by succo / Pixabay.com
Fot. by succo / Pixabay.com

Bezkarnie pozbądź się długów. Czym jest upadłość konsumencka i komu się opłaca?

Pamiętacie jeden z moich artykułów na temat tego, jak nie wpaść w spiralę zadłużenia? Pomysły były chyba niezłe, ale w praktyce dla wielu osób są one i tak niemożliwe do wprowadzenia. Dlatego tym razem zajmę się tematem, który interesuje tysiące polskich dłużników. Upadłość konsumencka wciąż bowiem nie jest zbyt dobrze rozpoznana, a do tego wchodzą w życie nowe przepisy regulujące to prawo.

Upadłość konsumencka cieszy się marginalnym zainteresowaniem

Pojęcie upadłości konsumenckiej obowiązuje w polskim prawie od 2009 roku. To szmat czasu, ale statystyki pokazują, że z tego przywileju skorzystało do tej pory jedynie około 100 osób na 2 tysiące złożonych wniosków. Powód? Prozaiczny. Aby ogłosić, że jest się niewypłacalnym, trzeba było mieć spory majątek. Ten paradoks ma jednak przejść do historii.

Do tej pory było tak, że osoba chcąca ogłosić upadłość konsumencką (lub bankructwo osobiste – to inna nazwa), musiała wpłacić 200 złotych za złożenie wniosku. Oprócz tego sąd oceniał, czy taki dłużnik dysponuje odpowiednio wysokim majątkiem, aby pokryć swoich wierzycieli i syndyka. To dla większości skrajnie wyczerpanych finansowo osób było barierą nie do przejścia.

Kolejne ograniczenia wynikały wprost z ustawy. Upadłość konsumencką mogła ogłosić wyłącznie osoba fizyczna, która nie prowadzi działalności gospodarczej. Nie mogła również świadomie lub poprzez rażące zaniedbanie doprowadzić do swojej tragicznej sytuacji finansowej. W praktyce sądy zgadzały się ogłosić upadłość konsumencką tylko wobec dłużników, którzy narobili sobie problemów w wyniku choćby choroby czy padnięcia ofiarą oszustwa.

Zmiany w ustawie o upadłości konsumenckiej

Od 2015 roku w życie weszły nowe przepisy ustalające, w jaki sposób ma przebiegać upadłość konsumencka. Przede wszystkim została obniżona opłata za wniosek – wynosi teraz 30 złotych. Reszta opłat (głównie wynagrodzenie syndyka) jest pokrywana przez Skarb Państwa. Dłużnik musi zwrócić te środki w ramach planu spłaty, o którym napiszę za chwilę.

Nadal upadłość może być ogłaszana tylko wobec osób, które popadły w długi z przyczyn obiektywnych. Sąd może także uznać, że taki dłużnik narobił sobie problemów w wyniku niewiedzy lub niezrozumienia mechanizmów finansowych. Cały proces upadłości może trwać maksymalnie 3 lata.

Jak przebiega proces ogłaszania upadłości konsumenckiej?

Po złożeniu wniosku dłużnik czeka na rozprawę przed sądem. Ten w szczegółowym postępowaniu sprawdza, czy osoba taka jest w stanie spłacić choć część swoich zobowiązań. Jeśli tak, ustalany jest dokładny plan spłaty.

Zawsze pierwszeństwo ma interes dłużnika, a nie jego wierzycieli. Jeśli więc sąd uzna, że pozbawienie dłużnika mieszkania będzie dla niego zbyt dużym obciążeniem, może wyłączyć tę nieruchomość ze składników majątku przeznaczonego do sprzedaży na poczet pokrycia zobowiązań.

W innej sytuacji sąd złoży wniosek o sprzedaż mieszkania, domu czy działki, ale jednocześnie zobowiąże syndyka, aby ten przekazał dłużnikowi kwotę niezbędną do pokrycia kosztów wynajmu nowego lokalu na okres do 2 lat.

W planie spłaty sąd uwzględni wszystkie długi wnioskodawcy i na pewno w pierwszej kolejności będzie chciał zaspokoić wierzytelności Skarbu Państwa, np. zaległe podatki w Urzędzie Skarbowym. Jeśli z planu będzie jasno wynikać, że dłużnikowi nie wystarczy środków na spłatę konkretnych zobowiązań, zostaną one umorzone.

Czy upadłość konsumencka się opłaca?

Moim zdaniem nie należy tego tak rozpatrywać. Osiągnięcie poziomu zadłużenia, który nie pozwala nam już normalnie funkcjonować, jest ogromną tragedią. Oczywiście tylko pod warunkiem, że do takiej sytuacji nie doprowadziliśmy rozmyślnym działaniem i życiem ponad stan.

Pamiętajmy, że ustawa o upadłości konsumenckiej sama w sobie nie ma być wytrychem dla cwaniaków. Dlatego właśnie ogłoszenie bankructwa osobistego nie jest takie proste i ciągnie się często latami.

Z upadłości konsumenckiej z pewnością powinny skorzystać osoby, które w żaden sposób nie są w stanie spłacić swoich wierzycieli. Najczęściej padły one ofiarą tanich kredytów (również hipotecznych) i – to szczególnie – chwilówek. W sytuacji, gdy taki człowiek miałby po prostu trafić na ulicę, zdecydowanie rozsądniejszym (również z punktu widzenia Państwa) rozwiązaniem jest wyciągnięcie do niego pomocnej dłoni.

Co do zasady upadłość konsumencka nie jest jednak metodą na spłatę zadłużenia. Jest ona ogłaszana dopiero wtedy, gdy dłużnik fizycznie nie ma środków, aby kiedykolwiek oddać swoje zobowiązania. Po ogłoszeniu upadłości formalnie długi przechodzą więc do historii. Dlatego wprowadzenie ustawy bombardowały wszelkie instytucje finansowe, na czele z parabankami.

Upadłość konsumencka z pewnością jest bardzo korzystnym rozwiązaniem dla osób, które normalnie musiałyby spłacać swoje długi kosztem zaspokajania podstawowych potrzeb. Sąd określając plan spłaty nigdy nie dopuści do sytuacji, w której dłużnik pozostanie bez środków do życia.

Co sądzicie o upadłości konsumenckiej? Współczujecie dłużnikom, czy może uważacie, że sami są sobie winni? Waszym zdaniem zapisy ustawy są czytelne i mogą pomóc w rozwiązaniu życiowych dramatów wielu osób? Zapraszam do komentowania!

13 komentarzy

  1. uważam że to tylko i wyłącznie wina dłużników, każdy biorąc kredyt wie na co się naraża, niedysponowanie pieniędzmi z głową właśnie wywołuje takie efekty…

  2. cls.pl

    Każdy zadłuża się na własną odpowiedzialność. Teraz ogłoszenie takiej upadłości konsumenckiej proponuje się kredytobiorcom we frankach. Czy jest to dobry pomysł? Mam mieszane uczucia.

    • Niewątpliwie w sytuacji bankructwa, każdy przypadek należy rozstrzygać indywidualnie. Pamiętać trzeba, że w przypadku bankructwa firmy czy osoby fizycznej największą cenę płaci gospodarka. Proces bankructwa zaburza procesy finansowe oraz obniża zaufanie między podmiotami w funkcjonującej gospodarce. To jest wysoka cena. Relacje gospodarcze raz popsute mogą zostać nie odbudowane. A, co do frankowiczów to w indywidualnych przypadkach powinni zawierać ugody z Bankami – jeżeli sytuacja staje się poważna.

      • Emka

        Co do sprawy frankowiczów, no wcale niekoniecznie banki idą na ugodę, wiem to po swoim przykładzie. Wszędzie się o tym mówi i pisze, ale niestety nie do końca to jest prawdą. Próbowaliśmy z bankiem negocjować, starać się o zgodę na sprzedaż nieruchomości itp. Ale niestety bank nie chciał o tym słyszeć. Jedyne na co nam pozwolił to na rok zawiesić mniejszą część raty oczywiście za dodatkową opłatą i po doliczeniu kwoty nie płaconej przez rok do ogólnej sumy, co niewiele nam pomogło, gdyż przez ten rok nasza sytuacja uległa jeszcze bardziej pogorszeniu. Efekt jest taki, że w obecnej sytuacji ogłosiliśmy upadłość poza granicami Polski, bo jest to łatwiejsze i tańsze przede wszystkim :) Dopiero po wybuchu obecnej „afery frankowej”, że tak to nazwę, bank ” łaskawie” pozwala nam sprzedać nieruchomość, a resztę długu umorzy jeśli okaże się, że nie mamy wystarczających dochodów, by móc resztę spłacić. Ale jest już za późno, niestety bank pozostaje z ręką w nocniku, gdyż nie sprzeda za kwotę pierwotną nieruchomości, gdyż jak wiadomo, ceny spadły, a poza tym, sam przecież nie sprzedaje, więc jeszcze musi się podzielić z ewentualnej sprzedaż z innymi. Bilans więc dla banku jest ujemny, aniżeli zgodziłby się w ówczesnym czasie na naszą propozycję sprzedaży. Pozdrawiam

  3. Zamysł bardzo mi się podoba, jednak w tym przypadku nie można ustalać sztywnych ustaw. Tak jak dodał kolega Kozak – każdy przypadek należałoby rozstrzygać indywidualnie..

  4. dłużnik

    Prowadząc transport kupujesz auto do tego kredyt na paliwo na pierwsze dwa miesiące. Wszystko działa ładnie się pokrywa zostaje kasa. Po kilku latach wchodzisz w transport międzynarodowy sprzedajesz aktualnie wyeksploatowane auto kupujesz dwa kolejne w Leasing prowadzisz transport międzynarodowy kolejne kredyty na wydatki z tym związane. Znowu wszystko ładnie się pokrywa coś tam zostaje. Po 2 latach jedno auto ci kradną a drugie w tym samym miesiącu podczas burzy przygniotło drzewo!!!. Kredyty i Leasingi spłacasz przez kolejne 2 miesiące gdy nagle skończyła się gotówka zostajesz z kredytami nie spłaconymi leasingami kary za wszystko co możliwe i związane z umowami. wszystko x2 bo takie są koszty związane z brakiem spłaty później całość znowu x2 bo tyle komornik naliczył. Zostajesz bez zatrudnienia z ogromnym plecakiem. Znajdujesz jakąś marną prace i chcąc cokolwiek spłacić nie starczy ci nawet na połowę procentu który jest naliczany za zadłużenie. Głupota czy ambicja?

  5. Anka

    Cały proces może trwać 3 lata… dość długo, ciekawe czy osoba zgłaszająca upadłość konsumencką nie wykończy się ze stresu do tego czasu.

    A co się dzieje z długami dłużnika? Spłaca je skarb państwa? czy bank zostaje po prostu stratny.

    Mega ciekawy wpis!

  6. Ala

    witam.
    Takmaja rację ci ,którzy piszą,że dłużnikjest winien sam sobie…po co b
    zaciągał pożyczki?
    ja należę do takich dłuznikow, gdy pracowałam mogłam sobie pozwolić na braniekredytów czy pożyczekspłacałam regularnie bez dnia spóżnienia. Nagle krach zachorowałam, zaczęły sie prywatne wizyty lekarskie, bo na Kasę okres oczekiwania nawet 2 lata.Póżniej utrata pracy, teraz emerytura 800 zł.Złożylam wniosek o upadłość, Sąd przychylil sie do mojego wnioskupozytywnie.Proszę nie oceniajcie wszystkich jako kombinatorów.

  7. Magdalena

    Uważam, że jednak dłużnik jest winny. Ryzyko jakie przynosi wzięcie kredytu powinien brać na siebie zaciągający kredyt. I lepiej się ubezpieczyć od zdarzeń losowych by nie być dla kogoś ciężarem. Pożyczyłam pieniądze osobie, która żyła ponad stan, wpakowała się w kłopoty a teraz gdy mówię o spłacie za każdym razem słyszę, że ma dobre papiery by ogłosić bankructwo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *