CC by ajari from Japan / wikimedia.org
Fot. CC by ajari from Japan / wikimedia.org

Ile kosztuje wyprawka szkolna? I na czym można oszczędzić?

Ostatnio w moje ręce wpadły badania CBOS, które dosłownie zrzuciły mnie z krzesła. Czy wiedzieliście, że na początku minionego roku szkolnego polscy rodzice deklarowali wydanie na wyprawkę szkolną 1199 złotych?! Oczywiście to wartości średnie, byli więc tacy, którzy wydali 300 złotych i tacy, którzy lekką ręką wysupłali z konta grubo ponad 2000. Koszty utrzymania przedszkolaka wydają się być przy tym nic nieznaczącą drobnostką. Na lekturze badań oczywiście nie poprzestałem. Specjalnie dla Was sprawdzę tym razem, ile kosztuje wyprawka szkolna i – no właśnie – dlaczego jest tak droga.

Droga szkolna wyprawka – polskie szkolnictwo nie takie zupełnie darmowe

Wrzesień zbliża się wielkimi krokami, choć pewnie większość rodziców wolałaby o tym nie myśleć. Nie tylko z powodu końca urlopu, ale też konieczności wybrania się na szkolne zakupy. To absurd naszych czasów, że do każdego kolejnego roku szkolnego trzeba dziecko wyposażać na nowo. Podręczniki, stroje, plecaki, piórniki, zeszyty, długopisy – uff. Na samą myśl, że w przyszłości być może będę zmuszony o tym wszystkim pomyśleć, jest dla mnie mało komfortowa.

Zrobiłem jednak wywiad wśród znajomych, którzy już ten finansowy horror zaliczyli. Posłali dzieci do szkoły i w efekcie uszczuplili stan swojego konta o grube setki. Na co je wydali? I czy szukali oszczędności?

Książki, zeszyty, piórniki

Najwięcej wydamy oczywiście na podręczniki. Ceny nowych książek i ćwiczeń są niestety horrendalne. Za komplet do pierwszej klasy szkoły podstawowej (tzw. box) trzeba było do tej pory zapłacić ponad 200 złotych. W tym roku rodzice odczują ulgę, bo pierwszoklasiści dostaną darmowy podręcznik od państwa. Swoją drogą ciekaw jestem, jakie będą opinie nauczycieli i rodziców, gdy już dostaną książkę do ręki? Na razie Elementarz wzbudza wiele emocji. Podręcznik ma być własnością szkoły, a dzieciom będzie jedynie wypożyczany na cały rok szkolny.

Rodzice starszych dzieci już nie mają takiego szczęścia. Muszą kupować nowe książki, bo często szkoły wymagają aktualnego wydania danego podręcznika, napędzając tym samym wydawniczy biznes. W księgarniach książki są najdroższe, w zależności od wydawnictwa za komplet do 1 klasy gimnazjum musimy zapłacić około 300-400 złotych. Jak jednak próbować zaoszczędzić?

  • Szukajmy okolicznych skupów książek, kiermaszów i targów zaopatrzonych w używane podręczniki. Ceny mogą być niższe nawet o połowę.
  • Popytajmy znajomych, czy mają podręczniki na sprzedaż. A może ich znajomi albo dalsza rodzina? Dobrze jest poszerzyć krąg poszukiwań.
  • Warto zebrać większą grupę rodziców chętnych do kupienia podręczników. Przy zakupach zbiorowych można wynegocjować spore rabaty.
  • Oszczędności może też przynieść kupowanie książek w Internecie, warto tu korzystać z porównywarek cen.
  • Sprzedajmy książki, które dzieciom nie będą już potrzebne.

Do książek oczywiście musimy doliczyć zeszyty, średnio od 1,50 zł za sztukę w miękkiej okładce, do 3-4 złotych za zeszyt w twardej oprawie, z różnymi nadrukami (A4 80 kartek).
Młodsze dzieci nie obejdą się też bez modnego, kolorowego piórnika. Podwójny dla dziewczynki, z wyposażeniem, zdobiony motywami z bajki „Wróżki”, kosztuje w Internecie około 40 złotych. Gimnazjalistom i licealistom zazwyczaj wystarczy już zwykły mały piórnik -tuba, kosztujący około 10 -15 złotych. Do tego doliczcie jeszcze długopisy, ołówki, linijki itp. Dobrym sposobem na zaoszczędzenie może być kupowanie przyborów szkolnych w dyskontach czy supermarketach. Praktycznie wszystkie mają teraz akcję „Wyprawka dla ucznia” – ceny są wtedy bardziej atrakcyjne, niż w tradycyjnych sklepach papierniczych, a i jakość przyborów jest zwykle dobra.

Plecaki, trampki i ubrania

Wszystkie wymienione wyżej rzeczy dziecko gdzieś musi schować, dlatego trzeba mu kupić dobry i wygodny plecak. Ceny są bardzo różne i zależą od wielkości, materiału, z którego jest zrobiony, marki i tego, jak bardzo popularne są postaci, które nadrukowane są na plecaku. Zauważyłem, że rodzice młodszych dzieci coraz częściej kupują plecaki z kółkami i rączkami. Uczeń nie musi dźwigać kilogramów na plecach, tylko może ciągnąć plecak czy tornister niczym walizkę podróżną. Tu jednak ceny zaczynają się od 80-100 złotych, dochodząc do nawet 300-350!

Starsi chłopcy zazwyczaj noszą już typowo sportowe plecaki, a dziewczyny często wybierają modne torby na ramię. Rozpiętość cenowa jest tu naprawdę duża – od 80-100 złotych w górę, choć pewnie na wyprzedażach można znaleźć coś tańszego.

Do przyborów szkolnych trzeba doliczyć jeszcze trampki i strój na wf – to kolejne kilkadziesiąt złotych. Poza tym musicie pamiętać, że dzieci i nastolatki bardzo szybko rosną, więc po wakacjach trzeba będzie kupić nowe ubrania i buty. Tu też warto polować na wyprzedaże, żeby co nieco pieniędzy zaoszczędzić w domowym budżecie.

Zajęcia dodatkowe – czyli co uczeń robi po szkole

Jak wynika z badania CBOS w ubiegłym roku blisko połowa (46%) rodzin posłała dzieci na płatne zajęcia dodatkowe. Od wielu lat największą popularnością cieszą się lekcje języka obcego. Przykładowo kurs języka angielskiego w jednej z warszawskich szkół kosztuje:

  • Dla dzieci 5-9 lat (2 x 60 minut w tygodniu) od 1850 zł za semestr
  • Dla nastolatków 12-14 lat (2 x 90 minut w tygodniu) od 2600 zł za semestr

W mniejszych miastach jest oczywiście o przynajmniej 20-30 procent taniej. Można zdecydować się też na lekcje indywidualne z lektorem, ale to już koszt od 50-60 zł za godzinę, w zależności od tego, czy do dziecka przyjeżdża student czy dyplomowany nauczyciel.
Oprócz nauki języka, można też zapisać dziecko na basen, piłkę nożną, tańce lub inne zajęcia sportowe. I znowu trzeba wydać co najmniej kilkadziesiąt złotych w miesiącu. Tu można jednak poszukać oszczędności. Warto prześledzić ofertę Domów Kultury, Pałaców Młodzieży czy szkół – tam często opłaty są bardzo niskie, albo nie ma ich wcale.

Uff, uzbierało się tego trochę, prawda? A jak wygląda temat wyprawki szkolnej w Waszych domach? Ile wydajecie, gdzie szukacie oszczędności? Czekam na Wasze komentarze!

2 komentarzy

  1. Staszek

    Sam nie mam jeszcze dzieci, chociaż planuję i takie wydatki mnie przerażają. Ale muszę przyznać, że siostra na swoim dziecku zawsze umie jakoś zaoszczędzić. Nie kupuje synkowi plecaka za 300zł, no bez przesady :P Najgorsze są „zmiany” w podręcznikach – czasami jest tak, że dosłownie kilkanaście stron różni się treścią, ale podręcznik musi być nowy…w innych wypadkach można kupić te używane, byleby nie za bardzo zniszczone, bo młodsi uczniowie moim zdaniem mogą się trochę wstydzić takich książek przed kolegami z nówkami :P
    Poza tym – wyprzedaże przede wszystkim, kupowanie w Internecie, przyborów szkolnych w hurtowniach. Można zaoszczędzić.

  2. Na pewno warto koszty rozkładać jak najwcześniej. Np. Sam już zeszyty dwa duże na studia mam kupione. Więc dla osob młodszych, też to się sprawdzi…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *