by jarmoluk / pixabay.com
Fot. by jarmoluk / pixabay.com

Czy warto ubezpieczać swoją kartę debetową? I dlaczego banki tak nas na to namawiają?

Pewnie każdy z Was ma swoim portfelu kartę debetową. Na co dzień trudno się bez niej obejść – płacimy nią w sklepach, restauracjach, za jej pomocą wypłacamy też pieniądze z bankomatu. Osobiście jestem gorącym orędownikiem plastiku, o czym przekonywałem Was we wpisie na temat mojej decyzji o rezygnacji z gotówki. Czy zastanawialiście jednak nad tym, żeby ten plastikowy pieniądz ubezpieczyć? Może to bank zastanowił się za Was i uruchomił taką usługę automatycznie? Sprawdzę dziś, ile to kosztuje i czy w ogóle warto?

Ustawa chroni nasze karty

Kartę płatniczą dostajemy po założeniu konta osobistego w banku. Wydawana jest ona obligatoryjnie, chociaż można z niej także zrezygnować (podczas składania wniosku o otwarcie ROR). Każda karta jest ubezpieczona na mocy Ustawy z 2002 roku o elektronicznych instrumentach płatniczych. Niewiele osób jednak wie, że ubezpieczenie to obejmuje tylko kwoty powyżej 150 euro i dotyczy wyłącznie strat powstałych przed zgłoszeniem przez klienta faktu utraty karty.

Co to oznacza w praktyce? Jeśli złodziej ukradnie nam kartę i „wyczyści nam konto”, to odzyskamy pieniądze jedynie w momencie, gdy suma środków skradzionych przed zastrzeżeniem karty wyniesie co najmniej 150 euro, czyli mniej więcej 600 złotych. Poniżej tej kwoty pieniądze zostaną nam zwrócone wyłącznie w momencie złapania złodzieja i odzyskania ukradzionych środków. A to już – jak sami się domyślacie – jest bardzo trudne.

Kiedy warto wykupić ubezpieczenie karty debetowej?

Banki proponują zatem swoim klientom dodatkowe ubezpieczenie karty debetowej od kradzieży. Co ważne, ubezpieczenie to chroni także przed nieuprawnionym użyciem Waszej karty, bez względu na kwotę, na jaką zostały ukradzione pieniądze – także, jeśli suma ta nie przekracza wspomnianych już wcześniej 150 euro. Ochrona dotyczy nie tylko skradzionych kart, ale także tych, które padły ofiarą skimmingu, czyli zeskanowania paska magnetycznego karty (np. przez nakładkę na bankomacie).

Z dodatkowego ubezpieczenia warto skorzystać, jeśli chcemy spać spokojnie i nie martwić się o swoje pieniądze (przynajmniej teoretycznie). Banki polecają je w szczególności osobom, które dużo kupują przy użyciu kart płatniczych, bo często ochrona obejmuje również zakupione przedmioty (chodzi nie tylko o ich kradzież, ale także zniszczenie).

Nad wykupieniem dodatkowego ubezpieczenia warto też się zastanowić, gdy wybieramy z bankomatu duże sumy gotówki, a także przy planowaniu zagranicznych wyjazdów, podczas których chcemy używać karty płatniczej.

Ile to kosztuje i jak ubezpieczenia promują banki?

Ubezpieczenie karty debetowej jest generalnie dobrowolne, ale ponieważ dla banków to czysty zysk, niektóre z nich próbują wręcz na siłę uszczęśliwić swoich klientów. Doskonałym przykładem jest tu Millenium, które sprytnie ukrywa opcję odznaczenia woli zawarcia ubezpieczenia w swoim wniosku internetowym, a następnie klient dziwi się, że z jego konta co miesiąc ubywają blisko 3 zł. Oczywiście wystarczy telefon na infolinię, aby niechcianego ubezpieczenia się pozbyć, jednak warto zwracać uwagę na taktykę, jaką banki przyjmują, aby wcisnąć nam ubezpieczenie karty debetowej.

W większości przypadków będziemy na pewno regularnie namawiani do zawarcia ubezpieczenia plastiku – z pewnością nie raz i nie dwa odebraliście telefon od konsultanta, który prezentował Wam korzyści płynące z takiego rozwiązania. Korzyści rzecz jasna nie darmowe.

Ubezpieczenie karty debetowej jest dodatkowo płatne, a cena różni się w zależności od banku. Nie są to kolosalne kwoty, wynoszą najczęściej kilka złotych miesięcznie. Sprawdziłem oferty 3 dużych banków. Oto ich cenniki:

  • Millenium – 2,99 zł
  • Mbank – 3 zł
  • Credit Agricole 1,20 zł

Rabunek to nie rozbój. Co obejmuje ochrona?

Jeśli Wasza karta jest dodatkowo ubezpieczona i co miesiąc za to płacicie, warto wiedzieć, co konkretnie obejmuje ochrona. Okazuje się bowiem, że ubezpieczenie ubezpieczeniu nierówne. Oto przykłady:

  • W banku Credit Agricole ochrona obejmuje maksymalnie 1000 złotych gotówki wypłacanej z bankomatu. Pieniądze podlegają ochronie jedynie przez 2 godziny od chwili wypłaty, czyli jeśli zostaniecie okradzeni później, nie dostaniecie od banku ani złotówki.
  • Pakiet Bezpieczna Karta w mBanku to już zdecydowanie szersza ochrona. Bank zobowiązuje się do zwrotu sumy w przypadku nieuprawnionego użycia Waszej karty płatniczej. Ochrona obejmuje transakcje dokonane zbliżeniowo, w punktach usługowo- handlowych, w oddziałach banków, przy użyciu kodu PIN, a także podczas zakupów internetowych.
  • Millenium oferuje (czy raczej automatycznie uruchamia) swoim klientom pakiet Bezpieczna Karta. Ubezpieczenie obejmuje nieuprawnione użycie karty w ciągu 72 godzin przed jej zastrzeżeniem do kwoty 150 euro. Ubezpieczenie jest aktywne w Polsce i za granicą. PZU S.A. zwróci też – do kwoty 300 złotych – uzasadniony koszt wyrobienia nowych dokumentów. Przed rabunkiem chroniona jest także gotówka, ale tylko do 12 godzin od jej podjęcia z bankomatu. Ciekawostką jest ubezpieczenie zakupu rzeczy, która zostanie skradziona, zniszczona lub będzie wadliwa – obowiązuje ono do 60 dni od daty zakupu. Do tego dochodzi jeszcze ubezpieczenie gwarancji najniższej ceny – zadziała wtedy, gdy w ciągu 30 dni od zakupu znajdziemy drukowaną informację o niższej cenie zakupionego przez nas produktu. Ubezpieczyciel zwróci nam wtedy różnicę.

Pamiętajcie też, że jeśli zostaniecie okradzeni, to musicie taki fakt zgłosić do banku i na policję, najlepiej ze świadkiem zdarzenia. Niestety, kodeks karny nie zna określenia „rabunek” a jedynie „rozbój”, czyli kradzież przy użyciu przemocy lub groźby jej użycia. Zatem jeśli niepostrzeżenie okradnie Was kieszonkowiec, to bank może odmówić wypłaty rekompensaty.

Warto wiedzieć, że niektóre ubezpieczenia pokrywają także dodatkowe straty związane z rozbojem. Ubezpieczeni mogą liczyć m. in. na zwrot kosztów wydania nowych dokumentów, czy zakup nowego portfela w zamian za utracony.

Z ubezpieczenia karty płatniczej korzysta raczej niewiele osób, dlatego że jest to dodatkowy koszt. Może jednak czasami warto zrezygnować z pędu do posiadania bezpłatnych produktów bankowych, skoro za w gruncie rzeczy niewielką opłatą możemy poczuć się choć nieco bezpieczniej?

A Wy, macie dodatkowe ubezpieczenie? Wiecie co obejmuje i czy kiedyś mieliście okazję z niego skorzystać? Jestem ciekaw Waszych opinii i doświadczeń!

3 komentarzy

  1. GaPa

    Kiedyś jeden z operatorów komórkowych zaoferował mi ubezpieczenie telefonu.
    Rewelacja bo obejmowało nawet uszkodzenia mechaniczne nie objęte oczywiście gwarancją…
    Małym druczkiem był zapis, że w każdej naprawie właściciel – czyli ja wnosi opłatę 50PLN.
    Ciekawe, czy gdybym w ramach takiego ubezpieczenia zgłosił naprawę polegającą na wymianie np. klapki od baterii o wartości powiedzmy 20PLN musiałbym zapłacić owe 50PLN?.
    Żadnego zapisu mówiącego o tym, że 50PLN obowiązuje przy naprawach o wyższej wartości oczywiście nie było :-).
    Na oferty składane telefonicznie warto prosić o przesłanie jej na piśmie, lub e-mail’em, ale te prośby nigdy nie są spełniane, bo przez telefon przedstawiane są tylko zalety oferty. O wadach możecie poczytać tylko w pośpiechu przy kurierze (jeśli zechce poczekać), lub później zadać sobie trud rezygnacji z umowy w ustawowym terminie.
    Jeżeli idzie o banki, to te oferują kredyty na spłacenie innych wcześniej zaciągniętych np. konsolidacja w jedną (czasem mniejszą ale spłacaną dłużej) ratę zamiast kilku.
    Niby fajnie, bo oprocentowanie podobne, a lżej i wygodniej, ale…
    Czy ktoś pamięta o prowizji (co to jest? jawne złodziejstwo, wymuszenie…)? Ta jest pobierana w takiej sytuacji po raz kolejny od raz uzyskanej wcześniej gotówki. A może rata stanie się zbyt wysoka? To może kolejny kredyt na spłatę, ale na jeszcze dłużej z jeszcze mniejszą ratą i kolejną prowizją…
    Warto być świadomym biorcą a nie nałogowym „braczem” kredytów. Banki są skuteczniejsze od pająków…
    P.

  2. Miałam kiedyś takie ubezpieczenie karty w BZ WBK. Jak się zorientowałam, że praktycznie nie chroni przed niczym, to z niego zrezygnowałam. Ale wcześniej przez wiele miesięcy za nie płaciłam. Tak że warto czytać warunki takiego ubezpieczenia na początku.

  3. Cenne wskazówki. Teraz na pewno się poważnie zastanowię czy z ubezpieczenia karty debetowej jednak nie skorzystać. Dzięki za te informacje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *