by kyasarin / pixabay.com
Fot. by kyasarin / pixabay.com

Jak nie wydać majątku na Dzień Wszystkich Świętych?

Długo się zastanawiałem nad popełnieniem tego artykułu. Miałem opór spowodowany jednak bardzo ważną tradycją tytułowego święta. Nigdy nie miałem i nie będę miał zamiaru nikogo urazić czy wręcz obrazić. Szanuję uczucia religijne, a tym bardziej prywatne każdego z Was i intensywnie myślałem, jak elegancko wybrnąć z tematu. Ostatecznie się zdecydowałem i dziś podpowiem Wam, jak nie wydać majątku na Dzień Wszystkich Świętych. I oczywiście na Dzień Zaduszny (czyli 2 listopada). Zapraszam.

Ile Polacy wydają w związku z Dniem Wszystkich Świętych?

Celowo unikam słowa „oszczędzać” – pewnie to wyczuliście. Powodem jest właśnie ta ostrożność w podejściu do tematu. Dzień Wszystkich Świętych (nie święto zmarłych!!!) to dla milionów Polaków wyjątkowa chwila zadumy, pochylenia się nad grobem kogoś bliskiego i okazania mu szacunku oraz pamięci. Ja z równym szacunkiem chciałbym jednak oddzielić sacrum od profanum i zająć się kwestią wydatków, jakie niechybnie musimy ponieść w związku z 1 i 2 listopada. A są one niestety niemałe.

Opieram się na wyliczeniach dziennika Metro, który podaje, że blisko połowa z 14 milionów polskich rodzin wyda na przygotowanie Dnia Wszystkich Świętych od 50 do 100 złotych. Weźmy pod uwagę, że zostaje jeszcze drugie 7 milionów. Przyjmijmy, że połowa z nich wyda powyżej 100 złotych, a druga połowa poniżej 50 złotych. Jak łatwo policzyć, średnio Polacy wydają w dwa listopadowe dni około 1 miliard 200 milionów złotych.

Przyznam, że kwota ta lekko mną wstrząsnęła. Bardzo podoba mi się natomiast wypowiedź jednego z ekonomistów, który wyliczył, że wymazanie z kalendarza Dnia Wszystkich Świętych skutkowałoby spadkiem polskiego PKB o 0,1%. Ja nie do końca zgadzam się z takim tokiem myślenia, ponieważ musielibyśmy przeciwstawić temu wskaźnikowi, jakie straty dla gospodarki przynosi każdy oficjalny dzień wolny od pracy. Ale miało być z szacunkiem i w stonowanym nastroju, dlatego zostawiam tę kwestię (choć jest niezwykle ciekawa i może wrócę do niej przy okazji innego święta).

Co Polacy kupują na Dzień Wszystkich Świętych? I dlaczego to tyle kosztuje?

Na liście tradycyjnych rzeczy do kupienia przed odwiedzeniem grobów bliskich są oczywiście znicze, kwiaty, ewentualnie wiązanki i chorągiewki (sam ich nie kupuję, uważam je za mało eleganckie). Teoretycznie koszt tych artykułów nie powinien być szczególnie duży. Ale. Problem zaczyna się w momencie, gdy o zakupach nie pomyślimy odpowiednio wcześnie. Istnieje ścisły związek między ceną artykułów cmentarnych, a bliskością 1 listopada.

Mam przed sobą gazetkę jednej z dużych sieci handlowych, specjalizującej się w sprzedaży hurtowej (ale konsumenckiej także). Najtańszy znicz, jaki w owej gazetce znalazłem, kosztuje 85 groszy brutto. Znicze pakowane są po 4 sztuki. Byłem niedawno na cmentarzu i celowo sprawdziłem na jednym ze stoisk, ile tam kosztuje najtańszy możliwy znicz. Był całkiem podobny do tego, którego zdjęcie widnieje w gazetce, ale kosztował już 2,5 złotego. To prawie 3-krotne przebicie. O 300% więcej! Idźmy dalej.

Efektowny, duży znicz z gwarancją świecenia przez 66 godzin (ciekawe, czy ktoś weryfikuje tę gwarancję) kosztuje w markecie 9 złotych i 21 groszy brutto. Co ważne, sklep organizuje promocję i przy zakupie 4 zniczy, jeden dostajemy gratis. W efekcie detaliczna cena jednego znicza spada do poziomu 7,37 brutto. Wracam na cmentarz. Tam znicz tej wielkości kosztuje już 12 złotych. To oznacza przebicie o 160%! Nie ma chyba o czym dyskutować – jeśli nie chcemy wydać majątku na Dzień Wszystkich Świętych, znicze musimy kupować w marketach i to odpowiednio wcześnie.

Pamiętajcie też, że dysproporcja cenowa osiągnie swoje apogeum 1 listopada. Wtedy markety są zamknięte, a sprzedawcy często podnoszą normalne ceny o kolejne 50%.

Kwiaty kup dużo wcześniej!

Znicze zniczami, ale z moich obserwacji wynika, że najwięcej i tak wydajemy na kwiaty. Piękne, duże chryzantemy kosztują wielokrotnie więcej niż znicze. Tym razem nie sięgam do gazetki, bo nie ma w niej oferty kwiatów. Oprę się na moim doświadczeniu.

Co roku kupuję chryzantemy w pobliskim sklepie ogrodniczym, który jest jednocześnie szkółką kwiatową. Za dorodny okaz w donicy płacę niezmiennie od kilku lat 10 złotych. Chryzantemy kupuję kilka dni przed Dniem Wszystkich Świętych i trzymam je na dworze. Moje obserwacje? 1 listopada takie same chryzantemy są oferowane pod największym cmentarzem w moim mieście za 15-17 złotych. Zaznaczam, że kupuję 3 sztuki kwiatów, czyli bez mała oszczędzam 15-21 złotych. W sam raz na zakup kilku porządnych zniczy w markecie.

Podsumowując – nie masz czasu ani ochoty pomyśleć o zakupach cmentarnych wcześniej? Przepłacisz. Zaradni finansowo (ale również dysponujący czasem) mogą zachować w portfelach sporo złotówek.

5 sposobów na to, jak nie wydać majątku na Dzień Wszystkich Świętych

Na koniec tego artykułu proponuję Wam zebranie w jednym miejscu najważniejszych zasad zaradności finansowej w kontekście Dnia Wszystkich Świętych. Są tu i porady oczywiste, które pojawiły się w treści tego tekstu, jak i moje prywatne sposoby, aby nie wydać majątku 1 listopada:

  1. Kupuj w marketach i dużo wcześniej – w zasadzie ten punkt został już opisany. Znicze pojawiają się w dużych sieciach handlowych już na początku października i warto wtedy się nimi zainteresować. Zajmują niewiele miejsca, a przynajmniej zakup macie „z głowy”. No i solidnie oszczędzacie.
  2. Unikaj kupowania artykułów cmentarnych w Dniu Wszystkich Świętych i pod największymi nekropoliami – w tłumie bardzo niekorzystnie na nasze decyzje zakupowe działa również aspekt psychologiczny. Nerwy, pośpiech i przeciskanie się w kolejce zmusza nas do wydania większej sumy. Nie mamy czasu na zastanowienie się, czy akurat tak wielki znicz zmieści się na nagrobku bliskiej nam osoby.
  3. Poluj na promocje – podany w tekście przykład „5 zniczy w cenie 4” idealnie oddaje sens tej porady. Promocje łatwo złapać także w sklepie ogrodniczym sprzedającym chryzantemy. Często tuż przed 1 listopada zostają tam pojedyncze sztuki wciąż ładnych kwiatów i sprzedawca chętnie odda je „po kosztach”.
  4. Nie odwiedzaj cmentarza w porze największego tłoku – zwykle największe tłumy na nekropoliach można spotkać przed południem i tuż po porze obiadowej. Wieczorem na cmentarzach jest już znacznie luźniej, panuje zupełnie inna atmosfera, a sprzedawcy artykułów mogą być skłonni obniżyć ceny, byle pozbyć się jak największej ilości towaru.
  5. A może warto odwiedzić grób bliskiej osoby dzień przed lub dzień po Dniu Wszystkich Świętych? – to mój prywatny sposób, który konsekwentnie wcielam w życie od kilku lat. Na cmentarz wybieram się 31 października i w Dzień Zaduszny (który tak de fakco powinien być poświęcony właśnie modlitwom za zmarłych). Nie znoszę korków, tłoku i przepłacania. Widzę w tym święcie nieco głębszy, niż tylko materialny sens. Uwierzcie, cmentarz w Dniu Zadusznym, szczególnie wieczorem, wygląda zjawiskowo. Nie ma już takich tłumów, sprzedawcy przestali windować ceny i panuje zupełnie inny klimat, sprzyjający zadumie.

Zastanawialiście się kiedy, jak można nieco zaoszczędzić na wydatkach związanych z Dniem Wszystkich Świętych? A może nie przywiązujecie do tego wagi? Jestem ciekaw, czy mój artykuł dał Wam nieco do myślenia. Zapraszam do komentowania.

13 komentarzy

  1. Kobra

    Jak dla mnie jest to wszystko bez sensu wyrzuca się co rocznie miliony złotych w błoto, a tak na prawdę czy to ma sens? Chyba nie chodzi o to czy będzie taki kwiatek czy inny kwiatek chyba nie do tego służą cmentarze.

  2. Ja nigdy nie wydaję dużo na znicze, bo uważam, że najważniejszy jest symbol, więc nie kupuję takich wypasionych zniczy za 30 czy ileś złotych tylko proste, znacznie tańsze. Czy to ważne, czy one palą się 10 godzin czy 60? I to w sumie nie z oszczędności, po prostu jakoś wkurza mnie, że te znicze co roku są większe i bardziej przybajerzone, a nie o to przecież chodzi, żeby postawić na grobie znicz z bajerem.

    • Agnieszka

      Ale raz na rok mogłabyś postawić coś ładnego, tu nie chodzi o pokazanie się tylko to kwestia estetyki… no ile można stawiać wciąż te same proste znicze za 3,50… jak nie masz ochoty żeby było ładnie, to kupujesz najtańsze, a jak masz trochę dobrego gustu wybierzesz te ładniejsze znicze (automatycznie-droższe). W mooim przypadku nie chodzi o pokazanie, że stać mnie na najdroższy i najładniejszy, mi zależy na tym żeby było ładnie. Czasem 1 droższy znicz wystarczy zamiast 4 badziewnych.

  3. Joanna

    Ja podchodzę do tego ze zdrowym rozsądkiem. Zawsze planuję ile muszę kupić i staram się wybierać takie znicze które mi się podobają. Nic przesadzonego. W kwestii kwiatów umawiam się z całą rodziną aby nie było tego za dużo na poszczególnych grobach. Wydaje mi się, że to nie kwestia oszczędności ale świadomości, że nie robię tego na pokaz. Nie muszę nic nikomu udowadniać na cmentarzu jestem częściej niż 1 do roku.

  4. sabina

    A szkoda patrzeć ile pieniędzy idzie w błoto. Ale jak się rozsądnie do tego podejdzie to rzeczywiście można zaoszczędzić. jednym z nich jest kupowanie wszystkiego wcześniej, ale też dobrze przeglądać gazetki marketów i czasami znajdzie się ciekawe promocje

  5. U mnie już widać jaki to jest dobry biznes, przed cmentarzem dość spory sklep powstaje, a chyba wszystkie już miejsca pod stragany są oznaczone i pewnie zarezerwowane. Na pewno warto zainteresować się zakupem np. Zniczy szybciej.

  6. Robert

    Ja zawsze z niedowarzeniem obserwuję ludzi, którzy przepłacają za przemarznięte kwiaty, znicze i sztuczne wiązanki. Nie trzeba poświęcić na to wiele czasu. Wystarczy w ciągu października robiąc zakupy przy okazji kupować znicze a kwiaty np. na giełdzie. Trzeba tylko chcieć.

  7. Gawinka

    Chciałabym poruszyć temat imny. Dla mnie jest osobiście straszne że dosłownie wrzucamy te pieniądze do kosza. Ja osobiście nie wyrzucam żadnych zniczy a jak znajdę jakiś ładny to biorę do domu (przeważnie duże). Myje i chowam do piwnicy a potem kupuję wkłady. Przecież to jest szkło! To tak jakbym wypiła szklankę herbaty i ją wyrzuciła. Ludzie wydają po 100 zł i za dwa dni wyrzucają to wszystko dla mnie osobiście to skandal. Zaśmiecamy nasz świat. Mam z dziesięć naprawdę dużych zniczy i nie wydałam na nie nawet zł. Małe kupuję ale kilka max 4. Dajmy drugie życie zniczą to nie wydamy dużo.

  8. Miska

    Ja odkąd pamiętam sprzedaje chryzantemy( z rodziną, własne tak nota bene) i nigdy nie windujemy cen!!!!! chciałabym być na waszym miejscu i sobie kupować. żeby było jasne praca jest bardzo ciężka i wykańczająca dla tego zawsze pomagam chociaż nie cierpię tego czasu:-(

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *