by debowscyfoto / pixabay
Fot. by debowscyfoto / pixabay

Uroczystość ślubna. Ile tak naprawdę kosztuje jeden z najważniejszych dni w życiu?

W polskiej tradycji ślub musi być wielkim wydarzeniem, o randze niemalże wizyty głowy obcego państwa. To oczywiście pociąga za sobą gigantyczne koszty. Wciąż w wielu rodzinach obowiązuje zasada: zastaw się, a postaw się. Nic dziwnego, że nawet banki oferują specjalne kredyty na organizację wesela. Absurd takiego postępowania jest doskonale widoczny. Mimo to większość Par Młodych marzy o wystawnym weselu, bajkowym ślubie i na deser efektownej podróży poślubnej. Ile to wszystko naprawdę kosztuje? Sprawdziłem.

Najpierw trzeba wybrać salę

Od tego się zaczyna, ponieważ najlepsze sale weselne mają zarezerwowane terminy nawet na 2 lata do przodu. Przezorni narzeczeni muszą więc się pospieszyć. Ceny ustalane przez sale weselne są różne. W średniej wielkości mieście nie ma jednak co marzyć o tym, że jakaś restauracja ugości weselników za mniej niż 150 – 180 złotych za osobę. W większych miastach ceny osiągają nawet 300 – 350 zł za osobę.

W tej cenie jest powitalny szampan od organizatorów, obiad, deser po obiedzie, zimne zakąski i danie gorące po północy. Zazwyczaj wszystko liczone jest na porcje, więc warto zwrócić uwagę, ile sztuk mięsa przypadnie na jednego gościa. Moim zdaniem to szczególnie istotne, gdy rodzina lubi dużo i dobrze zjeść.

W cenie weselnego menu jest także kawa i herbata bez ograniczeń. Za to tort, ciasto, alkohol i napoje trzeba zazwyczaj zorganizować we własnym zakresie. Za tort w cukierni zapłacimy od 400 do nawet 800 złotych, a cena zależy od jego wielkości i wagi. Alkohol będzie kosztować od 20 do 50 złotych za osobę, w zależności od gatunku.

Weselne menu można też urozmaicić specjalnymi niespodziankami dla gości. Popularne są dodatkowe pieczone mięsa np. prosiak, chociaż zdarzyło mi się też jeść na weselu pieczonego strusia. Za taką przyjemność trzeba zapłacić dodatkowo 500 – 600 złotych. Podobna cena jest za tzw. wiejski stół, na którym znajdą się typowo polskie specjały jak smalec, ogórki kiszone lub małosolne, wędzone kiełbasy i wędliny. Popularne są też słodkie fontanny, z których spływa czekolada. Można w nich zanurzać różne owoce i pianki.

Pora na kościół/urząd

Równolegle z rezerwacją sali trzeba się udać do księdza lub urzędnika, który ma nam tego ślubu udzielić. Tutaj znów czekają nas wydatki. Zacznijmy od ślubu kościelnego.

Do kościoła trzeba pójść minimum pół roku przed uroczystością, żeby zarezerwować termin. Jeśli sakramentalne TAK ma paść w parafii Panny Młodej (tak jest zwyczajowo), to przyszły małżonek musi uzyskać świadectwo chrztu i bierzmowania ze swojej parafii. Zazwyczaj płaci się „co łaska”, czyli jakieś kilkadziesiąt złotych. Gdy uroczystość ma odbyć się w innym kościele, wówczas stosowne dokumenty musi mieć również Panna Młoda. Poza tym trzeba mieć też zgody ze swoich parafii na ślub w innym miejscu, za oczywiście się płaci.

Przed ślubem kościelnym ogłaszane są też tzw. zapowiedzi, za które trzeba zapłacić także „co łaska”, czyli w praktyce kolejnych 100-200 złotych. Konieczne są również nauki przedmałżeńskie. Przeważnie są bezpłatne, choć zdarzają się też tzw. kursy przyspieszone 2-3 dniowe z noclegami, za które trzeba zapłacić 200-300 złotych.

Ważne
Jeżeli zawieracie ślub konkordatowy, musicie mieć też dokumenty z Urzędu Stanu Cywilnego, czyli odpis aktu urodzenia i zaświadczenie o braku okoliczności wykluczających zawarcie małżeństwa. Dokumenty te są ważne tylko przez 3 miesiące. Za odpis zupełny zapłacimy 33 złote, a za skrócony 22 złote za osobę.

Samo udzielenie ślubu też nie jest darmowe. Teoretycznie płacimy „co łaska”, ale w praktyce każda parafia ma swój nieoficjalny cennik. Zazwyczaj trzeba dać księdzu od 200 do nawet 1500 złotych. Do tego doliczamy koszty organisty – 100- 200 złotych, plus ewentualny drugi muzyk np. skrzypaczka czy harfistka, która za obsługę mszy weźmie kolejnych 200 złotych.

Para Młoda zazwyczaj chce, by tego dnia kościół wyglądał wyjątkowo, więc trzeba pomyśleć o dodatkowych dekoracjach – kwiatach, świecznikach i ozdobnych krzesłach. To wydatek rzędu kilkuset złotych. Jeżeli tego samego dnia inne pary także biorą ślub w tym samym kościele, to warto skontaktować się z nimi i podzielić koszty.

Ślub w Urzędzie Stanu Cywilnego jest znacznie tańszy. Opłata urzędowa jest stała i wynosi 84 złote. Chyba że narzeczeni wymarzyli sobie ślub poza urzędem, w jakiejś romantycznej scenerii. Prawo już na to zezwala. Wówczas za tzw. ślub w plenerze USC pobiera opłatę specjalną w wysokości 1000 złotych.

Ubranie, samochód, obrączki

W dniu ślubu Para Młoda musi wyglądać wyjątkowo. Jest to szczególnie ważne dla kobiet, które największą uwagę zwracają na suknię ślubną. Musi być ona idealna i wyjątkowa. Nie muszę chyba dodawać, że nie jest też tania:

  • kupno nowej w salonie ślubnym kosztuje 1800-5000 złotych
  • kupno używanej sukni w salonie albo od osoby prywatnej to wydatek rzędu 600 -1500 złotych
  • uszycie sukni na miarę przez krawcową to 1000 – 2000 złotych
  • wypożyczenie sukni w salonie ślubnym to 800 – 2500 złotych – tu warto sprawdzić, czy po uroczystości musimy samodzielnie ją wyprać. Jeśli tak, to trzeba doliczyć jeszcze koszt profesjonalnej pralni.

Do tego bielizna, welon, biżuteria i buty – w sumie od 400 do 2000 złotych. Panna Młoda musi też odwiedzić kosmetyczkę (manicure, pedicure 150 złotych, makijaż próbny i ślubny 200 złotych) a także fryzjera (fryzura próbna i właściwa 200- 300 złotych).

Panna Młoda obowiązkowo musi też mieć bukiet kwiatów. Za ślubną wiązankę kwiaciarnie życzą sobie od 200 do 500 złotych. W tej cenie powinny też być kwiaty do butonierki dla Pana Młodego i świadków.

Strój Pana młodego też nie należy do najtańszych:

  • nowy garnitur 500-3500 złotych
  • nowy frak 1200 – 3500 złotych
  • nowy smoking 900 – 2500 złotych
  • wypożyczenie fraka 700 – 2000 złotych
  • wypożyczenie smokingu 600 – 1600 złotych
  • biała koszula 100 – 300 złotych
  • krawat/mucha 50 – 150 złotych
  • buty 250 – 700 złotych

Do ślubu trzeba też czymś pojechać. Zazwyczaj Para Młoda chce zrobić na gościach bardzo dobre wrażenie i decyduje się na wynajęcie samochodu z kierowcą:

  • limuzyna 800 – 2000 złotych
  • auto zabytkowe, np. wynajęcie na 6 godzin zabytkowego mercedesa z szoferem kosztuje 800 – 1100 złotych,
  • samochód sportowy 1500 – 2500 złotych

Trzeba też pamiętać o dekoracjach na auto – w zależności od tego, czy zdecydujemy się na kokardki, balony, specjalne tablice, czy kwiaty – będzie to kosztować od 150 do 450 złotych. Można też postawić na bardziej romantyczne rozwiązanie i wynająć bryczkę, ale za taką przyjemność trzeba zapłacić 400 złotych za godzinę.

Ślub nie odbędzie się oczywiście bez obrączek. U jubilerów jest ich naprawdę ogromny wybór – od klasycznych po zdobione kamieniami. Cena, wahająca się od 300 do nawet kilku tysięcy złotych, zależy od rodzaju kruszcu, wagi biżuterii i rodzajów użytych kamieni.

Na koniec zostaje jeszcze oprawa uroczystości. Jeżeli Para Młoda decyduje się na imprezę z tańcami, konieczny jest DJ albo zespół muzyczny. Kilkuosobowy band grający na żywo weźmie od 2000 do 6000 złotych. DJ jest zazwyczaj o połowę tańszy.

Para Młoda chce mieć też ze swojego ślubu pamiątkę. Wynajęcie fotografa, który uwieczni przygotowania, ceremonię w kościele lub urzędzie, a także zabawę na sali, kosztuje od 2000 do 5000 złotych. Górne stawki windują profesjonalni fotoreporterzy, którzy na co dzień pracują w lokalnych gazetach. W cenę wliczona jest zazwyczaj sesja plenerowa, która odbywa się innego dnia niż ślub. Można też zdecydować na profesjonalny film, ale wówczas z portfela trzeba wyjąć drugie tyle.

Jak widzicie organizacja wesela pochłania ogromne pieniądze. Trudno jest wyliczyć, ile dokładnie, bo wszystko zależy m.in. od regionu Polski, liczby gości, restauracji którą wybierzemy, czy jest to ślub cywilny czy kościelny itd.

Zakładam, że średniej wielkości uroczystość (około 50 osób) kościelna, w średniej wielkości mieście w Polsce, w restauracji, z zespołem muzycznym, fotografem i wideofilmowaniem, będzie kosztować około 25 000 – 28 000 złotych.

Jak obniżyć koszty ślubu i wesela?

Rada jest prosta – zdecydować się na skromną uroczystość. Z wielu elementów naprawdę można bez żalu zrezygnować i coraz więcej Par Młodych tak właśnie robi. Oto kilka moich pomysłów:

  1. Obiad i przyjęcie zamiast klasycznego wesela – to coraz popularniejsze rozwiązanie, które pozwala ograniczyć koszt samego wesela nawet o 1/4
  2. Zamiast wątpliwej klasy zespołu weselnego można wybrać DJ-a
  3. Rezygnacja z kiczowatych i często niesmacznych oczepin
  4. Rezygnacja z „gwoździa programu” w postaci pieczonego prosiaka czy strusia
  5. Dojazd na ślub samochodem pożyczonym od znajomego zamiast wynajętą limuzyną
  6. Rezygnacja z kamerzysty – piękne zdjęcia są wystarczającą pamiątką

Warto też postawić na oryginalność. Wspomniałem o limuzynie. To mocno oklepane. Sam byłem kiedyś świadkiem ślubu, do którego Młodzi przyjechali… rowerami. Oboje są zapalonymi rowerzystami i nie dość, że sporo zaoszczędzili, to jeszcze zrobili wielkie wrażenie.

W przypadku mocno ograniczonego budżetu można też pomyśleć o samodzielnym przygotowaniu niektórych potraw (szczególnie ciast), samodzielnym przystrojeniu sali/kościoła czy samodzielnym stworzeniu bukietu ślubnego.

Alkohol – tu można naprawdę sporo zaoszczędzić. Wystarczy upolować jakąś promocję lub poszukać wśród znajomych kontaktu do osoby, która prowadzi sklep. Wówczas można na jej koncesję kupić alkohol np. w sieci Makro – będzie znacznie taniej. Nie polecam jednak dość modnego pomysłu z wyjazdem na Ukrainę po tamtejszą wódkę. To ryzykowne (możliwe zatrucie, problemy podczas kontroli granicznej).

Najważniejsze jest jednak skrupulatne zaplanowanie wydatków. Być może warto też rozważyć skorzystanie z pomocy zawodowego konsultanta ślubnego. Owszem, trzeba będzie mu zapłacić, ale w zamian zyskujemy nie tylko święty spokój, ale też pomoc w uzyskaniu rabatów za poszczególne usługi ślubne.

Na pewno są wśród nas żony i mężowie – jak wspominacie swoje wesela? Było wystawnie czy skromnie? Koszty zwaliły Was z nóg? Podzielcie się swoimi doświadczeniami!

13 komentarzy

  1. Nie zgadzam się z Tobą z tym, że każda parafia ma swój cennik „co łaska”. Takie sytuacje zdarzają się nader często, ale na wsi. Natomiast w miastach z czymś takim się nie spotkałem. Co więcej, gdy 3 miesiące temu brałem ślub w Bielsku-Białej, to podczas rozmowy z księdzem ani raz nie padło słowo o ewentualnym wynagrodzeniu. Podejrzewam, że gdybyśmy sami nie dali, to ślub mielibyśmy za darmo.

  2. mama MI

    Ślub to na pewno spory wydatek. Warto przede wszystkim myśleć o gościach, jeżeli i tak by się nie bawili to po co robić imprezę za dużą kasę i do rana?! A poza tym, jeżeli wiemy, że mamy gości, którzy pewnie nam dają wartościowe prezenty to można wydać trochę więcej, bo na szczęście wesele w większości wypadków się zwraca w prezentach, a w końcu to jest jedyna w życiu okazja, żeby się w jednym miejscu spotkali wszyscy których kochacie i lubicie i się pobawili:))

    • queiro

      Ja chciałam tylko zwrócić uwagę, że myślenie „zwróci się w prezentach” to dopiero wieś i zacofanie. Może się okazać, że samotna ciocia-rencistka, co żyje skromniutko, szarpnie się i da super wypasiony serwis obiadowy, który młodym jednak nie przypadnie do gustu, A stryjo Stachu z USA, ten nadzian… eee, zamożny, da w kopercie 100 zł, a wybawi się wraz z małżonką i dwójką dziatków za ponad 1000 zł. Tak lubi bywać, taka prawda!
      Robienie imprezy, co by się rodzinka wybawiła za wszelkie czasy – także dziękuję, są lepsze sposoby wydawania gotówki.
      Ja sama postawiłabym na wersję spartańską: ślub w urzędzie, po ślubie kolacja w restauracji dla rodziców, rodzeństwa z rodzinami oraz świadków (jeżeli nie są z rodzeństwa). Do ślubu pan młody jakiś gajer zawsze znajdzie, panna młoda może kupić ładną sukienkę w jasnym kolorze, niekoniecznie ślubną „bombkę”, uczesać się można samemu, uwalować, zrobić mani-pedi także. Bukiecik skromny, i tak do wywalenia.

  3. Maciej

    Myśmy z żoną na wesele ponad 70 gości wydali zaledwie 13 tyś zł. Przede wszystkim:
    1. Suknie ślubną i garnitur nosi się tylko raz – warto pomyśleć o używkach (wypożyczenie zazwyczaj jest droższe) – pamiętajcie że używke zawsze można zwężyć/skrócić – krawcowe biorą za to naprawdę mało – od 20 do 150zł
    2. Imprezę można zrobić na sali która nie ma cateringu, ale ma kuchnie – wynajmujemy 2-3 kucharki i z 2 kelnerki
    3. Produkty na wesele typu owoce, alkohol oraz przy decyzji wesela na sali bez „menu” kupujemy w hurtowniach lub targowiskach negocjując cenę – przecież kupujecie tego dużo, jak wam ktoś nie zejdzie to się idzie do innego – teraz każdy chce po prostu sprzedać. Ciasta z polecenia od kogoś kto robi w domu – nie z cukierni
    4. Dj jest dużo tańszą opcją od orkiestry która średnio bierze 800-1500 zł od osoby, a czasem mogą nieźle pokaleczyć wasze ulubione kawałki… :)
    5. Nie znam Dja który bierze dodatkową kasę za oczepiny – jak wam tak powie to widocznie nie lubi tego co robi, więc i całe wesele będzie obsługiwał z grobową miną
    6. Sami dekorujemy sale czy kościół – warto poszukać okazji w internecie – często np. na samej organzie jest przebitka kilknastu zł, co na całość daje już kwoty z trzema zerami różnicy :)
    7. Dojazd samochodem „po znajomości”
    8. Dowóz gości na sale wcześniej zamówionymi taksówkami – myśmy mieli ponad 70 osób. Autokar za 5km chciał min 500zł. Z reguły niektórzy dojeżdżają samochodami – u nas jechało 6 osób które zabrało po 4 dodatkowe. Zostało ponad 40 osób. Taksówki wyniosły nas ok 200zł…
    9. Obrączki u jubilera – cena u niektórych jest prawie 2 razy niższa niż w salonach typu Apa** Kru*… itd…
    10. Pamiątka z wesela – fotografów jest teraz mnóstwo – na pewno jest też taki wśród waszych znajomych. Często też goście przychodzą z aparatem. Kamerzysta wedle uznania, ale powiem wam, że my mimo iż go mieliśmy, to częściej oglądamy zdjęcia lub samo intro ślubu i wesela niż długi film. Teraz sobie myślimy, że wystarczyłoby aby każdy nagrał parę filmików aparatem i można to fajnie samemu poskładać…

    Mimo iż mówią że wesele jest imprezą która się nie zwróci, to nam się praktycznie zwróciła :)

    • Tomasz

      Nie liczyłbym, że będzie w czym wybierać ze zdjęć i filmów gości. Większość ludzi nie potrafi zdjęcia nawet w miarę wykadrować, a z biegiem imprezy będzie tylko gorzej. My za fotografa i kamerzystę (łącznie 3 osoby z jednej firmy) daliśmy 2000zł + 100zł za zdjęcia w plenerze + 50zł za dojazd. Jak mieszkasz w dużym mieście, wystarczy poszukać po okolicznych mniejszych miejscowościach, oczywiście dobrze jest się zapoznać z ich portfolio przed podpisaniem umowy. Zdjęcia zrobione lepszym sprzętem i wprawną ręką i okiem to pamiątka do końca życia. A gościa i tak wiadomo, będą pstrykać swoje.

  4. rekin

    sam jestem na tym etapie i dopiero teraz do mnie dociera, że oprócz największego wydatku jakim teoretycznie jest sala, dochodzi tak wiele mniejszych ale równie drogich rzeczy, że to czasem może przerosnąć człowieka, który nie jest przygotowany na coś extra…

  5. Kuchara

    Ostatnio coraz modniejsze są śluby w inny dzień tygodnia niż sobota, np. piątek albo nawet środa. Korzyści:
    – nie trzeba bookować sali na 2 lata wprzód
    – cena o wiele niższa na w zasadzie wszelkie usługi związane ze ślubem
    Jedyny kłopot to goście którzy muszą wziąć urlop, ale czego się nie robi dla zakochanej pary :-)

  6. Warto kontrolować planowane wydatki, żeby po ślubie nie utonąć w kredytach. Z morza weselnych potrzeb można wybrać coś wyjątkowego na czym naprawdę bardzo nam zależy na przykład suknia ślubna. Oszczędności można poszukać w kwestiach dla nas drugorzędnych np. upominki dla gości czy nawet zespół weselny.

  7. Marcin

    Ja również postawiłem na niewielkie przyjęcie zamiast wystawnego wesela. Razem z lepszą połówką mieliśmy nawet plan zrobić to bez żadnych gości – po prostu, dla siebie. Coś się jednak gdzieś wydało i jak zaczęły do nas napływać „ale jak to tak?” i „ja sobie tego nie daruje” to zmiękliśmy i zrobiliśmy obiad dla ok. 40 osób.

  8. Bardzo konkretnie: ślub i wesele (wraz z noclegami dla części gości) pod Warszawą na jakieś 110 osób to 70 tysięcy… Tak naprawdę cena zależy od tego ile mamy budżetu. Byłem kiedyś na weselu gdzie byłem jedyną osobą spoza rodziny. Koszt całości to 10 tysięcy złotych. Więc da się naprawdę budżetowo :)

  9. Mnie również nie zachęca perspektywa ogromnego ślubu na dziesiątki osób. Zamierzam zaprosić tylko najbliższą rodzinę, czyli taką, z którą mam regularny kontakt + kilku przyjaciół z osobami towarzyszącymi. Uroczystość w kościele, a potem kulturalny obiad w restauracji. Mój brat zrobił podobnie i choć rodzice na początku załamywali ręce – wszyscy zaproszeni bawili się dobrze i nie słyszałam, żeby ktokolwiek z zaproszonych tęsknił za fałszującą orkiestrą, Staszkiem-wodzirejem i jego nieśmiesznymi zabawami ;) Taki ślub jest wygodny i dla organizujących, i dla gości, który po pierwsze nie muszą wywalać astronomicznych sum na przygotowania, a po drugie nie muszą brać kilku dni wolnego.

  10. Ślub to ogromny wydatek. Mam znajomych, którzy pobrali kredyty na organizację wesela i cóż… można powiedzieć, że tylko kredyt zacementował ten związek bardziej niż rzewne przysięgi. Oczywiście nikomu tego nie życzę i takich przypadków znam klika co jest niestety przykre.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *