by Mampu / pixabay.com
Fot. by Mampu / pixabay.com

Dom z basenem zbudowany na fikcji. Jaka jest Twoja wartość netto i jak ją poprawić?

Czy można mieć majątek o wartości kilku milionów złotych i jednocześnie być bardzo biednym człowiekiem? Owszem, można, choć pewnie brzmi to absurdalnie. Powodem takiej sytuacji jest relatywizm słowa „majątek”. Każdy inaczej będzie je rozumiał i interpretował. Jest jednak pewna ogólna zasada, która pozwala nam określić poziom czyjejś zamożności. To wartość człowieka netto. To bardzo ciekawe zjawisko ekonomiczne, sprowadzone na grunt finansów osobistych. Jaka jest Twoja wartość netto? I jak możesz ją poprawić? Przygotowałem kilka praktycznych porad. Zapraszam.

Jesteś bogaty czy biedny? Spójrz na to samokrytycznym okiem

Słyszeliście o właścicielu niesławnego Amber Gold? Facet jest, czy raczej był obrzydliwie bogaty. Problem w tym, że swoje bogactwo zbudował na oszustwie, a konkretnie na pobieraniu pieniędzy od ludzi i bezpodstawnym gwarantowaniu, że zwróci ich pomnożoną wartość. Dlaczego wspominam o tym panu? Ponieważ zgodnie z dokumentami prokuratury właściciel piramidy finansowej zbudował majątek o wartości kilkunastu milionów złotych. Teraz, gdy komornik wszystko sprzedaje, okazuje się, że uzyskane pieniądze z ledwością wystarczą na spłatę zadłużenia firmy w instytucjach państwowych i obsługę komorniczą. Dla zwykłych wierzycieli zostanie figa z makiem. Albo bez maku.

Bardzo często zastanawiamy się, jak to możliwe, że jakaś gwiazda kina lub muzyki, która przecież ma kilka domów, helikopterów i cieszy się ogólną sympatią, staje się bankrutem. To właśnie efekt jej niskiej wartości netto. Ogólnie napiszę tak – poziom wpływów i posiadanych dóbr nie jest w stanie pokryć wydatków i długów. Przejdźmy do istoty naszych rozważań.

Co to jest wartość netto człowieka?

Ujmując sprawę encyklopedycznie, wartość netto określa relację poziomu aktywów do pasywów. Ja to nazwę możliwie prosto – jest to różnica pomiędzy tym, co posiadacie, do tego, co jesteście komuś winni.

Po stronie majątku uwzględniamy wszystko, co jest naszą własnością i ma realną wartość rynkową. Może to być:

  • dom/mieszkanie własnościowe
  • samochód
  • pieniądze na koncie oszczędnościowym, w akcjach, obligacjach lub na ROR
  • gotówka „w skarpecie” (nie polecam takiej metody oszczędzania)
  • wartościowe przedmioty np. biżuteria, meble, sprzęt RTV i AGD

Bardzo ważne jest, aby licząc swoją wartość netto, brać pod uwagę aktualne rynkowe wartości posiadanych rzeczy. Sprawdź na portalu ogłoszeniowym ile aktualnie jest warte Twoje mieszkanie, sprawdź po ile chodzi samochód z podobnym przebiegiem i tego rocznika, dowiedz się za ile mniej więcej mógłbyś w dniu dzisiejszym sprzedać swoje używane meble czy telewizor. Nie ma co przeszacować wartości posiadanych przedmiotów. To, ze dla Ciebie mieszkanie jest warte np. 300 tys. zł, bo kupiłeś je 7 lat temu za 280 tys. i włożyłeś w nie wiele pieniędzy i pracy nie znaczy, że za tyle mógłbyś je dziś sprzedać. Przecież chcesz poznać zwoją prawdziwą i realną wartość, a nie „mi się wydaje” :-).

Gdybyśmy kupili to wszystko za gotówkę (np. po otrzymaniu spadku), nie posiłkując się przy tym żadnymi kredytami i pożyczkami, osiągniemy rewelacyjną wartość netto i zaliczymy się do grona bardzo dobrze sytuowanych osób. Problem w tym, że większość z nas musi jednak pieniądze pożyczać. A wszelkie zobowiązania pomniejszają naszą wartość netto. Są to m.in.:

  • kredyt hipoteczny
  • pożyczka gotówkowa
  • pożyczka prywatna np. od rodziny

Oczywiście wszystkie te zobowiązania mają swoją realną cenę. Na jej podstawie obliczamy faktyczną skalę naszego posiadania. Jeśli zgromadziliśmy majątek o rynkowej wartości np. 400 000 złotych, sprawdzamy, ile pieniędzy zapisujemy po stronie długu. Jeśli jest to np. 300 000 złotych, nasza wartość netto wyniesie 100 000 złotych. Całkiem nieźle, a nawet bardzo dobrze. Generalnie chodzi o to, czy nasza własność, po zbyciu jej po cenie rynkowej, mogłaby pokryć wszystkie zobowiązania. Dobrze jest tak operować swoimi finansami, aby nasza wartość netto utrzymywała się na plusie.

Zasada jest prosta:
Twoja wartość netto = To co posiadasz – Twoje zobowiązania

Wartość netto a CashFlow

Bardzo ciekawym i pomocnym rozwinięciem teorii wartości netto jest CashFlow, czyli różnica pomiędzy naszymi wpływami, a wydatkami. Dobry współczynnik CashFlow jest wtedy, gdy po prostu wydajemy mniej, niż zarabiamy. To pozwala nam gromadzić oszczędności i wykorzystać je później np. w celach inwestycyjnych lub w formie zabezpieczenia emerytalnego.

W CashFlow uwzględniamy wszystkie nasze stałe wydatki, które musimy ponieść z tytułu utrzymania siebie i rodziny. Oczywiście w budżecie zapisujemy również opłaty związane ze spłatą zobowiązań. Mam dla Was prostą tabelkę, która dobrze to wszystko zobrazuje. Przedstawia ona przychody i stałe wydatki hipotetycznej osoby. Przyjąłem, że kupiła dom na kredyt, ma również wolne mieszkanie, które wynajmuje:

PrzychodyWydatki
Pensja – 5000 złotych nettoKredyt hipoteczny – rata miesięczna w wysokości 2000 złotych
Przychody z wynajmu – 1700 złotych nettoWydatki i czynsze za 2 mieszkania – 1800 złotych
Prace dodatkowe – 250 złotychWydatki na jedzenie, transport, ubrania itd. – 1600 zł

Mając te wszystkie dane możemy łatwo obliczyć CashFlow. Miesięczne wydatki wynoszą aż 5400 złotych. Regularne wpływy natomiast zamykają się w kwocie 6950 złotych. Nie jest źle. Relacja miesięcznych wpływów i wydatków jest korzystna, bo utrzymuje się na poziomie +1550 złotych. To bardzo przyzwoity CashFlow.

Oczywiście to duże uproszczenie, ale chodzi o to, czy każdy miesiąc zamykacie na plus czy na minus (przychody vs. wydatki). Jeśli prowadzasz rzetelnie budżet domowy to nie musisz nic liczyć – wiesz dokładnie jakie masz średnie nadwyżki finansowe w ostatnich miesiącach, więc wiesz też dobrze w jakim tempie będzie rosła Twoja wartość netto.

Pamiętajcie, że współczynnik CashFlow ma spory wpływ na Waszą wartość netto. Zwróćcie uwagę, że spłacając co miesiąc ratę kredytu hipotecznego, jednocześnie zmniejszacie jego wysokość. W efekcie poprawia się relacja wartości nieruchomości do jej obciążenia hipoteką – mamy po prostu coraz mniej pieniędzy do oddania bankowi. Jeśli natomiast dołożymy do naszego miesięcznego budżetu kolejne zobowiązania (np. poprzez zaciągnięcie następnej pożyczki), pogorszymy CashFlow i zmniejszymy swoją wartość netto.

Jak poprawić swoją wartość netto?

Zapytałem kiedyś znajomego właściciela firmy budowlanej, dlaczego nie inwestuje w kupno nowych samochodów dostawczych dla swoich pracowników? Konsekwentnie wybiera natomiast używane, lekko przechodzone. Zwrócił uwagę na bardzo ważną rzecz. Powiedział, że woli kupić używany samochód za gotówkę, niż inwestować w kredyt na zakup nowego auta. Dlaczego? Bo w momencie kryzysu po prostu sprzeda swoje samochody, spłaci długi i może jeszcze coś mu zostanie. Z kredytem nie byłoby tak różowo – gdyby przestał płacić raty, straciłby samochody. Nieco na około, ale jednak idealnie ujął sedno znaczenia swojej wartości netto.

Im bardziej się zadłużamy nie generując przy tym większych wpływów lub nie budując większego majątku, tym mocniej ryzykujemy bankructwo. Dlatego przygotowałem dla Was 4 sposoby na poprawienie Waszej wartości netto:

  1. Przestań się zadłużać – lub też pomyśl nad szybszą spłatą zobowiązań. Ciągłe korzystanie z kredytów lub pożyczek poprawia naszą sytuację finansową na krótko. Do tego może po prostej drodze prowadzić do wpadnięcia w spiralę zadłużenia. Pamiętajcie – im wyższy dług, tym niższa wartość netto człowieka
  2. Ograniczaj wydatki – mam na myśli stałe opłaty, z których z obiektywnych przyczyn nie da się zrezygnować. Jeśli masz nieruchomość kupioną na kredyt, pomyśl o ograniczeniu wydatków na prąd. Napisałem nawet o tym kiedyś artykuł. Im niższe płacisz rachunki i im mniej wydajesz na swoje codzienne utrzymanie, tym więcej możesz zainwestować w różne aktywa. Płynnie przechodzimy do punktu 3.
  3. Inwestuj gotówkę – pieniądze, które leżą na koncie, są bezużyteczne. Dysponując wolnymi środkami po prostu trzeba je jakoś sensownie ulokować. Odważni mogą pobawić się w giełdę i fundusze, ostrożni pomyślą o lokatach, kontach oszczędnościowych i będą polowali na okazje finansowe. Spore pieniądze zawsze warto zainwestować w nieruchomości. Patrz nasz przykład z wpływami z wynajmu mieszkania – ten dochód mocno poprawia sytuację finansową bohatera z poprzedniego akapitu.
  4. Poszukaj lepiej płatnej pracy – łatwo powiedzieć, trudniej zrobić, dobrze o tym wiem. Ale jednak czasami się udaje. Im wyższą pensję otrzymujecie, tym macie więcej pieniędzy na obsługę zadłużenia i inwestowanie. Każde dodatkowe 100 złotych może solidnie poprawić Waszą wartość netto.

Pamiętajcie jednak, że raz określona wartość netto może się diametralnie zmieniać w bardzo krótkich okresach. Wystarczy, że cena Waszej nieruchomości nagle poszybuje (np. dowiecie się, że w pobliżu ma być poprowadzona autostrada). Trzeba też pamiętać o tym, że inflacja cały czas po cichu uszczupla nasz majątek. Dlatego właśnie warto swoją wartość netto sprawdzać cyklicznie. To bardzo pouczające doświadczenie, które wielu osobom może otworzyć oczy na ich faktyczną sytuację finansową.

Sprawdziliście już swoją wartość netto? A może i bez tego wiecie, że z Waszymi finansami nie jest najlepiej? Co sądzicie o tym wskaźniku? Zapraszam do komentowania.

15 komentarzy

  1. Kasia

    Napisales ze niska wartosc netto jest gdy poziom wplywow i posiadanych dobr nie jest w stanie pokryc wydatkow i dlugow. Troche zagmatwane to zdanie. Proponuje zrobic sobie porzadek w glowie z tym tematem. Wplywy, wydatki i CF to jedna kategoria, wartosci liczone ZA ZADANY OKRES. Aktywa, zobowiazania, wartosc netto to inna kategoria, liczone sa NA KONKRETNY MOMENT, taka fotografia naszych finansow w danej chwili.
    Oczywiscie CF bezposrednio wplywa na WN ale nie mozna w ten sposob mieszac jednego z drugim.

    • Mateusz

      |Autor bloga

      Kasiu, gdy „poziom wpływów i posiadanych dóbr nie jest w stanie pokryć wydatków i długów” mamy ujemny CashFlow, przez co nasz majątek netto się kurczy. Pisałem o tym w dalszej części wpisu. W nie mieszam wartości netto z cash flow – pisze najpierw co to jest wartość netto i jak ją wyliczyć a następnie co to jest cashflow i, że wynik dodatni w każdym miesiącu zwiększa nam majątek netto, a ujemny go uszczupla.

      • Kasia

        Błąd. Gdy poziom wpływów nie pokrywa wydatków mamy ujemny CF. Kropka. Gdy poziom majątku nie pokrywa długów mamy ujemną wartość netto. Kropka. A Ty pomieszałeś to w jednym zdaniu. Jak to się mówi w branży finansowej, jabłka dodaje się do jabłek, a pomarańcze do pomarańczy. Nie mieszamy pojęć, jednostek itd.
        Późniejsze wyjaśnienia w tekście są już lepsze, ale to jedno zdanie jest błędne.

  2. Kasia

    Nie pisalabym tez o wartosci netto czlowieka bo to brzmi jak wartosc jego reki, nogi i watroby. Mowi sie o wartosci netto majatku danego czlowieka.
    Dlaczego dwukrotnie powtorzyles, ze do CF bierzemy tylko stale wydatki? Wszystkie a nie tylko stale.
    WN to nie stosunek tego co posiadamy do tego co jestesmy winni, ale roznica pomiedzy tymi wartosciami.

  3. Anna

    Ciekawy artykuł. Dobrze się czyta tak wyczerpujące wypowiedzi. Szczerze powiedziawszy nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Niestety łatwo pomylić zamożność jedynie z pozornym posiadaniem dóbr, które nie są jeszcze całkowicie nasze – np. gdy wciąż spłacamy za nie raty.
    Pozdrawiam i życzę więcej tak udanych tekstów.

  4. Mentor Forex

    CashFlow to jedna z najbardziej rozwijanych dziedzin z sektora finansowego, chociaż nie jest to stricte nauka, ani chociażby konkretna wiedza, to jest to jednak filozofia, często kierując się nią można czuć się bogatszym niż się wygląda.

  5. Beny

    Świetne spojrzenie na „majętność”. To temat, który osobiście też bardzo mocno mnie nurtuje. Obserwuję ludzi, wokół których się otaczam, i choć z pozoru „bogatsi” – zarabiający przyzwoicie, ich sytuacja nie jest dla mnie powodem do zazdrości – większość wydają na kredyty. Majętność to dla mnie raczej właśnie możliwość oszczędzenia, odłożenia pieniędzy – żyjmy tak, aby wyjść na plus!

  6. BJK

    czy do CashFlow po stronie wydatków należy wpisywać pieniądze przelewane na konta oszczędnościowe czy inne formy oszczędzania? Bo teoretycznie niewiele pieniędzy mi zostaje co miesiąc w postaci żywej gotówki, ale też te 10-15% jest gdzieś ulokowanych…

  7. Weronika

    Mateuszu, wszystko się zgadza, ale w przypadku nieregularnych dochodów trudno pomyśleć o czymś takim jak lokata, jeśli nie wiesz jakie dochody otrzymasz w ciągu kilku najbliższych miesięcy. Dodatkowo mam pytanie czy samochód, w który należy cały czas inwestować rzeczywiście możemy zaliczyć do wartości netto? Ostatnio czytałam artykuł jednego z blogerów finansowych i natrafiłam na aplikację Finarchy.com, która ma podobno liczyć wartość netto. Prawdę powiedziawszy dopiero zaczęłam swoją przygodę z oszczędzaniem i próbuję znaleźć narzędzie, które mi pomoże w ogarnianiu finansów. Jeśli sam korzystasz z jakiegoś i możesz polecić to będę wdzięczna ;-)
    Pozdrawiam, Julia.

    • BJK

      Widzę, że Mateusz nie odniósł się do kwestii samochodu. Nie da się ukryć, że jest to składnik naszego majątku, w dodatku najczęściej drugi co do wartości (zaraz po mieszkaniu). Jest to również bardzo zasobo-żerny składnik majątku, jednak jak zapewne wiesz po sprzedaniu samochodu np za 10 tys zł dasz radę za tą kwotę przeżyć parę miesięcy tudzież spłacić jakieś zadłużenie (lub jego część). Więc jak najbardziej jest to element naszej wartości netto.
      Ja osobiście samochodu do wartości netto nie wpisuję, bo nie chce co miesiąc mi się sprawdzać jaka jest jego wartość, w dodatku szybciej sprzedam mieszkanie niż samochód ;)

      Co do nieregularnych dochodów i lokaty: wszystko zależy od gospodarowania finansami i posiadanymi oszczędnościami. Jeśli masz dość pieniędzy by przeżyć 6 miesięcy, to przecież możesz założyć lokatę na 3 miesiące. Wtedy masz dostępne na koncie oszczędnościowym środki na przeżycie 3 miesięcy (zakładając, że nic wtedy nie zarobisz), a równocześnie część pieniędzy zarabia nieco więcej i będzie dostępna gdy (znów pesymistyczne założenie) skończą Ci się środki do życia po 3 miesiącach.
      Najważniejsze przy oszczędzaniu jest planowanie i przewidywanie. Wtedy da się związać koniec z końcem…

  8. Całkiem ciekawy wpis. Temat z punktu widzenia firm jest od zawsze na początku dziennym ale z punktu widzenia osoby prywatnej dopiero od niedawna jest postrzegany jako coś dobrego. A trzeba wziąć pod uwagę że jest to dość ważna rzecz zwłaszcza że aktualna ilość i wartość kredytów jest na tak wysokim poziomie. Ja osobiście nie jestem zdania żeby za wszelką cenę schodzić z kredytów. Oczywiście kredyty konsumenckie na marży 10-20 % są czymś złym ale kredyty mieszkaniowe jest są takie złe i ilość i wartość do wartości osoby netto może trochę pływać. Moje zdanie się bierze z tego że kredyt mieszkaniowy jest czymś w rodzaju lewara gdzie za pewną opłatę posiadasz „teoretycznie” mieszkanie o dużo większej wartości niż masz pieniędzy.

    • Mateusz

      |Autor bloga

      Kredyty mieszkaniowe są trochę inną kategorią kredytów, właśnie ze względu na to, że są stosunkowo tanie. Nie można więc mówić jednoznacznie, że są złe – często są jedyną dostępną możliwością, aby mieć dach nad własną głową. Trzeba tylko pamiętać, aby mierzyć siły na zamiary i zaciągać taki kredyt z głową.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *