by jarmoluk / pixabay
Fot. by jarmoluk / pixabay

Leki przeciwwirusowe za mniej niż 5 zł? Jak się leczyć i wzmacniać organizm za grosze?

Jesień i zima to najtrudniejszy czas dla naszego organizmu. Niska temperatura, wichury, brak słońca i mniej ruchu na świeżym powietrzu – to wszystko sprawia, że nasza odporność spada i jesteśmy bardziej narażeni na ataki podstępnych wirusów (wiem coś o tym niestety, szczególnie w ostatnich tygodniach). Kiedy dopada nas pierwsze przeziębienie zazwyczaj mechanicznie sięgamy po preparaty z apteki. Ja natomiast postanowiłem sprawdzić, czy i tu można poszukać oszczędności. Można. Są domowe, znacznie tańsze i przede wszystkim naturalne sposoby na walkę z przeziębieniem i wzmocnienie organizmu. O nich przeczytacie w dzisiejszym wpisie.

Wszechobecne suplementy

Generalnie o odporność powinniśmy dbać przez cały rok, jednak najczęściej przypominamy sobie o tym właśnie jesienią i zimą. Nie dają nam o tym zapomnieć także wszechobecne reklamy leków i suplementów diety – na katar, kaszel, odporność, ból głowy itp. Pewnie większość z Was po wystąpieniu pierwszych objawów przeziębienia, biegnie do apteki po różne specyfiki – zgadłem? Oczywiście z reguły są to środki skuteczne (choć nie zawsze), ale niestety nie należą do najtańszych. Oto wybrane przeze mnie przykłady (ceny pochodzą z jednej z aptek internetowych):

  • Neosine – bardzo reklamowany i wręcz automatycznie przepisywany przez lekarzy środek przeciwwirusowy i zwiększający odporność. Kosztuje 44 złote za opakowanie, w którym jest 50 tabletek. Dziennie musimy przyjąć 6, zatem pudełko wystarczy nam na 8 dni kuracji. W aptece na moim osiedlu Neosine jest jeszcze droższe, bo kosztuje nieco ponad 60 zł.
  • Theraflu ExtraGrip – preparat do leczenia objawów grypy i przeziębienia. Za 10 saszetek zapłacimy 14,99. Przy założeniu, że możemy przyjąć maksymalnie 3 saszetki na dobę, opakowanie starczy nam na 3 dni. Na mnie akurat dość dobrze działa.
  • Witamina C – bardzo popularna przy leczeniu przeziębienia i grypy. Za 60 tabletek 200 mg zapłacimy 5,99 zł. Musimy przyjmować dwie dziennie, więc wystarczy nam na miesięczną kurację.

Oczywiście preparatów na przeziębienie i grypę jest cała masa i na pewno jest w czym wybierać. Wszystkie mają złagodzić objawy i pomóc organizmowi szybciej uporać się z wirusami, jednak na cudowne „ozdrowienie w jeden dzień” specjalnie bym nie liczył. Podczas choroby po prostu trzeba zostać w łóżku i odpocząć, a w powrocie do zdrowia mogą równie dobrze pomóc sprawdzone, domowe – i znacznie tańsze – sposoby.

Poczciwa cebula i skuteczny czosnek

Czy Wasze mamy i babcie też faszerowały Was syropem z cebuli i czosnku? Dla mnie ten „wyjątkowy” smak to niezbyt przyjemne wspomnienie z dzieciństwa. Zauważyłem niedawno, że jedna z moich znajomych podaje taką miksturę swojej córce. Podobno doskonale sprawdza się przy katarze czy kaszlu. Nie bez znaczenia jest też fakt, że kosztuje grosze.

Jak zrobić taki syrop? Wystarczy pokroić cebulę w plastry, a czosnek rozgnieść. Wszystko włożyć do słoika, zasypać dwiema łyżkami cukru i odstawić na kilka godzin. Syrop, który powstanie, należy pić 3-4 razy dziennie po łyżce. Można też spróbować pokroić czosnek na kanapkę z masłem, choć to pewnie rozwiązanie dla nieco odważniejszych.

Czosnek ma bardzo dużo zalet:

  • działa przeciwwirusowo i przeciwbakteryjnie,
  • nazywany jest naturalnym antybiotykiem, bo zawiera allicynę i olejki lotne, które hamują rozwój drobnoustrojów,
  • pomaga w chorobach układu oddechowego, zwłaszcza przy objawach przeziębienia takich jak katar, kaszel czy ból gardła,
  • pomaga w leczeniu dróg moczowych

Cebula i czosnek mają też swoje minusy – intensywny, trudny do pozbycia się zapach i ciężkostrawność, ale z moich (i przede wszystkim znajomej) obserwacji wynika, że warto się przemęczyć.

Ile kosztuje kuracja takim syropem? Mało. Za kilogram cebuli zapłacimy około 2 zł, za główkę czosnku złotówkę, a za torebkę cukru – 2,5 złotego. Takie ilości spokojnie wystarczą nam na zrobienie kilku porcji preparatu.

Pamietajmy, że 90 procent infekcji górnych dróg oddechowych wywołują wirusy, wiec leczenie pwoinno być jedynie objawowe. Oczywiście może również dojść do nadkażenia bakteryjnego. Wówczas bez wizyty u lekarza się nie obejdzie i najpewniej skończy się antybiotykiem.

Czarny bez i mleko z miodem

Przy leczeniu przeziębienia albo grypy pomocne mogą być też inne domowe sposoby. Świetne efekty przynosi m. in. picie ciepłego mleka z miodem (opcjonalnie można dodać do tego ząbek czosnku ). Najlepiej robić to przed pójściem spać, bo wówczas dobrze rogrzejemy organizm, który lepiej sobie poradzi z infekcją.

Innym stosowanym przez nasze babcie sposobem na wirusy, ale też na podniesienie odporności, jest sok z owoców czarnego bzu. Moim zdaniem najlepszy jest ten zrobiony samodzielnie w domu, bo wówczas mamy pewność, że jest w nim 100 procent owoców, a nie chemiczne dodatki, jak w przypadku preparatów dostępnych w aptece.

Jeżeli nie potraficie zrobić go sami, możecie kupić w sklepach ze zdrową żywnością, bezpośrednio z koła gospodyń wiejskich w Waszej okolicy albo – jak w moim przypadku – w pobliskim warzywniaku. Za butelkę 330 ml stuprocentowego soku trzeba zapłacić 13 złotych.

Dla porównania:
Na soku z bzu oparty jest bardzo popularny ostatnio Sambucol. Za 120 ml butelkę tego suplementu zapisywanego namiętnie przez lekarzy musimy zapłacić aż 22,99 zł! Jest różnica, prawda?

W przeziębieniu i grypie powinniśmy też przyjmować witaminę C. Zamiast łykać tabletki, warto pić herbatę z cytryną, jeść pomarańcze czy prawdziwą witaminową bombę, jaką jest kiwi. Do tego dołóżmy potrawy z brokułów, brukselki i pietruszki i mamy zapewnioną odpowiednią porcję witaminy C. W dodatku może to być dla nas bodziec do przejścia na zdrową dietę.

Słoneczna witamina D

Generalnie jestem zwolennikiem naturalnych sposobów na podniesienie odporności, ale w przypadku witaminy D robię wyjątek. Według szacunków aż 90 procent Polaków cierpi na jej niedobór. Tymczasem jest ona bardzo ważna, bo wpływa na mocne kości, dobry wzrok i prawidłowe funkcjonowanie układu odpornościowego.

Niedobór wynika z tego, że witamina D może być wytwarzana przez nasz organizm głównie w wyniku kontaktu ze słońcem (20 minut dziennie na 20% odsłoniętej części ciała). W naszej strefie klimatycznej proces ten jest efektywny jedynie od kwietnia do września. Przez pozostałą część roku synteza w skórze praktycznie nie zachodzi, dlatego trzeba szukać innych źródeł.

Witamina D znajduje się również w jedzeniu, głównie w rybach, jednak musielibyśmy jeść je codziennie niemal kilogramami, żeby przyjąć odpowiednią dawkę, dlatego uważam, że w okresie jesienno – zimowym warto przyjmować gotowe suplementy. Dobrym rozwiązaniem jest tran (czyli olej z wątroby rekina lub dorsza), który zawiera taką ilość witaminy D, że pokrywa niemal stuprocentowe jej dzienne zapotrzebowanie. Za 30 kapsułek zapłacimy 5,99 zł.

Co robić, by nie chorować?

Przed infekcjami oczywiście nie da się całkowicie zabezpieczyć, można jednak próbować zminimalizować ryzyko ich wystąpienia. Oto kilka prostych zasad, które warto wprowadzić do codziennego życia, by zwiększyć szansę na wzmocnienie organizmu:

  • Odpowiednia dieta – to nie banał, tylko fakt. Powinniśmy jeść regularne, zbilansowane posiłki z przewagą warzyw i owoców. Zawarte w nich witaminy, cynk, żelazo i miedź pobudzą nasz układ odpornościowy do działania. Poza tym pijmy dużo wody, ograniczmy alkohol, kawę i przede wszystkim słodycze. Cukry mają fatalny wpływ na nasz organizm – nie tylko przyczyniają się do zbędnych kilogramów, ale też są znakomitą pożywką dla drobnoustrojów.
  • Ruch na świeżym powietrzu – dzieci powinny przebywać na dworzu minimum 2 godziny dziennie, bez względu na porę roku. Podobnie jest z dorosłymi. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że codzienne wygospodarowanie 120 minut może być trudne, więc proponuję chociaż 40 – 50 minut spaceru. Świeże powietrze doskonale pobudza krążenie, organizm jest dotleniony i lepiej sobie radzi z różnicami temperatur.
  • Sport – osoby, które regularnie ćwiczą są zdrowsze. Wystarczy 2-3 razy dziennie pobiegać, pójść na siłownię, aerobik czy basen, by nasz układ immunologiczny był znacznie skuteczniejszy w kontakcie z wirusami.
  • Odpowiednia temperatura w mieszkaniu – pomieszczenia, w których przebywamy nie mogą być przegrzewane. Idealna temperatura to 19 – 20 stopni. Wyższa będzie wysuszać śluzówkę nosa i gardła, co z kolei utoruje drogę wirusom i bakteriom. Pomieszczenia trzeba też regularnie wietrzyć.

Z pewnością przez cały sezon jesienno – zimowy nie uda się uniknąć choćby drobnej infekcji, ale moim zdaniem jest szansa zmniejszyć ich liczbę. Czasami wystarczy dodać do diety kilka naturalnych preparatów, trochę się poruszać i nasz układ immunologiczny będzie funkcjonował bez zarzutu. Mam nadzieję, że udowodniłem Wam, że można tanio, bez sięgania po drogie i nachalnie reklamowane suplementy, wspomóc swój organizm w walce z przeziębieniami.

A Wy, jakie macie sposoby na przeziębienia i wzmocnienie odporności? Wolicie gotowe preparaty z apteki czy stawiacie na domowe sposoby? Jak zwykle czekam na Wasze komentarze.

4 komentarzy

  1. Czestmir

    Witamina C jest bardzo skuteczna, ale nie przyjmowana po tabletce 200mg, tylko w dużo większej dawce jednorazowej 1g (1 gram), a nawet i więcej. Wszystko zależy od naszego organizmu – ile będzie w stanie przyjąć. Podczas przeziębienia takie dawki 1g należy przyjmować kilka razy dziennie. Kuracja nie jest droga bo kilogram witaminy C w proszku (proszek rozpuszczamy w wodzie) kosztuje niewiele ponad 30zł, więc jedna gramowa porcja kosztuje nas 3 – 4 grosze. Polecam

  2. Oczywiście, że najlepsze są domowe sposoby, moja teściowa do dziś leczy się syropem z cebuli a ja w ostatnim sezonie zrobiłam syrop z czarnego bzu (polecam przepis Agnieszki Maciąg) i choć niektórzy uważają że to przestarzała metoda leczenia ja jestem zwolenniczką baniek, nigdy się na nich nie zawiodłam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *