odsetkami.

Jak poradzić sobie z nierzetelnym pracodawcą bez sądu? 5 pomysłów

Mam nadzieję, że żaden z moich Czytelników nie znalazł się w sytuacji, która stanęła na ostrzu noża. Jeśli Twoim problemem są „tylko” opóźnienia w otrzymywaniu pensji i masz już tego szczerze dość, wypróbuj jeden z moich sposobów na polubowne załatwienie sprawy:

  • Groźba poinformowania inspekcji pracy – brutalne, ale bardzo skuteczne rozwiązanie. Pracodawca, który spóźnia się z wypłacaniem pensji, prawdopodobnie ma za uszami dużo większe grzechy i na pewno nie będzie chciał ryzykować kontroli.
  • Pismo od prawnika – Kowalskiego łatwo zbyć i przestraszyć np. groźbą zwolnienia. Dlatego jeśli zamierzasz złożyć oficjalny protest na działania pracodawcy, od razu skorzystaj z pomocy prawnika. Ten za około 100 złotych napisze piękne wezwanie do zaniechania nieuczciwych praktyk, które zrobi wrażenie na prawie każdym pracodawcy.
  • Groźba zrobienia „szumu” – firma pracuje na swoją markę latami i na pewno jej właścicielowi nie będzie zależeć na tym, aby zostało to zrujnowane. Dlatego w rozmowie z nim wspomnij, że sytuacją w firmie z pewnością chętnie zainteresują się spragnione sensacji media. Powinno podziałać.
  • Groźba odejścia z pracy – najlepszym momentem na jej użycie będzie ten, gdy jesteś w samym środku realizacji jakiegoś ważnego zadania. Ponieważ opóźnienia w wypłacie pensji są podstawą do wypowiedzenia umowy o pracę z winy pracodawcy, nie ryzykujesz, że firma zwolni Cię dyscyplinarnie za porzucenie projektu. Oczywiście groźba będzie tym skuteczniejsza, im bardziej specjalistyczne umiejętności posiadasz.
  • Szukanie alternatywy – nie oszukuj się. Pracodawca, który notorycznie spóźnia się z wypłatą pensji, raczej się już nie zmieni. To powinien być dla Ciebie bodziec, aby poszukać sobie lepszej pracy w uczciwej firmie.

Najważniejsze jest to, aby nie pozwalać nieuczciwym pracodawcom na okradanie pracowników – bo tak de facto trzeba nazwać spóźnianie się z wypłatą pensji.

Zdarzyła się Wam sytuacja, gdy pracodawca mocno spóźnił się z wypłatą pensji? Może macie z tym do czynienia na co dzień? Komentujcie!

4 komentarzy

  1. Sam jestem pracodawcą, zatrudniam kilka osób, nigdy nie zdarzyło mi się zapłacić choćby z jednodniową zwłoką. Wiem jak pracownicy czekają na wynagrodzenie, mało który robi rezerwy finansowe na choćby problemy z otrzymaniem wynagrodzenia. Brak rezerw finansowych nie zawsze jest sprawą wysokości wynagrodzenia, częściej wynika z niewiedzy, braku edukacji finansowej czy też brania odpowiedzialności za siebie. Wątpliwym usprawiedliwieniem dla pracodawcy jest trudna sytuacja finansowa firmy, z pewnością karygodne jest to, gdy opóźnienia w płatnościach wynikają ze złej woli pracodawcy.

  2. Takie zachowania są niezwykle częste w Polsce, ludzie myślą, że człowiek będzie pracować za darmo. A on przecież ma rodzinę, ma rachunki ma własne zobowiązania. Śmiech na sali.

  3. Porady rzeczowe, tylko jest jeden minus – grożenie Inspekcją Pracy czy medialnym szumem raczej nie wpływa ciepło na relację pomiędzy szefem a zatrudnionym. Większość ludzi będzie niestety siedzieć cicho, żeby tylko utrzymać pracę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *