by Witizia / Pixabay.com
Fot. by Witizia / Pixabay.com

Uwaga na zmiany od 2015 roku! Jak zwiększyć swój wkład własny, aby móc dostać kredyt hipoteczny?

To jeden z największych finansowych paradoksów współczesnego świata. O kredyty, czyli z reguły bardzo drogie produkty, starają się w zdecydowanej większości osoby nieposiadające większego majątku. Powiedziecie – od tego są kredyty, aby ten majątek zbudować. W pewnym sensie macie rację. Jednak zgodnie z obowiązującymi w Polsce przepisami, kredytu hipotecznego nie może otrzymać ktoś, kto jeszcze majątku nie zgromadził. Chodzi oczywiście o wkład własny, który – uwaga – od nowego roku będzie jeszcze wyższy. Jak zwiększyć swój wkład własny, aby nie zostać za drzwiami banku? Pora na szczegóły.

Wkład własny rośnie i rośnie…

Obecnie przepisy wymuszają, aby osoba starająca się o kredyt hipoteczny, legitymowała się przynajmniej 5% wkładem własnym. W praktyce oznacza to, że bank może nam pożyczyć na kupno mieszkania czy domu, maksymalnie 95% wartości tej nieruchomości. Być może pamiętacie czasy przedkryzysowe, gdy normą były kredyty na 100 i więcej procent. To było szaleństwo, które już ma się nie powtórzyć.

Od nowego roku wchodzą w życie jeszcze ostrzejsze regulacje. Komisja Nadzoru Finansowego narzuca bankom obowiązek żądania od nas 10% wkładu własnego. Przekładając to na ludzki język, aby zdobyć kredyt na mieszkanie o wartości 300.000 złotych, musicie najpierw udowodnić, że z własnej kieszeni możecie wysupłać drobnych 30 tysięcy. Oczywiście wkładem własnym nie musi być wyłącznie gotówka (może być np. inna nieruchomość), ale schemat jest identyczny. Najpierw musimy coś mieć, aby coś następnie dostać.

Nowe przepisy budzą spore kontrowersje, bo teoretycznie znów utrudnią młodym ludziom starania o własnej M. Z drugiej jednak strony trudno się dziwić Komisji Nadzoru Finansowego – jej członkowie też oglądają telewizję i surfują po sieci, gdzie co chwilę obserwujemy dramaty ludzi, którzy kilka lat temu pobrali dostępne od ręki tanie kredyty i dziś nie są w stanie ich rzetelnie spłacać. Wysoki wkład własny ma być skutecznym zabezpieczeniem naszych interesów i straszakiem dla osób, których zwyczajnie na kredyt nie stać. Moim zdaniem – uczciwe. Dodam jeszcze, że wymagania wkładu własnego będą rosły co roku o 5 p/p, aby wymagać d osób biorących kredyt na mieszkanie w 2017 roku wkładu w wysokości 20% wartości nieruchomości.

Wkład własny to niejedyny wydatek kredytobiorcy

Ci, którzy mogą psioczyć na rosnący wkład własny powinni sobie uświadomić, że to tylko preludium do opłat, jakie przychodzi ponosić kredytobiorcom. Osobiście zgadzam się z niektórymi ekonomistami, którzy uczciwie głoszą, że kredyty długoterminowe są dla osób dobrze sytuowanych. Z danych Open Finance wynika, że opłaty kredytowe w Polsce średnio sięgają pułapu między 6 a 9% wartości samego kredytu. Jeśli więc zapożyczacie się na 300.000 złotych, w skrajnym przypadku będziecie musieli wydać z własnej kieszeni dodatkowo nawet blisko 30.000 złotych, aby ten kredyt w ogóle uruchomić.

W połączeniu z wkładem własnym, który przy obecnych przepisach wyniesie 15.000 złotych, daje to ogromną kwotę. Nic dziwnego, że kredyty są obecnie trudno osiągalne. To jednak nic w stosunku do tego, co czeka nas od 1 stycznia. Po podniesieniu progu wkładu własnego do 10%, będziemy musieli dołożyć kolejnych 15.000 złotych. W sumie, przy kredycie o wartości 300.000 złotych, wnioskodawca będzie musiał posiadać nawet ok. 60.000 złotych.

Skąd wziąć taką kwotę? Odpowiedź powinna być prosta – zaoszczędzić. Ponieważ jednak większość z nas nie ma takiego nawyku (regularne oszczędzanie deklaruje zaledwie 12% z nas), sytuacja nie wygląda zbyt różowo. Dlatego przygotowałem dla Was zbiór 5 sposobów na to, jak zwiększyć swój wkład własny i tym samym mieć bardziej realne szanse na uzyskanie kredytu.

4 sposoby na to, jak zwiększyć swój wkład własny do kredytu hipotecznego

Powinienem zacząć od oszczędzania, ale wcześniej wspomniałem, że są z tym problemy i przeciętnemu Polakowi odłożenie niezbędnej kwoty zajęłoby zbyt dużo czasu. Metod na to, jak zwiększyć swój wkład własny do kredytu jest jednak więcej. Co ważne, to nie są sposoby dostępne tylko dla finansistów, ale dla każdego z nas. Zaczynamy.

  1. Nie siłuj się na zbyt drogą nieruchomość – skoro brakuje Ci pieniędzy na wkład własny do kredytu o wartości 300.000 złotych, może warto nieco spuścić z tonu i zainteresować się mieszkaniem za 200.000? Nikt nie powiedział, że mieszkania trzeba kupować od deweloperów. Własne M z rynku wtórnego ma także swoje zalety, a największą z nich jest cena.
  2. Z rodziną? Nie tylko na zdjęciu – niezawodnym sposobem na zwiększenie swoich szans na uzyskanie kredytu jest wzięcie go na spółkę z rodzicem. Najbliższa rodzina może też nam bardzo pomóc w zwiększeniu wkładu własnego. Zapożyczanie się u najbliższych nie jest przyjemne, ale na pewno bardziej komfortowe i bezpieczniejsze niż w prywatnych firmach. Oczywiście pod warunkiem, że zamierzacie te długi oddać.
  3. Kredyt na wkład? Tylko dla zdesperowanych – branie kredytu gotówkowego lub, co gorsza, pożyczki prywatnej na opłacenie wkładu własnego jest niezwykle ryzykowne. Polecam ten sport tylko tym, którzy są w stanie szybko oddać pieniądze i ustabilizować domowe finanse na tyle, aby nie wpaść w spiralę zadłużenia. Zazwyczaj po prostu lepiej chwilę poczekać i zebrać pieniądze.
  4. Programy rządowe bywają wybawieniem – obecnie trwa program Mieszkanie dla Młodych, o którym pisałem już w TYM artykule. Najważniejsze z punktu widzenia wkładu własnego jest to, że dopłata z Banku Gospodarstwa Krajowego wynosi obecnie 10%, czyli dokładnie tyle, ile będziemy potrzebować od 1 stycznia. W przyszłym roku zmienią się przepisy i rodziny z dwójką i więcej dzieci będą mogły liczyć na nawet 25% dopłatę. Do programu mogą się jednak zgłosić tylko osoby do 35. roku życia, które nie posiadały dotąd nieruchomości.

Bez względu na to, który z tych sposobów na zwiększenie wkładu własnego wykorzystacie, zachęcam Was do wykształcenia w sobie nawyku oszczędzania. To nie muszą być wielkie kwoty. Wyobrażam sobie jednak Czytelnika mojego bloga, który ma dziś 18 lat i zaczyna odkładać regularnie pieniądze. Może to być 100 złotych miesięcznie, 1200 złotych rocznie. Po 12 latach, w wieku 30 lat, taki człowiek będzie dysponować kwotą blisko 15.000 złotych. W sam raz na skromny wkład własny do skromnego, ale dostępnego kredytu.

Co sądzicie o tych sposobach na zwiększenie wkładu własnego do kredytu hipotecznego? Może chcecie skomentować zmiany, jakie od 1 stycznia czekają kredytobiorców? Uważacie, że taka restrykcyjna polityka w udzielaniu kredytów jest słuszna? Czekam na Wasze komentarze!

7 komentarzy

  1. Dla mnie tylko pierwszy i ostatni sposób ma jakiś sens, choć nie wiem czy kupowanie mieszkania, które nam nie odpowiada to dobre rozwiązanie. Może lepiej poczekać i uzbierać na ten wkład własny?
    Branie kredytu z rodziną nie jest dobrym rozwiązaniem – szczególnie, że możemy najbliższym przysporzyć sporo kłopotów finansowych. Oczywiście zakładam, że nikt tego nie planuje, jednak życie pisze różne scenariusze…
    Trzeci sposób dla mnie nie do przyjęcia. Jeżeli udamy się po kredyt do banku, to nie dostaniemy raczej kredytu hipotecznego przy takim obciążeniu. A jeżeli ktoś chce brać pożyczkę- chwilówkę to musi być desperatem. Jeżeli szybko będzie w stanie oddać te pieniądze, to po co w ogóle sięgać po taki szajs? Lepiej poczekać i bezpośrednio te pieniądze przeznaczyć na wkład – jeżeli rzeczywiście mamy mieć pieniądze na oddanie pożyczki.

  2. Jeszcze jeden powód żądania takiego wkładu ton przewidywane spadki cen i w związku z tym zabezpieczenie dla banku po spadku cen może wynieść ostatecznie tylko 100% bez tej nadwyżki.

    Wszystko przez demografię :)

  3. Jak wyjedzie 5 mln polaków to będą dawać prawie za darmo. To się wszyscy obudzą że nikt nie chce mieszkać w tym kraju i będzie zwrot akcji.

  4. Owczem

    A co mają zrobić w tej sytuacji wszyscy młodzi ludzie, którzy płacą za wynajem mieszkania? Niestety nie mamy z mężem możliwości mieszkać kątem u rodziny, gdyż zwyczajnie mieszkamy kilkaset kilometrów dalej. Co miesiąc płacimy 2200 za wynajem mieszkania. Żeby uzbierać na wkład własny, drugie tyle powinniśmy odkładać. Ale to daje już prawie 5 tys. miesięcznie. Rata kredytu nie wyniosłaby tyle. Zanim uzbieramy na wkład własny w wysokości 10 %, on wzrośnie do 20 %. I tak będziemy latami spłacać czyjś kredyt, wciąż nie mając swojego własnego mieszkania. Dlaczego nikt nie pomyślał o rzeszy ludzi wynajmujących mieszkania? Dla mnie to jest jakieś nieporozumienie. Oszczędzać na wkład własny mogą ludzie, którzy mieszkają u rodziców.

  5. BRAKKONKRETOW

    Dokładnie, paranoja. Lepiej poczekać?! Mam 30 lat, nikłe oszczędności – poczekam jeszcze 2 lata. A nie! Poczekajcie za rok już trzeba będzie 20% wkładu własnego! Zaoszczędzę! Jak będę miał długą, siwą brodę i kostucha będzie siedzieć na ramieniu, no niestety, wtedy jeszcze MdM odpadnie… Pomijając lichwiarstwo banków, to działania rządu są niepojęte. Artykuł uważam za nieprzydatny i mocno kiepski. Ten kraj potrzebuje chyba mocnego kopa w d…, albo rebelii! To nie jest kraj dla młodych ludzi.

  6. polka

    zgadzam sie,ze to kraj dla emerytow.Pracuje z mezem w tej samej firmie,pracuje z nami 70% emerytow.Od szesciu lat pracowalismy na zleceniu.Wtej chwili wymusilismy na firmie umowe o prace.Oszczedzalismy ,kupilismy dzialke budowlana,teraz okazalo sie 20% wkladu wlasnego,iznow kredyt stoi w miejscu,mamy juz projekt,podlaczony prad,wyznaczone punkty ,ale to wciaz za malo…nie mam juz sil….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *