by jarmoluk / pixbay.com
Fot. by jarmoluk / pixbay.com

Karta kredytowa: Czy się opłaca? Jak mądrze jej używać?

Kiedyś synonim luksusu, dziś dość łatwo dostępny kawałek plastiku. Karta kredytowa znacznie w ostatnich latach ewoluowała i gości w portfelach coraz większej liczby Polaków. Według szacunków własną kartę ma aż 7 milionów Polaków. Co ciekawe, liczba podań o ich wydanie rośnie. Mi nie pozostaje zatem nic innego, jak sprawdzenie czy karta kredytowa się opłaca i ewentualnie kto powinien jej unikać. Zapraszam.

Czy karta kredytowa to darmowy kredyt?

Tak twierdzą banki i chcieliby w to wierzyć niektórzy ich klienci, ale trzeba pamiętać, że słowo „darmowy” w języku finansów praktycznie nie istnieje. Ktoś za coś zawsze musi zapłacić, a nieostrożny posiadacz „kredytówki” zapłaci, jak za zboże. Ale po kolei.

Karta kredytowa w zasadzie jest limitem finansowym przyznanym nam przez bank po sprawdzeniu naszych predyspozycji pożyczkowych. Słowem – bank nas najpierw prześwietli. Nie wierzcie więc w zapewnienia, że „kredytówkę” można dostać od ręki po przyjściu do banku z ulicy. To tak nie działa, bo działać po prostu nie może. Ideą tego rodzaju plastiku jest bowiem to, że kredyt mamy spłacić. No chyba, że uważnie przeczytacie mój tekst i nauczycie się korzystać z karty w taki sposób, aby nie narobić sobie długów. Co trzeba wiedzieć?

  • Średnie oprocentowanie kart kredytowych w naszym kraju waha się od 16 do 19%. Właśnie takie odsetki zapłacicie od kwoty wykorzystanego limitu, jeśli nie spłacicie go w terminie. Tę kwestię wyjaśnię za chwilę
  • większość banków pobiera dodatkowe opłaty za kartę – w skali roku jest to nawet kilkadziesiąt złotych, a to kolejny koszt
  • praktycznie każdy bank (zdarzają się promocje) pobiera opłatę za wypłatę pieniędzy z bankomatu przy użyciu karty kredytowej – zwykle jest to 10 złotych
  • Jeśli będziecie pamiętać o tych warunkach, zrobicie pierwszy krok w kierunku zostania szczęśliwym posiadaczem kredytowego plastiku. Złota zasada – nic za darmo!

Jak korzystać z karty kredytowej, żeby nie płacić?

Przede wszystkim – trzeba w terminie spłacać limit. Jeśli bank przyznał Wam kwotę do wydania w wysokości 10 000 złotych, a Wy od razu zaszalejecie i wydacie 5 000, to trzeba będzie te pieniądze szybko odpracować. W przeciwnym razie, po upływie okresu bezodsetkowego, bank naliczy wysokie koszty obsługi kredytu. Wspomniany okres bezodsetkowy w zależności od banku trwa od 54 do nawet 60 dni (zdarzają się takie promocje). Oznacza to, że w ciągu tych ponad 50 dni pożyczona kwota nie podlega obłożeniu odsetkami.

Kolejnym warunkiem darmowego korzystania z karty jest odzwyczajenie się od wypłacania pieniędzy z bankomatu. Na pewno zapłacicie za tę przyjemność dość wysoką prowizję.

Zwróćcie również uwagę, że większość banków kusi bardzo dobrymi warunkami posiadania karty, ale tylko z uwzględnieniem pierwszego roku jej aktywności. Później stawki zwykle się zmieniają (oczywiście na gorsze). Najczęściej dotyczy to zapisu o „darmowym utrzymaniu karty”. W pierwszym roku nie jest to trudne – wystarczy regularne płacenie. W drugim może być dużo gorzej i bank np. zażąda od nas wydawania przy pomocy karty 1000 złotych miesięcznie.

No właśnie – opłata za kartę. Tę stosuje zdecydowana większość banków. Nie jest to wysoka stawka, ale i tak warto uniknąć jej płacenia. Banki stawiają bardzo różne warunki – z reguły chodzi im o to, abyśmy rzeczywiście aktywnie korzystali z karty. Po co? W nadziei, że w końcu przekroczymy okres bezodsetkowy i w praktyce zaciągniemy mało korzystny kredyt.

Kolejną pułapką czekającą na posiadacza karty kredytowej jest jej ubezpieczenie. Banki stosują różne stawki, zwykle określane procentowo od kwoty limitu.

Komu karta kredytowa się nie opłaca?

Karty kredytowej zdecydowanie nie warto traktować jak pożyczki długoterminowej. Takie myślenie szybko wepchnie Was w kłopoty. Limit na karcie kredytowej jest po to, aby go spłacać w terminie i kropka. Oprocentowanie karty, po uwzględnieniu kosztów jej obsługi, nie jest korzystne, nawet w stosunku do kredytów gotówkowych. Jeśli więc macie zamiar np. przez rok wydawać środki z karty licząc na spokojne spłacanie odsetek kapitałowych – to nie jest najlepszy pomysł. Szczególnie, gdy macie w planach sfinansowanie w ten sposób wakacji. A przed takimi rozwiązaniami już Was ostrzegałem.

W zasadzie jedyną przewagą karty kredytowej nad kredytem jest stały dostęp do pieniędzy. Gdy bank zauważy, że sumiennie operujemy limitem, może nam go zwiększyć. I na pewno będzie chciał to zrobić. Pamiętajcie jednak – to nie jest instytucja charytatywna.

No i na koniec wspomnę jeszcze o możliwości zarabiania na posiadaniu karty kredytowej. Mechanizm zwykle jest bardzo prosty, ale więcej nie zdradzę, bo to temat na osobny artykuł. Cierpliwości, pojawi się wkrótce.

Karta kredytowa bez wątpienia się przydaje – choćby podczas rezerwacji hoteli, wypożyczania samochodu lub potwierdzania swojej finansowej tożsamości w wielu krajach (głównie w USA). Jak wykazałem w moim artykule posiadanie „kredytówki” nie może być jednak traktowane w formie długoterminowej pożyczki. To się po prostu nie opłaca. Dlatego wniosek jest jeden – kartę kredytową powinni wyrabiać tylko ci, których na nią stać.

Macie kartę kredytową? Udaje się Wam z niej korzystać bez ponoszenia kosztów? A może nie zwracacie na to uwagi ciesząc się szybkim dostępem do gotówki? Podzielcie się swoimi doświadczeniami z innymi.

11 komentarzy

  1. Karta kredytowa przydaje się, kiedy szef/klient spóźnia się z przelewem – wiesz, że przelew przyjdzie za kilka dni, a na koncie pusto… Wtedy właśnie warto skorzystać z kredytówki i oczywiście od razu po otrzymaniu przelewu spłacić to, co się wykorzystało.

  2. Jeżeli będzie taka sytuacja jak opisała Agnieszka powyżej to jak najbardziej. W innym wypadku nie polecałbym karty kredytowej. Osobiście, jestem przeciwny takiemu rozwiązaniu. Ale to kwestie indywidualne.

  3. Finanova

    Karta kredytowa mądrze używana to bardzo dobra rzecz. Jest przecież okres bez odsetkowy w czasie którego z limitu na karcie możemy korzystać praktycznie za darmo.

  4. A ja czekam niecierpliwie na artykuł o zarabianiu kartą kredytową. Sam mam przygody zarówno negatywne (przed rozpoczęciem edukacji finansowej) jak i pozytywne (od niedawna;)) z kartami kredytowymi. Ciekaw jestem Twoich sposobów! Pozdrawiam!

      • Olek

        Domyślam się że chodzi o przelewanie wynagrodzenia na początku miesiąca na konto oszczędnościowe, płacenie za wszystko kredytówką i spłacanie jej nim minie okres bezodsetkowy? :) A zarabia się oczywiście na odsetkach od pensji która pracuje na procenty zamiast być wydawana od razu? Da się tak zarobić kilka złotych miesięcznie :)

        • Olek, dokładnie z tego sposobu korzystam ja :) Złotówka do złotówki i zbierają się oszczędności :) A przy okazji korzystam z programów lojalnościowych związanych z posiadaniem karty – raz do roku wpadnie jakiś użyteczny prezent, który i tak musiałbym sobie sprawić.

  5. jan

    ja pier…. Was naprawdę kuszą programy lojalnościowe?
    Jedyny uzasadnione posiadanie takiej karty to argument który podała Agnieszka. Jeżeli ktoś ma ciągle kasę na koncie to po co taka karta? dla szpanu? w pewnym momencie w srodowisku biznesowym posiadanie karty było potwierdzeniem prestiżu. A tak naprawdę nakręca to wszystko masoneria żeby nas okradać.
    Ludzie podajcie mi chociaż jeden powód dla którego mogę się skusić na taką kartę. Prowadzę biznes. Na brak gotówki z końcem miesiąca nie narzekam, czyli mam ciągły dostęp do pieniądza (mojego pieniądza). Czy ważne dla mnie ma być to że dostanę rabat lub prezencik? jak autor wspomniał nic za darmo…

    • Rafał

      Jan, podam Ci konkretny argument z mojego życia. Też nie mam finansowej potrzeby posiadania KK, ale ją od pół roku mam. Dlaczego? Ponieważ wiosną 2014 roku oddałem bankowi za darmo ponad 100 złotych za przelewy zagraniczne. Musiałem przy ich pomocy opłacić zaliczki na poczet pobytu mojej rodziny w zagranicznych hotelach i pensjonatach. Mateusz gdzieś tu na blogu opisywał koszty takiej zabawy i ja niestety padłem ich ofiarą.

      Posiadanie KK jest niestety normą w bardziej rozwiniętych zakątkach świata i np. w USA ktoś, kto takowej karty nie posiada, jest automatycznie traktowany jak świr lub przynajmniej osoba mało wiarygodna. Zapomnij więc o np. wynajęciu samochodu.

      Rezerwowanie hoteli również w 99% przypadków związane jest z koniecznością podania numeru karty kredytowej (czasami przechodzi debetówka, ale bardzo rzadko). Jeśli karty nie masz, musisz wpłacić zaliczkę na poczet pobytu. Ja zapłaciłem kilka takich zaliczek, a bank skroił mnie za przelewy zagraniczne tak, że po powrocie z urlopu od razu składałem wniosek o KK.

      Gwoli ścisłości – z karty korzystamy z żoną normalnie i do tej pory nie zapłaciliśmy bankowi ani złotówki odsetek, spłacamy po prostu w terminie i tyle.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *