by geralt / pixabay
Fot. by geralt / pixabay

Kondensator prądu – czy „magiczne” urządzenie obniży nam rachunki za prąd?

Zmniejsza zużycie energii o 40%! Przedłuża żywotność urządzeń elektrycznych 1,5 raza! Hit! – takie ogłoszenie niedawno wpadło mi w ręce, a jako że z natury jestem człowiekiem uczulonym na wszelkie „bajery” mające w magiczny sposób zapewnić mi dobrobyt, to zacząłem szukać i analizować. Efektem jest ten wpis, który dedykuję wszystkim zastanawiającym się, jak obniżyć zużycie prądu w swoim domu. Od razu zdradzę finał mojej analizy – żadne cudowne urządzenia tu nie pomogą. Zainteresowani jednak na pewno chętnie zapoznają się z zasadą działania tzw. kondensatora prądu. Zapraszam.

Czym tak naprawdę jest kondensator prądu?

Nie jestem elektrykiem, ale co nieco wiem o zasadzie działania sieci elektrycznej w domu. Dlatego będę się wspierać definicjami. W teorii kondensator prądu jest kompensatorem mocy biernej indukcyjnej. To niewielkie urządzenie, które instaluje się po prostu wkładając je do gniazdka elektrycznego (wymaga zewnętrznego zasilania). Wbrew temu, co twierdzą sprzedawcy tego cudeńka, nie jest to żadna zaawansowana technologia, tylko najzwyklejsze urządzenie elektryczne.

Co dzieje się po zainstalowaniu kondensatora? Cała „magia” polega na tym, że użytkownik zachęcony instrukcją obsługi biegnie do licznika i obserwuje, że amperomierz wskazuje znaczny spadek wartości prądu. Podkreślam słowo „wartości” – nie „poboru” prądu! To bardzo duża różnica. O co chodzi? Otóż kondensator faktycznie kompensuje moc bierną indukcyjną (wytwarzaną chociażby przez świetlówki czy silniki indukcyjne), co powoduje spadek wartości prądu w instalacji. Ale nie jej pobór! Z elektrownią rozliczamy się przecież za zużytą energię – nie za jej sumaryczną wartość „płynącą” w instalacji.

Aby dobrze Wam to wytłumaczyć posłużę się prostym przykładem.

Chcecie pokonać pieszo 1 kilometr. Możecie pobiec i zajmie Wam to wówczas 2 minuty. Możecie też przejść się spacerem i zrobić to w 12 minut. Efekt zawsze będzie ten sam – pokonacie dokładnie 1 kilometr. Nie mniej, nie więcej – różnica polega tylko na czasie, jaki będzie Wam do tego potrzebny.

Tak samo jest z kondensacją wartości prądu. To chwyt marketingowy, który nie ma żadnego przełożenia na wysokość rachunków za prąd.

Bill Killer – w domu to nie działa

Kondensator prądu w reklamach sprzedawcy określają mianem „Bill Killera”, czyli pogromcy rachunków. Elementarna wiedza pokazuje jednak, że na popularności tego urządzenia korzystają wyłącznie… sprzedawcy. Skąd w ogóle wzięło się to zagadnienie?

Kondensatory prądu nie są żadną nowością. Od wielu lat funkcjonują one w przemyśle, gdzie faktycznie jest sens ich stosowania. Dlaczego? Ponieważ przemysł bardzo często wykorzystuje urządzenia indukcyjne, w efekcie czego w sieci pojawia się duża dawka energii biernej. To ją mają kompensować kondensatory. Dostawca energii dla przemysłu stosuje więc w swoich rachunkach opłatę za przekroczenie limitu stosunku energii biernej do czynnej.

W przypadku odbiorców indywidualnych takiej opłaty nie ma! Energia bierna w naszych domach stanowi śladowe ilości, korzystamy praktycznie wyłącznie z energii czynnej i tylko za nią płacimy. Dlatego „Bill Killer” nie ma żadnego ekonomicznego zastosowania w domowych instalacjach.

Cuda tylko w bajkach

Nie nabierajcie się na chwytliwe reklamy, nie wierzcie w cuda. Jakiś czas temu bardzo popularne były przecież wszelkie magnetyzery i inne wynalazki, których efekt działania jest albo żaden, albo śladowy – nigdy na tyle duży, aby koszt zakupu urządzenia się zwrócił. Dlatego w wielu krajach sprzedaż kondensatorów prądu jest oficjalnie zakazana, aby nie wprowadzać użytkowników w błąd.

Oszczędzać energię oczywiście można i trzeba, ale wyłącznie poprzez racjonalne zachowania (wymiana oświetlenia na energooszczędne, kupno wydajnych urządzeń, korzystanie z 2 taryf, wyłączanie sprzętu na noc itd.). To nic nie kosztuje, a na pewno przyniesie dużo lepsze efekty niż kondensator.

Konkluzja jest prosta – kupno cudownego kondensatora to wyrzucanie pieniędzy w błoto, choć oczywiście możecie się ze mną nie zgodzić i w komentarzach podać własne przykłady, jak udało się Wam dzięki temu urządzeniu zaoszczędzić na zużyciu energii. Wówczas zwrócę honor.

Zaradnych finansowo i skupionych na faktach, a nie technologicznych mitach, odsyłam natomiast do mojego wpisu na temat skutecznych sposobów ograniczenia zużycia prądu w domu.

8 komentarzy

  1. GaPa

    Choć widzę, że u autora występują wyraźne braki w znajomości fizyki (w tym terminologii), a przytoczony „prosty przykład” w niczym mi nie pasuje do tematu kondensatora wpiętego w gniazdo, to ogólnie wniosek jest właściwy.
    Takie cudo nic nie daje. Jeśli ktoś ładnie opakuje zapałkę i odpowiednio opisze ją jako „magiczny patyczek” to trafiając na podatny grunt, może ją sprzedać nawet za 10PLN.
    I tak się sprzedają wspaniałe kondensatory…
    PS.
    „To niewielkie urządzenie, które instaluje się po prostu wkładając je do gniazdka elektrycznego (wymaga zewnętrznego zasilania).” Do czego to zasilanie? A może zabrakło tak wiele znaczącego „nie”?

  2. Takie chwyty marketingowe pojawiają się zawsze tam, gdzie coś staje się modne. A przecież oszczędzanie staje się coraz bardziej modne. Zdarza się, ze ktoś otrzymując informację, która wydaje mu się na pierwszy rzut oka wiarygodna, w ogóle jej nie weryfikuje, nie mając w sumie żadnych podstaw ku temu by w nią uwierzyć. W tym przypadku rezultat jest taki, że zamiast zaoszczędzić – możemy stracić wydając pieniądze na owe urządzenie.

    • @Mini-Credit – jak ktoś nie ma powodów nie wierzyć, więc wierzy, to zwie się to konformizm. Dla mnie to wada, a szczególnie u konsumenta. Znam osoby, które widzą produkt „superczystość” i „ekstraczystość”, więc kupią „ekstra~”, bo „ekstra” będzie lepsze. Czasem to ignorancja, czasem prostota umysłu, czasem omotanie marketingiem. Mimo to jestem daleki od winienia kupujących, bo trzeba by każdy przypadek przeanalizować. Jeśli ktoś to sprzedaje umyślnie oszukując, to jest winny oszustwa, jeśli przepisuje coś bez sprawdzenia i daje to jako swój opis produktu, to jest winny zaniedbania. Tak czy inaczej, w moim światopoglądzie, wina jest w 100% po stronie sprzedającego.

      Tylko czy to rzeczywiście nic nie daje? Bo jeśli nie, to sprawa bardzo prosta – można pozwać sprzedającego albo wysłać mu monit. Domyślam się, że sporo tego idzie na Allegro i tu też dochodzi kwestia dbania o jakość – oni tam mają w d… takie rzeczy i nie zareagują. Słyszałem czasem argument, że co mają zrobić, nie mają jak tego kontrolować – a jednak są aukcje internetowe gdzie się da.

  3. ktos

    Tak na prawdę, zamiast „kondensatorów prądu” … (czyżby nazwa przetłumaczona z obcego na nasze poparta faktem, że urządzenie zawiera w swojej budowie spory/spore kondensatory) należało by zastosować regulator mocy tudzież poboru prądu… oparty o mechanizmy PWM. Są takie „cuda” które w domach mają prawo „działać” i dla niektórych urządzeń (tych o małej/niskiej kulturze pracy np w trybie standby, czy w ciągu normalnego użytkowania) mają rację zastosowania :)

    Lepszym jednak chyba (bo prostszym i skuteczniejszym i tańszym) rozwiązaniem będzie centralny wyłącznik wszystkiego co zbędne na czas naszej nieobecności, względnie listwy priorytetowe, które załączą wszystkie dodatkowe urządzenia niezbędne do oglądania wiadomości, gdy włączymy telewizor, lub tuner satelitarny (urządzenie o niskim poborze ale o większym skoku poboru)… więc są cuda ;) ale zalezą tylko od nas.

  4. Venom

    Juz niedlugo bedziemy placic za moc bierna i w domu. Wtedy kompensacja mocy biernej moze stac sie ekonomicznie uzasadniona. Do tego czasu nie ma sie czym przejmowac.

  5. Piotr

    Faktycznie odbiorcy indywidualni pomimo że również wytwarzają moc bierną są obciążani tylko za moc czynną tylko tę moc rejestrują liczniki w domach.
    Inaczej jest w zakładach przemysłowych tam kompensacji mocy biernej jest wręcz konieczna tu płacimy za moc czynną i bierną tak po na skrót bo tam są zupełnie inne zasady rozliczeń
    Lecz coraz częściej słyszy się że ze względu na to że urządzenia produkują coraz więcej mocy biernej która tylko zapycha przesyłowość sieci energetycznych może się zdarzyć że zaczną nam instalować licznik do pomiaru mocy czynnej i biernej
    Jeśli ktoś ma dużo odbiorników wytwarzających moc bierną silniki świetlówki oprawy led i wszystkie urządzenia z cewkami i dławikami kompensacja może będzie potrzebna ale nie poprzez cuda z internetu tak się nie da.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *