by FirmBee / Pixabay
Fot. by FirmBee / Pixabay

Buduj dochód pasywny! 7 sposób na stałe zasilanie domowego budżetu

Wielu z Was pewnie marzy o takim scenariuszu – zarabiać bez wykonywania pracy. Fajnie brzmi, ale w większości przypadków jest niestety nierealne. Owszem, rentierami zostaje tylko niewielka część społeczeństwa, ale zarabiać i oszczędzać bez zaangażowania w pracę może praktycznie każdy z nas. Jest to trudne, ale na pewno nie niewykonalne. Wystarczy zapoznać się z ideą dochodu pasywnego i spróbować wcielić ją w życie. Na czym ona polega? Zapraszam do mojej analizy.

Czym jest dochód pasywny?

Najprościej rzecz ujmując to okresowy dochód bez stałego angażowania się w pracę. Chodzi o to, by otrzymywać efekty w postaci pieniędzy, dzięki raz wykonanej pracy lub zainwestowanym środkom finansowym. Jeśli zbudujemy sobie źródło pasywnego dochodu, mamy więcej finansowej niezależności, a przecież o to w życiu chodzi. Nie musimy obawiać się kaprysów szefa czy złej sytuacji ekonomicznej.

Czy każdy może osiągnąć dochód pasywny? Moim zdaniem wszystko zależy od osobowości i determinacji w dążeniu do celu. To podobnie jak z biznesem – teoretycznie każdy mógłby go rozkręcić, praktycznie – wiele osób po prostu się do tego nie nadaje albo rezygnuje przy pierwszych napotkanych trudnościach. I tak samo jest z budowaniem dochodu pasywnego. Kluczem do sukcesu jest konsekwencja w działaniu i wytrwałość. Zapewniam jednak, że się da.

Pomysły na dochód pasywny

Przejdźmy do konkretów. Źródła dochodu pasywnego mogą być bardzo różne, a najpopularniejsze z nich, to:

  1. Wynajem nieruchomości – to sytuacja idealna, jeżeli posiadamy drugie mieszkanie, które możemy komuś wynająć. Co miesiąc pobieramy stały czynsz, który zasila nasz budżet. Musimy jednak pamiętać, żeby mieć odłożone jakieś pieniądze na remonty lub sytuację, w której lokatorzy nagle się wyprowadzą. Znalezienie nowego najemcy od ręki będzie bardzo trudne, a stałe rachunki przecież zostają.
  2. Wydanie własnego produktu – może to być e-book, książka, album muzyczny, słowem wszystko, co ktoś chciałby od Was kupić. W dobie Internetu możliwości jest naprawdę sporo. Możecie np. nagrać jakiś kurs internetowy i sprzedawać go osobom poszukującym w sieci rzetelnej informacji. Oczywiście wymaga to pewnego wysiłku, ale w dłuższej perspektywie z pewnością może się opłacić. Warunek – Wasza produkt musi mieć wartość.
  3. Programy partnerskie – gdy posiadacie już własny produkt, np. wspomniany powyżej e-book czy video kurs, możecie odstąpić pewien procent dochodu w zamian za polecanie i sprzedawanie go innym. Oczywiście zasada jest prosta – im wyższa prowizja dla partnera, tym chętniej będzie produkt promował. Co to daje? Możliwość zarobienia dużo więcej niż na samej sprzedaży bez marketingu partnerskiego. Wracamy jednak do punktu drugiego – aby ktoś chciał polecać nasz produkt, musi on być tego wart.
  4. Odsetki od lokaty bankowej – to pewny i czysty zysk, ale z pewnością najmniej efektywny. Stopy procentowe są teraz niskie, więc żeby zarobić, trzeba naprawdę sporo zainwestować. Poza tym od zysków musimy jeszcze odliczyć inflację oraz tzw. podatek Belki, więc sumarycznie nie zostanie nam zbyt wiele. Z drugiej jednak strony jest to bezpieczna forma oszczędzania pieniędzy, polecana osobom, które nie lubią ryzyka.
  5. Gromadzenie aktywów – chodzi o wszystko, co ma określoną, ale rosnącą wartość. Aktywem może być wspomniana w punkcie pierwszym nieruchomość, ale też np. złoto czy kryptowaluty np. bitcoiny. Ich wartość systematycznie rośnie, więc na sprzedaży możemy sporo zarobić – jest to jednak obarczone ryzykiem, bo nikt nie jest w stanie ocenić skali wzrostów lub ewentualnych spadków. Podobnie jest z nieruchomościami, których ceny od kryzysu rosną o kilka % w skali roku, więc na pewno opłaca się je posiadać. Jak mówi powiedzenie: „Ziemia jeść nie woła”.
  6. Dochody z praw autorskich, licencji i patentów – tu można naprawdę bardzo dobrze zarobić. Potrzeba jednak kreatywności w wymyślaniu rzeczy nowych, innych, nietypowych. Może uda Wam się napisać poczytną książkę czy stworzyć grę komputerowa albo planszówkę? Z pewnością jest to czasochłonne i wymaga talentu, jednak warto się postarać, bo zyski mogą być imponujące. Wydawnictwa płacą określony procent ze sprzedaży każdej książki, podobnie jest z w przypadku innych twórców.
  7. Działalność internetowa – chodzi tu głownie o reklamy i bannery pojawiające się na wielu stronach WWW czy coraz popularniejszych – blogach. Ich autorzy często polecają różne produkty (affiliate marketing), które sprzedają się dzięki dużemu ruchowi internetowemu. Zasada jest tu taka, że jeśli raz zrobisz dobrą stronę, ludzie będą na nią wchodzić, klikać, kupować, a Ty będziesz zarabiał. Wydaje się proste, prawda? Jednak ten rodzaj budowania dochodu wymaga dużej wiedzy i wytrwałości. Na początku drogi trudno o jakiekolwiek zyski.

Jak widzicie sposobów na budowanie pasywnego dochodu jest sporo, często wystarczy trochę zaangażowania, aby zapewnić sobie stały dopływ pieniędzy. Najlepiej dywersyfikować źródła dochodu, bo to zwiększa bezpieczeństwo i uodparnia na zmieniające się rynkowe trendy.

Budujecie swój dochód pasywny? Myśleliście kiedyś o tym? Macie własne sposoby na zapewnienie sobie stałego dopływu gotówki bez dodatkowej pracy? Czekam na Wasze opinie.

15 komentarzy

  1. Bardzo fajny wpis, lubię czytać o drogach do wolności finansowej! :) Ja sam rozpocząłem tą drogę od… pozbycia się długów i złych przyzwyczajeń. Teraz w ramach ochrony pieniądza po prostu pozwalam na wzrost kasy na lokatach i kontach oszczędnościowych. W przyszłości chciałbym realizować się jako zawodowy fotograf, który będzie miał zysk ze sprzedaży praw autorskich do zdjęć – czas pokaże, czy to się uda :) Działalność internetowa to też super sprawa, bo można wręcz wyciągnąć ze świata wirtualnego realne pieniądze. Pomysł i dobre wykonanie praktycznie gwarantuje osiągnięcie sukcesu :)

    • ukasz

      ja zaczynam droge wciskania kasy na konta bankowe, z tym, że jest to męczarnia, to sa jakieś głupie zasady (haczyki raczej) oferty, a następnie kombinowanie, na razie wszedłem w jeden bank ale zaraz lokata się kończy (wybrałem 3 miesięczną) i teraz myślę gdzie indziej włożyć kilkaset….

  2. Gromadzenie aktywów – ja bym tego raczej nie nazwał dochodami pasywnymi. Przecież samo posiadanie np. nieruchomości czy złota/gotówki w domu nie przynosi żadnych pasywnych dochodów. Mając nawet 100 mieszkań, które stoją jednak puste, nie uzyskamy żadnych bieżących dochodów, wręcz przeciwnie musimy pokrywać koszty opłat do wspólnoty/spółdzielni, podatek od nieruchomości itd., nawet jeżeli te nieruchomości drożeją w tempie 10 % rocznie ;-) To jest raczej spekulacja – kupowanie taniej, odczekać i sprzedać drożej.

    Oczywiście wzrost wartości mieszkania na wynajem w czasie jest miłym dodatkiem i pewną możliwością, ale sam wzrost wartości nieruchomości to nie jest dochód pasywny.

    Warto to odróżniać.

  3. Nie zgadzam się z tezą, że złoto i nieruchomości sukcesywnie rosną co do realnej wartości, wszystko zależy od rozwoju cywilizacyjnego kraju/świata i okresów o których mowa, a obecnie mamy najlepszy przykład, że ostatnie lata to spadek cen tych dóbr. Jednak są to elementy zabezpieczające w jakimś stopniu przed potencjalną hiperinflacją.

  4. Takim przykładem quasi pasywnego dochodu może być money-back z banku. W tej chwili co miesiąc dostaje z banku BPH po 50 zł. Muszę trochę namachać kartą płatniczą przed terminalem, ale skoro i tak robię to co miesiąc, to warto założyć konto tam gdzie za to płacą.

  5. Budowanie aktywów to naprawdę dobry pomysł. Staram się sukcesywnie działać w tym kierunku. Metoda małych kroków, żeby zbyt szybko nie stracić motywacji.

  6. Można rzec „piękne byłoby życie rentiera”, ale nie wszyscy mają pomysł lub pieniądze, żeby zainwestować lub zamrozić. Osobiście uważam, że miesięcznie powinniśmy odkładać na lokatę 10% swoich zarobków na lokacie, ale z drugiej strony jak widzę oprocentowanie to się zastanawiam czy warto.

  7. Elwira

    Odnośnie pkt.3 „Programy partnerskie”, warto uświadomić, że są tu 2 opcje na dochód pasywny.

    Jedna, to ta, która została tu opisana, czyli ktoś tworzy własny produkt i chce go sprzedać na szerszą skalę, a więc w ramach marketingu partnerskiego. Jednak żeby to zrobić, musi mieć albo szczególny TALENT, albo UNIKATOWY POMYSŁ na własny produkt i przy tym często PIENIĄDZE na produkcję dóbr, które chce sprzedawać.

    Druga opcja jest dla osób, którym brak powyższych elementów. Jest to zarabianie właśnie jako partner promujący. Partner poleca produkt, tworząc w ten sposób sieć klientów i za szerzenie reklamy dla firmy X zarabia % od obrotów generowanych przez wszystkich klientów. W przypadku dóbr wielokrotnego użycia (detergenty, make up, abonament telefoniczny, produkty spożywcze) raz zbudowana sieć klientów robi obroty co miesiąc. W ten sposób taki partner dostaje od firmy X ustalony % od obrotów co miesiąc. Raz włożona praca zwraca potem co miesięczny dochód pasywny.

    Jest to bardzo dobre rozwiązanie głównie dla osób, które nie mają talentu, czy odłożonego kapitału do inwestycji. Inwestując czas swojej pracy mądrze, można zbudować samemu swój dochód pasywny. Bardzo polecam z własnego doświadczenia.

    • Budowanie przychodu pasywnego z programów partnerskich przypomina piramidę finansową. Znasz kogoś, kto przez lata umie się utrzymać tylko z takich dochodów i nic nie musi już przy tym pracować? Ja nikogo takiego nie znam i wydaje mi się, że są to mrzonki.

      • Elwira

        Dokładnie tak, zgadzam się, że takie programy partnerskie przypominają piramidę finansową, dlatego trzeba być BARDZO ostrożnym! W szkołach niestety nie uczą nas, jak rozpoznać piramidę finansową, dlatego niewiedza społeczeństwa jest potem z łatwością wykorzystywana przez oszustów!!! Osobiście mam jednak szczęście, bo od 9 lat pracuję zarządzając ryzykiem finansowym, dlatego łatwo mi jest wyliczyć co nieco, by zorientować się, który program partnerski ma budowę piramidy i którego unikać.

        A odnośnie osób, które żyją jak rentierzy, to ja akurat znam kilka takich osób, w tym jedną z własnej rodziny :) ale nie da się ukryć, że aby żyć z takich profitów, musieli najpierw włożyć sporą pracę.

        Choć w rzeczywistości pracę wkładamy wszyscy, pytanie tylko w co, czy w etat do „emerytury”, czy w biznes, czy w budowanie dochodu pasywnego swoim talentem muzycznym czy pisarskim, czy w programy partnerskie itd. Każdy niech wybierze, co preferuje, będąc jednak świadomym, jakie są ryzyka takiego wyboru i pamiętając, że nie otrzyma więcej, niż dana opcja oferuje, a zawsze i wszędzie za to może dostać mniej. Osobiście polecam dochód pasywny (sposobów na niego jest sporo, jak widać w artykule), a nie aktywny, bo nigdy nie wiadomo, co nas spotka i jak długo będziemy w stanie zarabiać na życie aktywnie (przykład również z rodziny) :(

  8. Dochód pasywny jest jednak wciąż pojęciem brzmiącym stosunkowo obco. Polecam również grę Cash Flow, która w łatwy sposób pokazuje istotę tego pojęcia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *